Ale To Już Było
•
14.07.2026
Sponsorem programu jest Akademia Piotrkowska oferująca kształcenie na kilkunastu kierunkach licencjackich oraz magisterskich. www.ap.edu.pl.
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było. Śpiewał w 1990 roku zespół Big Cyc. Można śmiało powiedzieć, że piosenka ta to trochę taki hymn polskiej przedsiębiorczości lat 90. Żeby poczuć klimat, trzeba trochę poznać lub przypomnieć sobie te szalone czasy.
Jeszcze przed upadkiem PRL-u weszła ustawa Wilczka, która ułatwiała prowadzenie działalności gospodarczej. Wraz z poluzowaniem granic pojawiła się możliwość samodzielnego importu różnych dóbr do kraju z zamiarem sprzedania ich gdzie tylko się dało. Trzeba zaznaczyć, że importu czy eksportu nie zawsze legalnego. A kraj był wygłodniały absolutnie wszystkiego.
Podupadające zakłady, fabryki czy spółdzielnie po terapii szokowej wejścia w wolny rynek nie mogły konkurować chociażby z produktami sprowadzanymi z dalekiej Azji, często przywożonymi do Polski przez obywateli Rosji, Białorusi czy Ukrainy. Handlowano więc wszystkim i wszędzie, także w Piotrkowie Trybunalskim.
Ówczesne władze samorządowe, w tym prezydent Michał Rżanek, chcieli jednak całość troszeczkę ucywilizować. To był też okres, kiedy następowała transformacja na zasadzie wolnego rynku. Pierwszym takim widocznym obrazkiem to był handel wszędzie tam, gdzie możliwe. Zaczynano handel od, nie wiem, na gazecie, na chodniku, a później coraz lepiej, jakieś tak zwane szczęki, czyli takie stoisko rozkładane, a później jakiś namiot, a później jakieś wiaty i tak dalej, i tak dalej.
Wspomina pierwszy prezydent lat 90., Michał Rżanek. W końcu w Piotrkowie zaczęło brakować miejsc na handel. Miasto musiało reagować. Pamiętajmy, że to czasy, w którym przepisy samorządowe zmieniały się co kilka miesięcy, a reagować trzeba było szybko. Wszystkiemu przyświecała zasada: co nie zabronione, to dozwolone.
Prezydent Rżanek wspomina, jak w mieście wyznaczono nowe miejsca dla targowisk. To świadczy o tym, jak ten handel wówczas potrzebny. I teraz wracając do tego, że dzisiaj nie do pomyślenia, więc trzeba wyznaczyć teren. Jedzie prezydent Rżanek, inżynier miasta, jeszcze tam z kimś, na ulicę Słowackiego. Rżanek czubkiem buta wyznacza: odtąd, dotąd, dotąd, dotąd. Zrobimy tu targowisko.
W części to było spółdzielni teren, w części miasta. Polegało na tym, że wywieźliśmy piachu i ułożyliśmy płyty betonowe. No i tam wyznaczono jakiegoś administratora i tak dalej. Wszyscy przez wiele lat mówili: Balcerek, na to Balcerek, dopiero później wybudowano tamten targowisko w głębi, a tu zlikwidowano. Więc było trochę na oko i wyznaczone nogą, ale działało.
Kolejnym etapem cywilizowania handlu w Piotrkowie było... Było zajęcie się halą targową przy ulicy Sienkiewicza, wokół której stragany czy handel z rąk urósł do wielkości małego miasteczka. W pewnym momencie postanowiliśmy, że wewnątrz hali, która należała do miasta, zrobimy takie stoiska, na wzór zresztą w Łodzi tej hali tutaj na tak zwanym Górniaku.
Odręcznie Rżanek narysował, jako wykwalifikowany inżynier technik, taki plan i zrobiono takie boksy. Na czas, kiedy trzeba było halę zamknąć, to była wielka afera, był protest rolników, ale później te stoiska chcieliśmy wydzierżawić. Dziś nie do pomyślenia. Szkicowanie stanowisk bez biura projektowego, przetargów czy miliona procedur. Sam prezydent szkicuje plan, który szybko zostaje wdrożony, a na nowe stanowiska w hali targowej ogłoszono przetarg. Frekwencja i tłumy chętnych zaskoczyły wszystkich.
Teraz wspominamy te czasy przez pryzmat, czy to nostalgii, czy ciekawości, jak to drzewiej bywało, często przez różowe okulary. Obraz lat dziewięćdziesiątych zniekształciły zapewne również filmy, seriale czy książki. Jednak pamiętajmy, że nie wszystko było takie kolorowe. Już nie mówię o tym, że udało się tak naprawdę niewielu, a wiele osób musiało spłacać długi nieudanych inwestycji przez długie lata. Nie wspominamy też dziś o przestępczości zorganizowanej, która maluśkim niejednokrotnie życie mocno utrudniała.
Dziś mamy kontrolę sanepidu czy inne instytucje, które w miarę skutecznie dbają chociażby o nasze jedzenie w sklepach i na targowiskach. W latach dziewięćdziesiątych trzeba było mieć stalowy żołądek i twardą głowę, bo standardów na bazarkach próżno było szukać.
Przychodzi do mnie lekarz weterynarii, już nieżyjący, który był też radnym, i przynosi mi termometr i mówi: Zobacz, taka temperatura, a tutaj na stole mięsem handlują. Kochali, a muchy latają, a tamto, a to. No co, ja jemu mogę zabronić, ale ty odpowiadasz za teren. Na to nawet prezydentowi Rżankowi pomysłu znaleźć się nie dało, bo jak wspomina, jeżdżąc do Warszawy załatwiając sprawy miasta, podobne obrazy można było znaleźć. Przy samym Sejmie.
Wszystko zaczęło się zmieniać już na przełomie tysiącleci wraz z powstaniem pierwszego wielkopowierzchniowego sklepu Hypernova. O niej już mówiliśmy w programie Ale to już było. Audycję można znaleźć na Strefie FM w zakładce podcasty. A jednym z następnych odcinków na pewno wrócimy do kulis powstania hipermarketu, który w Piotrkowie mocno zmienił oblicze zakupów oraz handlu.
Sponsorem programu jest Akademia Piotrkowska oferująca kształcenie na kilkunastu kierunkach licencjackich oraz magisterskich. www.ap.edu.pl.