O Tym Się Mówi
•
09.09.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Zapraszamy na O Tym Się Mówi. Przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk. Kłaniam się Państwu, a w studiu Strefy FM Piotrków Krzysztof Szczepanik, mierniczy i geodeta. Dzień dobry, panie Krzysztofie.
Witam, dzień dobry Państwu, witam wszystkich widzów, bo też jesteśmy na Facebooku.
No właśnie, bardzo dobrze, że pan to przypomniał, bo niektórzy zapominają. Będziemy przez ponad 15 minut na wizji. Panie Krzysztofie, ja zapytam, jaka jest różnica między mierniczym a geodetą?
I to jest właśnie to, co się stało w 1952 roku. Do 1952 roku obowiązywało w Polsce mierniczy przysięgły, była to ustawa, tak jak notariusz. Jest to notariusz, który określa zasięg własności. Niestety sytuacja polityczna w kraju doprowadziła do tego, że ten zawód został zlikwidowany, a żeby ta nazwa się nie sprawiła rządzącym, wiadomo jakie były czasy, miało być wszystko państwowe, wzięli tylko nazwę geodeta, chociaż ustawowo o tym nie napisali i wszystko wzięli państwowe.
Czyli co, wracamy do starych tradycji?
Jest bardzo ciężko, ponieważ nawet w sferze branżowej to słowo, które nie jest zapisane prawnie, geodeta, nie chce się przełożyć, zwłaszcza że tutaj, drodzy Państwo, mam pieczęć mierniczego przysięgłego. To jest, drodzy Państwo, ciekawostka. Patron pana Baki, który pochodził z Tomaszowa, ja dostałem od jego ojca. To jest pieczęć mierniczego sprzed wojny, gdzie nie udało się komunistom jej zabrać. Ja może tu pokażę do kamery. To jest właśnie pieczęć mierniczego Romualda Krzywosińskiego. I to jest ciekawostka, że ten pan był w pierwszej ucieczce z Oświęcimia, ucieczka mierniczych.
Ja takie mam pytanie, ponieważ też mój tata był geodetą i w tamtych czasach on nie używał tego słowa, używał mierniczy.
Czyli co, wracamy do tego, że to są dwie różne profesje?
Tak, tak jak pani tata, my jesteśmy jakby płaskoziemcami. Mierzymy do 16 kilometrów, gdzie Ziemia jest płaska. Geodezja wyższa to jest... To jest powyżej tych kilometrów, czyli określamy, proszę panią, punkty tam 60 kilometrów więcej, żebyśmy mogli my jako ci mniejsi, czyli ta geodezja niższa, czyli mierniczowie, którzy wykonują pomiary dla państwa, mogli się do czegoś nawiązać. Czyli to jest teraz jakby dwa zawody.
No można tak powiedzieć, że to jest dwa zawody. Zresztą ja bym się odnieść może do prawników, tak? Prawnicy ? jest ogólna profesja, czyli kończy wszyscy prawo, ale jest sędzia, jest prokurator, jest radca prawny, jest adwokat. To są różne zawody. I w tym wypadku jest mierniczy. W tym wypadku jest mierniczy i to jest tradycja polska sprzed wojny.
Panie Krzysztofie, chciałabym też zapytać o wyznaczanie tych środków, na przykład miejscowości. Ostatnio był wyznaczany środek Rozprzy. Po pierwsze, jak się to robi, a po drugie, po co to? Bo sporo osób u nas na portalu, no można powiedzieć, że nawet hejtowało, że nam się trochę w głowach poprzewracało i jakieś środki miejscowości sobie wyznaczamy.
No to właśnie. No właśnie, drodzy państwo, to też jest element małej architektury, to też spoiwo małej ojczyzny. Ja się spotkałem z mieszkańcami Rozprzy i spytałem się, gdzie macie środek. Ale ktoś powie, po co wam to? Ale proszę panią, właśnie po to, żeby to był element, który pokazuje, gdzie można się ewentualnie spotykać, gdzie można sobie zrobić zdjęcia. To jest, proszę państwa, środek, może ja pokażę tutaj, środkowy środek Polski, ponieważ wcześniej był wyznaczony, ale wyliczono 16 kilometrów naszego morza. I tutaj jest wyznaczone to na terenie prywatnym, dlatego to zrobiliśmy już na terenie gminy, bo popełniliśmy błąd, ponieważ byli przyjaźni właściciele, oni sprzedali tę nieruchomość i nie jest dostępny, żeby można było zobaczyć.
