O Tym Się Mówi
•
24.12.2025
O tym się teraz mówi. Witamy Państwa w specjalnym O Tym Się Mówi. Przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a w studiu Strefy FM Piotrków ? Juliusz Wiernicki, prezydent miasta Piotrkowa.
Dzień dobry, panie prezydencie.
Dzień dobry, pani, i dzień dobry, państwu.
Panie prezydencie, ja mam taką propozycję. To jest dzisiaj taki dzień, kiedy powinniśmy wszyscy się lubić, kiedy nie powinniśmy wracać do spraw trudnych. Ja też mam taką propozycję, żeby ten program był dzisiaj trochę inny, żebyśmy nie zadawali krytycznych, trudnych pytań. Dzisiaj omijamy przykre sprawy i politykę. Politykę, no może się nie uda do końca, bo będziemy pewnie trochę o mieście rozmawiać, ale bądźmy wyrozumiali dla swoich wrogów, jeśli takowe są, i po prostu spróbujmy, żeby to była ciepła taka chwila dla wszystkich. Czy pan, panie prezydencie, zgadza się?
Oczywiście, że tak. Zresztą pani i część z państwa już znały usposobienie. Jak dla mnie Boże Narodzenie i Wigilia mogłyby trwać cały rok. No niestety nie da się, a przy tym nie byłoby to święto takie, jak właśnie mamy, więc coś nas wyróżnia.
Tak, coś nas wyróżnia. Nie wiem jak pan, panie prezydencie, ale ja najlepiej lubię te przygotowania do świąt, bo już później święta mijają szybko, zapominamy o pewnych rzeczach, natomiast te przygotowania, światełka, prezenty, nastrój, przygotowanie zakupów. Jak pan uważa, jak to jest?
Tak, to jest piękny, choć szalony czasem okres. Ja troszeczkę ubolewam, ponieważ zawsze bardzo, bardzo byłem zaangażowany w przygotowanie świąt. Teraz ze względu na charakter pracy, jaki wykonuję, to tego czasu jest trochę mniej, za to ten klimat świąteczny można poczuć na licznych spotkaniach przedświątecznych, wigilijnych.
A nie za dużo tych spotkań? Czasami nie ma pan wrażenia, że mamy już przesyt pierogów, ciast i tak dalej, i tak dalej?
Być może i pierogów, i ciast troszeczkę za dużo, ale nigdy za dużo ludzi. A te spotkania to są i spotkania w domach pomocy społecznej, i spotkania z klubami seniorów, i spotkania z młodzieżą, i spotkania w szkołach, w przedszkolach. Tego jest naprawdę bardzo dużo i to są tak pozytywne emocje, bo chyba jak sama pani mówi, ten nastrój świąteczny jednak wprowadza zupełnie pokojową, przyjemną informację.
To prawda, to prawda, wzruszamy się. No w tym roku chyba byłem najbardziej wzruszony podczas spotkania w Centrum Rehabilitacyjnym "Szansa".
No to tam rzeczywiście też niesamowity klimat i dzieciaki, które przygotowały spektakl przedświąteczny, łapią za serce.
No właśnie, troszkę mamy wrażenie, że zaczęliśmy coraz dłużej przygotowywać się do tych świąt. W sklepach to już we wrześniu można było zobaczyć ozdoby choinkowe. Nie myśli pan, że to trochę zbyt wcześnie z drugiej strony?
Znaczy, jeśli wcześniejsze przygotowanie i nastrojanie się takie do świąt wynika z potrzeby konkretnej, prywatnej, to nie ma w tym nic złego. No jeśli wynika z takich czysto komercyjnych pobudek, no wiadomo, to nie chwalimy tego. Natomiast no nie uciekniemy od wszelkiego rodzaju komercji, no więc trzeba się z tym pogodzić. No życie się zmienia, musimy się dostosować i jest jak jest. Świat się zmienia przede wszystkim, no i mamy jak mamy.
Panie prezydencie, jaki to był rok, bo zbliżamy się do końca dla miasta, dla pana, współpracowników, dla pana, jeśli chodzi właśnie o zarządzanie, bo to był taki już pełny pana rok.
