O Tym Się Mówi
•
08.03.2024
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Zapraszamy na O Tym Się Mówi. Przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk. Witam państwa bardzo serdecznie, a dziś w studiu Strefy FM Piotrków Juliusz Wiernicki, kandydat na prezydenta Piotrkowa, Komitet Wyborczy Wyborców Sercem dla Piotrkowa.
Dzień dobry, panie Juliuszu.
Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.
Panie Juliuszu, dlaczego pan, albo inaczej zapytam, są takie zarzuty, że pan opuścił Koalicję Obywatelską. Dlaczego te zarzuty w ogóle powstały? Zaczynamy rozmowę mocno.
Te zarzuty powstały dlatego, że startuję z Komitetu Wyborców, Komitetu Bezpartyjnego. Sercem dla Piotrkowa.
Sercem dla Piotrkowa, tak jest. No dobrze, no ale startuje pan Sercem dla Piotrkowa, dlaczego pan nie startuje z Koalicji Obywatelskiej jak kandydatka, którą też mamy tutaj w Piotrkowie, stamtąd właśnie?
Rozumiem, rozumiem. Znaczy ja uważam, że wybory samorządowe i w ogóle samorząd i przyszłe zarządzanie miastem wymaga porozumienia ponadpartyjnego. Domagałem się tego od dawna, byśmy nawiązali jakąś współpracę ponadpartyjną, ponad podziałami, bo mieszkańcy nie są zwolennikami tylko Platformy, czy tylko Prawa i Sprawiedliwości, czy jakiejkolwiek innej partii, ale no musimy działać wspólnie dla dobra miasta i mieszkańców.
Czy to znaczy, że pan nie opuścił jako tako Platformy Obywatelskiej?
Oczywiście, że nie. Ja w Platformie, zarówno piotrkowskiej, łódzkiej, jak i dalej wyżej, mam wielu przyjaciół, z którymi jestem w stałym kontakcie i zupełnie nie, nie.
No dobrze, ale pan ma określone poglądy i teraz ktoś zapyta, no czy te poglądy nie będą ważyły o losach tego miasta? Czy to jest tak, że jeżeli mamy teraz taki rząd, jaki mamy, z takiego ugrupowania, jakiego mamy, to znaczy, że tylko współpraca powinna być z tym ugrupowaniem, a nie z żadnym innym?
No i to jest coś, z czym się definitywnie nie zgadzam. Wie pani, to nie może być uznaniowości partyjnej w relacji rządu z samorządem. Czyli na przykład, jak ja chcę jakieś pozyskać fundusze i w tej chwili rządzi koalicja po wyborach, to znaczy, że tylko od nich możemy brać pieniądze? Oczywiście, że nie. I proszę pani, to jest tak: na miasto trzeba patrzeć z dużą, daleką perspektywą. To nie może być strategia po wyborach, bo po wyborach to my się dobrze dogadamy z obecnym rządem i na tym koniec. Nie, nie, nie. A jak rząd się zmieni za kilka lat, miastem dalej trzeba zarządzać. Musimy nawiązywać takie relacje i zatrudniać osoby odpowiedzialne za pozyskiwanie funduszy, takich specjalistów, którzy niezależnie od tego, jaka jest władza centralna, będą robili wszystko, co mogą dla miasta.
To czy dla pana ważniejsi są właśnie specjaliści, czy poglądy tych specjalistów?
Ale oczywiście, że specjaliści. To jest sprawa dla mnie bezapelacyjna. To od tego w ogóle zaczęliśmy tę kampanię, że pod wieżą ciśnień powiedziałem, że swoje poglądy, jakiś światopogląd, oczywiście ja nie mówię tu o żadnym radykalizmie. Ale światopogląd odkładamy na bok dla dobra miasta i jakby tą dewizą się kieruję i będę kierował.
No właśnie, a gdybym ja teraz tak zapytała pana przekornie, dlaczego ja mam głosować na Juliusza Wiernickiego, a nie na kogoś innego?
