O Tym Się Mówi
•
23.09.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Zapraszamy na O Tym Się Mówi przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk. To jest O Tym Się Mówi i to jest już środa. Niektórzy powiedzą, że dopiero, ale dzisiaj właśnie o tym mijającym czasie tak szybko będziemy rozmawiać w studiu Strefy FM Piotrków. Sebastian Wojtaś, dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych numer 1 w Piotrkowie, słynny TPS, to już chyba tak zostanie do końca świata i przez jeden dzień dłużej.
Dzień dobry, panie dyrektorze.
Dzień dobry, pani redaktor, witam serdecznie wszystkich słuchaczy Strefy FM. A specjalnie tak zaczęłam mówić, że czas bardzo szybko płynie, bo szkoła w tym roku obchodzi jubileusz, będzie się działo 23 października. To będzie taka już ostateczna wisienka na torcie. Który to rok ta szkoła funkcjonuje?
No właśnie, czas leci bardzo szybko i przygotowujemy się bardzo intensywnie i zapraszamy tutaj wszystkich absolwentów, ludzi związanych ze szkołą. Minęło 120 lat naszej placówki. 23 października, tak jak pani redaktor powiedziała, to jest piątek. Zaczynamy o godzinie dziewiątej mszą świętą w kościele, przepraszam, na ulicy... Śląskiej, tam będzie msza, poświęcenie nowego sztandaru i później zaczynamy główne uroczystości na sali gimnastycznej o godzinie 10.30.
Panie dyrektorze, co się zachowało w waszych być może kronikach, w archiwum w Piotrkowie? Jakie dokumenty, czy macie w ogóle coś, takie perełki, które świadczą o tym 120 lat i my tu mamy przed sobą taką perełkę?
Tak, tych perełek, jeżeli chodzi o ten okres przedwojenny, jest dosyć mało tak naprawdę. Dużo rzeczy mamy już w tym okresie powojennym tak naprawdę. Cały czas prowadzę kwerendę archiwalną, czyli przeglądam rzeczy w archiwum, odnoszę się również do pasjonatów historii. Bardzo dużo tutaj zawdzięczam świętej pamięci panu Zygmuntowi Stępniowi, który zajmował się właśnie szkolnictwem i to dzięki niemu też między innymi odkryliśmy, że szkoła tak naprawdę sięga swoimi korzeniami 20 stycznia 1906 roku i została zachowana ciągłość.
Trochę materiałów mam z okresu, kiedy szkoła powstawała, czyli budynek, w którym się mieścimy, cegiełki poszkoła, budynek na ulicy Roosevelta, wcześniej ta ulica nazywała się Bujnowska, a później Pierackiego, był wybudowany ze składek kolejarzy. Mamy oryginalne perełki, czyli takie legitymacje, gdzie kolejarze, bo to była dzielnica kolejarska, wpłacali miesięcznie symboliczną kwotę.
A na jaką szkołę, jaka ta szkoła miała być? Czy wiadomo było?
To miał być wtedy gimnazjum męskie w Piotrkowie Trybunalskim imienia Tadeusza Kościuszki. Tak wtedy nosiła nazwę ta szkoła.
A kiedy ta szkoła się przekształciła w słynny TPS?
W latach 50., kiedy powstaje technikum przemysłu szklarskiego. W 1945 roku Stowarzyszenie Kolejarzy odzyskuje... budynek i chce reaktywować szkołę, ale w 1946 roku Bolesław Bierut wydaje dekret uwłaszczeniowy, tak, czyli nacjonalizuje majątek i szkoła przechodzi w ręce państwowe, przepraszam, z rąk prywatnych zostaje upaństwowiona i rozpoczyna się historia szkoły zawodowej. 1956 rok jest bardzo tutaj istotną datą, bo powstaje właśnie technikum przemysłu szklarskiego.
Czyli dostosowano się do potrzeb wtedy.
Tak, trzy huty mieliśmy, tak, bo ogólnie piotrkowianie uważają, że były dwie huty, Hortensja i Kara, te największe, sławetne, ale była również huta Feniks, tak naprawdę były trzy huty, no i też było zapotrzebowanie na ludzi, hutników w tym zawodzie, więc przyjeżdżała tu młodzież z całej Polski, mieliśmy dwie bursy tak naprawdę, gdzie młodzież spała, uczyła się z całej Polski i też piotrkowianie, czy tutaj z okolicznych terenów młodzież dostawała niestety przymus pracy, no bo to było dosyć ciężkie, tak, człowiek został jakby skierowany przez państwo na drugi koniec Polski, bo tam było zapotrzebowanie, była huta, a nie było wykwalifikowanej kadry.