To znaczy większość osób, radni mówią, że tak naprawdę przyszły rok to będzie rok, który w pełni jest pod naszym projektem budżetu i tak dalej. Natomiast no ten rok rzeczywiście też pełny rok kalendarzowy, to my jakby pracowaliśmy w Urzędzie Miasta dla miasta. To był rok... Ciężki. To nie ma co ukrywać. Wszyscy wiemy, że w Piotrkowie działo się bardzo dużo. Natomiast to był też rok piękny, rok, w którym udało się zrealizować wiele zadań, rok, w którym przede wszystkim udało się poznać potrzeby mieszkańców. I dzięki temu, że spotkaliśmy się z tysiącami ludzi, że odbyliśmy dziesiątki albo razem z innymi urzędnikami to i pewnie setki spotkań, konsultacji społecznych, to jesteśmy pewni, że w 26. rok wchodzimy z projektem budżetu skrojonym na potrzeby i tak naprawdę na zamówienie mieszkańców.
Panie prezydencie, nie chcę tak bardzo wchodzić w szczegóły, bo tak jak zaproponowałam, to chciałabym, żeby tak do końca ten program wyglądał, ale nie da się uciec od tego, że jest trochę malkontentów, którzy czy coś im się nie podoba, czy chcieliby, żeby było lepiej, ewentualnie zarzuty są takie konkretne. Czy widział pan kogoś, kto wszystkim by dogodził, ten, który się urodził i by wszystkim dogodził?
Nie, oczywiście, że nie. I ja nawet jak byłem u państwa jeszcze przed sesją budżetową, to mówiłem, że choćbyśmy tam naprawdę złote góry postawili, to i tak będzie kilku takich, którym się to nie będzie podobało, bo wolą platynę niż złoto, więc dla zasady. Natomiast ja im wszystkim życzę odrobinę uśmiechu, jeśli nie na cały rok, to chociaż na te święta.
No ale gdyby teraz pan miał mieszkańcom powiedzieć, wszystkim tym, którzy czasami wypisują na Piotrków różne komentarze, co na przykład takiego jest do zauważenia dobrego w mieście? Kilka takich punktów, które by pan powiedział: można się tym pochwalić i nie patrzcie na to, co jeszcze jest niezrobione albo nie zawsze się da w ogóle zrobić.
Jeśli chodzi o takie kwestie inwestycyjne, to przede wszystkim bardzo sprawne poprowadzenie tych projektów infrastruktury, które funkcjonowały. Pierwsza budowa Towarzystwa Budownictwa Społecznego, czyli dwa duże budynki. Budynki ponad 120 mieszkań, no to jest realna zmiana. Remonty kamienic, między innymi remont kamienicy na Sulejowskiej, ale to jest jeden z wielu. Poza tym, no mamy ten okres przedświąteczny, więc pięknie udekorowane miasto. Poza tym mnóstwo, tak jak wcześniej wspomniałem, dużo więcej niż było to kiedyś spotkań z mieszkańcami, okazji do kultury, do rozrywki, zawodów sportowych. Najpiękniejszym i największym sukcesem, takim nieinwestycyjnym, ale uważam, że to jest największy sukces, jest to, że udało się obudzić Piotrków do życia i pokazać tym ludziom, którzy chcieli się angażować nie politycznie, tylko czysto społecznie, że się da, że mogą i że są słuchani.
Panie prezydencie, jest ciemno teraz ze względu na krótki dzień i mówi się o tym, że w przyszłym roku zaświeci nowe oświetlenie. Na jakim etapie to jest? Czy też możemy się z tego cieszyć?
Będziemy mogli się z tego cieszyć. To jest na takim etapie, że uzyskaliśmy dofinansowanie z województwa, z WFOŚ-u, czyli... Ojej, z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Spokojnie, dzisiaj jest taki dzień, że wolno. Nawet zwierzęta mówią podobno ludzkim głosem, więc spokojnie. Dofinansowanie z WFOŚ-u. Do końca przyszłego roku wymienimy całe oświetlenie w mieście na nowoczesne, LED-owe, inteligentnie sterowane, więc będzie jaśniej, bezpieczniej, przyjemniej i dużo, dużo oszczędniej.
