O Tym Się Mówi
•
01.10.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Zapraszamy na O Tym Się Mówi przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a moim i Państwa gościem jest Izabella Nems, pełniąca obowiązki dyrektora Muzeum w Piotrkowie. Dzień dobry pani dyrektor.
Witam panią redaktor, witam wszystkich radiosłuchaczy.
Pani dyrektor, jak się pani czuje na tym stanowisku? Bo to takie troszkę było niespodziewane chyba dla pani. Nie planowała pani tego, że zostanie póki co pełniącą obowiązki, ale mimo wszystko dyrektorem.
Zgadza się, jest to zapewne duże wyzwanie, ale liczyłam się z tym. Wiedziałam, że są różne problemy, które należy rozwiązać, więc miejmy nadzieję, że razem z naszym całym zespołem muzealnym uda nam się to wszystko pokonać.
A propos problemów, ta sytuacja, która ostatnio zagościła w muzeum, myśmy dużo o tym mówili. Czy ona się uspokoiła?
O której sytuacji teraz mówimy?
To może w ogóle najpierw o tym, że były konflikty między panem dyrektorem a na przykład panem radnym Gajdą i te konflikty zdaje się, że nawet gdzieś tam w sądzie się kończą i będą trwały. Czy to w tej chwili jest spokojniej, od kiedy pana dyrektora nie ma?
Zdecydowanie na ten moment, jak na razie nie mam żadnych zarzutów co do zachowania oraz pracy samego pana radnego. Są oczywiście kwestie, których nie mogę poruszać publicznie, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica służbowa, ale tak jak wspomniałam przed chwilą, na ten moment sytuacja się nieco uspokoiła.
A jaka jest sytuacja w tej chwili, jeśli chodzi o to, co wydarzyło się w muzeum, o znalezienie tych niebezpiecznych przedmiotów? Czy pani coś wie, na jakim etapie jest ta sprawa?
Na ten moment mogę powiedzieć tylko tyle i aż tyle, że postępowanie trwa. Nadal zbierane są dowody w sprawie.
Czy to jest przeciwko komuś, czy to jest w sprawie?
To jest w sprawie oczywiście wyjaśniającej. Tak jak wspomniałam, na ten moment mogę wspomnieć o tym tylko tyle.
Dobrze, ale praca w muzeum toczy się jak powinna, w swoim tempie. Państwo mają plany. Jakie te plany w najbliższym czasie są dla muzeum?
Na ten moment oczywiście skupiamy się przede wszystkim na tej działalności wystawienniczej, edukacyjnej. Jak zresztą państwo wiedzą, tutaj oczywiście też mówię głównie o naszych mieszkańcach Piotrkowa, prowadzone są różne działalności, są prelekcje. Czego świetnym przykładem było ostatnie wydarzenie w ubiegły weekend poświęcone pamięci profesora Gnoińskiego, gdzie zaangażowane zostały w to również Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
A pomysł był czyj, żeby zrobić to na terenie zamku?
Pomysł ogólnie wywodził się tutaj od muzeum, od naszej placówki. Postanowiliśmy połączyć to oczywiście również nie tylko w akcję historyczną, ale przede wszystkim w tę akcję społeczną. Ściągnięty i zadysponowany został tutaj pod muzeum krwiobus i z tego względu właśnie również włączyło się w akcję Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
Państwo też zostali uhonorowani, odznaczeni jako muzeum.
Zgadza się.
Czyli to nie pierwsza akcja, gdzie państwo uczestniczą w takich wydarzeniach. Wy często wypożyczacie czy współuczestniczycie w wydarzeniach, które mają miejsce na terenie naszego... powiatu, nawet koncerty się odbywają.
Zgadza się, tak, tak. Cały czas staramy się tę naszą działalność promować i przede wszystkim wychodzić poza progi naszego Muzeum Zamek.
Cały problem to jest w tych schodach. Ja, kiedy ten weekend gościłam u was, to słyszałam, jak ludzie narzekają na schody. Był taki pomysł, żeby jednak, mimo że to jest poważny zabytek, obiekt zabytkowy, no zorganizować windę, bo jednak czy ludzie niepełnosprawni, czy starsi mają problem, żeby do was dotrzeć. Czy jest taka szansa, czy raczej ten pomysł upadł? Bo wiem, że nawet pan Piotr Gajda był przeciwny tej windzie, on tak nie bardzo chyba sobie wyobraża tę windę przy zamku.
Szanowni Państwo, przede wszystkim tutaj należy przygotować odpowiednią dokumentację. To jest podstawa wszelkich działań. Na ten moment oczywiście uwzględniamy taki pomysł, przy czym należy podkreślić, że oczywiście będzie to rozbite w czasie i tak jak mówię, bez odpowiedniej dokumentacji, która oczywiście jest aktualna, nie mamy jakichkolwiek podstaw, aby po prostu uruchomić i ruszyć z takim działaniem.