Panie dyrektorze, czy jest pan w stanie powiedzieć, ilu uczniów przewinęło się przez te 120 lat? Ja wiem, że idealnie się nie da, ale to są chyba tysiące.
Tak, w chwili obecnej mamy 1348 uczniów i ta tendencja się utrzymuje.
Utrzymujecie, bo to jesteście w tej chwili chyba największą szkołą ponadpodstawową tutaj w regionie.
Tak, jesteśmy i zawsze ta szkoła przyciągała dużą liczbę uczniów. W wcześniejszych latach, jak ja sięgam pamięcią, kiedy przyszedłem do pracy ponad 20 lat temu, zawsze było ich około 600?700 tak naprawdę. A teraz jest dwa razy tyle.
Dwa razy tyle, a to jest też wynik reformy, że przejęliśmy budynek na ulicy Żwirki po dawnym gimnazjum numer jeden, więc te jakby zasoby lokalowe są korzystne i tych klas możemy powołać tak więcej.
No tak, ale gdyby uczniowie nie chcieli tu przychodzić po ósmej klasie, to by tych dzieci nie było i sale by stały puste. Widać, że ciągle ta szkoła cieszy się ogromną popularnością.
No właśnie, wy macie też technika, technikum, które w tej chwili właściwie też jest chętnych dosyć dużo, zaczynają doceniać to, że jednak dajecie jakiś zawód. I wiem, że sporo dzieciaków przyjęliście w tym roku.
Tak, no kierunki techniczne cieszą się dużą popularnością. Jaki najbardziej? W tym roku elektryk, tak. Jeżeli chodzi o kierunek elektryk, było bardzo duże wzięcie. Dzieciaki przyszły z bardzo dobrymi wynikami tak naprawdę. No i niesłabnący mechatronik, tak. Na mechatronika też co roku zawsze mamy sporą liczbę chętnych. Mamy jeszcze oczywiście informatyka, mamy renesans robotyki, bo to jest nowy kierunek, pięć lat dopiero u nas w szkole funkcjonuje, ale młodzież też już sobie uświadamia i rodzice też, że jest to kierunek przyszłości i w tym roku, jeżeli chodzi o nabór do robotyki, mieliśmy, powiem tak, no był dobry.
Panie dyrektorze, pan powiedział, że to są dzieci często z wysokimi wynikami w nauce. Wiem też, że idą dzieci z mniejszymi wynikami w nauce i to nie jest kwestia tego, że wy się ścigacie z innymi szkołami, że musicie mieć bardzo wysoki poziom, na przykład w zdawaniu matury. To jest kwestia tego, że wy walczycie o to, żeby te dzieci miały jakąś przyszłość, żeby były szczęśliwe, a niekoniecznie miały tylko maturę.
No to jest, myślę, siła naszej szkoły i przede wszystkim kadra, która jest cudowna i nad każdym uczniem tutaj, że tak powiem, indywidualnie się pochylamy, tak jak pani redaktor... Redaktor powiedziała, no wyniki dla nas są może mniej istotne, tak? Chcemy, żeby to dziecko zdało maturę, tak, żeby wyszło. Wiem, że wy się indywidualnie często zajmujecie takimi dziećmi, które mają sytuację trudną, takie dzieci też są.
Dokładnie, żeby wychować ich na wartościach, tak, żeby te wartości, które dla nas są bardzo ważne, które reprezentuje nasz patron, czyli Witold Pilecki, były dla nich istotne, żeby byli dobrymi ludźmi, którzy później założą rodziny i dadzą sobie w życiu dorosłym radę.
Powiedział pan o cudownej kadrze, tej kadry to pan ma troszeczkę, bo jeżeli jest tyle osób do nauki, to i muszą być nauczyciele, to jest niezła gromadka, prawda?
No jest, jest 98 nauczycieli. Część z nich jest nauczycielami przedmiotów zawodowych.
Nie ma pan z tym kłopotów, że chcą tu pracować i są, bo jeżeli otwiera pan tyle klas w technikach, to musi być również...
Nie, to akurat jeżeli chodzi o kwestie kadrowe, to mamy bardzo stabilną sytuację. Zawodowcy są niesamowici, pasjonaci. Między innymi właśnie tutaj ten wspomniany przeze mnie kierunek robotyki to jest właśnie jakby dziecko nauczyciela, który bardzo mocno rozwija ten kierunek i przeszczepia pasję, prowadzi koło robotyczne, więc tu, jeżeli chodzi o kadrę, to właśnie jest to jedna z mocnych stron naszej szkoły.
