O Tym Się Mówi
•
28.02.2024
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. Witamy Państwa bardzo serdecznie. Dziś w studiu Strefy FM Piotrków mój gość, Juliusz Wiernicki. Witam Pana bardzo serdecznie. Dzień dobry Pani, dzień dobry Państwu. A przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk i czas na O tym się mówi.
Panie Juliuszu, Pan jest w zasadzie takim działaczem społecznym i właściwie widać Pana od zawsze. Kiedy Pan zaczął tak zajmować się sprawami społecznymi?
Nie wiem, na ile widać mnie od zawsze, ale jakby tak aktywny społecznie i w życiu miasta byłem właściwie od dziecka, pod różnym względem, czy to charytatywnym, czy bardziej historycznym, ale od zawsze.
Czyli nie umie Pan usiąść w jednym miejscu i czekać, aż przyjdzie coś z zewnątrz.
No nie, nie. Rodzina się ze mnie śmieje, że usiedzieć w miejscu nie potrafię.
Panie Juliuszu, Pan jest autorem ankiety. Co to za ankieta?
Taka, która właściwie się jako pierwsza chyba tutaj w Piotrkowie ukazała. To znaczy, przez to, że tak jak mówiłem, jestem dość aktywny społecznie i rozmawiam z wieloma, wieloma mieszkańcami, ale też z innymi działaczami i śledzę na bieżąco różne trendy, jakby pomysły, które pojawiają się od mieszkańców w internecie, i dostawałem takie informacje, że mieszkańcy mają świetne pomysły, ale nie bardzo wiedzą, gdzie się z nimi zgłosić. Więc pomyślałem, że najprostszą formą zebrania tych pomysłów, ale też poznania opinii przynajmniej części mieszkańców, będzie właśnie ta ankieta.
No i ta ankieta dotyczyła dokładnie czego?
To była ankieta społeczna. W ankiecie tej nie były poruszone tak bardzo kwestie ekonomiczne, no bo wiemy, że jak zadamy pytanie, czy ważniejsze są miejsca pracy, czy nowy basen, to większość osób oczywiście odpowie, że miejsca pracy, bo jak będą pieniądze, to będzie basen. Więc ona nie dotyczyła tematów takich czysto ekonomicznych. Dotyczyła tematów raczej takich społecznych. Pomysłów mieszkańców na miasto, była też możliwość wypowiedzi wolnej i tych wypowiedzi spłynęło bardzo dużo. Oraz pytania były sformułowane też w skali od jednego do pięciu zadowolenia, na przykład z infrastruktury drogowej, pieszo-rowerowej, z dbania o tę kwestię eko w naszym mieście. I na przykład takie pytanie: czy mieszkańcy uważają, że mają wpływ na decyzje podejmowane w naszym mieście?
I jak odpowiedzieli mieszkańcy?
No i to pytanie nie bez powodu jakby przytoczyłem, ponieważ to pytanie najbardziej jakby porusza, bo około 85% mieszkańców odpowiedziało, że nie ma żadnego wpływu na podejmowane w mieście decyzje.
A jakby Pan widział, jakby można było wpływać na decyzje w mieście, jaką drogą?
Bo teraz, no na przykład jest budżet obywatelski i można głosować. Wiele osób mówi: a mnie to nie obchodzi, a potem mówi: a ja nie mam wpływu. Ale czy ten budżet obywatelski, to głosowanie na budżet, jest zdaniem Pana możliwością wpływania na losy miasta?
Ale oczywiście, że tak. To jest bardzo obywatelska inicjatywa, tylko że tak naprawdę o tej inicjatywie wie garstka osób w mieście, osób takich zaangażowanych. Przyjmijmy, tak jak ja się tym interesuję, to oczywiście wiem i biorę w budżecie obywatelskim czynny udział. Teraz ostatnio przeszły dwa projekty: rewitalizacja zbiornika Bugaj oraz nowy plac zabaw na osiedlu Wierzeje. Brałem w tym udział.
Większość mieszkańców po prostu nie wie o tym. My musimy mieszkańców zachęcać. Te informacje muszą się pojawiać wszędzie. Oni muszą wiedzieć, że mogą brać udział w takich inicjatywach.
