O Tym Się Mówi
•
18.07.2025
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Dzień dobry, witamy Państwa bardzo serdecznie i zapraszamy na O Tym Się Mówi. Przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a w studiu Strefy FM Piotrków Joanna Suszko-Bąkiewicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Piotrkowie.
Dzień dobry pani dyrektor.
Dzień dobry Państwu, dzień dobry pani.
Pani dyrektor, kiedy pani była u mnie ostatni raz, to była pani jeszcze chyba pełniącą obowiązki.
Zastępcą dyrektora chyba wtedy byłam, a aktualnie jestem dyrektorem.
To ile pani jest dyrektorem?
Od 1 lutego bieżącego roku.
To nie jest długi okres.
Nie.
A spraw jest chyba mnóstwo.
Bardzo dużo.
Ile osób w ogóle pracuje w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, mniej więcej?
Mamy 115 etatów, natomiast osób może być troszeczkę więcej, bo zależy, czy pracownicy są na zwolnieniu i są zatrudnione inne osoby do pracy, czy nie. Ale jest to ponad 100 osób.
Czym się, przypomnijmy, zajmuje Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie? Niby w nazwie jest wszystko, ale czym się naprawdę zajmuje?
W związku z tym, że jesteśmy miastem na prawach powiatu, mamy bardzo dużo zajęć, zadań związanych z tymi podstawowymi tematami dotyczącymi pomocy społecznej, czyli ustawa o pomocy społecznej, udzielanie pomocy finansowej, udzielanie pomocy w formie pracy socjalnej, usługi opiekuńcze, specjalistyczne usługi opiekuńcze. Mamy także świadczenia rodzinne, które są wypłacane dla mieszkańców miasta, mamy dodatki mieszkaniowe, mamy orzecznictwo miejskie, gdzie człowiek może uzyskać między innymi orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Mamy PFRON, czyli też taki zespół, który zajmuje się udzielaniem szeroko rozumianej pomocy na rzecz osób niepełnosprawnych. Nie chcę pominąć żadnego swojego zespołu.
No tak, ale to i tak jest bardzo dużo zadań i tak się zastanawiam, to jest chyba niesamowita instytucja, która wspiera wszystkich tych, którzy albo nie dają sobie rady, albo nie są w stanie dać sobie rady w życiu z powodu różnych okoliczności. To są wypadki losowe, to jest czasem jakaś też nieporadność, ale bardzo często ktoś zostaje sam i wtedy musi się utrzymać. Dużo jest takich ludzi, prawda?
Tak.
Teraz zmienia się w ogóle działalność pomocy społecznej i problemy, które narastają w społeczeństwie, nie dotyczą już tylko tej kwestii finansowej, ale innych sfer.
No na przykład jakie to są problemy?
Pani dyrektor, na przykład starzejemy się, tak? I stajemy się osobami, które potrzebują wsparcia w różny sposób.
Tak, nie zawsze potrzebujemy od razu skierowania do domu pomocy społecznej. Przy odpowiednim wsparciu w środowisku taka starsza osoba może pozostać dłużej, ale musi być zaopiekowana. W zależności od tego, czy posiada rodzinę, czy utrzymuje kontakt z rodziną, czy jest osobą samotną, będzie to wsparcie potrzebne w innej formie i w innym wymiarze. Czasami rodzina też, mimo tego, że bardzo chce opiekować się taką osobą, ma związane ręce z różnych powodów i wsparcie takiej rodziny jest też chyba bardzo ważne.
Bardzo ważne i bardzo istotne. Taka rodzina też wspomaga się prywatnie usługami opiekuńczymi, ale może też skorzystać z naszego wsparcia. Wsparcie może być udzielane kilkutorowo. Mogą to być usługi opiekuńcze, które są świadczone na terenie naszego miasta przez Dzienny Dom Pomocy Społecznej. Może to być pomoc asystenta osobistego osoby niepełnosprawnej bądź opieka wytchnieniowa. Podejmujemy wszelkie działania, żeby człowiek pozostał w swoim środowisku jak najdłużej.
