O Tym Się Mówi
•
21.10.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas.
Zapraszamy Państwa na O Tym Się Mówi, przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a w studiu Strefy FM w Piotrkowie nasi i Państwa goście: Beata Barczak i Piotr Żyła, psychoterapeuci uzależnień.
Dzień dobry Państwu. Dzień dobry.
No właśnie, o tych uzależnieniach można by długo mówić.
My jeszcze powiemy, że Państwo zaczynają działać albo już działają w Fractal Concept. My potem powiemy, co to takiego jest, bo to jest bardzo ważna informacja.
Natomiast wyjdźmy od tego, że uzależnienia nie są nam obce. Właściwie jeśli nie mamy kogoś w rodzinie, to możemy mówić, że jest to ogromne szczęście. Skąd tyle ludzi uzależnionych, Pani Beato?
Tak sobie myślę, na przełomie nastu lat, jak już jestem w tym zawodzie, myślę, że problem wzrasta, ponieważ świat idzie do przodu, ludzie ciężko radzą sobie z zmianami, takimi szybkimi zmianami w życiu, nie nadążają za tym wszystkim, emocje robią swoje i jednak ciężko im w jakikolwiek taki zdrowy sposób redukować te emocje.
Alkohol czy narkotyki, czy też inne uzależnienia behawioralne przyczyniają się do tego, że ta redukcja emocji jest natychmiastowa.
Nasza rola jest taka, że próbujemy im w ten sposób pomóc, natomiast nie każdy ma taką chęć w sobie, żeby jak najszybciej poprosić o tę pomoc.
Bo najpierw jest ta chęć, jak to Pani ładnie powiedziała, trzeba mieć chęć, żeby walczyć z uzależnieniem.
Trzeba sobie chyba powiedzieć: Panie Piotrze, ja jestem alkoholikiem, ja jestem uzależniona od narkotyków, od innych rzeczy, bo zapieranie się to chyba nie jest dobry pomysł na to, żeby zacząć terapię.
Trudno jest to nazwać jednoznacznie, że tu musi pracować zespół, czyli najważniejsze jest otoczenie, czyli rodzina.
A często rodzina mówi: Mnie to nie interesuje, to nieprawda, to jest jeszcze pod kontrolą. Tak, to jest wyparcie.
I tu najważniejsze to, żeby dotrzeć do tego człowieka, żeby go nie krytykować, nie wyrzucać, żeby on nie wychodził poza obręb rodziny, tylko starać się mu pomóc w sposób taki, jaki on będzie potrzebował, bo to jest choroba.
A ja słyszałam, że już teraz się zmieniło i nie bardzo się definiuje to jako chorobę, tylko jest to na przykład brak umiejętności wyrzucenia z siebie złości, właśnie emocji.
Tak, ale to też jest potrzeba szybkiej dopaminy, czyli nagroda. Szybkie obrazki, nagroda.
Możemy mówić o substancjach, ale możemy też mówić o czynnościach i o rzeczach, które są związane z naszym najbliższym otoczeniem, gdzie ten wyrzut dopaminy jest na co dzień: praca, potem Facebook, TikTok i wszystkie te social media, które powodują to, że my tego potrzebujemy i coraz szybciej potrzebujemy żyć.
I coraz więcej pewnie. I coraz więcej.
Na tym polega właśnie problem uzależnienia, że na początku my tego nie zauważamy, że narkotyk jest takim czymś przyjemnym, czymś fajnym, ale zagrożenie jest wtedy, kiedy dopiero zaczynamy odczuwać przymus.
Tego się nie da zbadać żadnym paskiem.
Jeden szybciej, drugi później.
Tak, to zależy od środowiska, w którym jestem wychowany. Mam podane w rodzinie, że substancje to jest coś, co jest zagrożeniem, że należy ostrożnie do tego podchodzić, żebyśmy nie wchodzili w to, że substancja to nic takiego po prostu.
Traktujemy to jak alkohol. U nas alkohol jest traktowany od... I w zasadzie jest takie społeczne przyzwolenie, ono jest nieco mniejsze, bo jednak ścigamy kierowców, którzy są pod wpływem, ale generalnie jakoś tak pozwalamy na to, czasami się śmiejemy z zachowania, a to wcale nie jest śmieszne.