Czyli takie wyznaczenie środka to jest względem czego? Bo pan mówi, że można popełnić błąd.
Nie, nie, chodzi o to, że zależy, jakie elementy się przyjmie.
No więc właśnie, dlaczego? W czasach komunistycznych przyjęli tylko linię... linie Polski bez morza, które też jest naszym terytorium.
Rozumiem, czyli teraz jeszcze bierzemy pod uwagę również polskie morze.
Tak, i to jest właśnie nowy środek. Teraz będzie mój kolega Mariusz Małus, którego serdecznie pozdrawiam. On jest geodetą, pracuje na Wawelu, to jest ciekawostka. I geodeta, i historyk, i zajmuje się zabytkami, i on odkrywa takie ciekawostki. I to on dokonał wyliczeń specjalnym programem, gdzie przyjął wszystkie punkty załamania granicy, Rozprzy, i znalazł ten środek, ten nowy środek.
Czyli to trzeba mimo wszystko i wiedzy, i trzeba umiejętności, żeby ten środek ? to nie jest na tej zasadzie, że idziemy z tej strony, z tej strony i to jest pewnie środek.
Nie, to jest właśnie wyliczenia matematyczne wszystkich punktów załamań granicznych i wtedy wyznaczamy ten środek. Ja właśnie w Rozprzy wyznaczyliśmy i ten środek, drodzy państwo, ja może pokażę tutaj do kamery, rzeczywiście wypadł w gruntach prywatnych, tutaj z tej strony.
A to się cieszy chyba właściciel.
Może i się cieszy, ale nie chcemy, proszę pani, znowu się ogrodzi i nikt nie będzie miał dostępu, a był grunt gminny i na tym terenie udało się go wyznaczyć.
To co chcecie zrobić z tym środkiem? Bo ja tego nie rozumiem. Wyszło, że jest na gruncie prywatnym, tak?
Tak, jest. A teraz państwo jakoś to tak...
Proszę panią, dlatego to jest symboliczny punkt, który oznacza, jest tabliczka, w którym kierunku, jak się weźmie zwykły kompas i się określi, to będzie wiadomo, w którym kierunku. Zresztą taki przykład jest tutaj w Niemczech, też mogę pokazać: przecięcie dziesiątego południka z pięćdziesiątym południkiem, on był obelisk zrobiony przy drodze, natomiast punkt, drodzy państwo, wychodzi tak samo tutaj w polu, to nie jest przypadek tylko w Polsce. Zresztą środek powiatu wychodził w polach, a kamień jest ustawiony przy remizie OSP w Milejowcu, proszę państwa.
Czyli to jest troszkę taka rozrywka, zabawa, żeby mieć po prostu taki punkt, którym można się pochwalić, pocieszyć, zrobić, jak pan powiedział, zdjęcie.
Tak. No tak jak państwo jeździcie na wakacje, jedziecie w tej chwili do Jastrzębiej Góry, jest to najbardziej wysunięty punkt na północ Rzeczypospolitej Polskiej. Jest symboliczny znak, każdy sobie robi: jestem na najdalszym wysuniętym punkcie.
No dobrze, a co będzie, panie Krzysztofie, jak wszystkie miejscowości albo samorządowe jakieś terytoria zaczną sobie wyznaczać środek? Nie za dużo tego będzie, myśli pan?
Nie wiem, proszę państwa, to wszystko zależy od inicjatywy lokalnej. To skupia inicjatywy lokalne. Ja bardzo serdecznie chciałem podziękować wszystkim mieszkańcom.
A czyj to był pomysł, mieszkańców czy jednego mieszkańca? Jak to wyglądało?
Proszę państwa, grupy mieszkańców. Przy spotkaniu takim, może powiedzmy prywatnym, ja się ich spytałem, gdzie wiedzą. Wszyscy mówili: rynek. No i drodzy państwo...
No bo tak nam się kojarzy, prawda, że środek miasta to powinien być rynek, środek miejscowości to też powinno być jakieś takie miejsce, gdzie się wszyscy spotykali.
