Ale To Już Było
•
25.08.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było. W dzisiejszej audycji znów zajmiemy się tematem pamięci i historii. Warto wszak przypomnieć, że na skwerze Chełmońskiego, w samym centrum Piotrkowa Trybunalskiego, od 26 lat pod ziemią ukryta jest kapsuła czasu.
W jednej z poprzednich audycji o niej opowiadałem. Wiemy, dlaczego powstała, kto ją przygotował i mniej więcej co do niej trafiło. Nie będziemy więc opowiadać tej samej historii jeszcze raz. Program można znaleźć na strefa.fm w zakładce podcasty, bo tym razem interesuje nas coś innego.
Co zostało z miejsca, które o tej kapsule ma przypomnieć? I czy zaledwie po 26 latach sami nie zaczęliśmy o niej zapominać? Na to pytanie postanowili odpowiedzieć inicjatorzy happeningu z początku milenium: Stanisław Piotr Gajda i Tomasz Stachaczyk.
To było jedno wydarzenie, ale połączone były jak gdyby jego dwa elementy, więc główny to ta kapsuła czasu. Tu Piotr był oczywiście spiritus movens. Razem byliśmy. Razem byliśmy, dobra, niech tego się trzymajmy.
No i był przystanek 2000 jako miejsce, które przypomina, nie pozwala zapomnieć, które będzie podpowiadało, że tu się coś związanego z tą ważną datą działo.
Kapsułę schowano pod ziemią, a nad nią powstał przystanek 2000. Charakterystyczna, trochę już zaniedbana, półokrągła ławka, znak i postać człowieka, który wyglądał tak, jakby po prostu zatrzymał się tutaj na chwilę.
A powiedz mi, czy ta postać, która tutaj na tym przystanku czekała, czekała na następne lata? No właśnie. Kto to był? Przechodzień.
A kto był tym przechodniem? Nie, to nie była postać konkretna. To nie byłeś ty. To nie byłem ja. Bo ja na pewno nie, bo jestem trochę tęższy.
Pomnik przechodnia naszych czasów już nie doczekał. Rzeźba wykonana była z żywicy i została zniszczona przez wandala, a później całkowicie rozebrana. Ale kapsuła czasu została i ma tam zostać jeszcze bardzo długo.
Taka kapsuła ma być pierwsza otworzona w roku 2100 i raczej, a wręcz na pewno, nie należy tej kapsuły wcześniej otwierać. Absolutnie. Czyli nie dowiemy się, w jakim stanie są rzeczy zamknięte pod ziemią, przynajmniej nie teraz.
Ale mamy coś innego. W archiwum radia zachowały się przecież nagrania pozdrowienia do roku 2100. Zachowała się też kaseta VHS z zapisem wydarzeń sprzed 26 lat i właśnie dzięki niej można zrobić ciekawy eksperyment. Spojrzeć na Piotrków z roku 2000 i na Piotrków z roku 2026, bo 26 lat brzmi jak niezbyt odległa przeszłość. Dopóki nie zaczniemy patrzeć na szczegóły.
Kiosk Ruchu, który stał przy skwerze, zniknął. Budki telefoniczne ? jeszcze wtedy zupełnie normalny element miasta ? zniknęły. Budynek Poczty Polskiej był miejscem, w którym właściwie nie zamykały się drzwi. Dziś jest w nim nieporównywalnie ciszej. Zmieniły się samochody, sklepy, reklamy, zmieniła się technologia, którą nosimy w kieszeniach. Drzewa są te same i ludzie. W zasadzie ludzie też jakby ci sami.
Ta architektura tu wkoło, ja nie widzę jakiejś wielkiej różnicy, nie wiem. Wydaje mi się, że ciągle jestem w tym miejscu te 25, 26 lat temu, ale za 25 lat to na pewno będzie inaczej. No właśnie, a ludzie.
Ci, którzy 26 lat temu zakopywali kapsułę, robili to przecież dla kogoś. Kto miał przyjść po nich. Tyle że wydarzyło się coś ciekawszego. W tym roku 2000 zostawialiśmy to dla przyszłych pokoleń. Ja miałem 26 lat mniej. No i teraz okazuje się, że to my jesteśmy tym przyszłym pokoleniem. I chyba właśnie w tym jest dzisiaj najciekawsza część tej historii.
Dla jednych rok 2000 to wspomnienie, dla innych świat, którego już właściwie nie znają. Ktoś, kto urodził się właśnie w 2000 roku, ma dziś 26 lat. Może nie pamiętać już kupowania gazet w kiosku Ruchu. Prawdopodobnie nigdy nie dzwonił z budki telefonicznej. Magnetofon kasetowy czy kamera VHS to dla niego przedmioty z innej epoki, a kapsuła pod skwerem Chełmońskiego ma czekać do 2100 roku.
I tu pojawia się pytanie: skoro nie możemy liczyć na to, że zawsze będzie obok ktoś, kto opowie tę historię, to może powinno opowiadać ją samo miejsce, a dziś wymaga ono nieco uwagi. Po prostu wyczyścić. To nie jest w złym stanie, to nie jest w złym stanie. To wystarczy podkleić parę płytek piaskowca. No może ze trzy uzupełnić. Uzupełnić, wyczyścić po prostu tę kosteczkę, która tu jest ułożona, czyli te fugi zlikwidować.
No i dodalibyśmy może jakąś taką tablicę, zamontowali upamiętniającą tamten moment, żeby ona sobie tutaj istniała, nie?
Jest też pomysł znacznie ambitniejszy, żeby po latach na przystanek 2000 wrócił jego przechodzień. Ale to jest najlepszy moment, żeby o tym przypomnieć i może zacząć myśleć o tym, żeby postawić tutaj pełną rzeźbę, pełnowymiarową i trwałą przede wszystkim, bo tamta była nietrwała, to z żywic zrobiona.
A zanim powstanie rzeźba, podczas rozmowy pojawił się pomysł zdecydowanie prostszy. Byśmy po prostu na zmianę stali. Zamiast tej rzeźby. Zamiast tej rzeźby. To w zasadzie już nie będzie takie trudne. O 18:30 wszyscy, którzy się zgłoszą, nawet cały dzień.
Dlatego 18 września 2026 roku chcemy wrócić na skwer Chełmońskiego, na okrągłą 26. rocznicę przystanku 2000. Nie będziemy odkopywać kapsuły, niech czeka na rok 2100. Chcemy natomiast pokazać zdjęcia i nagrania sprzed 26 lat, przypomnieć przechodnia, zobaczyć, jak zmieniło się to miejsce i ludzie, którzy przez nie przechodzą, i zastanowić się wspólnie, co zrobić, żeby za następne okrągłe 26 lat ktoś nadal wiedział, dlaczego pod tym skwerem ukryto czerwoną beczkę z wiadomością dla przyszłości, bo kapsuła może spokojnie czekać pod ziemią, a pamięć o tym, dlaczego się tam znalazła, już niekoniecznie.