Akurat pani, ale też jestem przekonany, że wielu, wielu naszych słuchaczy doskonale widzi, jak wygląda sytuacja na tym rynku politycznym piotrkowskim. Do tej pory obecny prezydent Krzysztof Chojniak nie miał tak naprawdę takiej realnej opozycji. Nie w sensie braku opozycji w ogóle, tylko w tym sensie, że opozycja dotychczas skupiała się na przeszłości, na krytykowaniu potencjalnych błędów prezydenta. A ja w ogóle od tego chcę odejść. I to nie znaczy, że ja popieram czy nie popieram obecnego pana prezydenta. Po prostu myślimy o przyszłości.
Czyli co, chce pan grubą kreską oddzielić ewentualne błędy, bo każdy błędy popełnia, nie ma takiej osoby, która błędów nie popełnia. Czyli nie chce pan iść w negację tego, co się wydarzyło, tylko chce pan iść do przodu.
Tak jest. Ja wiem, że kampania negatywna jest dużo bardziej skuteczna i bardziej emocjonalna.
Czyli co, przepraszam za potoczne określenie, jak się wali w kogoś i to często osobiście, to znaczy, że to skutkuje, tacy jesteśmy, zdaniem pana?
To znaczy, wie pani, jest na pewno bardziej emocjonalna i to łatwiej trafia się tym do dużej części społeczeństwa, nie do wszystkich oczywiście. Natomiast to by było całkowicie kłócące się ze mną. Ja jestem osobą, która nie lubi się kłócić. Tak jak wielokrotnie rozmawialiśmy z panią, jeszcze też we wcześniejszych wywiadach, ja bardzo lubię ludzi po prostu, a popełniamy błędy wszyscy. Musimy wyciągać wnioski, ale nie je sobie wypominać przez następne lata, tylko myśleć o przyszłości.
Czyli rozumiem tak, no przywódcą tego miasta jest Krzysztof Chojniak, natomiast ma wokół siebie skupionych różnych ludzi, urzędników. Rozumiem, że to nie jest tak, że urzędnicy są źli, nauczyciele są źli, wszyscy źle działali, tylko trzeba teraz iść do przodu i wykorzystać ten potencjał. Mają ci ludzie ten potencjał?
Ale oczywiście, że tak. Ja jestem całkowicie przekonany i tym też odróżniam się od dotychczasowej opozycji, że nie będę szukał i nie szukam jakichś fikcyjnych powiązań, jakichś takich... A może czasem nie fikcyjnych, tylko czy jeżeli jest ktoś szefem, no to pracownik jest w jakiś sposób... Kompetencje, tylko i wyłącznie kompetencje. To się dla mnie liczy. Kompetencje, wykształcenie, doświadczenie, to, co jest ważne w zarządzaniu konkretnymi jednostkami, a nie powiązania jakieś towarzyskie, ale zupełnie...
A przeszkadzają panu powiązania towarzyskie czy nie?
Priorytetem są kompetencje i i na pewno nie idę, nie kandyduję w wyborach po to, by robić jakieś czystki personalne, to zupełnie nie o to chodzi. Jestem przekonany, sam osobiście znam wielu specjalistów w Urzędzie Miasta w Piotrkowie Trybunalskim i w jednostkach podlegających, którzy doskonale wykonują swoją pracę. Muszą po prostu zostać docenieni, ich potencjał trzeba uwolnić.
No dobrze, ale kiedy Juliusz Wiernicki na przykład byłby na górze, to też będzie krytyka. Pan nie lubi się kłócić. Czy ta krytyka nie będzie pana bolała? Czy pan będzie słuchał tej krytyki?
Oczywiście, że będę słuchał tej krytyki. Jakby gdyby krytyka mnie bolała, to bym się nie zaangażował w ten sposób, w jaki się zaangażowałem teraz.
Zaczęliśmy rozmowę od tego, że pojawiają się oskarżenia i tych oskarżeń rzeczywiście jest bardzo dużo. A czy to są oskarżenia, czy to są hejty, zdaniem pana? Bo jest różnica, kiedy ktoś krytykuje i konstruktywnie, i to może nawet dobrze słucha pan tych krytyki.
Ale oczywiście, że tak. No tylko z krytyki jakby możemy wyciągać wnioski i się rozwijać. Ale są też takie przypadki, kiedy na pewno jest uderzanie w takie osobiste nuty i to już wtedy jest hejt, nienawiść.
Czy z tym też się pan spotyka?