I tak było, drodzy państwo. No załóżmy rynek w Piotrkowie, tak? Mamy swoje grodzisko, mamy mury obronne, drodzy państwo, ale mury obronne to też jest symbol graniczny, to jest symbol mierniczy geodezyjny, ono wyznaczało granice. Czyli tam do tego miejsca sięgało miasto.
No tak, i centralnie zawsze był rynek, żeby wszędzie można było... Tam był dojść, tam był symbol pracy, tam przecież był handel.
Tylko to chyba było bez obliczeń, tylko trochę tak...
Nie, nie, to były plany lokacyjne niemieckie i to później się rozchodziło wkoło i później ten symbol był. Natomiast później, wiecie państwo, to była inna sytuacja. Jeździło się na koniu, albo ktoś miał konia, to już był bogaty, raczej się podróżowało na piechotę, tak? I wszędzie było blisko. Później sytuacja komunikacyjna się zmieniła, miasto się rozrosło przez przykład kościoła Bernardynów. Oni się nie zmieścili już w murach miejskich, około 1600 roku, już nie jest. Później komunikacja, przecież kolej żelazna w Piotrkowie przesunęła całe miasto, później nowe osiedle z PRL-u i na pewno, drodzy państwo, środek Piotrkowa to nie jest rynek.
Chciałam się zapytać, nikt jeszcze nie proponował, żeby wyznaczyć środek Piotrkowa.
Ale już mamy konkretne wyliczenie.
Czyli wy wiecie, gdzie jest środek Piotrkowa? Oczywiście, my już wiemy, gdzie wypada.
A zdradzi pan czy nie?
Mogę powiedzieć, że, drodzy państwo, ja byłem, szanowny moim kolegą Mariuszem Małusem, niedaleko tego środka, a to ciekawostka, jest tam ulica Geodezyjna, z tego bardzo się cieszymy, że kiedyś władze miasta uchwaliły taką nazwę.
Czyli powiedział tam pan tak troszkę na okrętkę, że to będą okolice ulicy Geodezyjnej.
Tak, dokładnie tak.
To może warto by było wyznaczyć tak konkretnie i też jakiś kamień postawić, ewentualnie tabliczkę zamieścić.
Ale mamy szansę, żeby to było prawie idealnie w tym punkcie. Potrzebujemy pewnej infrastruktury, nie chcę zdradzać w którym miejscu, bo w tej chwili są te tereny niedostępne, ale bardzo prawdopodobne, że to się stanie też na gruntach miejskich. Bardzo ważnym tematem będzie plan ogólny, bo pan tutaj jest osobą, która też często uczestniczy przecież w przesuwaniu tych wszystkich terenów. Zapraszam na ciąg dalszy.
Panie Krzysztofie, no właśnie, plan ogólny miasta to nie jest tylko problem Piotrkowa, to jest problem dzisiaj całej Polski. Do końca sierpnia miał być ten plan ogólny zakończony, on się przesuwał, jeśli chodzi o terminy. Jak pan ocenia sytuację piotrkowską, ten plan ogólny, który został przygotowany? Co by pan nam tu, mieszkańcom, mógł powiedzieć?
Drodzy państwo, patrząc, plan ogólny jest już planem miejscowym, to nie jest studium, które do tej pory mógł się opierać pracownia planowania, mogła... Warunki były takie, wie pan, duże pole popisu można było, tak, żeby dostać warunki zabudowy. Czyli zawsze można było troszkę przesunąć. Tak, oczywiście, wie pan, zabudowa, nawiązanie... Tylko wtedy był chaos.
Ja wiem, czy chaos?
No dobrze, ale jeżeli było 20?30 lat temu wyznaczone miejsce na obwodnicę i ktoś bardzo się upierał, i wiem, że były takie sytuacje, że pobudował się na terenach, które były przeznaczone 30 lat temu na obwodnicę, no to w tym momencie już ta obwodnica albo nie powstanie, albo będzie problem dla tego mieszkańca.
Pani redaktor, obwodnica 30 lat temu, założenie obwodnicy to był inny Piotrków, to była inna komunikacja, to raczej już był PRL, bo patrzymy 88, to jaka była komunikacja?