Pani dyrektor, to o tym jeszcze porozmawiamy za chwilę, natomiast wiem, że są zmiany przewidziane w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie. Na czym te zmiany będą polegały?
To nie są tylko zmiany w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, tylko myślę, że polityka społeczna w całej Polsce zmierza ku temu, że zmierza do deinstytucjonalizacji.
Czyli do czego? Takie trochę trudne słowo.
Jeszcze jakiś czas temu wiele osób mówiło: zamkną nam domy pomocy społecznej. I to jest, proszę państwa, nieprawda. W deinstytucjonalizacji nie chodzi o zamykanie placówek całodobowych. Chodzi o to, żeby człowiek jak najdłużej pozostał w swoim środowisku i był zaopiekowany. Ale to jest bardzo korzystne, dlatego że często na przykład ludzie starsi mają zwierzęta i teraz wiadomo, że w domu pomocy społecznej to zwierzątko nie może być. A dla takiej starszej osoby czasami ten kot czy pies to jest bardzo ważny członek rodziny. I teraz chyba i państwo korzysta, kiedy ktoś zostaje w swoim środowisku i ten, który jest najbardziej zainteresowany, no przenoszenie się na starsze lata w takiej instytucji, jak, niech to będzie najlepsza instytucja, ale zawsze instytucja, dom opieki społecznej, prawda? Mylę się, pani dyrektor? Bo postawiłam tezę w zasadzie.
Dlatego deinstytucjonalizacja jest konieczna. Ona się dzieje w Polsce z różnym skutkiem w różnych częściach kraju.
A jak tutaj jest? Jak wy sobie dajecie radę? Bo to jest proces długotrwały i długofalowy. I chyba musicie znaleźć też fachowców, którzy będą wspierać te osoby, które w ogóle będą się zajmować tym, żeby nie trzeba było oddawać ludzi do domu opieki społecznej.
Znaczy proszę pamiętać, że zmiany nie będą dotyczyły tylko i wyłącznie wsparcia osób starszych, które kierujemy do domu pomocy społecznej, ale wsparcie będzie się skupiało także na pomocy rodzinie. Na to, żeby wspomóc rodzinę, żeby dziecko mogło zostać jak najdłużej w rodzinie, żeby rodzice potrafili sobie radzić z aktualnymi problemami. Czyli jeżeli jest na przykład kryzys w rodzinie, sytuacja kryzysowa, żeby nie od razu odbierać dzieci, przekazywać do rodziny na przykład zastępczej, tylko pracować jak najdłużej z tą rodziną i próbować, żeby ta rodzina istniała.
Dokładnie tak. Mamy teraz narzędzia, bo pomoc asystenta rodziny jest naprawdę bardzo dużym wsparciem dla nas, tylko ta rodzina musi wpaść do systemu jak najwcześniej, bo im wcześniej z taką rodziną zaczniemy pracę, tym więcej rzeczy można wypracować.
Pani dyrektor, to to oznacza, że staramy się pomagać, a nie już ciąć, tak jak to by można było medycznie powiedzieć, bo chyba ta pomoc jest i tańsza, i ważniejsza od tego, jak później po prostu się dzieje.
Dużo mamy na przykład takich osób, które pani by widziała, że potrzebują takiego wsparcia. Czy to starsze, czy niepełnosprawne, czy na przykład właśnie rodziny? Czy na terenie Piotrkowa jest dużo takich osób potrzebujących?
Ja myślę, że tak naprawdę każdy z nas potrzebuje wsparcia w jakimś zakresie.
Naprawdę?
Tak.
Tak jesteśmy w tej chwili wrażliwi i tak musimy sobie jakoś wzajemnie pomagać? Część z nas radzi sobie ze swoimi problemami na etapie rodziny, natomiast są takie osoby i są takie sytuacje, które zmuszają nas do zasięgnięcia specjalistycznej opinii, specjalistycznej pomocy. Żyjemy w bardzo trudnych czasach i musimy sobie z tym radzić.