Tak, z tym się myślę, że spotykamy wszyscy jako osoby po części publiczne w Piotrkowie i dlatego też zaaranżowałem... Ja myślę, że nie tylko w Piotrkowie. Nie tylko w Piotrkowie, ale akurat tutaj rozmawiamy o Piotrkowie. Zaaranżowałem dlatego się sam jakby taką akcję zaaranżowałem w mediach społecznościowych Stop Piotrkowskiemu hejtowi. I nawet jak gdzieś tam znajomi podsyłają jakieś takie niewybredne komentarze, po prostu proszę o wklejenie takiej grafiki albo napisanie Stop Piotrkowskiemu hejtowi i nie wdajemy się w dyskusję.
Czyli co, to jest tak, że pan nie odbija piłeczki, nie mówi: Pan czekaj, ja ci teraz pokażę i ci odpowiem, chociaż często pan pewnie nie wie, komu pan odpowiada.
To właśnie to jest to, o czym też powiedziałem. Skupiamy się na przyszłości, a nie na przeszłości. Nie ma po prostu czasu na tego typu zachowania.
Ale nie wierzę, że pan nie przeżywa tych hejtów.
Ale nie no, każdy chyba przeżywa do pewnego stopnia. To nie będziemy udawać, że jesteśmy z marmuru.
A umie pan oddzielić krytykę od hejtu? No bo to jak już wali w kogoś, to tak często jest, człowiek jest przewrażliwiony i mówi: znowu napisali. Umie pan tak na spokojnie to przeczytać i po prostu powiedzieć: aha, tutaj mają rację, a tutaj biją we mnie?
Tak, ale siłę do poradzenia sobie z tym problemem dają pozytywne komentarze.
A jest ich też dużo?
Jest bardzo dużo. Jestem bardzo pozytywny i bardzo dziękuję wszystkim osobom, które spotykam na drodze, które dają mi jakby takie wsparcie i poparcie dla tego, co robimy, razem ze świetnymi ludźmi z całego Komitetu z Sercem dla Piotrkowa, więc to daje siłę.
Ja pana i słuchaczy zapraszam teraz na ciąg dalszy rozmowy w internecie.
O, jeszcze sekundkę, jeśli możemy, bo dzisiaj jedna z najważniejszych rzeczy, czyli symboliczny Dzień Kobiet.
No nie mogę przerwać, proszę bardzo.
Nie chciałbym złożyć wszystkim paniom, naprawdę wszystkiego najlepszego, ale przede wszystkim tego, by kobiety były docenione, bo mamy mnóstwo kobiet, które niestety do tej pory doceniane nie są, nie czują się bezpiecznie, a tego paniom życzę.
No to ja w imieniu tych pań dziękuję. Przechodzimy w ciąg dalszy rozmowy w internecie. Juliusz Wiernicki, kandydat na prezydenta.
I ja teraz poproszę o tą przyszłość, bo pan ciągle mówi, że najważniejsza jest przyszłość, więc o tym będziemy dalej rozmawiać. Juliusz Wiernicki, kandydat na prezydenta Piotrkowa, Komitet Wyborczy Wyborców Sercem dla Piotrkowa. Ja tylko przypomnę, że to jest gość w naszym studiu. Panie Juliuszu, pan ciągle mówi: nieważne, co się wydarzyło, ważne, co będzie. Ale to, co się wydarzyło, no w jakiś sposób zaważa na tym, co będzie. Więc jak chce pan do tego podejść, tak po ludzku mi powiedzieć?
Musimy wyciągać wnioski z pewnych błędów albo z pewnych niedociągnięć, które zostały popełnione, ale na zasadzie wyciągania wniosków na przyszłość, a nie na zasadzie ciągłej krytyki i negacji przeszłości.
A czy może mi pan podać taki przykład, gdzie według pana coś jest niezrobione tak, jak powinno być, popełniliśmy jako miasto błąd, czy właśnie jest nie w takim stopniu to robione, jak powinno być, a pan to chciałby zmienić?
Rzeczy do zmiany albo do rozwoju w Piotrkowie jest bardzo, bardzo dużo. Natomiast dla mnie taką podstawą do wyjścia jest dialog z mieszkańcami. Z mieszkańcami takimi najzwyklejszymi, z którymi mijamy się na co dzień, ale też z tymi mieszkańcami, którzy po części budują kapitał.