Ale niektórzy, którzy słuchają, słyszą o tym budżecie obywatelskim, mówią, że tam są takie stosunkowo zawężone możliwości, właśnie jakiś plac zabaw, coś przy szkole, ewentualnie jakieś takie rzeczy, które dotyczą małej grupy mieszkańców. Czy Pan się z tym zgadza?
Po części tak. Rozmawiałem z kilkoma nawet radnymi, którzy uważają, że cały ten regulamin budżetu obywatelskiego powinien zostać zmieniony w ten sposób, by właśnie było większe pole manewru. No rzeczywiście władze miasta powinny usiąść do tego regulaminu i skoro on na tę chwilę nie cieszy się tak dużym zainteresowaniem, to trzeba coś zrobić takiego, by rzeczywiście ludzi zachęcić, by czuli, że mają bezpośredni wpływ.
Powiedział Pan, że ta ankieta była w mediach społecznościowych.
Tak.
To też określona grupa może brać w nich udział, bo podejrzewam, że w niej udział, ponieważ starsze osoby no nie zaglądają często na te media społecznościowe, czyli to też jest taka grupa, która czy niekoniecznie myli się.
Tu by się Pani zdziwiła właśnie, bo...
Ale to fajnie w takim razie.
Tak, jestem bardzo zadowolony, ponieważ nie spodziewałem się takiej dobrej próby ankietowej. Mianowicie ponad 1140 ankiet wypełnionych, około procent to Piotrkowianie, 90% to osoby pełnoletnie i to 90% mniej więcej równomiernie dzieli się na grupę wiekową od około 20. roku życia do 75. roku życia.
Czyli warto robić takie ankiety, żeby się coś dowiedzieć.
Ale oczywiście, że tak. No to jest dialog z mieszkańcami.
No dobrze, Panie Juliuszu, ale to jest jedno z pytań, na którym się skupiliśmy, ten wpływ na miasto. Jakie jeszcze Pan pytania zadał?
Zadałem na przykład, zrobiłem taką: wybierz trzy najważniejsze inwestycje, które powinny być zrealizowane w Piotrkowie.
I jak odpowiedzieli mieszkańcy?
W kolejności odpowiedniej. To nie były moje pomysły, tylko to były pomysły, to było prześledzone, że tak powiem, w internecie i te rozmowy, o których wspominałem, i to te pomysły były wypisane. No pierwsze miejsce: rewitalizacja zbiornika Bugaj. Na drugim miejscu, ku mojemu zdziwieniu, bo ludzie nie zawsze do tego tak podchodzą, darmowa komunikacja miejska. Czyli jednak chcieliby jeździć, gdyby były bilety za darmo. Zwiększenie liczby wydarzeń kulturalnych i rozrywkowych.
Oj, ale to mamy naprawdę tutaj dużo i tu bym się zdziwiła, bo właściwie nie ma weekendu, żeby coś się nie działo.
To prawda, chociaż nie zawsze te wydarzenia są dedykowane do każdej grupy, ale tak też się nie da.
Ale widzi Pani, to znowu pokazuje to samo. No coś się wydarzyło, ale dowiedziałem, dowiedziałam się po fakcie.
Czyli znowu nacisk na to, by tych mieszkańców jeszcze bardziej informować.
Panie Juliuszu, a może my jesteśmy trochę rozpieszczeni i tak czekamy, że no nie wiem, ktoś zapuka i powie: przyjdźcie do Miejskiego Ośrodka Kultury, bo tam będzie. Czy to nie jest troszkę tak, że my czekamy na to, żeby, no nie wiem, ktoś nam na tacy to wszystko podał?
Tak, no słyszymy te opinie, że bardzo dużo roszczeniowych i tak dalej. Ja bym nie brnął w tę stronę, dlaczego. Dlatego, że jeśli nie będziemy chcieli takich zmian, to się po prostu nie będziemy rozwijali. Mieszkańcy muszą wymagać czegoś wow, byśmy mogli się rozwijać jako miasto, nie tylko.
Czyli nie obraża się Pan na mieszkańców, że mają takie, a nie inne wyobrażenia?