No dobrze, ale to są rzeczy, których nie da się zrobić w ciągu jednej kadencji, nie da się zrobić w ciągu pięciu lat, trzeba mieć jakieś założenia na przyszłość.
No oczywiście, komunikacyjne założenia są bardzo ważne i to jest ciężko też tak do końca określić, ale można, tak? Ważny był rozwój komunikacyjny, dobre przemieszczanie się, przemies...
No właśnie, bo panie Krzysztofie, jeśli w tym czasie powstaną jakieś budynki, to zaczyna brakować tego miejsca na komunikację.
Tak, ale tu mówimy też o czym innym, bo proszę panią, pani ma działkę, załóżmy gdzieś w Piotrkowie i nagle ktoś od góry pani tą działkę robi pod teren przemysłowy. Jest duży kompleks terenów przemysłowych. Może ten teren przemysłowy nigdy nie powstanie. Nie ma inwestora i pani ma swoich następców, chciały pobudować dom, ma pani nieruchomość i pani nie ma możliwości.
To zapytam jeszcze inaczej. Na przykład obserwujemy Pabianice, które są miastem bardzo podobnym, jeśli chodzi o ilość mieszkańców do Piotrkowa, ale tego w Pabianicach się nie czuje. Tam jest taka przypadkowość stawianych tych budynków, dostawianych. Piotrków był zawsze pięknym miastem, przed wojną było to robione w sposób zaplanowany. To można zobaczyć na przykład z góry, jak wyglądają te ulice. Czy taki chaos nie powstanie w momencie, kiedy nie będziemy zakładać, co będzie za 10, 15, 20 lat?
No właśnie, obserwując inne gminy i plany, które zostały uchwalone, my jesteśmy trochę przerażeni, bo to zamiast planować, drodzy państwo, to oni zaakceptowali istniejącą sytuację. A oni, pan oni, czyli w jakim okresie? Gminy, na przykład, nie wiem, patrzyłem na gminę Gorzkowice, na przykład plan miejscowy obcina zabudowania stodoły i za stodołą na przykład rolnik już nie może sobie pobudować chlewni czy rozbudować stodoły. To jest po prostu ten pęd prędkościowy nieprzemyślany, czyli taka zwana akcja w Polsce, bo u nas są takie akcje, tak? Przez 30 lat nie było, żeby...
Czyli mówi pan, że to za szybko było zrobione?
Tak, na przykład gmina Rozprza zrobiła troszkę inaczej. Ona weszła na plany miejscowe na starych zasadach i mogła sobie mieć większą furtkę manewru, natomiast Piotrków tych planów miejscowych ma mniej, no poszedł w plan ogólny.
No właśnie, jak pan ocenia, jak wygląda Piotrków na przykład po tych zmianach, po tych obowiązujących w całej Polsce regułach?
Ja to powiem szczerze, że czasami jak patrzę pod zabudowę i to widać, no akurat jestem mierniczy geodeta, patrzę na plany, no to taki trochę będzie chaos, bo są takie wycinaczki łowieckie, ja to nazywam pod względem zabudowy, ale to też nie tylko u nas.
Ale z czego to wynika?
Myślę, że z braku... parametrów dotyczących zabudowy mieszkaniowej, te współczynniki, to te algorytmy. Jak rozmawiałem z jednym samorządowcem, to zamiast plan miał być dla ludzi, to algorytmy, proszę państwa, rządzą waszymi nieruchomościami.
No dobrze, no ale jak to zrobić, żeby był wilk syty i owca cała?
Przede wszystkim, proszę państwa, jak się coś uchwala, to trzeba rozmawiać z ekspertami, analizować tą sprawę. Ja mam po sobie w geodezji, często z nami nie rozmawiają, często piszemy pisma.
Mówi pan o radnych, o władzach miasta, o kim pan mówi, bo? Znaczy chodzi już o ustawodawcę, bo? Czyli chodzi generalnie o ustawy polskie?
Tak, to widać, proszę państwa, no dużo mamy prawodawstwa rosyjskiego, radzieckiego, mentalności tej PRL-owskiej, tak to nie może być. Ja dążyłbym do takiej ochrony własności, jak jest, proszę panią, w Stanach Zjednoczonych. Mam swoje drzewo, to jak będę chciał, to go wytnę, a nie ja, sadząc drzewo, no wyrośnie do pewnych parametrów, muszę iść do urzędnika.
