O Tym Się Mówi
•
16.10.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Zapraszamy na piątkowe O Tym Się Mówi przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a moim i Państwa gościem jest dziś Henryk Michalski, dyrektor I Liceum im. Bolesława Chrobrego w Piotrkowie. Dzień dobry, pani, dzień dobry państwu.
Dzień dobry, panie dyrektorze.
Panie dyrektorze, dwa dni temu obchodziliśmy Dzień Edukacji Narodowej, tak zwany popularny Dzień Nauczyciela, wszystkiego najlepszego dla wszystkich tutaj pracowników w Piotrkowie, w tej branży, ale na pana ręce też wszystkiego najlepszego dla pracowników, nauczycieli pana liceum.
Wie pani, dyrektor bardzo się broni przed dniem nauczyciela. Bo to takie potoczne. Ja zawsze mówię i zwracam się: nie ma nauczycieli bez dzieci, nie ma dzieci bez rodziców i naprawdę, jak składam życzenia, to wzajemne dla całej tej społeczności.
To jak zaczęliśmy o tym, to to są ciężkie czasy. Ja myślę, że młodzież jest też w trudnej sytuacji. Ten pośpiech, te techniczne osiągnięcia, internet, to wszystko sprawia, że oni się też gubią.
Ale jak pan wspomniał, rodzice, rodzice, którzy z wami współpracują i często też mają wymagania, które nie zawsze możecie spełnić. Jak wam się w ogóle pracuje w dzisiejszej szkole?
Na pewno zdecydowanie inaczej.
Trudniej?
I też trudniej. Trudniej może młodsze pokolenie nauczycieli w granicach gdzieś trzydziestu lat troszeczkę ma inne podejście, natomiast średnia w naszej edukacji polskiej, akurat Chrobry jest też taką placówką reprezentującą tę demografię, to jest około pięćdziesięciu lat. Nawet bym powiedział ciut więcej niż pięćdziesiąt lat. Z jednej strony doświadczenie i macie jeszcze zasady, bo tych zasad w dzisiejszym wychowaniu, a właściwie tego wychowania to prawie nie ma, to przekazujecie, ale jak trudno jest dotrzeć i do tych młodych rodziców.
To z jednej strony tak wygląda, bo widzimy tylko te czarne owce, nie widzimy tych...
Tak, zawsze się opieramy na tych gorszych. Ale ja myślę, że tak optymistycznie też, no niestety sytuacja, wiadomo jaka była w ubiegłym tygodniu, natomiast ja tutaj, powiem tak szacunkowo, w żadnej mierze tego nie mierzyłem, 75%, trzy czwarte, to my nie mamy problemów ani z uczniami, ani z rodzicami. Wielu naprawdę dobrych doświadczeń, wiele dobrych relacji występuje, ale to wystarczy jedna problematyczna sytuacja. I potrafi to zniszczyć opinię.
Tak, i to jest problem, bo to ostatnio też rozmawiałem z innymi, było lecie trzeciego liceum, jako też jako absolwent byłem, też była możliwość porozmawiania, czy przy ostatnich też wspólny projekt z drugim liceum robiliśmy artystyczny, więc miałem też z panią Beatą Kiereś. I o takich drobnych sprawach wewnętrznych rozmawialiśmy, jest ten element roszczeniowy w większym stopniu niż lata, lata temu.
No właśnie, bo o Chrobrym też krążą takie plotki, że u was nie trzeba się uczyć, można nie przychodzić na zajęcia. A większa część uczniów korzysta z korepetycji. Czy to jest prawda?
To znaczy, no to trzeba zmierzyć, czy akurat, nie wiem, w pierwszym liceum, nie wiem, czy w pierwszym liceum Kopernika to chodzą na korepetycje, czy, nie wiem, do Staszica w Warszawie chodzą, nie mówiąc o drugim, trzecim. Podejrzewam, że dzisiaj jest moda. Zaczynają te dzieci chodzić w podstawówce i to jest fakt też obiektywnie, jakbyśmy sprawdzili. I to trochę nie tak jest, prawda, panie dyrektorze?
Nie ma potrzeby. Ale na wszelki wypadek rodzice, jeżeli ich stać, a może dziecku będzie łatwiej.
