O Tym Się Mówi
•
19.10.2026
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. O tym się mówi. Marcin Cecotka, witam państwa. Moim gościem jest dziś Antoni Sokalski, były prezydent Piotrkowa. Dzień dobry.
Dzień dobry, panie redaktorze. Korzystając, pozdrawiam mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego, którzy pamiętają pana jako prezydenta. To były lata 1976?1981. To raczej nie był najlepszy czas dla Polski, wtedy ludowej, ale...
Jak twierdzą niektórzy, niezły dla Piotrkowa Trybunalskiego. Czy to jest słuszna teoria?
No jak najbardziej, bo gdyby nie było centralnych dożynek w Piotrkowie Trybunalskim, to Piotrków byłby taki, jaki był. Ale wcześniej już w 1975 roku został miastem wojewódzkim.
No tak, ale nakłady, jakie były, nie wystarczały, żeby zrobić to, co zrobiono.
Natomiast przyznając organizację centralnych dożynek w Piotrkowie poszła masa pieniędzy i nie tylko przedsiębiorstwa piotrkowskie wykonywały zadania, ale też przedsiębiorstwa z województwa i z całej Polski. To był całkiem inny podział środków finansowych.
No dobrze, jak to się stało, że Piotrków otrzymał organizację centralnych dożynek w 1979 roku?
W tym czasie pierwszym sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego był Stanisław Składowski, młody człowiek, czterdziestoletni. Przyszedł jako sekretarz organizacyjny z Opola i wojewodą był Leszek Wysłocki, a jako wicewojewoda łódzki przyszedł do Piotrkowa. Byli to młodzi ludzie, bardzo ambitni, wykazali się pracą i Gierek podjął taką decyzję, że trzeba temu miastu pomóc.
Jak to z Opola, bo zdaje się pan też z Opola.
Ja też, no bo... Do Piotrkowa. Sekretarz Składowski wziął sobie człowieka, który mógł go nie zawieść, który wykazywał się pracą. I zostałem prezydentem Piotrkowa Trybunalskiego w 1976 roku.
Jakby można wytłumaczyć młodym ludziom, kim był wtedy prezydent miasta, a kim jest dzisiaj? Jaka jest różnica? Bo jednak różnica jest bardzo duża.
To znaczy zasadnicza jest różnica, bo wtedy prezydent był wybierany przez radnych Rady Miasta, było 53 radnych, jeśli się nie mylę, czyli wojewoda przedstawiał kandydaturę i radni akceptowali albo nie. Ale to musiał być człowiek po linii partyjnej, czyli człowiek z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, tak?
Tak, tak. Nie było innej możliwości.
Nie no, były różne. W Polsce tak, tak.
Ale byli też prezydenci nie z PZPR?
Tak, tak, tak. Byli z ZSL-u, byli z SD.
A, no tak, ale to partie satelickie raczej.
No ja byłem z PZPR-u, także tutaj nie ma co owijać w bawełnę.
No, ale w każdym bądź razie prezydent, to znaczy ja silnie się czułem wtedy jako prezydent, dlatego że miałem oparcie w wojewodzie i w pierwszym sekretarzu i nie było przypadku, żeby moje decyzje były kwestionowane przez na przykład dyrektorów zakładów.
Był taki przypadek, że dyrektor Citek z Sigma-Texu miał decyzję o rozbiórce płotu betonowego, poszedł na skargę najpierw do wojewody, później do pierwszego sekretarza. Oni powiedzieli: ?Heniu, jak chcesz inne zajęcie, to powiedz, będziesz miał.? Decyzję wydał prezydent i trzeba ją wykonać. Także tu nie było dyskusji po prostu.
Ale rzeczywistość wtedy była zupełnie inna. W zasadzie nie było firm prywatnych. Wszystkie te przedsiębiorstwa, które działały, to były przedsiębiorstwa państwowe. Wszystkie duże przedsiębiorstwa były przedsiębiorstwami państwowymi, natomiast były też jednostki wykonawcze drobne, rzemieślnicy w niedużym zakresie, ale wykonywały prace uzupełniające. Natomiast PiOMA zatrudniała ponad 5 tysięcy ludzi, Sigma-Tex 4 200, przeważnie kobiety, tam chyba pięć osób to byli mężczyźni. Delta zatrudniała, Metal-Plast ? to były znaczące zakłady dla Piotrkowa i te zakłady były czynnikami miastotwórczymi.