Czyli to stąd ta ankieta, którą pan wcześniej zrobił, bo może nie wszyscy słuchacze wiedzą, że pan zadał pytania, co by trzeba było w Piotrkowie zmienić. Ale to jest koniec ta ankieta, na tym się pan będzie tylko opierał, czy będzie pan szedł dalej?
Nie, no to idziemy dalej. Ta ankieta przebiła się w jakiś sposób do opinii publicznej, natomiast my idziemy dalej, non stop spotykamy się i sam spotykam się z przedsiębiorcami, w tym z największymi przedsiębiorcami w Piotrkowie Trybunalskim. Wyciągam wnioski z każdej rozmowy, słucham wskazówek.
Żalą się, proszą o coś?
Tak naprawdę nie tylko duzi przedsiębiorcy, bo mali też, ja sam jestem przedsiębiorcą. Tak naprawdę samorząd, byleby im nie przeszkadzał, ale jest mnóstwo osób, które chce rozwijać Piotrków we współpracy z samorządem.
Czyli nie chcą wyjechać z tego Piotrkowa?
Nie, oczywiście, że nie. Bo taka powstała w sumie już chyba nawet... Nawet nie wiem, czy legenda, tylko już stereotyp, że ludzie uciekają z Piotrkowa. Bardzo dużo osób chce tu zostać, bardzo dużo osób chce rozwijać to miasto i tylko trzeba dać im szansę.
Więc jednym z takich podstawowych punktów, i to jest w ogóle punkt wyjścia dla naszego programu wyborczego i dla naszej dalszej działalności, jest realna współpraca z przedsiębiorcami polegająca nie na fikcyjnych obietnicach obniżenia podatków, bo podatki narzuca jakby Warszawa, tylko na przykład zmiana kierunków edukacji zawodowej i technicznej.
Czyli co, żeby byli pracownicy, którzy będą zasilać tych przedsiębiorców?
Dokładnie tak. Po konsultacjach z przedsiębiorcami w Piotrkowie. To jest strategia długofalowa. Ja wiem, że ona nie przyniesie efektów dwa lata, bo technikum chociażby trwa cztery, ale to są rzeczy, które będą mogły rozwijać Piotrków realnie.
Technikum to nawet pięć lat trwa teraz.
Pięć lat, przepraszam, tak, pięć lat, no bo tak jeszcze... To liceum.
No więc to jakby rozwija Piotrków na przyszłość. Zostawiamy tutaj młodych ludzi, nowe miejsca pracy powstają i nowe miejsca pracy są zasilane lokalnymi mieszkańcami.
Wie pan, ja sobie tak nawet myślę, że przecież te osoby, które kończą licea, często są bardzo zdolne, te osoby idą na studia, ale fajnie by było, jakby chociaż część z nich wróciła tu do Piotrkowa, bo to są mądrzy, wartościowi ludzie i ci, którzy tu zostają, są mądrzy i wartościowi, ci, którzy by wrócili, też by było fajnie.
Tak, ale do tego jest niezbędny dialog z przedsiębiorcami właśnie, z firmami i jakby badanie tego rynku, jakich pracowników, jakich specjalistów potrzebujemy, ale też pozyskiwanie nowych inwestorów.
No dobrze, ale przedsiębiorcy to nie wszyscy.
Ale nie, no oczywiście, że nie. To jest tylko jeden z punktów. Poza tym musimy skupić się na reorganizacji komunikacji miejskiej w konsekwencji tego.
A co się panu najbardziej nie podoba? Przecież mamy elektryczne autobusy, jeżdżą takie ładne, zielone. I wożą bardzo często powietrze, a nie mieszkańców.
A z czego to wynika, zdaniem pana?
Ze złej strategii, tak, ze złej strategii rozplanowania komunikacji miejskiej w Piotrkowie. To to by się wydawało, że to nie jest takie trudne zadanie, jeżeli to jest ten powód.
Tak, ale do tego trzeba rzeczywiście zrobić bardzo poważne sprawdzenie tego, co się dzieje. Było chyba kilka ekspertyz, tylko nie wiem, czy zostały wykorzystane, ale to by trzeba było źródła zapytać.
Co jeszcze, panie Juliuszu?
