O Tym Się Mówi
•
24.09.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi cały czas. Będzie artystycznie w naszym studiu i nie tylko, bo w Piotrkowie też będzie artystycznie. Dzień dobry, witamy Państwa w O Tym Się Mówi, przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a moimi gośćmi, skoro artystycznie, są Andrzej Hoffman, dyrektor Ośrodka Działań Artystycznych w Piotrkowie. Dzień dobry, panie dyrektorze. Dzień dobry, państwu. Daniel Sołtysiak, kurator festiwalu Interakcje. Dzień dobry, panie Danielu. Dzień dobry, panie kuratorze. Musi się pan oswajać z tym stanowiskiem, bo młody człowiek, ale idzie do przodu. Dzień dobry. Dzień dobry, pani redaktor.
Panowie, będzie artystycznie w Piotrkowie po raz kolejny. To już który raz? No to już dwudziesta piąta edycja, także mały jubileusz. Ostatnio tych jubileuszów jest dużo, prawda? No tak, bo to dwudziesty szósty rok, tak, mamy. Dużo działań, dużo wydarzeń działo się na przełomie tysiącleci, więc pierwszy kwartał tego stulecia minął, więc czas na jubileusze.
Te interakcje zaczynają się kiedy, panowie? Zaczynają się oficjalnym otwarciem już w najbliższy piątek o godzinie 18, natomiast dzisiaj zapraszamy na taki filmowy prolog do Galerii przy ulicy Dąbrowskiego 5 o 18. Będzie można zobaczyć film Proste czynności Janusza Bałdygi, a później też spotkać się z autorami filmu, z reżyserem, porozmawiać.
Powiedzcie tym osobom, które dorosły do tych interakcji, bo przecież są młodzi ludzie, tym, którzy zapomnieli, bo może się nie interesowali, co to są te interakcje, co to za akcja?
Więc tak, kiedyś do miasta przyjeżdżali artyści, rozbijali namioty i wszyscy świętowali, bo będzie działo się coś innego. I podobną funkcję pełnią interakcje. Przyjeżdżają artyści z całego świata do naszego miasta i to jest czas, kiedy możemy oderwać się od codziennych czynności, a spojrzeć na siebie, na otaczający świat oczami artystów.
Jakie to są działania, jakie to są prace tych artystów? Bo ja przejdę do tego, wrócę, że interakcje zawsze budziły kontrowersje. Byli tacy, którzy uważali, że to jest świetna dziedzina sztuki, inni uważali, że po co to komu, na co, mówiąc bardzo potocznie. Ale właśnie, co to jest? Festiwal, to już wiemy. Wiemy, że festiwal. Powiem tak. Czy ja takie, czy ja tak w zasadzie, panie dyrektorze, zadaję takie pytania, które powodują, że trzeba tak długo w zasadzie... Tak, bo to jest pytanie: co to jest świat? No tak, to ja też bym miała problem, żeby odpowiedzieć. Co to jest świat? I teraz w jednym zdaniu odpowiedzieć, co to jest świat, to jest trudne.
Więc w kilku słowach, więc sztuka to jest świat. A, czyli mam odpowiedź. Już mam odpowiedź. I to jest olbrzymi obszar w zasadzie wszelkiej aktywności ludzkiej. Wszystko, co przeżywamy, wszystkie stany emocjonalne, wszystko to, co ukrywamy w sobie. Chcemy pokazać. Niekoniecznie chcemy pokazać, właśnie nie chcemy pokazać, a artysta robi to za nas. I my mamy to odczytać, co artysta przekazuje nam? Nie, nie musimy odczytywać. To jest właśnie najpiękniejsze. My nie musimy niczego odczytywać. My po prostu w tym uczestniczymy, przeżywamy to i stajemy się wolni od tego.
Panie Danielu, pan jest młodym człowiekiem, pan doszedł niejako, podejrzewam, no bo wiek wskazuje na to, że nie mógł pan uczestniczyć, no może uczestniczył pan gdzieś tam biernie, ale aktywnie w tym festiwalu. I co dla pana ten festiwal oznacza?