No wie pan, ale to? Stany to są daleko i?
Ale nie, dlaczego są daleko? Oni mają inną mentalność. Ale mieliśmy pierwszą konstytucję od nich.
No nie.
Jak nie? Przecież?
Nie, to najpierw była w Stanach Zjednoczonych.
No może się pomyliłem. To była nasza, była pierwsza w Europie, natomiast na świecie była pierwsza w Stanach. Natomiast co chcę innego powiedzieć? Ale oni mieli 120 lat zaborców mentalności, wie pani, rosyjskiej, my jesteśmy w zaborze rosyjskim. Ale za to mają młodszy kraj.
Ale dobrze, panie Krzysztofie, bo będziemy się tutaj przerzucać argumentami, natomiast ja bym chciała, żeby pan powiedział to co, zostawić tak jak jest, każdy kto chce, buduje tak jak chce?
Nie, to ładunek balistyczny musi być, to co pani powiedziała, układ komunikacyjny, najważniejszy jest układ komunikacyjny.
Czyli jednak trzeba by było wyznaczyć te trasy, które są nieruszane przez lata.
Tak, proszę panią, jak my na przykład, akurat nie jestem w Staleniowcu, ale pracowałem, czyli scalenie gruntów, czyli komasacja gruntów, bierzemy na przykład całą wieś do kupy i rozdzielamy na inny schemat działek, żeby te działki były większe, to zaczynamy od dróg. Tak samo tutaj.
Czyli jednak powinniśmy najpierw wyznaczyć te ciągi komunikacyjne, ale no teraz, jeżeli ktoś się pobudował, no to co z tym zrobić?
No to proszę państwa, mamy duże problemy, ale jak patrzę, nowy przebieg S12, można było po prostu poprowadzić taką, mamy tutaj od Piotrkowa taką sinusoidę, no i mija dużo terenów zabudowy mieszkaniowej. Pytanie, czy to by dla fachowców było zjadliwe, bo może pieniądze, może bezpieczeństwo tej drogi, też nie jesteśmy drogowcami.
Ale nie no, przepraszam bardzo, no S12 ma swoje parametry, ma swoje współczynniki i jak bierze się prędkość, to się bierze łuk, który mamy przejechać.
Rozumiem. Panie Krzysztofie, to na koniec. To znaczy, że nie jest pan zadowolony z planu ogólnego, który w Piotrkowie...
Znaczy ogólnie ja w ogóle z żadnych planów ogólnych nie jestem. To wstrzyma nasze inwestycje i w ogóle ja jestem przeciwny tej ustawie. Jak myśmy pierwszy raz zobaczyli, bo pan minister Uściński na tym wiedzieliśmy, że to wstrzyma rozwój Polski, proszę państwa, budownictwo, bo teraz się okaże, że ktoś ma działkę po drugiej stronie drogi, naprzeciwko pójdzie rolnik, nie będzie mógł pobudować. No to co powiedziałem, pani działkę wezmą pod przemysłówkę, w życiu pani nie postawi domu dla swojego dziecka.
A ja na koniec jeszcze raz chciałem podziękować...
Tak, bardzo proszę.
Bo już kończymy, tak?
Tak, oczywiście. Podziękować wszystkim mieszkańcom, którzy się zaangażowali w ten projekt, ponieważ żadne środki nie zostały ujęte gminnie i też władzom gminy, że nie byli przeciwni, bo to jest ważne, proszę państwa, bo władze dostały teraz cios, że co oni zrobili, nie? Ale tak, drodzy państwo, oznaczajcie się w środku Rozprzy, bo już jest na mapce Google.
Czyli czekamy na kolejne środki miejscowości, Krzysztof Szczepanik, mierniczy i geodeta, pan, który może pomóc w wyznaczaniu...
Oczywiście, ale za oczywiście jak mogę, to zapraszam dzisiaj o 21 na żywo na YouTubie Kawa z Mierniczym, też będziemy mówili o środku Rozprzy.
Dziękujemy bardzo, do usłyszenia i do zobaczenia.
Dziękuję pięknie.