Ale To Już Było
•
11.08.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było. Stoją w mieście, na skwerach, przy ulicach, czasem w miejscach, w których tak mocno wrosły już w krajobraz Piotrkowa Trybunalskiego, że chyba przestaliśmy zwracać na nie uwagę. Jedne są z metalu, inne z cegieł, a jeszcze inne z drewna. Nie wszystkie wyglądają jak rzeźby w klasycznym rozumieniu tego słowa, a część z nich to pozostałości po dość niezwykłym pomyśle sprzed dwudziestu lat.
Do Piotrkowa przyjeżdżali artyści, tutaj tworzyli, a swoje prace zostawiali miastu. Nazywało się to Skrzyżowania. Za całym pomysłem stał Stanisław Piotr Gajda.
Miałem taki sen, kurde, że z Piotrkowa zrobić taką galerię, żywą galerię rzeźby, no nie? I właściwie w tym jednym zdaniu mieści się cała idea. Nie chodziło o kolejną galerię zamkniętą w budynku. Galerią miało być samo miasto: ulice, place, parki i skwery. Sztuka miała pojawiać się tam, gdzie na co dzień chodzą mieszkańcy. Miasto jest organizmem, z którym musimy współżyć. To jest nie tylko układ uliczek, domów, placów i skwerów i parków. Ten układ taki: ulice, ścieżki, place, to jest czarno-białe. A żeby to było kolorowe, to trzeba w to wprowadzić kulturę. Wtedy to zaczyna żyć, to zaczyna istnieć, to zaczyna pulsować.
Tak narodziły się międzynarodowe spotkania rzeźbiarzy Skrzyżowania. Do Piotrkowa przyjeżdżali twórcy z Polski i zagranicy. Ówczesny miejski plastyk wspomina między innymi artystów z Holandii, Czech i Niemiec. Organizatorzy zapewniali miejsce oraz materiały. Artyści tworzyli, a gotowe prace zostawały u nas w Piotrkowie.
Sama nazwa też nie była przypadkowa. Chodziło o spotkanie, dlatego to się Skrzyżowania nazywało. To skrzyżowanie dróg, ale również skrzyżowanie różnych emocji, różnych marzeń, różnych dążeń tych artystów, którzy tutaj właśnie przyjeżdżali do Piotrkowa.
Był jednak jeden problem. Żeby zrobić duże rzeźby, potrzeba dużych materiałów, czasem bardzo dużych. I tu przydawały się kontakty oraz przemysłowy Piotrków. Stanisław Piotr Gajda wspomina, że kiedy któryś artysta potrzebował wielkiej rzeźby z grubej blachy... Szedł między innymi do Piomy i po prostu prosił o pomoc. Ja to powtarzam to naokoło, że ja żyłem w złotym wieku. To był złoty czas, kiedy ja robiłem tam te interakcje, translacje i tak dalej, Skrzyżowania, a wtedy nikt nie odmawiał. Jeżeli ja szedłem do Piomy i mówiłem: Panowie, tutaj mam artystę, który chce zrobić taką wielką rzeźbę z grubej blachy, to trzeba wyciąć i tak dalej. No to dawaj go pan. I to się działo. No nikt nie odmawiał, naprawdę nikt nie odmawiał, prawie. Dzisiaj pewnie zaczęlibyśmy od kosztorysu, umowy i znalezienia pieniędzy. Wtedy czasami wystarczyło powiedzieć: Przyjechał artysta i potrzebuje kawałka blachy.
Tak z kolejnych Skrzyżowań przybywało prac w mieście. Według Ośrodka Działań Artystycznych wcześniejsze edycje Skrzyżowań pozostawiły w przestrzeni Piotrkowa ponad 20 obiektów. Organizatorzy użyli nawet bardzo trafnego określenia: Skrzyżowania przez lata umeblowały miasto sztuką.
Tylko że od tamtych wydarzeń minęło już ponad 20 lat. Artyści dawno wyjechali, ich prace pozostały. Część przetrwała, część się zmienia. Niektóre były konserwowane, inne odeszły w niebyt. Stanisław Piotr Gajda wspomina choćby jedną z prac na skwerze Rawity-Witanowskiego, która powoli sobie rdzewieje. Czasem ktoś coś na niej napisze albo domaluje.
I tu pojawia się pytanie: czy ta rozsiana po Piotrkowie galeria nie zasługuje dziś na ponowne odkrycie? Może warto ustalić autorów wszystkich zachowanych prac, oznaczyć je tabliczkami, pokazać archiwalne zdjęcia i przypomnieć mieszkańcom, dlaczego właściwie stoją w tych miejscach, a może pójść jeszcze dalej i po ponad dwóch dekadach ponownie zaprosić artystów?
O to też zapytaliśmy Stanisława Piotra Gajdę.
No nie wiem, co powiedzieć. No powinno się, powinno się bardziej dbać o te rzeczy. Czyli powinno to przejąć kolejne pokolenie. To powinno przejąć kolejne pokolenie, no, nie ja.
Ponad 20 rzeźb, plejada artystów z różnych krajów. Marzenie o żywej galerii. Przynajmniej częściowo udało się zrealizować, tyle że w tej galerii nie ma drzwi, biletów ani godzin otwarcia, tylko trzeba wiedzieć, gdzie uważnie patrzeć.