Tak jak pani redaktor zauważyła, ja z festiwalem jestem związany od kilkunastu lat dopiero, bo jest to prawie że mój rówolatek. Natomiast dla mnie przede wszystkim, jak pan dyrektor trochę wspomniał, to jest pewnego rodzaju święto sztuki, święto sztuki performance. Dla mnie ten festiwal to jest z jednej strony takie doświadczenie estetyczne, doświadczenie artystyczne, ale z drugiej strony właśnie jestem z nim silnie związany też emocjonalnie.
No właśnie chcę zapytać, bo pan doszedł do interakcji jak gdyby, więc musiał się zafascynować, musiało być coś, co pana przyciągnęło i tak mocno wciągnęło, że został pan kuratorem tego festiwalu. Czy pan wie, co to było?
To był proces. Nie da się, myślę, postawić takiej linii, kropki na osi czasu. Że to teraz już. Tak, teraz już. Natomiast muszę przyznać, że jak te kilkanaście lat temu przyszedłem na festiwal jako wolontariusz, to zafascynowała mnie przede wszystkim otwartość wszystkich tych artystów, całego zespołu, który tworzył to wydarzenie. Bo to w zasadzie jest kontakt, prawda? Ten artysta jest blisko nas i on tworzy często teraz. Tak, on jakby jest pod ręką, można tak powiedzieć roboczo, czyli jest przy zespole, jest przy publiczności, a oczywiście artyści te działania przygotowują sobie wcześniej, planują koncepcyjnie. Natomiast jeżeli przyjeżdżają tutaj do Piotrkowa, widzą jaka jest przestrzeń już na żywo. Rozmawiają z nami, więc próbują wyczuć energię miasta, energię odbiorców. Tak, oni jeszcze trochę modyfikują, oni dostosowują to pod nasze lokalne warunki.
No właśnie, panie dyrektorze, pan Daniel powiedział bardzo ważną rzecz. Nie da się tak najczęściej załapać teraz tu w jednym momencie, tylko trzeba się do tego przygotowywać, dorastać, dojrzewać?
Myślę, że tak. To jest coś, co przypomina proces czytania. Na początku uczymy się składać litery, później czytamy zdania, później jakieś pierwsze opowiadania, a dopiero później jakieś wielkie powieści. I nie możemy żyć bez tej książki na koniec. Tak, chociaż są próby. Życia bez książek. Życia bez książek, no i życia bez sztuki też. Też, jak najbardziej, ale czy wtedy życie ma smak i czy warto? Myślę, że nie.
Festiwal to jest przede wszystkim kontakt bezpośredni, zarówno publiczności ze sobą. To jest wspólne przeżywanie, to jest bardzo dużo czasu na to, żeby się spotkać i rozmawiać.
No dobrze, a ktoś powie: po co to? Już tu rzuciłam takie na co, komu to? Przyjeżdża grupa artystów, jak panowie powiedzieli, z całego świata, no i coś tam pokazują, bo są tacy, którzy przez te 27 lat, od kiedy istnieją interakcje, zawsze no tak malkontencko podchodzą do tego. To jest taki proces troszeczkę jak z używaniem lustra. Można nie używać lustra i... Efekty wiemy, jakie są. I jest cudnie. No i to zależy dla kogo bez tego lustra. Zwłaszcza dla tych, którzy oglądają osoby nieużywające lustra, jest cudnie. Natomiast...
W tym momencie sztuka pełni rolę lustra. To my się przeglądamy, nasze oblicze w tym, co stworzył artysta. Bo bardzo często artysta nie jest kimś wyrwanym z rzeczywistości. To jest taka sama osoba jak my. Tak samo przeżywa, czuje, a przez to, że przyjechała i stara się odczytać miasto, stara się nas odczytać, wskazuje na te rzeczy, które są dla nas najbardziej istotne, najbardziej charakterystyczne i my przez oglądanie go odkrywamy samych siebie.