No ale pani dyrektor, powiem tak, wydawałoby się, że żyje nam się dobrze. Nie musimy zabiegać o chleb, nie musimy zabiegać o pracę, o ciepło, bo to właściwie jest w tej chwili w miarę dostępne. Natomiast żyje nam się coraz trudniej. Dlaczego? Dlatego, że czasy, które sobie stworzyliśmy, są czasami bardzo trudnymi. Z jakimi problemami się borykają na przykład te rodziny, które pani na co dzień obserwuje, gdzie ma pani kontakt nawet poprzez swoich pracowników?
Jest bardzo dużo osób z problemami natury psychicznej. Czyli dobrobyt jest, ale nie ma tej odporności psychicznej.
Dokładnie, dokładnie tak. Sporo osób się do nas zgłasza z takimi problemami. Oczywiście problemy natury finansowej, bo musimy zauważyć, że globalnie mówiąc życie jest coraz droższe. Za chwilę przyjdzie okres ogrzewania i myślę, że część osób znów do nas się zgłosi, bo rachunki są wysokie, węgiel jest drogi, więc część osób zgłosi się do nas po pomoc finansową. Wcale nie jest tak łatwo dzisiaj żyć, tak jak pani powiedziała, i to wsparcie jest bardzo potrzebne.
Z czego wniosek, że przekształcenie pewnych ról w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie bardzo ulega zmianie. To przekształcenie powinno być chyba dynamiczne i takie wszechstronne.
Proszę państwa, proszę pamiętać, że to nie są zmiany tylko w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie.
No tak, korzystając z tego, że pani jest... My musimy zmienić troszeczkę tok myślenia. To wszystko, co się dzieje w ostatnim czasie na terenie miasta: pikniki integracyjne, spotkania, bardzo fajnie zaczynają działać rady osiedla, bardzo prężnie organizują też różne spotkania. Proszę pamiętać, że na takie spotkania przychodzą osoby czasem z ciekawości, ale można na tym spotkaniu poznać kogoś nowego. Można wymienić doświadczenia nawet, prawda?
Dokładnie. Można się zaangażować. Są to wszystkie działania, które pobudzają społeczność lokalną do jakiegoś działania. Oczywiście to nie zawsze wygląda tak kolorowo, ale pamiętajmy, że chociażby jedna czy dwie osoby miałyby mieć satysfakcję z udziału w takim spotkaniu, podniesie się jego poczucie wartości dzięki uczestnictwu w takim przedsięwzięciu, to i tak jest bardzo duży sukces.
Czyli pani dyrektor, wracamy do tego, że ta psychika nasza jest w tej chwili niestety połamana i to jest chyba największy problem, bo o ile finansowo, no łatwiej pomóc, jeśli te pieniądze są, można wykazać na rachunku, że mam problemy i czy państwo mogą mi pomóc, natomiast z psychiką jest chyba tak, że nie tak prosto nawet powiedzieć, co się dzieje, a jednak trzeba działać. Jak pani patrzy też na te osoby, które przychodzą i mówią: pomóżcie mi, jak pani może pomóc, bo czasami nie potrafią zdiagnozować, co się z nimi dzieje, kto się nimi zajmuje w takiej sytuacji?
Do pierwszego kontaktu zazwyczaj jest pracownik socjalny bądź pracownik w Centrum Wsparcia Rodziny i Dziecka, asystent rodziny, bo taka osoba też tam może się zgłosić. Proszę pamiętać, że pracownicy socjalni nie są psychologami, ale organizują pracę w taki sposób, żeby człowiekowi pomóc. No mają też doświadczenie, one widzą, prawda, że coś się dzieje. Ale wiedzą też, gdzie można wysłać człowieka, żeby uzyskał wsparcie. W ramach Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie działa Ośrodek Interwencji Kryzysowej, w którym pracują specjaliści. Mamy dwóch specjalistów od terapii uzależnień.