Tak, nawet taką sytuacją jest to, że dzieci już w wieku przedszkolnym inicjują takie spotkania, jakimś szampanem bezalkoholowym, kiedy mogą uczcić swoje pierwsze urodziny, tak? To jakby już też pokazujemy od najmłodszych chwil, kiedy jest to akceptowane przez społeczeństwo, że alkohol jest czymś, co daje nam ulgę, radość, szczęście.
No nie jest tak.
Ja myślę, że taką główną edukacją, kiedy my wprowadzamy w terapii zarówno my, jak rodzina, to jest edukacja o emocjach i warto ją od samego początku wprowadzać w życie człowieka.
Czyli w zasadzie wracamy do tego, o co ja zapytałam, że uczycie też umiejętności wyrażania tych emocji po to, żeby nie dusić ich w sobie i trzeba sobie z nimi jakoś poradzić.
Słuchajcie państwo, powiedzieliście, że to jest tak: alkohol, padło tutaj słowo substancje, ale pan też powiedział, że to są różne czynności. Z czym jeszcze się spotykacie? Od czego ludzie w tej chwili często są uzależnieni?
Można powiedzieć, że od wielu rzeczy, które sprawiają przyjemność, szybką przyjemność, czyli powiedzmy oglądanie filmów na TikToku.
Czyli od tego też można się uzależnić?
Oczywiście, że tak. Od siedzenia, od fonoholizmu, czyli telefonu, który jest... Jednocześnie narzędziem pracy, a z drugiej strony jest niebezpiecznym.
Ale my widzimy już małe dzieci, które chodzą z telefonami. To co będzie, kiedy one będą dorosłe? I tego się właśnie boimy, bo najnowsze badania mówią o tym, że wyrzut dopaminy poprzez niebieskie światło doprowadza do wielu zmian neurologicznych.
I tak sobie myślę, że jeszcze do końca nasze społeczeństwo nie jest świadome, jakim dużym zagrożeniem jest internet, telewizja i nadmiar czasu spędzony przed niebieskim światłem.
Czyli to jest to. Czy jeszcze na przykład jest coś takiego jak hazard?
Hazard jest największym niebezpieczeństwem. Osoby, które używają stymulantów, bardzo często wchodzą właśnie w hazard albo drugim zagrożeniem jest pornografia, szybkie dojście do przyjemności.
To jest kolejna rzecz, która bardzo łączy się z używaniem stymulantów, substancji, które są... Czyli w zasadzie te uzależnienia często są sprzężone, bo ktoś nadużywa alkoholu, to później jest hazardzistą, czy na przykład szuka innych jeszcze źródeł dopaminy.
Czyli jeśli państwo pracują z taką osobą, to często jest wielotorowa praca.
To się też często, tak przepraszam, to się też często łączy tym, że żeby się przespać po stymulancie, gdzie nie spałem dwa dni albo byłem na bardzo wysokich obrotach, muszę zasnąć, czyli używam substancji, która powoduje taką...
A potem żeby się obudzić, biorę tabletkę, tak?
Dokładnie, to jest taki... To jest tak zwane koło chomika. Wchodzę tam i ciągle się kręcę wokół tych samych czynności, które utrwalają się i one stają się drogą mną.
Powiedzcie Państwo, ile osób przeszło przez wasze, mówiąc tak bardzo potocznie, ręce?
To są pewnie setki osób. Ciężko mi teraz powiedzieć, ile to osób. Ale dużo. Bardzo dużo, bardzo dużo.
Też w wielu miejscach pracowaliśmy, bo zaczynaliśmy tutaj pracę w poradni leczenia uzależnień w Piotrkowie Trybunalskim. Aktualnie prowadzimy hostel dla osób uzależnionych. Myślę, że to jest fascynujące doświadczenie, ponieważ osoba uzależniona, która jest w kryzysie, przeważnie to są osoby, które są z zaburzeniami adaptacyjnymi, czyli osoby, które chorują na depresję, nie radzą sobie z emocjami, z ciężkością w życiu.
Tak, to to jest kolejny taki etap, prawda? Dlaczego pijesz? Bo się wstydzę. Dlaczego się wstydzisz? Bo piję. I to się też nakręca.
I myślę, że jeśli ktoś zaczyna tą drogę leczenia, począwszy od spotkania z terapeutą, zawsze też głównym powodem motywacji do podjęcia kolejnego kroku jest leczenie stacjonarne, które u nas w Polsce obejmuje na terenie całego kraju.