Co to znaczy?
To znaczy, że na przykład PiOMA wybudowała przedszkole, przychodnię przy ulicy Dmowskiego ? obecnie, no trochę zaniedbane to wszystko jest ? budowali przedszkola. Jeżeli prezydent podjął decyzję, że budujemy przedszkole na Krakowskim Przedmieściu w stylu czynu społecznego, to nie było dyskusji, bo gdyby był opór, taki był przypadek. No chodzi o finansowanie, bo wtedy partycypacja finansowa wchodziła w grę, to ja zrobiłem ćwiczenia wojskowe.
Ćwiczenia wojskowe?
Kierownik wydziału spraw wewnętrznych powołał dyrektorów do służby wojskowej po prostu na ćwiczenia.
Tak pan działał.
Tak, no jak trzeba było. Później dyrektor Zjednoczenia Kazimierz Szopiński, który żyje do chwili obecnej, był dowódcą, bo to jemu podlegały przedsiębiorstwa gospodarki komunalnej, no i stali na placu budowy. Przyjechałem na godzinę siódmą, rozpoczęliśmy pracę i w ten sposób powstało przedszkole przy Krakowskim Przedmieściu wtedy.
To nie była dyktatura z pana strony?
No, dyktatura. Żeby coś zrobić, to trzeba robić. Trzeba było przymusić tych ludzi. To znaczy były delikatne rozmowy, ale wiedzieli, że nie ma dyskusji.
A proszę powiedzieć, co wtedy, a co dziś mógł prezydent miasta?
To znaczy nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że dzisiaj Juliusz Wiernicki nakazuje właścicielom firm: ?tutaj macie się stawić, bo będziemy teraz budować żłobek.? Na pewno to nie byłoby takie proste.
Ale nie wykluczam, że można poprzez różne działania, bo prezydent ma jednak możliwości, powiedzmy sobie, do tego, żeby chcieli coś pomóc. Na przykład zająć się skwerami, zielenią wokół ich zakładów pracy, to można zrobić. Szkoły można zmobilizować jako lekcję wychowawczą, które opiekowałyby się terenami zielonymi, parkiem botanicznym. To są takie działania według mnie proste i w każdej sytuacji mogą być realizowane.
Czyli rozumiem, że gdyby pan był teraz prezydentem Piotrkowa, to tak by właśnie ta nasza rzeczywistość wyglądała, tak by pan...
To znaczy tak, gdybym mobilizował. Tak bym mobilizował, ale nawet w obecnych czasach, gdyby były organizowane centralne dożynki, to inny nakład środków byłby niż obecnie, bo w chwili obecnej to, ja rozumiem, prezydent... tam chodzi, prosi. Każdy, powiedzmy, w Urzędzie Marszałkowskim jest bardzo ważny. Nic nie może prezydent zrobić z własnych środków, za wyjątkiem drobnych napraw i remontów, bo wszystko musi prosić, a robi jakieś projekty, plany do Unii Europejskiej i teraz ludzie to segregują. Jednemu dają więcej, drugiemu mniej. No ja widzę tu krzywdę pełną.
Ale krzywdę czyją?
Krzywdę taką, że Piotrków jest traktowany trochę nienormalnie w pojęciu rozdziału środków. Na przykład Opoczno dostaje więcej, Tomaszów, dlatego że odgrywają tu rolę znajomości i nie ukrywajmy.
No ale za czasów prezydenta Wiernickiego to chyba raczej po linii z obecną władzą.
To znaczy tu nie chodzi o po linii, tylko kto ma bliższe dojście do tych, co decydują o tym, żeby te pieniądze przeznaczyć. Jednak odgrywa to bardzo poważną rolę.
A za pana czasów też chyba znajomości odgrywały jakąś rolę?