Czyli dalej będziemy się męczyć, chodzić po tych schodach?
Będziemy starać się oczywiście, aby ten problem rozwiązać. Tak jak powiedziałam, na ten moment po prostu najpierw należy przygotować odpowiednią dokumentację.
A jak to jest z odwiedzinami w muzeum? Przychodzą ludzie, odwiedzają, przychodzą dzieciaki na przykład na lekcje muzealne?
Zgadza się. Chyba mamy wszystkie już grupy odbiorców, od najmłodszych po osoby dorosłe oraz starsze. Oczywiście mamy przygotowaną ofertę edukacyjną, która lada moment również będzie rozbudowywana, będzie uzupełniana, więc do muzeum zaglądają wszyscy.
A jak reagują ci, którzy przychodzą, głównie dzieci, bo one często są po raz pierwszy, później już mają kontakt z tym muzeum, kiedy dorastają, ale jak one reagują, bo to jest w tej chwili już zupełnie inny świat. Czy te meble, czy te ekspozycje wasze, czy nawet kontakt bezpośrednio z państwem jako pracownikami muzeum, jak reagują?
Zawsze jest to oczywiście ogromne wrażenie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W przypadku niektórych warsztatów oraz lekcji muzealnych, szczególnie dla tych najmłodszych odbiorców, staramy się im te zajęcia urozmaicić. Oprócz oczywiście tych przekazywanych treści stricte historycznych i różnych działań warsztatowych, bardzo często staramy się wprowadzić i pokazać również dzieciom postać samego króla Zygmunta. Mamy ten przywilej, że jeden z naszych pracowników oczywiście bardzo chętnie bierze udział w tego typu działaniu, więc w momencie, kiedy dzieciaki widzą, że faktycznie wchodzi król...
Czyli przebiera się.
Przebiera się, tak. Wchodzi król, pojawia się oczywiście radość i zawsze jest wiele pytań do króla: jak się tutaj żyje, co on tutaj robił.
A czy to jest tak, że one po prostu chcą nawet dotknąć postać tego króla, zobaczyć, jakie te szaty wyglądają, wolno im to zrobić? Bo to jednak część jest pewnie historyczna.
To nie jest historyczna. Te szaty, które oczywiście zakłada nasz król, jest to strój odszyty właśnie na takie działania edukacyjne. Czyli mogą ciągnąć za guziki, mogą dotykać. Oczywiście, bardzo często również, tak jak... Tak jak wspomniałam, jest wiele pytań do króla, wzbudza w dzieciakach pozytywne, ogromne wrażenie. No i przede wszystkim warto również wspomnieć o tym, że dzieciaki nie czują takiej bariery, prawda? One są szczere. One są szczere, tak, więc jeżeli widzimy, że faktycznie lgną do tego naszego króla i wchodzą z nim w jakiekolwiek interakcje, czy to za pomocą rozmów, pytań bądź nawet nieraz przytulania, to cieszy nas to bardzo, ponieważ wiemy, że to grono tych najmłodszych odbiorców jest równie ważne, tym bardziej, że dzieciaki dopiero wchodzą, właściwie zaczynają podążać tym szlakiem kulturalnym.
Pani dyrektor, a propos właśnie tego, co się dzieje jeszcze na terenie muzeum. Państwo są w tej chwili, można powiedzieć, na wygnaniu. Jesteście w obcym budynku, korzystacie z uprzejmości gospodarza tego budynku. Co jest z tym budynkiem, w którym mieściła się administracja? Jakie są decyzje? Czy będzie remontowany, czy będzie rozbierany?
Po blisko półtorarocznej właściwie czekania na odpowiedź, w ubiegłym tygodniu otrzymaliśmy pismo od pani konserwator, że faktycznie budynek, nasz stary administracyjny, nadaje się do rozbiórki.
Czyli macie zgodę na rozbieranie?
Mamy zgodę, przy czym oczywiście mamy również zalecenia, których oczywiście musimy się sztywno trzymać. Na ten moment oczywiście należy przygotować wszelkie plany, które będą zgodne z najwyższymi standardami konserwatorskimi. Na ten moment wiemy, że... Jeżeli chodzi o budynek, nasz stary administracyjny, musimy oczywiście zachować ścianę frontową, tą, która jest tutaj od strony ulicy, z jej detalami architektonicznymi. Budynek ponadto musi zachować również kształt swoją bryłę.
Czyli rozumiem, że on jest częściowo do rozbiórki. Muszą państwo zachować jakby ten kontur budynku, natomiast w środku może powstać, tak jak teraz jest moda na to, zwyczajny nowy budynek. Ale to są lata przed wami. W ogóle pieniądze skąd będziecie próbowali pozyskać te pieniądze?
Oczywiście, że tak. Liczymy się również z tym, że to nie są tanie i proste rzeczy. No i niekrótkotrwałe.