Natomiast takim mostem, który tutaj właśnie fajnie w Piotrkowie udało się otworzyć, jest hostel readaptacyjny, czyli jest to miejsce, w którym pacjenci mogą jakby nie wracać do miejsc dysfunkcyjnych, gdzie mogliby z powrotem wrócić do uzależnienia, a dzięki takim miejscom mogą na nowo zacząć zdrowo funkcjonować.
To, drodzy Państwo, my zaraz porozmawiamy dalej o tym hostelu, bo to jest bardzo ważna rzecz, że w Piotrkowie coś takiego powstało.
No właśnie, to jest bardzo ważne dla osób, które są w kryzysie, bo często właśnie oni nie mają środków, te ich uzależnienia doprowadziły do finansowych problemów i Państwo prowadzą taki hostel. Na czym ten hostel polega?
Hostel to nie jest tylko miejsce do zamieszkania stałego. W hostelu prowadzimy zajęcia terapeutyczne. Każdy z pacjentów ma terapeutę, z którego może...
Może czy ma obowiązek, kiedy mieszka w hostelu?
Ma obowiązek, ale też ma obowiązek, powiedzmy, jest to jakby sankcjonowane tam spotkaniem raz w tygodniu czy dwa razy w tygodniu, ale ten terapeuta jest dostępny przez praktycznie cały... Czyli mam taką potrzebę i mogę poprosić o spotkanie.
Tak, oczywiście.
Uczymy umiejętności społecznych, przywracamy ludzi do pracy, uczymy ich, łączymy z rodziną, czyli jakby...
Czyli, panie Piotrze, jakby na nowo uczymy się życia. Wydawałoby się, że to są dorośli ludzie, wydawałoby się, że mają za sobą jakieś doświadczenia, a państwo mówią: od początku trzeba ich uczyć żyć.
Tak, bo jednym objawem choroby uzależnienia jest zaniedbanie alternatywnych źródeł przyjemności, czyli pacjenci, kiedy uzależniają się od substancji bądź czynności, zaprzestają korzystać z rzeczy, które dają im radość, czyli praca, rodzina, dom, zainteresowania.
A ja nawet zauważyłam brak dbania o higienę.
O tak. Głównie to jest powodem, że ludzie doprowadzają się do bezdomności, do życia w nędzy wręcz, bym powiedział, szukają jedzenia po śmietnikach, żebrzą, więc to jest wykluczenie pracy.
I to się właściwie nakręca, bo jeśli państwo tego nie przerwą, no to ten człowiek się stacza coraz bardziej i właściwie nie ma odwrotu.
Czyli wcześniejsza reakcja, czyli jakby zauważenie przez rodzinę, przez łatwiejszy dostęp, gdzie w Piotrkowie Trybunalskim nie mamy dostępu do takiego ambulatoryjnego, darmowego, NFZ-owskiego kontaktu z terapeutą.
No właśnie, bo ten hostel jest darmowy. Państwo mają podpisaną umowę, kontrakt z Narodowym Funduszem. Prowadzimy też oddział terapeutyczny, tam psychiatryczny dla osób, które potrzebują pomocy. Jakby takie codziennie, jakby nie kwalifikują się jeszcze do szpitala na oddział psychiatryczny, ale mogą korzystać z naszej pomocy na podobnych zasadach.
No dobrze, a jak się złamie zasadę? Bo na przykład w hostelu państwo zauważą, że ktoś jednak wraca do nałogu. Czy wy od początku zaczynacie terapię, czy no niestety mówicie: jest na twoje miejsce kolejna osoba i złamałaś warunki?
Działa to tak, że... ustalamy pewne rzeczy. No wy jesteście w ogóle państwo uwrażliwieni, czujecie to dużo lepiej niż każdy inny.
Mamy regulamin, to jest podstawowa rzecz, że poza tym regulaminem jest kontrakt między terapeutą a prowadzącym a mieszkańcem hostelu, gdzie ustalamy pewne zasady. Zasady główne to abstynencja i jakby szukanie pracy, no zmotywowanie do zmiany.
Pomagacie szukać pracy?
Oczywiście, tak. Zmotywowanie do zmiany to jest najważniejsza rzecz w tym, co chcemy zrobić. To się da zauważyć, czy jeden ma mniejszą, drugi większą, jeden ma większe umiejętności, inny mniej, no więc staramy się to wszystko w jakiś sposób... no nie ma wzorca. Jest indywidualne podejście do każdego.
