O Tym Się Mówi
•
28.10.2025
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi cały czas. O tym się mówi. Marcin Cecotka, witam państwa. Moim gościem jest dzisiaj Juliusz Wiernicki, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego.
Dzień dobry, panie prezydencie.
Dzień dobry, panie redaktorze i dzień dobry państwu.
Czy poczuł pan dużą ulgę na wieść o tym, że nie będzie referendum w Piotrkowie w sprawie odwołania pana, Rady Miasta, ale nie tylko?
Sytuacja hejtu, szerzenia nieprawdy i ogromnej, ogromnej maszyny, w tym też maszyny propagandowej z czołowymi politykami skrajnej prawicy czy też PiS-u, no to Piotrków nie pamięta. I mimo tych wszystkich starań, mimo tych polityków z pierwszych rzędów, mimo tej ogromnej ilości, łącznie z moim życiem prywatnym, mieszania mnie z błotem, mieszkańcy wybrali prawdę, za co mieszkańcom jestem niezwykle wdzięczny.
Czyli rozumiem, że poczuł pan ulgę.
Poczułem ulgę. To jest zobowiązanie nie mniejsze niż same wybory, to, że to referendum padło.
Pan wspomniał o hejcie i o tym, że mieszano z błotem także pana, wtrącano się do życia prywatnego, ale czy pan wytoczył komuś proces?
Tak, ale pozostawmy to w sferze jakby mojej osobistej i nie tylko ja, inni członkowie kierownictwa Urzędu Miasta również wytoczyli procesy.
A komu?
Zostawmy to.
To teraz o polityce w Radzie Miasta. Czy może pan w końcu liczyć na stabilną większość właśnie w Radzie Miasta?
Mam nadzieję, że tak. Z tego, co widzę, to zdecydowana większość Rady Miasta działa dla dobra miasta, czyli współpracujemy. Te rozmowy nie zawsze są łatwe. Ale finalnie to wszystko działa, co już ma konkretne efekty.
Natomiast ja bym chciał podkreślić, że taka sytuacja, jaka ma miejsce w Radzie Miasta, czy miała miejsce w Radzie Miasta, nie szkodzi tyle mi, bo ja sobie poradzę. Natomiast to szkodzi po prostu miastu i mieszkańcom.
Ale o jakiej sytuacji pan teraz mówi? Że nie było stabilnej większości?
Nie tyle, że nie było stabilnej większości. O tej ciągłej awanturze, o tych przepychankach.
Jeden z pierwszych punktów na rozmowach z potencjalnymi inwestorami w Piotrkowie jest właśnie punkt dotyczący potencjalnej opozycji, czyli tych krzykaczy, hejterów, którzy mogliby zaszkodzić inwestycjom.
Ale kogo pan ma na myśli teraz, panie prezydencie, mówiąc o krzykaczach, o hejterach?
Ale nie, no, to przecież nie muszę wymieniać nazwiska, przecież państwo wiedzą.
Dobrze, może nie z nazwiska, ale klubu, o którym klubie pan myśli?
To jest część przedstawicieli prawicy, część przedstawicieli, część, podkreślam, część przedstawicieli klubu byłego prezydenta, część przedstawicieli, a właściwie nie część, tylko cała ta grupa referendalna, która była powołana, by odwołać poprzedniego prezydenta.
No tak, ale pan chyba wiedział, na co się pisze, startując w wyborach.
Ale nie, oczywiście że...
Wiedział pan, że musi mieć opozycję, tak?
Oczywiście, że tak. Natomiast taka konstruktywna opozycja, która buduje, jest bardzo dobra. Ja ze wszystkimi radnymi rozmawiam. Natomiast taki hejt i zwykłe krytykanctwo nie pomaga, ale to nie przeszkadza mi, bo jak państwo widzą, dzięki mieszkańcom, czego referendum jest potwierdzeniem, ja sobie poradzę. Natomiast to przeszkadza rozwojowi miasta po prostu.