Panie dyrektorze, no właśnie, co się jeszcze działo w tej szkole? Bo był taki moment, kiedy państwo przestali być TPS-em, a stali się zespołem szkół. Najpierw to było ponadgimnazjalnych, a teraz jest znów ponadpodstawowych, czyli ta historia wróciła do pewnego etapu, ale też zmieniła tę szkołę.
No tak, z TPS-em nie będziemy walczyć, tak jak jest pioma, odzieżówka, ekonomik, tak? No i nie ma chyba już takiej potrzeby. Państwo się dostosowali do tego, co teraz jest potrzebne. Tak, bardzo silnie gdzieś ta szkoła się już w świadomości piotrkowian, że tak powiem, ukształtowała, że to jest technikum przemysłu szklarskiego, chociaż oczywiście są różne, tak, twoja przyjazna szkoła, tradycja, pasja, sukces, teraz pracujemy nad takim rozszyfrowaniem. Oczywiście szkoła się dostosowuje do zmian, które następują, ale to, co nas cieszy akurat przy jubileuszu, to jest niesamowity odzew absolwentów tak naprawdę, którzy kończyli maturę 50 lat temu tak naprawdę, odzywają się, wspierają nas finansowo, oczywiście przygotowanie takiej imprezy wymaga też... nakładów, kupno sztandaru, wpłacają emeryci pieniążki, datki, dzwonią tak naprawdę. Zapowiedzieli się z całej Polski, powiadomo, że ci ludzie się gdzieś rozjechali. Nawet z zagranicy dzwonili, że będą na tej uroczystości, czy muszą mieć jakieś zaproszenie.
Czyli duje pan, jaka to będzie ilość tych osób? Policzył pan sobie gości?
Nie da się tego policzyć. Ale jest pan przygotowany na więcej?
Jestem przygotowany, chociaż trochę zaczynam się obawiać, czy sala gimnastyczna pomieści. Acz myślę, że damy sobie radę. Pochodzi przede wszystkim o to, żebyśmy się spotkali, o atmosferę, żeby te wspomnienia z lat szkolnych odżyły. I każda osoba ma swoją historię, która jest ciekawa, piękna, związana z tą szkołą.
Panie dyrektorze, pan mi teraz uzmysłowił, że ile razy rozmawiam z kimś, kto jest absolwentem tej szkoły i obojętnie z jakiego pokolenia, to bardzo rzeczywiście mile wspominają tę szkołę, czyli nawet jak tam ciśniecie trochę z niektórych przedmiotów, to atmosfera musi być całkiem przyjazna.
Tak, ale jesteśmy empatyczni i myślę, że jesteśmy uczciwi w tym wszystkim i młodzież to dostrzega tak naprawdę. Ale to nie jest tak, że młodzież jest taka tylko różowa. Pewnie macie, jak w każdej szkole, jak z młodzieżą są jakieś problemy, bo trzeba ich wychowywać.
Oczywiście, problemy wieku dorastania, ale ważne jest to, żeby oni sobie uświadomili, że okej, popełnili błąd, jest konsekwencja, wyciągają wnioski, idą dalej. Każdy z nas był młody i robił różne rzeczy, tak? Najważniejsze jest, żeby mieć świadomość, że popełniłem błąd, wyciągam wnioski, tak, uczę się, idę dalej do przodu i tego więcej nie zrobię.
Panie dyrektorze, co by pan chciał przekazać kolejnym osobom, które jeszcze na przykład teraz są w szkole podstawowej i myślą, że za rok, za dwa muszą wybrać szkołę? Co jakby najpiękniejsze jest w tej szkole, oprócz tej atmosfery, oprócz tego, że dobrze się tam uczniowie czują, ale z tej tradycji, z tego, co pan powyciągał w archiwum, co pana zaskoczyło?
Zaskoczyło mi przede wszystkim to, że właśnie, to znaczy to nie jest takie miarodajne. Właśnie te wspomnienia, że negatywnych słów naprawdę na temat szkoły, kadry nie usłyszałem, że ci ludzie zawsze mówią, że to był najpiękniejszy okres w ich życiu, właśnie poprzez atmosferę, która była w tej szkole tak naprawdę, przez kadrę, która zawsze była otwarta, empatyczna i wychodziła naprzeciwko potrzebom uczniom. Było bardzo dużo też, że niektórzy, tak, faceci już teraz, mężczyźni dorośli, że zawdzięczają szkole bardzo dużo, że byli gagatkami, ale chodzili na dywanik do pana dyrektora i to im bardzo mocno pomogło. I teraz, no jakkolwiek to brzmi, są szczęśliwymi ludźmi, gdzie ogarnęli sprawy zawodowe, rodzinne i bardzo są wdzięczni szkole.