Zupełnie nie, zupełnie nie. Po prostu, no oczywiście trzeba czasem wejść w dyskusję jakąś, no bo to jest naturalna kolej rzeczy. Ale trzeba chyba słuchać. Ale trzeba słuchać, przede wszystkim trzeba słuchać, a jeśli już coś robimy, to o tym informować.
Które pytanie, czy odpowiedzi na Pana pytanie jeszcze Pana zaskoczyły?
To znaczy nie zaskoczyły, ale żebym tak nie był taki krytyczny, to na przykład całkiem dobrze...
To nie Pan jest krytyczny, to ludzie są krytyczni.
No tak, ale może nie powiem, że całkiem dobrze, ale stosunkowo dobrze wypadają odpowiedzi na pytania: czy czujesz się w Piotrkowie bezpiecznie? Średnio wypadają pytania na temat infrastruktury drogowej i pieszo-rowerowej. Najwięcej odpowiedzi plasuje się, powiedzmy, na trójce w pięciostopniowej skali. Najgorzej jest oczywiście z tym takim podejściem społecznym i ludzie są niezadowoleni też z komunikacji miejskiej.
To w takim razie, Panie Juliuszu, dalszy ciąg rozmowy w Strefie FM Extra, a my się teraz pożegnamy ze słuchaczami Radia Strefa FM Piotrków i słuchajcie nas Państwo dalej. Wszystkiego dobrego.
A my rozmawiamy w dalszym ciągu z Juliuszem Wiernickim. Rozmawiamy o tym, jak Pan zrobił tę ankietę i ile tych pytań w sumie było?
Tam było dziesięć punktów.
Dziesięć pytań, dziesięć punktów. Na wszystkie odpowiedzieli ludzie po prostu chętnie.
Tak, poza tymi dziesięcioma punktami była możliwość wolnej wypowiedzi i poza tym była jeszcze możliwość wypowiedzenia się zupełnie.
Czyli tak, wolna wypowiedź, czyli dotycząca czego na ogół? Co by chcieli?
Tak, na przykład...
Co im się nie podoba?
Tak, w części radiowej wspomniałem o tym pytaniu: wybierz trzy najważniejsze inwestycje w odpowiedniej kolejności, ale tu też był podpunkt ostatni: inne. I tutaj można było się rozpisać. Niektóre te odpowiedzi się dublowały, inaczej po prostu były nazwane, ale...
No to na przykład czego by chcieli ludzie, bo mówi Pan, że się powtarzały? Czego by oczekiwali w tych inwestycjach?
Bardzo często powtarzała się rzeczywiście rewitalizacja zbiornika Bugaj, czyli to, o czym mówimy wszyscy. Czyli marzymy o tym, żeby było gdzie pójść, gdzie odpocząć.
To może te baseny nam są niepotrzebne, bo one bardzo dużo pochłoną pieniędzy.
Nie, baseny też. I tu jest ciekawa informacja, bo baseny się pojawiały. Jeszcze jednym pytaniem było osobne pytanie o miejsca rekreacji. I tu rzeczywiście odkryty basen zdeklasował konkurencję, tylko w tych możliwościach dopisywania swoich uwag to mieszkańcy oczekują, przynajmniej według tej ankiety, odkrytego basenu z prawdziwego zdarzenia, takiego, gdzie będziemy mogli pływać, takiego o rozmiarach normalnej niecki, takie jak mamy na przykład w basenach tych zamkniętych.
Panie Juliuszu, skąd na to wziąć pieniądze?
No ja wiem, wiem, wiem. To czy kwestia jest tutaj kolejny temat się otwiera, czyli fundusze zewnętrzne.
No tak, ale samych funduszy zewnętrznych się nie da, bo trzeba mieć środki własne.
Oczywiście, oczywiście. No to jest wszystko taka kwestia bardzo zapętlona. Tutaj trzeba wiele... Tyle tematów poruszyć, by móc ruszyć kolejny. Przekazuję to, o czym mówili mieszkańcy w ankiecie.
Czy był taki moment, gdzie Pan zdziwił się na jakąś odpowiedź? Czy na to właśnie, gdzie tam można było się wypowiedzieć w sposób wolny? Czy coś Pana mocno zaskoczyło?