Nie, nie, nie. Był inny, całkiem inny system. Ja robiłem z pracownikami plan i projekt, powiedzmy sobie, co będziemy robili za rok, za dwa, no w skali pięcioletniego planu. Szedłem do komisji planowania przy wojewodzie, ustalaliśmy z przewodniczącym stopień realizacji w poszczególnych latach i jeżeli miałem zagwarantowane w roku bieżącym środki na przyszłe lata, to ja te środki otrzymywałem.
Panie prezydencie, jeszcze w tej części chciałbym powiedzieć o jednej rzeczy. Otóż pan ten swój czas rządów i nie tylko, bo całe swoje życie, zdecydował się podsumować za sprawą dwóch publikacji, z których jedna już ujrzała światło dzienne 29 października.
No tak.
I dlaczego właśnie teraz zdecydował pan się na podsumowanie?
Dlatego, że ja jeszcze mając emeryturę pracowałem na pełnym etacie i nie tylko po to, żeby wyrobić sobie średnią do emerytury, merytorycznie. Miałem takie zapotrzebowanie uzyskania środków finansowych dla organizacji pewnych rzeczy dla dzieci i kiedy już spocząłem, jak gdyby po emeryturze, nie miałem co z sobą robić, dlatego że nikt mnie nie chciał zatrudnić. I to wszystko jest opisane w tej publikacji, o której mówimy, i wiemy, że taka oficjalna premiera tych publikacji odbędzie się 29 października.
I wtedy zacząłem zbierać materiały. W 2023 roku miałem wydać jedną publikację, większą, ale też mam swoich doradców, którzy się na tym lepiej znają, powiedzieli, żeby oddzielić jak gdyby sprawy miasta od spraw osobistych. I podjąłem decyzję, że będę pisał dwa opracowania, dwie książki. Jedna to Wpływ centralnych dożynek na rozwój miasta Piotrkowa Trybunalskiego, a drugie ? moja biografia.
Pan sam napisał te książki?
Sam napisałem. Zbierałem materiały trzy lata, wykorzystując sanatorium, czas wolny na działce, zbierałem, to znaczy segregowałem materiały, układałem, dawałem później do korekty przez poszczególne osoby, które lepiej się na tym znają, ale ogólnie sam napisałem.
No i co, zadowolony pan jest z efektu?
Jestem zadowolony.
A wspomniałem o tym 29 października, bo wtedy odbędzie się takie spotkanie z panem.
Tak.
Promocja książek.
Tak, i o której?
O 17:00.
Gdzie?
W czwartek, w Mediatece ? Biblioteka Publiczna, Mediateka 800-lecia.
Dzisiaj w magazynie Magiel zastanawiamy się też nad jedną rzeczą: w której dekadzie Piotrków Trybunalski rozwijał się najlepiej i najszybciej. Pan jako były prezydent może to ocenić. W której dekadzie było najlepiej?
Panie redaktorze, ja nie jestem sędzią, ale ogólnie mogę podać takie przykłady, że w 1979 roku w Piotrkowie oddano do użytku 1 140 mieszkań. W chwili obecnej sami wiemy, jak to jest realizowane. Budownictwo mieszkaniowe jest motorem rozwoju w ogóle miasta. Były inne warunki, były zakłady pracy, ludzie młodzi po studiach, po średniej szkole zostawali w mieście, bo widzieli przyszłość. W chwili obecnej nie ma tych zakładów pracy, są wyjątkowo jakieś tam prywatne firmy, które zatrudniają określoną ilość ludzi. Młodzi ludzie kończą studia, wyjeżdżają z Piotrkowa, a w związku z tym budownictwo mieszkaniowe jest prywatnie realizowane, przeważnie kupują ludzie, którzy mają pieniądze na wynajem, dlatego że nie ma zakładów pracy, nie ma miejsc pracy, ludzie nie wiążą się z miastem, oni krążą. Dzisiaj są w Gdańsku, jutro w Warszawie, a w związku z tym wygodniej jest im wynajmować mieszkania w poszczególnych miastach.
No tak, ale to nie tylko tak się dzieje w Piotrkowie, to trzeba zauważyć, że tak jest w całej Polsce. Nie ma takiej stabilizacji, przywiązania do pracy w danym mieście.