Czyli co, brak zaufania do grona pedagogicznego tej szkoły?
Nie, to w tym momencie jest na takiej zasadzie, że... Moda? Też. O, powiem szczerze, była delegacja z Izraela i ten dyrektor departamentu edukacji mówił: Czy u was jest problem z korepetycjami? Proszę państwa, tu się dwa światy, o tak odległe, bo mówi: U nas to notorycznie to zjawisko występuje, to nie jest tylko problem polski. Natomiast, o, zacytuję tu Szymona Radziszewskiego, naszego przewodniczącego samorządu uczniowskiego, tak też chwilkę rozmawialiśmy i mówi tak: Ja rozumiem, lekcja tak, ale jako wartość dodana uzupełnienie. Ja chcę powtórzyć, mam ambitne plany, chcę zrobić coś więcej. Czyli jednak do szkoły trzeba chodzić, no nie mówmy, że...
Natomiast najgorszą porażką, i to też rodzicom pierwszego września na ogół powtarzam, jeżeli tylko nie zapomnę, że... Bo spotkałem się z takimi sytuacjami. W szkole właściwie nauczyciel próbuje coś wyegzekwować, to dziecko czasami nawet, czy prawie dorosły człowiek, nie robi żadnych notatek, bo pójdzie na lekcje i tak dalej. Wielokrotnie, i to nie jest tam, że rok temu, dziesięć lat temu, miałem taki przykład: Nie, ja dam radę. Proszę państwa, później ten młody człowiek, patrzymy z matematyki rozszerzonej ledwie 30%, z fizyki rozszerzonej ledwie 30%, a miało być tak genialnie, bo był tylko element korepetycji. Proszę państwa, chyba nie stać... No to po co chodzić do szkoły? No właśnie. Co innego jest, no nie sposób, że tak powiem, w ciągu jednej czy dwóch godzin nadrobić, nie wiem, pięciu, sześciu czy siedmiu godzin matematyki.
Panie dyrektorze, to kolejna opinia o Chrobrym, że macie sukcesy, bo macie, jesteście na ogół albo tym najlepszym, albo jednym z najlepszych liceów w Piotrkowie, macie dużo olimpijczyków, ale też taka opinia, że wy opieracie się na tych najmądrzejszych uczniach, wy mówicie jako nauczyciele i korzystacie z tego, że ta opinia jest właśnie taka, a nie inna. Czy to jest prawda?
Panie redaktor, i tu drodzy słuchacze. Tak, mieliśmy w tym roku ośmiu olimpijczyków, jeden z takich bardzo dobrych wyników, ale oni nie rzutują na wyniki całości. Proszę państwa, no proste, no wagowe zmierzenie. Jeżeli mamy 150 uczniów zdających maturę i mamy ośmiu olimpijczyków, nie wiem jakby nie liczyć, to nie da to średniej, chyba że... nie wiem jak trzeba byłoby napisać, żeby... a powyżej 100% nie można napisać, na 300 i na 400, nie da się.
Więc w tym momencie, zwłaszcza w tym roku szczególnie, bo ten rok był, to był mój dziewiętnasty rok pracy, wyniki były wręcz rewelacyjne. Sądziłem, że będą dobre, ale to, co się stało, przekroczyło moje oczekiwania.
No to jest tak, kiedy robi się podsumowanie po egzaminie maturalnym, macie na ogół albo 100%, albo jedna osoba, która nie zdała z jednego przedmiotu. W tym momencie z polskiego szybko wybrnęła, bo egzamin poprawkowy, może nie bardzo dobrze, ale dobrze poszedł nawet. Czyli w zasadzie w sierpniu można powiedzieć, że 100%.
Tak, bo mówimy też o tych uczniach, którzy mają jednak te niższe wyniki. To nie jest liceum masowe. To nie jest liceum Politechniki Łódzkiej czy I Liceum w Łodzi. Ale 30% to jest zdana matura i państwo mają zdaną maturę prawie w 100%. Myślę, że w trzecim też tak jest.