A propos jeszcze sytuacji w Radzie Miasta, przed nami kolejna sesja, ona odbędzie się jutro i tam jednym z punktów będzie pana pensja, to prawda?
Tak, redaktorze, to jest prawda. To jest prawda.
A ile ona wynosi teraz i czy ona będzie zwiększona? Netto?
Mogę panu powiedzieć, że wczoraj dostałem przelew 9 180 zł. W zeszłym miesiącu dostałem przelew 9 300 zł. Myślę, że pan redaktor zarabia lepiej ode mnie.
Panie prezydencie, ja dywersyfikuję swoją pracę.
A ja nie mogę?
No pan nie może, rzeczywiście.
Ale czy będzie ta pensja zwiększona?
A to zależy od rady.
Tak, na czego pan się spodziewa, poradnych w tej kwestii?
Ja, jak tylko ustawodawca zwiększył pensje członków kierownictwa, ścisłego kierownictwa Urzędu Miasta, no to ja tę pensję podniosłem adekwatnie do tego, ile pracy wkłada czy to pani skarbnik, czy moi zastępcy, czy pan sekretarz. Wszyscy też wiemy, że doceniam podwyżkami przedstawicieli całego samorządu, czyli urzędników, kierowników i nie tylko. Natomiast moja pensja nie zależy, decyzja ode mnie, tylko zależy od rady, więc poczekamy, jak zdecyduje rada.
A Urząd Miasta dołączył do pilotażowego programu skrócenia czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Oczywiście podoba się panu ten projekt?
Bardzo podoba mi się ten projekt.
Dlaczego?
Ja wiem, że to budzi pewne wątpliwości. Natomiast ustawodawca, czyli polski rząd, i to nie tylko ten rząd, ale poprzedni też już brał to pod uwagę, idąc za ciosem tego, co się dzieje w innych miastach, w innych państwach europejskich i nie tylko, czyli ten czterodniowy tydzień pracy. Czterodniowy tydzień pracy, przepraszam, tak, ten czterodniowy tydzień pracy, postanowił wprowadzić taki pilotażowy program, by sprawdzić, czy w Polsce też to da się zastosować. Zgłosiło się około dwóch tysięcy pracodawców, z czego w konkursie wygrało dziewięćdziesiąt. W dużych pracodawcach wygrały tylko trzy i wśród tych trzech jest nasz urząd.
Ale co to oznacza dla nas, petentów?
Nic. To zupełnie nic się nie zmienia. Urzędnik jest bardziej wypoczęty, bardziej produktywny, natomiast godziny pracy urzędu dalej funkcjonują tak samo. Stan zatrudnienia nie może się znacząco zmienić, bo to jest zapisane w regulaminie tego konkursu. Miasto jako miasto, czyli my wszyscy mieszkańcy, dostajemy dofinansowanie w wysokości około miliona złotych i w sytuacji, w której ustawodawca postanawia wprowadzić już ustawą czterodniowy tydzień pracy, to my jesteśmy doskonale przygotowani.
A co pan, panie prezydencie, odpowiada tym, którzy twierdzą, że w Piotrkowie nie ma inwestycji? Ewentualnie są, ale to są te inwestycje przez pana dokańczane, a rozpoczęte za poprzedniego prezydenta.
To tu bardzo proszę o dokładne słuchanie, bo podam kilka danych. Rozpocząłem pracę w maju 2024 roku, niecałe półtora roku temu. Od tej pory podpisałem 10 umów, których procedura pozyskiwania funduszy była rozpoczęta przez pana Krzysztofa Chojniaka. Były to projekty o wartości około 82 milionów, z czego dofinansowanie 66. 82 miliony. To są projekty kontynuowane po poprzednim prezydencie. Natomiast wszystkie projekty, które rozpoczęliśmy od maja zeszłego roku, od zera, to są inwestycje o wartości 337 milionów, z czego staramy się o dofinansowanie około 217 milionów.