No dobrze, to który czas był dla Piotrkowa najlepszy?
No lata 70. i 80., to znaczy wtedy, kiedy Gierek doszedł do władzy, w 1970 roku położył nacisk na rozwój inwestycji, trochę korzystał z sytuacji kapitalistycznego Zachodu, poprzez to Związek Radziecki nie mógł mu wybaczyć i doprowadził do jego upadku po 10 latach rządzenia.
No tak, ale przecież podkreśla się też to, że wtedy zapożyczyliśmy się na wiele, wiele lat.
To jest nieprawda, dlatego że wtedy... To było ponad 40 miliardów dolarów długu. Jak się czyta dokładnie, to jest tam 27 miliardów ileś, które miały kondycję spłacenia. Poprzez wybudowanie zakładów pracy było możliwe to spłacenie systematyczne. Natomiast propaganda robiła to, że było to wszystko źle, że niedobrze, że trzeba ten system obalić, sprywatyzować, Balcerowicz doprowadził do tego, że zniszczono przemysł, zniszczono zakłady pracy i tak jest, jak jest, powiedzmy sobie.
Panie prezydencie, w jakich okolicznościach przestał pan pełnić tę funkcję?
To był rok 1981, czyli strajki, Solidarność?
To był 1981. No, Solidarność powstała wcześniej, powiedzmy sobie. Tak, tak, powstała. Ale były takie naciski, że było trudno w pracy. Na przykład mój zastępca, Zbyszek Podlewski, poszedł na naradę związkową, były związki zawodowe państwowe i związki Solidarność. Przyszedł po przerwie z płaczem, że on nie chce uczestniczyć jako wiceprezydent, chce się zwolnić. Poratowałem go trochę, mówię: ?Zbyszku, musimy to wytrzymać?, ale dłużej nie można było. Były różne spotkania, nagonki. Ja miałem bardzo dobrą współpracę z Solidarnością, tu nie można powiedzieć jako prezydent, bo mnie nic więcej nie obchodziło.
W Piotrkowie był Klęcki, z Piomy przyszedł na przewodniczącego Solidarności zakładu Związku Miejskiego. To mi mówił, jak to jest po kilku spotkaniach, otworzył się i powiedział, jakie są działania. Dlatego ja nie widziałem, no szkoda było mojego zdrowia.
I co, zrezygnował pan?
W lutym złożyłem papiery w wojewodzie Stefańskiem. Był taki przypadek. Wojewoda Stefański mówi: ?Wiesz co, Tolek, pójdziemy na obchód, jak wygląda zaopatrzenie w sklepach.? No i przeszliśmy ulicą Słowackiego, w jednym sklepie nie było śmietany. Później żeśmy spotkali się na rogu Sienkiewicza i wtedy była Krajowa Rada Narodowa przed urzędem. I on mówi: ?No tylko ja do ciebie nie mam zastrzeżeń, ale widzisz, no nie ma śmietany.? A ja mówię do niego: ?Włodek, jeżeli takich argumentów używasz, to ja w takim razie składam prośbę o zwolnienie, nie będę współpracował w takiej sytuacji.?
Przyszedłem, oświadczyłem to zastępcom, napisałem pismo, zaniosłem do wojewody i leżało do czerwca. On myślał, że ja żartuję. Po wyborze partyjnym Henryka Komara na pierwszego sekretarza i przewodniczącego Rady Miasta, który przyszedł do mnie po kilku dniach, jak się dowiedział, że złożyłem rezygnację, mówi do mnie: ?Panie prezydencie, chciałbym z panem współpracować, niech pan wycofa.? Ja powiedziałem, że raz powiedziałem i nie wycofam.
I na tym zakończymy, panie prezydencie.
I tak się stało.
Dalszy ciąg tej historii już w książkach, publikacjach, których premiera odbędzie się 29 października w Mediatece o 17. Zapraszamy na to spotkanie.
O godzinie 17.
I wszystkich zapraszam, mieszkańców i nie tylko, sympatyków. Antoni Sokalski, były prezydent Piotrkowa, był naszym gościem. Dziękujemy bardzo.
Dziękuję bardzo.