Nie, nie, więc ja mówię, drugie i trzecie jest podobne, natomiast czwarte, piąte, one mają inną rolę trochę, bo państwo przygotowujecie również głównie na studia. Taka jest de facto idea liceum ogólnokształcącego, tak? Nie jesteśmy szkołą branżową, czy pierwszego, czy drugiego, czyli ani zawodową, ani technikum, bo tam się zdobywa zawód. Główny cel każdego liceum jest przygotowanie młodego człowieka do dalszej drogi edukacyjnej, czyli do podjęcia studiów wyższych. I teraz jest kwestia i możliwości, i ambicji osób, które chcą się dostać, nie wiem, na medycynę czy też na Uniwersytet Jagielloński i tak dalej. Natomiast nie zawsze ambicje idą w parze z możliwościami. A poza tym nie każdy musi, nie każdy może i tak to podsumujmy ten temat.
Panie dyrektorze, 1 września to jest zawsze początek nowego roku, to są wyzwania. Ten rok jest bardzo trudny, bo to, co się wydarza i wydarzyło w polskich szkołach, na pewno budzi duży lęk wśród uczniów, wśród nauczycieli i wśród rodziców. Czy wy podejmujecie jakieś takie bezpieczeństwa, zasady, żeby... Bo wie pan, zawsze nie wiadomo, co się może wydarzyć.
Siłą rzeczy takie na bieżąco działania, no to przede wszystkim mamy dużo miejsc, które się nazywa miejscami ewakuacyjnymi. Czyli mimo że burzą się dwa porządki, tak? Mamy spadek wyjść, tak właśnie. Architektura budynku jest taka, że...
Ćwiczycie czasami?
Tak, tak, z własnej inicjatywy, z tym że to się burzą dwa porządki. Z jednej strony bezpieczeństwo, nazwę to, przed nożownikami, tak, no to wskazane jest jedno wejście, spojrzenie pracownika obsługi. I robicie to, patrzycie tak?
Tak, bo większość osób, twarzy przez te panie woźne jest skojarzonych. Oczywiście natomiast jak była pogoda piękna, aż prosi się otworzyć drzwi na dziedziniec, tak, żeby ci uczniowie mogli wyjść na przerwę.
A wolno uczniom wychodzić przed budynek, z przodu szkoły?
Do tej pory wychodziliśmy.
A teraz?
W tej chwili ograniczamy się do wejścia i wyjścia. Wiem, że to nie może być wiecznie. Tu są właśnie dylematy niezależne... To są dorośli ludzie.
Tak, to są dorośli, w trzeciej klasie nawet.
No tak, osiemnaście lat. Nie, niektórzy. Natomiast no tutaj był taki moment. Są to wyzwania, za którymi idą wyzwania finansowe i dla Ministerstwa Edukacji, Ministerstwa Finansów, i dla naszego samorządu. Mamy na dolnej akurat kondygnacji, więc bo taki był cel tego. Teraz przy okazji przydałoby się jednak wprowadzić troszeczkę nowocześniejsze kamery niż te, które były. To wszystko oczywiście kosztuje i przez lata ograniczoną liczbę pracowników obsługi.
A uczniów jest tyle samo?
Tyle samo. Około sześćset uczniów, tak. No ale to jest budynek taki dosyć, no powiedziałabym, wąskie korytarze stosunkowo. Trzeba zejść na dół do piwnicy praktycznie, na górę, to tam te schody też jest skumulowanie w czasie przerwy. Więc w tym momencie nie da się, jeżeli jest tu jedna bryła, tak, jeden budynek, łatwiej, tak? Tu mamy formalnie, nawet patrząc na plany, budynek A, B, C.
No tak, bo jest i to skrzydło.
Tak, tak, to skrzydło, gdzie się odbywają normalnie lekcje, więc tych wyzwań nie tylko dla nas. Ja myślałem już mniej więcej rok temu, ponad rok temu o wielu szkołach już jest karty, które pozwalają na wejście, ale teraz pojawił mi się dylemat, czy to na pewno będzie bezpieczne rozwiązanie. Dlaczego? Może ktoś wejdzie z tą kartą, tak?
No tak, kartę można przekazać. Dzisiaj kto sprytniejszy elektronicznie może sobie... Nie wiem, tak właśnie jakiś wtórnik, w cudzysłowie, zrobić, także...
No a jak wygląda w tej chwili, w czasie lekcji wejście główne jest zamknięte?