Tak, nawet nie pomyśleliśmy, że może tak właśnie wyglądamy, tak czujemy, to jest dla nas ważne w tym mieście. I tak jesteśmy postrzegani. A przez to, że czasami jest to w krzywym zwierciadle, że ten obraz jest zakrzywiony, to po to, żeby mówić o bardzo ważnych rzeczach, bardzo często trzeba powiedzieć to z przymrużeniem oka, z poczuciem humoru i uczyć po prostu dystansu do siebie.
Jeszcze mam takie pytanie, które zadam. Czy te dzieła sztuki, bo to są dzieła sztuki, które powstają. Nie szkoda, że to są takie jednorazowe?
Ale to jest właśnie cała ich zaleta w tym. To jest unikalne doświadczenie i my oczywiście możemy to zdokumentować bardzo dobrze, możemy nagrać całe działanie, później moglibyśmy odtworzyć, ale my już nie będziemy obecni w tej przestrzeni. I myślę, że też w tym świecie technologii, która dostarcza nam tylu bodźców, jest VR, jest rzeczywistość rozszerzona, ale my nigdy nie przekroczymy tej bariery, mam nadzieję, tej bariery obecności z drugim człowiekiem w tej samej przestrzeni. Bo to dzisiaj jest rzeczywiście bardzo ważne w dobie, kiedy my właściwie spędzamy mnóstwo czasu przed różnymi urządzeniami, to właściwie kontakt z artystą na żywo jest chyba bardzo pożądany. Powiedziałbym, że to jest w tym momencie dobro luksusowe. Z którego dobrze by było korzystać, bo nie wiadomo, co będzie.
Dokładnie tak. Zaczyna być dobrem luksusowym przebywanie ze sobą nawzajem. To nawet, nie wiem, widać po tym, co się dzieje w naszych rodzinach, że niby jesteśmy razem, ale każdy w swoim telefonie, więc... Ja jeszcze teraz mi przyszła do głowy taka rzecz, że coraz więcej czynności chcemy wykonywać online i gdybyśmy też interakcje zrobili online, no byłoby coś tam, tylko to nie byłoby to samo, prawda? Czy były takie przypadki, gdzie artyści uczestniczyli zdalnie, ale na przykład oni byli w tym samym mieście? To było takie celowe działanie, żeby pokazać ten dystans i widać też przez te dwadzieścia kilka lat, no performance jak każda dziedzina sztuki w pewien sposób się zmienia. My zapraszamy różnych gości. W tym roku to będą osoby, które w dużej mierze reprezentują taki nurt choreograficzny, które pracują też z technologią, co nie zmienia faktu, że one nadal... są obecne fizycznie.
A jest jakiś konkretny temat tych interakcji, czy to jest po prostu tak, jak artysta chce to przedstawić, tak jak widzi, to jest szeroka możliwość?
My zaczynamy pracę od tego, że tworzymy koncepcję i do tej koncepcji też wybieramy artystów, których chcielibyśmy zaprosić.
A jaka jest koncepcja w tym roku?
W tym roku tytuł, trochę taki prowokacyjny, mam nadzieję, Poza grawitacją. No ale co on dla nas oznacza? Bardzo szeroki, prawda? Bardzo szeroki. Natomiast chodzi o to, że grawitacja jest tym, co nas trzyma tutaj na Ziemi, dzięki czemu siedzimy i stoimy. Natomiast my chcemy pokazać, że możemy przekroczyć pewne granice, że są różne obszary, też takie mentalne, w sztuce, kiedy powinniśmy się trochę oderwać od tego, co jest tu i teraz, i gdzieś mentalnie odskoczyć w przestrzeń po to, żeby sięgnąć po nowe tendencje, po nowe właściwości. Piękne.
Panowie, powiedzcie, jak będzie wyglądał ten festiwal? On się zaczyna dzisiaj, o której godzinie, jeszcze przypomnijmy.
Dzisiaj o 18:00 film Proste czynności w Galerii przy ulicy Dąbrowskiego, a jutro takie oficjalne otwarcie, również o 18:00, również w Galerii przy ulicy Dąbrowskiego.
A co potem?