I teraz sytuacja jest taka, że 35 projektów rozpoczętych już za mojej kadencji, 35 projektów o wartości 52 miliony niecałe plus niecałe 22 miliony, czyli to 74 miliony, to jest decyzja pozytywna. Decyzję negatywną dostaliśmy na 51,4 miliona. To jest normalna sytuacja, to są tryby konkursowe, więc raz wygrywamy, raz przegrywamy. A w ocenie są jeszcze projekty o dofinansowaniu 93 miliony. Tylko muszę panu powiedzieć, że na antenie w radiu liczby źle brzmią. Gdybyśmy podali przykłady konkretnych inwestycji.
Konkretnych inwestycji.
No więc po kolei: przebudowa ulicy Wolborskiej, Rakowskiej, to jest kontynuowane. Rozbudowa ulicy Jeziornej, która już trwa, projekt rozpoczęty od nowa. Przeniesienie tej promesy, o których mówiliśmy... Sekundka, sekundka. Inwestycje w TBS-ie. Pierwsza inwestycja budowlana od sześciu lat, czyli dwa nowe bloki, 125 mieszkań. Rewitalizacja Starego Miasta, etap drugi, trzy kamienice, ponad 60 mieszkań i lokale użytkowe. Rozwijanie między innymi Mediateki, ten kilkumilionowy projekt, który ma stworzyć największe kino w Polsce. Modernizacja budynków użyteczności publicznej, w tym na przykład budynku OSiR-u przy ulicy Belzackiej, gdzie wyłoniliśmy projektanta, który w tej chwili będzie sporządzał projekt budowlany.
A skoro już jesteśmy przy sporcie, to co z halą sportową?
Już sekundkę, mamy to zapisane. 29 października otworzymy oferty na przeprowadzenie konkursu architektonicznego. Jesteśmy na tym etapie.
Ale wie pan, panie prezydencie, że są tacy, którzy bardzo wątpią w powodzenie tego projektu. Są tacy, którzy wątpią we mnie od samego początku, a działamy.
No tak.
Juliusz Wiernicki, prezydent Piotrkowa, to nasz dzisiejszy gość, a ciąg dalszy oczywiście w internecie. Nie zamknęliśmy chyba tematu, jak sądzę, tych inwestycji, bo jeszcze pan ma kilka do przypomnienia, do przedstawienia.
Nie, to jest bardzo dużo, bo to są kolejne ulice, kolejne odcinki ulic. My mieliśmy taką sytuację, gdzie zastaliśmy stosunkowo mało projektów, więc nie mogliśmy jakby od razu przystępować do inwestycji, tylko jakby teraz cały czas trwa ten cykl projektowy. I to nie tylko chodzi o budynki mieszkalne, jak TBS, ale chodzi też właśnie o obiekty sportowe, obiekty użyteczności publicznej, obiekty oświatowe.
Jakby to wszystko przed nami, więc jak tylko te projekty będą gotowe, będziemy mogli starać się o dofinansowania. Natomiast kwestia pozyskiwania środków, to mówi samo za siebie. Czterokrotnie większa kwota na inwestycje jest pozyskiwana przez nas niż ta kwota, którą odziedziczyłem w projektach po poprzedniku.
A uczestniczył pan w spotkaniu z Donaldem Tuskiem, głośnym spotkaniu 15 października?
Uczestniczyłem w spotkaniu z premierem naszego kraju.
No i jak tam panu premierowi podobał się Piotrków?
No, panu premierowi Piotrków jest bardzo znany ze względu na sytuację, która miała miejsce tutaj, czyli te wszystkie oburzające akcje pana Bonkiewicza i innych tego typu aktywistów, więc wizyta pana premiera jest dość symboliczna i pokazuje, że nie odkładamy Piotrkowa na półkę mimo ciężkiej sytuacji.
No dobrze, a zadowolony jest pan premier z pana pracy?
Myślę, że tak. Gdyby nie był zadowolony, myślę, że by nie przyjechał.
A pan jest zadowolony z podjęcia tej decyzji o wystartowaniu w wyborach w ubiegłym roku?
Oczywiście, że tak.