Odnawialne źródła energii, do czego też trzeba zatrudnić wybitnych specjalistów, w którym kierunku mamy iść, czy to ma być geotermia... Termia, czy to ma być kogeneracja. Do tego trzeba zatrudnić specjalistów, zrobić taką inwentaryzację tego, co mamy w Piotrkowie i wtedy zacząć inwestować w odnawialne źródła energii.
A co to da przeciętnemu mieszkańcowi?
Chociażby tańsze ciepło. Jest taka szansa, tak?
Jest taka szansa.
No to na koniec. No i będziemy bardziej eko, więc też jakby dużo zdrowiej. W Piotrkowie mamy bardzo dużo problemów ze smogiem.
No właśnie i ten smog, który jest, czy... no bo tak, też się nie wymieni wszystkich pieców, też to nie jest wina tylko pieców. Co tu zrobić?
Znaczy przede wszystkim wszystkie akcje ekologiczne i nie tylko w Piotrkowie muszą trafiać do mieszkańców bezpośrednio, muszą być lepiej nagłaśniane. Jak mamy akcje dofinansowania wymiany pieców, właśnie starych tych kopciuchów tak zwanych, albo założenia fotowoltaiki i wie o tym... Kilkadziesiąt lub kilkaset w porywach ludzi w Piotrkowie, no to to nie jest skuteczne działanie.
No ale jak to osiągnąć? Mamy radio, mamy inne media i wydawałoby się, że powinno być to w jakiś sposób nagłaśniane, ale to nie jest jedyne źródło.
Ja to rozumiem, to co zrobić jeszcze?
Ale to relacja samorządu z mediami takimi właśnie, między innymi jak państwa radio, no to jest niezbędna, bo to jest ogromny nośnik informacji i ta współpraca musi być.
Czyli co, Juliusz Wiernicki też by chodził między ludzi i też by jakby propagował swoje poglądy?
Ja chodzę między ludzi.
No ale teraz jest inna sytuacja, tak?
Tak, ale niezależnie od tego, jak dalej się przyszłość potoczy, to będziemy chodzić między ludzi i słuchać przede wszystkim, nie propagować swoich. My musimy słuchać, bo to mieszkańcy muszą współuczestniczyć w działaniu wewnętrznym.
To naprawdę już na koniec niech pan powie, jaki wpływ na pana ma ten kontakt z ludźmi? Jak to jest naprawdę? Bo idzie pan między ludzi, słyszy pan o ich problemach. Często są to problemy małe, czasami są większe, czasami są naprawdę ludzkie tragedie. I przychodzi pan do domu i myśli pan sobie: jestem zmęczony, czy nie? Trzeba to wykorzystać? Jak to jest u pana?
Nie trzeba działać, trzeba działać. Wyjście między ludzi daje bardzo dużo siły, ponieważ ja naprawdę między ludźmi nie spotkałem się od dłuższego czasu z nieprzyjemnościami jakimikolwiek. Nawet dzisiaj rano, kupując kwiaty właśnie z okazji Dnia Kobiet, no usłyszałem kilka, cztery, cztery razy powodzenia. No przecież to daje taką siłę do działania.
Natomiast mówi pani o problemach. W problemach trzeba pomagać. Wczoraj zaczepił mnie mężczyzna, któremu niestety w życiu się nie bardzo potoczyło. Zapytał się mnie, gdzie może się udać ze swoim problemem. Mamy Stowarzyszenie Pałacyk do walki z uzależnieniami. Poleciłem to. Działając społecznie, czynnie, wiemy, gdzie można ludzi kierować. Oczywiście nie wiemy wszystkiego. Ale można próbować. I nie wszystko się da załatwić albo od razu, albo w ogóle, bo są sytuacje, w których jest bardzo trudno, ale człowiek potrzebuje rozmowy. Rozmowa, to jest w ogóle niezbędne. To jest punkt wyjścia do wszelkiego działania społecznego.
I dziękując panu za tę rozmowę, Juliusz Wiernicki, kandydat na prezydenta Piotrkowa, Komitet Wyborczy Wyborców Sercem dla Piotrkowa, gość Strefy FM.
Dziękujemy bardzo.
Bardzo pani dziękuję i pozdrawiam państwa serdecznie. O tym się teraz mówi.