I niekrótkoterminowe, zgadza się.
Oczywiście będziemy starali pozyskiwać się środki z różnych działań, z różnych funduszy. Tak jak mówiłam, na ten moment po otrzymaniu tego pisma od pani konserwator musimy się przede wszystkim skupić na ogólnym planie działań.
Czy to jest tak, że władze miejskie muszą też partycypować chyba w tych przedsięwzięciach, bo przecież muzeum jest mimo wszystko na terenie miasta.
Zgadza się, jesteśmy cały czas w stałym kontakcie z władzami miasta, więc liczę się z tym i wiem, że ta współpraca będzie owocna.
Pani dyrektor, a co z waszym dotychczasowym miejscem, że tak powiem, zamieszkania? I w takim razie, jeżeli tamten budynek nie nadaje się do tego, żeby państwo się z powrotem przenieśli, to gdzie będziecie urzędować?
Na ten moment to też warto, szanowni państwo, podkreślić, od razu po zmianie stanowiska podjęłam działania, które oczywiście nie zostały podjęte w? Podjęte wcześniej za mojego poprzednika, dotyczące naszych dalszych losów, no i oczywiście tego tymczasowego biura muzeum.
No właśnie, i co będzie?
Z tego na ten moment, według umowy, która jeszcze została podpisana za mojego poprzednika, nasze biuro tymczasowe przy ulicy Dmowskiego 47 będzie mieściło się do końca roku. Podjęte zostały działania skierowane oczywiście do TBS-u, aby ten najem jeszcze na przyszły rok przedłużyć. Na ten moment czekamy na ostateczną decyzję.
Czyli najbliższy rok, który zacznie się w styczniu, też chcielibyście spędzić na Dmowskiego?
Zgadza się, tym bardziej, że mamy tam ogromną przestrzeń, bo warto podkreślić również, szanowni państwo, to, że nie jest to tylko przestrzeń administracyjna, znajdują się tam również magazyny, więc uważamy, że na ten moment jest to jedyne możliwe i realne wyjście z całej sytuacji.
Powiedziała pani, że będziecie pozyskiwać pieniądze z zewnątrz, słynne fundusze norweskie, o których było głośno w Piotrkowie, o których my też mówiliśmy i jakby w tej chwili zapadła cisza. Co dalej z tymi funduszami i czy to w ogóle zdaniem pani miało sens?
Na ten moment i oczywiście uważam, że warto, by mieszkańcy również wiedzieli, na jakim etapie właściwie te fundusze norweskie się znajdują. Na ten moment zrezygnowaliśmy z programu. Oczywiście pozwolę sobie wytłumaczyć, dlaczego był taki, a nie inny powód. Szanowni państwo, przede wszystkim warto wspomnieć o tym, że środki, które pozyskało muzeum, dotyczyły stricte wizyty studyjnej. Wysokość tych środków wynosiła 11 148 złotych i dopiero ta wizyta studyjna obligowała nas do tego, aby złożyć główny wniosek w programie Kultura w działaniu pierwszym. W marcu bieżącego roku odbyło się spotkanie na zamku z przedstawicielami, wśród których oczywiście znajdował się pan dyrektor, znajdowała się pani wiceprezydent, pani konserwator oraz pozostali członkowie, których nazwisk i firmy pozwolę sobie nie wymieniać, a już zresztą, szanowni państwo, usłyszycie zaraz dlaczego.
Jakby pani mogła, bym poprosić pani dyrektor troszkę zwięźlej, bo nas czas goni.
Dobrze. Ci państwo, którzy wtedy byli w marcu podczas spotkania, mieli prowadzić działania dotyczące przygotowania nowej dokumentacji budowlano-technicznej po to, aby można było podjąć działania właśnie, które dopiero były zaplanowane w związku właśnie z tymi działaniami w naszym muzeum. Nie wzięliście generalnie tego projektu, tak?
Tak. Ci państwo oczywiście byli na zamku, prowadzili różne działania. Problem jednak polega na tym, że nie podpisali z nami umowy, nie wskazali, czego dokładnie działania i badania miały dotyczyć.
Czyli rozumiem, że państwo nie byli pewni, jakie dalsze losy będą tych funduszy norweskich.
Zgadza się, przy czym, tak jak mówię, bez podstawowej dokumentacji techniczno-budowlanej, której nie otrzymaliśmy od tych państwa, bez podpisanej umowy, bez spełnienia wszelkich wymogów dotyczących zamówień publicznych, bo oczywiście również... Warto o tym wspomnieć, że to są ogromne koszta. Niestety na ten moment musieliśmy ? i nie mieliśmy innego wyboru ? podjąć decyzję o rezygnacji.
Izabella Nems, pełniąca obowiązki dyrektora muzeum w Piotrkowie. Dziękujemy bardzo i do zobaczenia w muzeum.
Dziękuję bardzo.