Na ile też możemy liczyć na lodowisko? Bo w tym roku jeszcze nie, ale w przyszłym podobno już będzie nowe.
Tak, kończymy projekt i do końca przyszłego roku, a właściwie do sezonu w przyszłym roku, będziemy już mieli zupełnie nowe lodowisko przy ulicy Żwirki, pomiędzy boiskiem Concordii a odkrytymi basenami.
Panie prezydencie, za chwilę przepytam pana jeszcze o może takie rzeczy bardziej związane ze świętami, ale myślę, że dla tych słuchaczy, którzy w tej chwili nas słuchają... Czy trzy ciepłe zdania mógłby pan w takim dniu powiedzieć im na żywo?
Szanowni Państwo, ja jak składam życzenia w tym roku przede wszystkim, to składam je tak bardzo, można powiedzieć, ogólnie, bo mówię, że każdy z nas ma zupełnie inne marzenia. Każdy z nas w głębi duszy czy w sercu wie, o czym marzy, więc ja po prostu życzę, byśmy wszyscy mieli siłę, motywację, energię i taką wiarę, że te marzenia można spełnić. I to robili po prostu. Więc spełnienia marzeń, wesołych świąt i bardzo, bardzo wszystkim dziękuję za to wsparcie i to, że razem możemy zmieniać nasze miasto.
Panie prezydencie, pozwoli pan, że się dołączę do tych życzeń, ale chcę też zwrócić się do tych, którzy, wiem, że często są pomijani, to znaczy chorzy, cierpiący, być może są takie osoby, które w tym roku odeszły, bliskie osoby, czy są osoby samotne i często słysząc, że mają mieć wesołe święta, to niekoniecznie jest im dobrze. Więc chcę państwu powiedzieć, że jesteśmy z wami, że myślimy o was, że gramy dla was i po prostu życzymy nadziei, wiary, pogody ducha mimo wszystko i no po prostu słuchajcie nas, bądźcie z nami i w takim razie za chwilę jeszcze z panem prezydentem będę rozmawiała.
Panie prezydencie, a teraz już zupełnie prywatnie, z czym panu się kojarzą święta? Powiedział pan, że bardzo lubi pan święta Bożego Narodzenia. Z czym się kojarzą?
Z tym okresem takim dziecięcym, dziecinnym, jak to? Dziecięcym. Tak, z rodziną, z drewnem trzaskającym w piecu kaflowym u babci, z całym harmiderem, zamieszaniem, pierogami, karpiem, choinkami, latającymi dekoracjami w powietrzu, bo dzieciaki się... no to jest jednak marzenie świąteczne.
Ale wie pan, panie prezydencie, pan mówi o takich rzeczach, że to latało wszystko, tak? Natomiast jak reagowali na to dorośli? Bo podejrzewam, że babcia, która była zajęta, rodzice również przygotowaniem, no nie byli zachwyceni, że pan z rodzeństwem biegał po mieszkaniu i rozrabiał. Naprawdę byli?
Byli. Znaczy, wiadomo, jak w każdej rodzinie, do samej Wigilii tam było trochę napięcie w powietrzu, bo wszystko się musi udać i wszyscy muszą zdążyć, ale jak już się to zaczynało, to było fantastycznie i jest fantastycznie, mimo że części już z nami nie ma rodziny, wiadomo, bo to jednak lata mijają, nie wszyscy są już na tym świecie, natomiast dalej ten duch takiej rodzinnej zgody i miłości panuje i to jest najpiękniejsze w świętach.
Ulubione ciasto pana prezydenta, które pewnie babcia piekła albo mama.
No to jest makowiec.
Makowiec.
Tak, tak. Ale to taki tradycyjny, ten na cieście drożdżowym. Najzwyklejszy, tradycyjny makowiec polany lukrem.