No dobrze, ale tak jak pan powiedział, w grudniu minie półtora roku, prawda? Półtora roku pana prezydentury, ale już teraz możemy zapytać, co zapisałby pan po stronie swoich sukcesów, a co po stronie porażek?
Zaczniemy od porażek. Myślę, że po stronie porażek bym zapisał zbyt dużą empatię od samego początku.
Empatię pana, empatię?
Ta sama cecha, która pozwoliła mi wygrać wybory, utrudnia sprawowanie urzędu.
Proszę rozwinąć, bo to mnie zainteresowało teraz, szczerze mówiąc.
W sytuacjach, w których słyszeliśmy wielokrotne kłamstwa i hejt kierowany w moim kierunku, czy nie tylko w moim kierunku, powinienem od razu reagować. Ja natomiast gdzieś to tak spokojnie wyciszałem. Po co się kłócić z ludźmi i tak dalej. To moje usposobienie, takie bardzo pokojowe, nie ułatwia pracy. Natomiast zwykli mieszkańcy, normalni mieszkańcy, tak jak my, to doceniają i efektem tego właśnie jest nieudane między innymi referendum, a wcześniej wygrane wybory. Więc to jest cecha, która bardzo pomaga, ale też potrafi...
No dobrze, czyli to po stronie tych minusów, tych porażek pan by zapisał, tak? A po stronie sukcesów?
Przede wszystkim, ja wiem, że to może nie jest tak bardzo popularne jak inwestycje, czyli na przykład nowy inwestor w postaci One Biolegro, 300 miejsc pracy, 27 tysięcy metrów kwadratowych, na przykład. Natomiast ja jako największy sukces odczytuję zaktywizowanie dużej części społeczeństwa, czyli to, co robią rady osiedli, czyli to, co robią stowarzyszenia, czyli te pikniki, które są organizowane, czyli takie inicjatywy jak nasze piękne murale, które zaczęły ozdabiać miasto.
A będzie ich więcej, tych murali?
Oczywiście, że będzie więcej. Murale sportowe, czyli budżet obywatelski i pan Marcin Szaciński. Mural "Dziewczynka z wycinankami", czyli Rada Osiedla Centrum, pan Damian Kosecki. To są ludzie, którzy nic z tego nie mają, tak bezpośrednio, jak na przykład dieta czy pensja, natomiast działają dla miasta i to jest chyba największy sukces, że udało się zmobilizować i zaktywizować społeczeństwo.
Natomiast jeśli chodzi o takie twarde rzeczy, no to rzeczywiście ta kwestia inwestycyjna, czyli wymiana całego oświetlenia, pozyskanie środków na wymianę całego oświetlenia, czyli nowe ulice, czyli obiekty sportowe, czyli mnóstwo projektów, które będziemy mogli realizować w najbliższych latach.
A czy to, z czym pan się spotkał jako prezydent, odpowiadało z grubsza pana oczekiwaniom przed wyborami? Czy pan się tego właśnie spodziewał, czy wydawało się panu, że będzie zupełnie inaczej?
Chyba nikt nie spodziewał się takiej kampanii nienawiści. To jest jedyna rzecz, którą mogę powiedzieć tak, powiedzmy, odrobinę smutniejszym głosem.
Ale tej kampanii nienawiści zapoczątkowanej czy też trwającej w którym momencie? W czasie kampanii wyborczej czy kampanii nienawiści już po?
Już myśleliśmy, że w kampanii wyborczej mamy pik i w kampanii wyborczej ta kampania nienawiści nie skupiała się tylko na mnie, ale przede wszystkim skupiała się na moim poprzedniku. Na mnie troszkę też, natomiast to było rozłożone. Wydawało się, że ten pik po kampanii minął. To jest zupełnie nieprawda. Jak część z ludzi dostała nowe narzędzia, chociażby w postaci interpelacji radnych, no to wtedy tak naprawdę pokazali, do czego są zdolni.
Bardzo panu dziękuję.
Juliusz Wiernicki, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego, był naszym dzisiejszym gościem. Dziękuję serdecznie.
Bardzo panu dziękuję i życzę państwu miłego dnia.