Ale To Już Było
•
13.10.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program ?Ale to już było?.
Melodia z czołówki ?Sensacji XX wieku? do dziś wywołuje ciarki u wielu miłośników historii. I choć od emisji klasycznych odcinków w Telewizji Polskiej minęło już ponad dwie dekady, jedno jest pewne. Bogusław Wołoszański wychował całe pokolenie pasjonatów historii. Charakterystyczny sposób narracji, budowanie napięcia, sceny z udziałem aktorów i opowieści o największych tajemnicach XX wieku. To wszystko sprawiło, że przed telewizorami zasiadali nie tylko historycy, ale też ludzie, którzy wcześniej historią specjalnie się nie interesowali.
A warto przypomnieć, że człowiek, który stworzył ten fenomen, urodził się właśnie w Piotrkowie Trybunalskim. Ale dziś nie będziemy opowiadać o Bogusławie Wołoszańskim. Zajmiemy się raczej owocami jego pracy, bo wśród tych, którzy dorastali przy ?Sensacjach XX wieku?, byli również przyszli popularyzatorzy historii. Jeden z nich, także związany z Piotrkowem.
Zamiast telewizyjnego studia wybrał internet i to właśnie w czasach, kiedy polski YouTube dopiero co raczkował. Nie będę ukrywał, wielką inspiracją w najwcześniejszych latach życia był Bogusław Wołoszański i jego programy. Całe pokolenie gdzieś na tym się wychowało, na tym sposobie narracji.
Tak swoje inspiracje wspomina Jakub Czerwiński, szerzej znany internautom jako Irytujący Historyk. Dziś jego kanał ma za sobą kilkanaście lat działalności, ale początki tej historii prowadzą nas nie do profesjonalnego studia nagraniowego, lecz do Piotrkowa, legionowych mundurów i pewnej przypadkowej rozmowy z człowiekiem z telewizji.
Podczas realizacji materiału o legionach polskich w Liwlanda młody student historii wystąpił przed kamerą. Reżyser Sławomir Kaler dostrzegł w nim potencjał telewizyjny. Problem w tym, że dostanie się wówczas do telewizji wydawało się niemal niemożliwe. Padła więc sugestia, która zmieniła wszystko. Po wszystkim powiedział: ?O, ty to masz młody gadane, ty byś zrobił karierę w telewizji.?
Ja mu wtedy powiedziałem: ?Dziękuję panu bardzo, mi to schlebia, ale jakie są szanse? Zerowe.? I on tylko powiedział jedną rzecz: ?No ale teraz jest ten internet i tam se każdy może próbować.?
I tak przenosimy się do 2013 roku, do internetu, który wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. To były czasy, kiedy polski YouTube nie przypominał jeszcze wielkiego przemysłu rozrywkowego. Nie było wszechobecnych shortsów TikToka, a pojęcie influencera dopiero miało na dobre wejść do naszego języka. Królowały filmiki z Minecrafta, gameplaye, vlogi, pierwsze internetowe skecze i twórcy, którzy z własnego pokoju potrafili dotrzeć do tysięcy widzów.
Wardęga, Niekryty Krytyk czy Abstrachuje TV. Dla wielu to dziś już internetowa prehistoria.
W tym samym czasie zaczynał się rozwijać polski YouTube historyczny. W 2013 roku pojawiła się ?Historia bez cenzury?, a Jakub Czerwiński założył kanał Irytujący Historyk. Wystarczyło mieć kamerę, pomysł i coś ciekawego do powiedzenia. Co więcej, rzeczy, które dzisiaj nikogo już nie dziwią, wówczas potrafiły zrobić ogromne wrażenie.
No a wtedy to były czasy pionierskie. Pierwszy mój taki super popularny film o automacie Kałasznikowa. Uwaga, prawdziwego kałacha pokazałem na polskim YouTubie w 2013 albo 2014 roku. To było jeszcze takie: ?Ja cię, prawdziwy kałach na polskim YouTubie, jak Ameryka.? Dzisiaj nie robi wrażenia już.
Ale tamten internet miał też swoje zasady. Żeby się przebić, trzeba było wyróżnić się nie tylko treścią, ale często też samą nazwą. Im bardziej kontrowersyjnie, tym lepiej. Jakub Czerwiński przyznaje, że jego kanał początkowo miał nazywać się zupełnie inaczej i zdecydowanie mniej elegancko. Historyk zawsze miał być, ale przymiotnik miał być dużo gorszy.
Wtedy też w rozmowach z ludźmi sobie uświadomiłem: no i będę chciał nagrać wywiad, bo zawsze o tym marzyłem, z już świętej pamięci profesorem Witoldem Kieżunem. No i co, przyjdzie do niego historyk? No nie bardzo, chamstwo. No to zostało irytujący. A wywiad z profesorem nagrałem.
Od tamtych czasów zmieniło się niemal wszystko. YouTube stał się miejscem pracy, wielkich pieniędzy, reklam i profesjonalnych produkcji. Dawne gwiazdy internetu znikały, wracały albo przenosiły się na inne platformy. A Irytujący Historyk nadal opowiada o tym, co go interesuje, bez pogoni za każdą internetową modą.
Tak naprawdę ja zacząłem nagrywać te filmiki, bo wyszedłem z banalnego założenia: lubię sobie pogadać o historii i większość ludzi w moim otoczeniu historia po prostu nie interesuje. Nagram sobie to na YouTube'a, jak to obchodzi pięć osób, obejrzy sobie pięć osób. Jak to obchodzi tysiąc osób, obejrzy tysiąc osób. Ale przynajmniej będę wiedział, że mówiłem do kogoś, kogo to interesowało. Czy się ze mną zgadza, nie zgadza, ale że przynajmniej był jakiś flow, że to nie było ?gadał dziad do obrazu, a obraz ani razu?.
Kiedyś Bogusław Wołoszański przyciągał przed telewizory całe pokolenia młodych pasjonatów historii. Dziś tę pasję kolejnym pokoleniom przekazuje między innymi Jakub Czerwiński. I w tym jest pewna symbolika, bo choć zmieniły się czasy, ekrany i sposób opowiadania, obaj mają ze sobą coś wspólnego. Nie tylko zamiłowanie do historii, ale również miejsce urodzenia: Piotrków Trybunalski.
Cześć i czołem, drodzy widzowie.