Na czym babci najbardziej zależało? Bo często babcie chcą przekazać za wszelką cenę jeszcze te babcie z tamtych pokoleń jakieś tradycje.
Zawsze najważniejsze było jedzenie, więc stół się dosłownie uginał. Babcia sama przygotowywała?
Tak i to jest, no tak, to był niesamowity klimat. Ja teraz bym się już w ogóle odpływał we wspomnienia, ale dalej jest to utrzymywane. Ale to jest piękne, bo podobno jeżeli nawet mamy takie gorsze chwile, czasami życie różnie się układa, to jeśli mamy co wspominać i to dobrego, to nas to ratuje, no bo po prostu gdzieś się cofamy.
Tak, tym bardziej, że piękne jest to, że my wszyscy jakby te tradycje, to zamiłowanie do świąt to dziedziczyliśmy, bo i moi rodzice, i moje rodzeństwo, i ja sam, no rzeczywiście mamy tego bzika, czujemy ten klimat świąteczny już dużo, dużo wcześniej. Zawsze składamy się na jak największą ilość jak najpiękniejszych prezentów od serca. No każdy z domów u mnie w rodzinie jest przybrany dekoracjami i to nie tylko choinką do sufitu, ale wszędzie świątecznie.
A sami też macie raczej takie tradycyjne odświętne ubranie, czy właśnie lubicie sobie poszaleć, jakaś czapka mikołajkowa, rogi?
A to różnie, to jakoś nigdy na to nie zwracaliśmy uwagi. Kiedyś nie było też takiej mody chyba, żeby swetry miały tam jakieś jelonki tu dzwoniące, coś świecące. Nie, nie, nie. Raczej klasycznie i troszkę bardziej odświętnie.
A pana taki jakby rytuał związany, co do pana obowiązków należało? Znaczy pomóc przy dekorowaniu domu, mieszkania, różnie to bywało.
No i do moich obowiązków to zawsze chętnie się angażowałem w kuchni, bo ja bardzo lubię gotować, więc bardzo mi się to podobało.
Ale jest taka potrawa, którą pan prezydent bardzo lubi i sam wkłada w to swoje serce i pracę?
Nie ma żadnej szczególnej, nie. Po prostu akurat to, co w danym roku się gdzieś tam wylosuje w padnie do głowy, gotujemy.
A jak wygląda sprawa kalorii? Przestrzegacie, czy raczej te trzy dni to jest odpuszczone i?
No gdzie tam. Kto by przestrzegał kalorii w święta? Nie no, dzisiaj jest taka moda, że siłownia, dietetyk, tego nie wolno, tamtego nie wolno, nie wolno się objadać. A tam, nie wolno, nie wolno. Moda modą, siłownia siłownią, a święta muszą być. Mój tata zawsze twierdził, że do stołu siada się w święta tylko raz, czyli rano odchodzi się wieczorem od tego stołu. I to tylko po to, żeby się przespać, a później znowu do stołu się?
Czyli to nie tylko mojego taty tradycje, ale również pana, panie prezydencie też. A rola mamy w tym wszystkim? Bo mama no miała babcię, tak, nad sobą, bo to mamy mama. Obydwie babcie.
Czyli rządziły babcie, tak?
Ale to tak jak wcześniej powiedziałem, no wszyscy jakby odziedziczyliśmy takie zamiłowanie. No i wczoraj to nie wiem, chyba jeszcze o pierwszej w nocy z mamą rozmawiałem, a to ja dalej tam się krzątałem po mieszkaniu, a mama też gotowała, więc.
Panie prezydencie, a jak wyglądają te nastroje w urzędzie? Bo też ludzie przecież mają swoje rodziny, państwo muszą do końca pracować. Widzieliśmy, jak składaliście życzenia, przedstawicieli było większość z Urzędu Miasta. Jak ten nastrój się udziela, czuć, czy raczej każdy biegnie, biegnie po to, żeby w końcu dobiec do Wigilii?