To znaczy, mamy akurat taką sytuację, że mamy tam podwójne drzwi, więc akurat ta druga część jest zamknięta, ona jest przeszklona, więc jeżeli byłby tu jakiś nawet napastnik, no to już widzimy, że próbuje coś nie tak. Natomiast tu w trakcie rozmowy, także i w poniedziałek było spotkanie online z wojewodą, kuratorem, tam mowa była o różnego rodzaju, na przykład czujnikach alarmujących. No znowu to jest inwestycja. Szkoły, szkół przy tym budżecie nie stać, nie stać.
Rzeczywiście jest to rozwiązanie typu, że coś się dzieje.
No tak, ale to chyba finansowe wyzwanie jest bardzo duże. Nie wiem, nie wiem, chociaż w tej chwili świat poszedł do przodu, więc te nowinki techniczne, przycisk, jak pan kurator mówił, w formie breloczka, który alarmuje. Przycisk to nie wszystko, musi być gdzieś ten alarm słychać, musi ktoś zareagować, więc to trzeba logistycznie rozwiązać. Ale jest o wiele łatwiej niż dawniej, ale to jest jedno. To myślę, że w tę stronę trzeba będzie na pewno zmierzać, bo wtedy jest możliwość schowania się do klasy, tak? Wyjścia szybkie, otwarcie i wyjście innym wyjściem, na przykład ze szkoły, czyli sposób komunikacji powiadomienia. Telefon już tu jest zbyt długi okres czasu, to są sekundy, tak?
Panie dyrektorze, a rozważaliście taką możliwość, bo w jednej z piotrkowskich szkół dobrowolnie pozwalają uczniowie przeszukiwać sobie plecaki. Czy wy myśleliście o tym, że taka potrzeba jest?
Nie, nie wejdę, no i co, zrobię, powiedzmy, ankietę, zapytania, tak? No i nie wiem. Pięćdziesiąt osób dorosłych, trzecich, czwartych klas powinie. No i co? No z drugiej strony ja sobie myślę, że dopóki uczeń jest uczniem szkoły, to bez względu na to, ile ma lat, powinien się podporządkować pod regulamin szkoły.
No pani dyrektor, wie pani, że nie ma takiej możliwości. Wolność, zamach na wolność jest w tym momencie.
Zacytuję jednego ucznia, który z ironią do policjantów, którzy tam gościli w piątek, poniedziałek: Czy masz ostre narzędzie? Nie, dzisiaj wyjątkowo nie. Tak, czyli ten cynizm jest coraz przerażający. Natomiast młodzi ludzie nie zdają sobie jednak sprawy, jakie te zagrożenia są, a pani twierdzi, że to jest fakt.
Nie, to nie jest mowa o jakimś właśnie świecie, który nas nie dotyczy. Wydarzenia były faktem. Zwłaszcza na przykład w małych miejscowościach, gdzie to nie jest to, że to w Warszawie, w Krakowie, tylko to są małe miejscowości i to się wydarzyło. Więc o to chodzi.
Ale panie dyrektorze, a jak radzicie sobie z hejtem? Czy on w ogóle jest, obserwuje pan? Bo nie wierzę, że go nie ma, tylko w jakim stopniu?
Co roku staramy się tutaj ankietować sytuację. Czy nawet ta sytuacja wynika z rozmów, czy z to, co prosiłem 1 września właśnie rodziców i młodych ludzi: rozmawiajcie ze sobą, rozmawiajcie z nami. Jakiekolwiek przejawy... Zgłaszajcie. Tak, zgłaszajcie, rozmawiajmy.
Zgłaszają?
Tak. I to dobrze. Przenoszą po prostu, to są żywcem czasami przeniesione relacje z podstawówki. I gdzieś tak pierwsza, druga klasa to jest największy problem. Potem się to troszkę wycisza.
Tak, zdecydowanie.
Panie dyrektorze, musimy kończyć. Henryk Michalski, dyrektor pierwszego liceum.
Tak szybciutko. Tam tyloma sprawami miałem się pochwalić, a tu nie udało się. Imienia Bolesława Chrobrego w Piotrkowie. Ja myślę, że i tak dużo powiedzieliśmy o szkole. Dziękujemy bardzo.
Do usłyszenia.
Dziękuję serdecznie.