No właśnie, chcę zapytać pani dyrektor, bo to są takie tematy, może nie wstydliwe już dzisiaj, ale czasami nie lubimy na ten temat mówić. Czy dalej... Mamy problemy, czy większe, czy mniejsze, z alkoholizmem, z uzależnieniem na przykład od używek, bo w tej chwili już to nie tylko alkoholizm, na przykład od komputera. Czy widzicie, że to jest ten sam poziom, to jest niższy, wyższy?
Na pewno rozwijają się wszelkiego rodzaju uzależnienia także w mieście, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży. Czyli opada ten próg, coraz niższy jest próg, który dotyka ludzi, jeśli chodzi o uzależnienia.
Miałyśmy do tej pory w ramach Ośrodka Interwencji Kryzysowej jedną osobę, która pracowała z osobami uzależnionymi, natomiast było tak duże zainteresowanie wsparciem tego specjalisty, że zdecydowaliśmy się na zatrudnienie drugiego specjalisty, bo widzimy taką potrzebę.
A jeśli chodzi o przemoc, bo to jest druga taka dziedzina, przemoc w rodzinie, gdzie często nie wtrącamy się my, sąsiedzi, stojąc z boku, no to jest taki też wstydliwy temat. Jak jest z tą przemocą wobec dzieci, wobec partnera swojego? Jak to wygląda w tej chwili?
Bardzo specyficzna... Może niespecyficzna. Przemoc cały czas jest. Ona się rozwija, to już nie jest taka przemoc, z którą miałyśmy do czynienia dużo wcześniej. Mamy dużo bardzo przemocy psychicznej, którą jest bardzo trudno też udowodnić i nazwać.
Tak, w ramach ośrodka działa zespół pięciu pracowników socjalnych, którzy pracują tylko i wyłącznie z przemocą. W ubiegłym półroczu, wydaje mi się, że wpłynęło ponad 200 niebieskich kart. To jest bardzo dużo.
Czyli co, stajemy się coraz bardziej agresywni, nie radzimy sobie z emocjami?
Też. Nie umiemy rozładowywać też tych emocji. Dlatego wcześniej powiedziałam, że każdy z nas potrzebuje pomocy w innym zakresie.
Pani dyrektor, to jeszcze na chwileczkę wróćmy do obcokrajowców, do imigrantów, ponieważ to w naszym mieście to jest wyjątkowo gorący temat. I jak to wygląda? Czy wy pomagacie tym ludziom, którzy tutaj są, nie są obywatelami Polski? Jak to wygląda na co dzień?
Pomagamy osobom, które spełniają przede wszystkim kryteria wynikające z ustawy o pomocy społecznej.
Czyli na przykład jakie takie kryterium podstawowe muszą spełniać?
Muszą mieć status uchodźcy bądź ochronę uzupełniającą bądź inny dokument, który pozwala im na przebywanie na terenie naszego kraju i korzystanie z pomocy socjalnej.
Rozumiem. Na dzień dzisiejszy, jeżeli chodzi o pomoc w ramach ustawy o pomocy społecznej, objęte są dwie rodziny narodowości ukraińskiej.
Tylko dwie rodziny?
Tylko dwie rodziny z terenu całego miasta. Z ustawy o pomocy społecznej, jeszcze raz podkreślam, bo my pracujemy na... prawie 50 ustawach przeróżnych, więc z tej jednej ustawy korzystają dwie osoby.
Natomiast w zakresie ochrony uzupełniającej wsparciem mamy objęte na dzień dzisiejszy sześć rodzin. Z osobą objętą ochroną uzupełniającą bądź posiadającą status uchodźcy możemy spisać indywidualny program integracji, który jest dokumentem trójstronnym, bo spisywany jest z osobą, która się zgłasza po pomoc, z pracownikiem ośrodka i całość musi zatwierdzić wojewoda.
Aktualnie jest sześć takich rodzin, pięć są to rodziny ukraińskie i jeden pan jest bodajże z Jemenu. A w rozpatrywaniu przez wojewodę jest pięć lub sześć wniosków.
Joanna Suszko-Bąkiewicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Piotrkowie, dziękujemy bardzo i do usłyszenia.
Bardzo serdecznie Państwu dziękuję.
Do widzenia.
O tym się teraz mówi.