A jak długo można w tym hostelu zostać? Bo z drugiej strony jest to bardzo dobra sytuacja, bo państwo jednak pomagają. Za każdym razem jesteś się gdzieś za rogiem, a w momencie, kiedy człowiek wyprowadza się z tego hostelu, zostaje sam, musi już sobie radzić. Jak długo?
Do dwunastu miesięcy mieszkaniec może przebywać na terenie naszego hostelu.
I tutaj ważne też podkreślamy to, że ten regulamin ustalamy na samym początku, na pierwszym spotkaniu. Czyli człowiek wie, jakie ma warunki spełnić i musi się podporządkować. Główną też taką zasadą funkcjonowania jest podjęcie pracy do trzech miesięcy. Także robimy wszystko, żeby pomóc aktywizować takie osoby i udaje się nam na razie.
A powiedzcie państwo, jak to jest? Czy łatwiej jest kobiecie wyjść z nałogu, czy łatwiej mężczyźnie? Czy to jest zupełnie niezwiązane z płcią, tylko raczej z cechami takimi indywidualnymi? Jak to wygląda na co dzień?
Bo wiecie, długo było tak, że to mężczyźni byli postrzegani jako ta grupa, która łatwiej się uzależnia, szczególnie od alkoholu. Niestety słyszy się i widzi, że to nie jest przypisane jednej płci. Jak to wygląda u was?
Z doświadczenia terapeutycznego wiemy, że kobiety łatwiej... Szybciej się uzależniają. Szybciej się uzależniają, ale tu nie ma znaczenia. Jednak dłużej są w oporze.
Tak, nie ma znaczenia. Kobiety piją inaczej. One piją w ukryciu, w innych miejscach, to jest bardziej negowane i piętnowane przez społeczeństwo, ale jest bardzo duży wzrost tego problemu.
I z mojego doświadczenia, że tu nie ma różnicy pomiędzy... To jest kwestia osobowości.
Tak, kwestia indywidualnego podejścia, zasobów rodziny, z tego, co pacjent ma ze sobą, na czym można oprzeć, bo generalnie staramy się opierać pracę na zasobach, a nie na tym, co się złego stało. Jakby to z tyłu zostaje, gdzieś tam mamy to z tyłu głowy, ale pracujemy na zasobach i idziemy do przodu. Może nie do końca grubą, ale taką, że nie chciałbym wracać do tego, ale nie rozpamiętujemy tego na wschodzie.
Słuchajcie państwo, a wy w hostelu macie więcej kobiet czy więcej mężczyzn?
Na ten moment mamy więcej mężczyzn. Na terenie hostelu przebywa jedna kobieta.
To jeszcze na koniec powiedzcie, bo musimy zakończyć tę rozmowę, gdzie się zgłosić, gdyby ktoś miał taką potrzebę, nawet po to, żeby zasięgnąć informacji, bo może niekoniecznie nadaje się jeszcze do hostelu, ale może gdzieś trzeba szukać pomocy. Gdzie się zgłosić?
Myślę, że zapraszamy na Mickiewicza 19. Od 1 lipca działamy, także jest to całe centrum psychoterapii uzależnień i tak jak tutaj kierownik placówki przed chwilą powiedział, mamy również oddział dzienny psychiatryczny rehabilitacyjny, także te dwie rzeczy wpływają na zdrowie psychiczne mieszkańców Piotrkowa.
A czy spoza Piotrkowa również?
Oczywiście, z terenu całego powiatu. W hostelu przyjmujemy ludzi z całej Polski, także jeśli ktokolwiek będzie chciał przyjść, a nie będzie miał gdzie się podziać, to jesteśmy i czekamy.
Jeśli mogę, chciałbym dodać, że ważne jest tutaj skierowanie, czyli odbycie terapii i skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu czy po zakończeniu terapii do naszego ośrodka. Ważne jest to, że musi być skierowanie.
To, co właśnie ważne, nie powiedzieliśmy: osoby, które trafiają do nas do hostelu, to osoby, które ukończyły minimum ośmiotygodniowe leczenie stacjonarne.
Taki jest jakby główny...
No tak, bo wy państwo robicie jakby dalszą robotę i przygotowujecie do tego, żeby zaczęli funkcjonować tak jak przed nałogiem.
Beata Barczak i Piotr Żyła, psychoterapeuci uzależnień z Fractal Concept.
Dziękuję bardzo. Do usłyszenia i do zobaczenia.
Dziękujemy bardzo.