A oprócz Sebastiana Wojtasia, obecnego dyrektora, jest taki dyrektor, który zapisał się w historii szkoły jako człowiek, którego będzie się pamiętało, w książkach opisywało?
No myślę, że wszyscy dyrektorzy tak naprawdę. No dla mnie, jak powiem tak subiektywnie, no najważniejszą postacią tutaj, jeżeli chodzi o ukształtowanie mnie jako nauczyciela, spojrzenie... Pan też jest absolwentem.
Nie, ja nie jestem absolwentem. Ja zostałem przyjęty do pracy w 2005 roku przez ówczesnego dyrektora, pana Adama Bieńka i to, mówię, to jest moje subiektywne spostrzeżenie. To był prawdziwy pedagog z klasą, który nauczył mnie tak naprawdę, na czym polega zawód dyrektora. Był surowy, ale był uczciwy, tak, i pokazywał mi, co jest istotą tego zawodu, gdzie jestem mu dozgonnie wdzięczny.
Czyli też pana w pewien sposób TPS wychował, bo ukształtował młodego człowieka.
Jako nauczyciela na pewno tak.
Panie Sebastianie, a jest odnotowane, kiedy zaczęły dziewczęta być przyjmowane do tej szkoły? Bo najpierw powiedział pan, że to było gimnazjum męskie, potem no szklarskie technikum, w związku z tym raczej też...
Nie, dziewczyny już się... pojawiały się. Czyli po wojnie w zasadzie już zaczęto pozwalać dziewczętom uczyć się w tej szkole? Nie było ich zbyt dużo, ale oczywiście były tak naprawdę. I też są ciekawe historie, że nauczyciele przedmiotów zawodowych najpierw miały doświadczenie panie w hutach, a potem przychodziły i uczyły zawodów. I były to też klasy damskie, tak typowo, może nie w stu procentach, ale dziewczyny były.
No teraz oczywiście mamy piąte liceum w obrębie zespołu, więc dziewczyn jest sporo, co też jest taką cechą atrakcyjną naszej szkoły, że dziewczyny przychodzą do chłopaków, tak, bo są chłopaki w technikum, a chłopaki inaczej też funkcjonują, bo są dziewczyny.
A nie macie kłopotu z wyposażeniem technikum, na przykład wyzwania są co roku, że jednak przychodzi młodzież, trzeba iść do przodu, bo ta robotyka, te inne zawody, one bardzo szybko ulegają zmianom, jeśli chodzi o urządzenia, o technikę i tak dalej, metody.
Tutaj chyba nie mogę narzekać tak naprawdę jako szkoła, ponieważ i projekty wcześniejsze w kwestii dotyczącej pozyskiwania doposażyły szkołę i tutaj dobra współpraca oczywiście z referatem, z Urzędem Miasta, zrozumienie i pochylenie się, że tak jak pani powiedziała, te zawody są wymagające, czy robotyki w kwestii dotyczącej pozyskania robotów, żeby te dzieci się uczyły, jak egzaminy zawodowe, więc jest dobrze.
Panie dyrektorze, można by długo pewnie o tej szkole opowiadać, zwłaszcza że to też jest pana konik, bo to też jest część historii.
Tak jest, ale musimy kończyć. Zapraszamy 23 października. Proszę przypomnieć jeszcze, o której godzinie.
Zapraszam wszystkich miłośników, absolwentów, ludzi, którym nasza szkoła, czyli TPS, jest bliska sercu. Impreza jest oczywiście otwarta. Ale może być ciasno?
Może być ciasno, ale będzie przyjemnie tak naprawdę. Zaczyna się wszystko, jak wcześniej wspomniałem, o dziewiątej. W kościele na ulicy... O Jezus, zapomniałem.
Nie szkodzi.
Tutaj będzie zainteresowane. Terazowane, później głównej uroczystości to jest godzina 10.30, sala gimnastyczna. Będzie pokaz nowego sztandaru, będzie kwestia dotycząca spektaklu przygotowanego przez naszych nauczycieli i później poczęstunek. I będzie się działo.
Tak, i rozmowy. Zapraszamy wszystkiego, tylko przyjdźmy, zobaczmy. Warto jest zobaczyć, bo 120 lat szkoła ma tylko raz. Sebastian Wojtaś, dyrektor Zespołu Szkół Ponadpodstawowych numer 1 w Piotrkowie, TPS. Dziękujemy bardzo, życzymy wszystkiego najlepszego, kolejnych 120 lat.
Dzięki, wielkiego dobrego dnia dla wszystkich.
Dziękujemy, do usłyszenia.