Zaskoczyła mnie przede wszystkim ilość wolnych wypowiedzi. Czyli ludzie chcą dyskutować. Bardzo chcą, tylko trzeba ich słuchać. Dostałem ponad 250, o ile dobrze pamiętam, wolnych wiadomości takich, poza wszystkimi reakcjami w mediach społecznościowych w komentarzach, a ich też było ogrom.
Nie wiem, czy byłem w stanie wszystkie prześledzić, jeśli na któreś nie odpowiedziałem, to z góry przepraszam.
Ale było tak na przykład, że ktoś powiedział, że to głupia ankieta, po co w ogóle i po co Pan to wymyślił? Bo zawsze się takie osoby znajdą, które są niezadowolone.
Czy były takie?
Były. Były na przykład oskarżenia o to, że w ten sposób chcę sobie budować, nie mając sam pomysłów na miasto, program wyborczy. Cokolwiek by to miało znaczyć w tamtym momencie, kiedy publikowałem ankietę.
No dobrze, ale Panie Juliuszu, o ile ja wiem, Pan nie musiał wracać do tego miasta, bo Pan kiedyś miał epizod, że nie mieszkał Pan przez jakiś czas w naszym mieście.
Przez chwilę rzeczywiście, to znaczy tak, uwielbiamy podróżować, ale przez chwilę też mieszkaliśmy w Wielkiej Brytanii. No i to czy chwilę, to dość długo, bo to był okres studiów mojej żony, natomiast każdy dzień tak naprawdę liczyliśmy, żeby wrócić tutaj.
Żałuje Pan, że Pan tu wrócił?
Nie, zdecydowanie nie. Tutaj czuję się u siebie, tutaj jestem w domu, tutaj mam rodzinę, to jest po prostu moje miasto.
A kiedyś mi Pan powiedział, że to jest tak, że nie można nie lubić tego miasta. Podtrzymuje Pan to?
Tak, rzeczywiście, kiedyś tak powiedziałem. Ja nie umiem nie lubić tego miasta, ale już z paroma osobami rozmawiałem, które rzeczywiście mają jakąś tam mocną zadrę. Mają do tego prawo. Ale może dlatego, że właśnie trzeba by coś było zmienić, może dlatego, że trzeba by było dla nich coś zrobić, żeby polubili to miasto.
Całkowicie się z Panią zgadzam. Tylko do tego potrzebna jest dyskusja, do tego potrzebne są rozmowy, konsultacje społeczne, ale takie z prawdziwego zdarzenia.
To, Panie Juliuszu, ja na koniec zapytam tak: fajnie się robi ankietę, trochę tak za mediów społecznościowych. Czy Pan umie na przykład stanąć twarzą w twarz z człowiekiem, z mieszkańcem, który by teraz przyszedł do Pana i powiedział: Dobrze, Panie Juliuszu, ale ja bym chciał mieć to i to, i to, i porozmawiać chcę z Panem na ten temat. Czy Pan się boi takich kontaktów twarzą w twarz?
Uwielbiam relacje z ludźmi.
Naprawdę lubi Pan ludzi?
Uwielbiam. Gdybym nie lubił ludzi, to nie byłbym zaangażowany we wszystkie działalności, na przykład charytatywne.
A co się dzieje z Panem wtedy, kiedy na przykład zawiedzie się Pan, bo nie wszyscy są idealni? Pan tak jakoś się wycofuje wtedy, czy idzie Pan raczej do przodu i dalej Pan z ludźmi współpracuje?
Staram się współpracować dalej, mimo że ja nie jestem ekstrawertykiem i mimo że ja raczej jestem z natury taki dość skryty, to i tak idę do przodu. Czasem potrzeba pół godziny odpoczynku, dosłownie, i możemy robić dalej.
Ma Pan pomysł na kolejną ankietę?
Oczywiście.
I będzie Pan realizował takie ankiety?
Będę realizował, będę pytał i mam nadzieję, że kiedyś będziemy też mogli te wnioski z ankiet wyciągać i wprowadzać w życie.
Juliusz Wiernicki, gość Strefy FM Piotrków i Strefy FM Extra. Dziękujemy bardzo i do usłyszenia.
Dziękujemy bardzo, miłego dnia. O tym się teraz mówi.