Potem pierwsze działania, dokładnie performerskie. W sobotę o 16:30 w kościele ewangelicko-łódzkim performance Ryszarda Ługowskiego i Zygmunta Piotrowskiego, później na 18:00 znowu wracamy na Dąbrowskiego i niedziela, czyli ostatni dzień w Galerii przy ulicy Sieradzkiej 8, spotkanie z autorami wystawy Poza archiwum, a o godzinie 18:00 ostatnie działania 25. festiwalu.
Panowie powiedzieliście, że uczestników jest sporo, tych artystów, których zaprosiliście. Ilu tak można powiedzieć?
To znaczy, to też zależy oczywiście, kto tutaj jako artysta... Artysta się utożsamia, ale nazwiskami, jeżeli policzymy nazwiska, to jest prawie 20 osób, które do nas przyjeżdżają, które czynnie wezmą udział w tych interakcjach i będzie można ich podziwiać.
Czy jest taka szansa, że na przykład jeśli ktoś bardzo z odbiorców chciałby, no nie wiem, wymienić jakieś zdania z artystami, nawet podyskutować, jest taka możliwość? Czy raczej to jest tak, że odbywa się konkretny pokaz i później już w zasadzie to jest to, co zostaje w nas w środku?
Między każdym pokazem jest przerwa. Wiadomo, przed samym swoim wystąpieniem artysta jest niedostępny zaraz po, to jest jakby oczywiste. Natomiast artyści w zasadzie po swoim występie stają się też publicznością i oglądają, więc jest cały czas bezpośredni kontakt, bo się stoi wśród tych artystów, artyści są wśród publiczności i w tych momentach przerwy nie ma najmniejszego problemu, żeby po prostu podejść i porozmawiać. Czasami jest tak przejmujące jakieś działanie, które rezonuje w odbiorcy bardzo długo i ten moment na to, że można to powiedzieć artyście, to jest dla artysty najcenniejsza rzecz, gdzie słyszy, jak coś, co zrobił, zaczyna działać na odbiorcę, bo to często jest zupełnie coś innego niż on planował.
A czy zdarza się, że na przykład po jakimś występie zalega cisza, bo to jest tak mocno wymowne, że po prostu człowiek w pierwszej chwili nie jest w stanie wydobyć z siebie, no tak jak i artyści muszą jakby, żeby z nich spadło to wszystko, co pokazywali, co tworzyli, tak odbiorca też ma takie swoje przeżycia. Czy zdarza się tak? Zdarza się taka cisza?
Zdarza się, zdarza się, w szczególności kiedy przyjeżdża artysta, który niesie ze sobą też jakąś traumę czy piętno jakichś poważnych wydarzeń. Czują to odbiorcy. Czują to odbiorcy, my czujemy to jako organizatorzy. No i bywa faktycznie tak, że po niektórych działaniach jest taki gwar, powiedzmy, tej publiczności, która rozmawia, żywo dyskutuje, a bywa tak, że ta przerwa przebiega właśnie w takiej ciszy. No i jedno, i drugie jest piękne, w takim razie zapraszamy.
To jest jeszcze jedna rzecz tylko. My zawsze podajemy godzinę rozpoczęcia, natomiast nie podajemy godziny, do której godziny to jest, ponieważ ten czas na reakcję jest zmienny. My planujemy, że będzie przerwa 10 minut, 15, ale czasami działanie było tak mocne, my mówimy, że jest czas na przerwę i poprosimy o opuszczenie sali, a wszyscy stoją osłupieni i nie wiedzą. I tego Państwu życzymy, bo po prostu myślę, że to jest najpiękniejsze, kiedy właśnie ta sztuka trafia do odbiorcy, obojętnie jakie są odczucia, ale najważniejsze, że trafia. I tym optymistycznym akcentem musimy zakończyć.
Andrzej Hoffman, dyrektor Ośrodka Działań Artystycznych w Piotrkowie, i Daniel Sołtysiak, kurator Festiwalu Interakcje. Czyli widzimy się dziś po południu i aż do niedzieli. Dziękujemy bardzo, do usłyszenia i do zobaczenia. Dziękujemy ślicznie, do zobaczenia.