Bardzo, bardzo zależało mi na tym, byśmy pracowali w miłej atmosferze. I to nie chodzi tylko o święta, tylko chodzi o profesjonalizm pracy, tak, o taki komfort pracy. Komfort psychiczny. Wydaje mi się, że nam się to udaje. No znów powiem, nie wszystkim można dogodzić. Ale też ja nie chcę mówić za urzędników, za moich wspaniałych współpracowników. Natomiast rzeczywiście odbiór jest bardzo dobry. Na początku, te półtora roku temu było odrobinę strachu, no bo to coś nowego, po prawie dwudziestu latach. Natomiast wydaje nam się, że udało się zbudować tą momentami naprawdę rodzinną atmosferę.
A jeśli chodzi o same święta, to ja od początku mówiłem, że mi bardzo zależy na tym, żeby przychodząc do pracy w okresie przedświątecznym święta czuć. Więc na wejściu jest ogromna choinka, więc przydecorowane są gabinety, w każdym z gabinetów naszych kierownictwa jest choinka.
A kto się tym zajmował?
Każdy po trochu, bo oczywiście pan kierownik gospodarczy troszeczkę, troszeczkę pani Edyta, która odpowiada za... A to trzeba chyba było troszkę dokupić tych dekoracji, bo pewnie brakowało.
Niekoniecznie. Niekoniecznie. Wie pani, to jest też tak, że tak, każdy troszeczkę da od siebie. Poza tym dostajemy mnóstwo prezentów, więc po prostu nie wrzucamy tych prezentów w kąt, tylko je wykorzystujemy do tego, by upiększyć nasz urząd i zbudować klimat.
A w ogóle udało się wprowadzić pewne takie rzeczy, których do tej pory nie było, na przykład właśnie podchodzicie do różnych takich uroczystości, które nawet może są dla niektórych nie najważniejsze. Próbujecie to wprowadzać. Na przykład też mi przyszła do głowy Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, bo do tej pory raczej miasto się włączało, ale na innej zasadzie, samorząd niekoniecznie. Jak do tego podchodzicie?
Podchodzimy do tego jak najbardziej pozytywnie. Ja osobiście jestem od wielu lat zaangażowany w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. No pamiętam, jak tutaj się przepytywaliśmy, a właściwie ja pana. I w Szlachetną Paczkę, i w wiele innych akcji wolontaryjnych. I okazuje się, że jak rozpocząłem pracę w urzędzie i urzędnicy zobaczyli, w sensie poznali to, że ja jestem zaangażowany, to ja nie chciałem nic narzucać, natomiast sami przyszli, zaproponowali zbiórkę na Szlachetną Paczkę. Czyli troszkę to było uśpione takie.
Oczywiście, że tak. Ja mówiłem o tym od początku. Cała siła samorządu i siła naszego miasta nie polega na tym, że my wpadniemy na genialne pomysły, ja czy kierownictwo, tylko na tym, by dać ludziom, urzędnikom się wykazać, bo... Kapitał jest ogromny. Ludzki kapitał w Piotrkowie jest ogromny, więc i Szlachetna Paczka, i Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to są inicjatywy tak naprawdę oddolne, w zgodzie ze wszystkimi urzędnikami albo przynajmniej większością.
Dobrze, to panie prezydencie, dziękujemy bardzo, bo dzisiaj jest wolny dzień od pracy i pan się tu pofatygował jeszcze raz wszystkiego najlepszego.
To bardzo miły początek dnia. To wszystkiego najlepszego i dla pana, i dla pana rodziny, ale również dla wszystkich jeszcze raz słuchaczy, którzy teraz dołączyli może do nas. No, miłych... Wszystkiego, wszystkiego najlepszego, dokładnie tak, wesołych świąt, no i szczęśliwego nowego roku.
Ale właśnie, bo nie zaprosiliśmy. Sylwester na ulicy Słowackiego. Widzimy się już za kilka dni na Słowackiego i wtedy sobie będziemy składali noworoczne życzenia. Do zobaczenia w tym razie.
Juliusz Wiernicki, prezydent miasta Piotrkowa, gość Strefy FM Piotrków. Dziękujemy bardzo, do usłyszenia i do zobaczenia.
Do zobaczenia.
O tym się teraz mówi.