Ale To Już Było
•
03.06.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
W jednym z poprzednich programów pochylaliśmy się nad pucharem Polski strongmanów w 2005 roku. Zawody odbyły się na terenie piotrkowskiego lotniska. Niestety wtedy, w czasach największej popularności, zabrakło najsilniejszego człowieka na świecie, Mariusza Pudzianowskiego.
Ale, ale, przeglądając historyczne roczniki Tygodnia Trybunalskiego z 1999 roku, jak nic, na zdjęciu właśnie najpopularniejszy siłacz w kraju, i to w Piotrkowie, na Placu Pofranciszkańskim.
Dziś w programie cofniemy się więc do ciepłego maja 27 lat wstecz, do czasów, gdy Pudzianowski nie był jeszcze synonimem niesamowitej siły, na placu nie było mediateki, a zawody strongmanów, które na początku milenium skradły serca Polaków, były zupełną nowością w kraju.
Cofnijmy się jeszcze troszkę, do 1998 roku, i to do Gdyni. Jan Łuka i Cezary Wołodko zobaczyli w programie Eurosport niezwykłe zawody siłaczy: spacer farmera, przeciąganie samochodów, podnoszenie betonowych kul i tym podobne konkurencje. Wszystko przy aplauzie publiczności w prawdziwie zachodnim stylu. Panowie związani z kulturystyką postanowili zorganizować podobne wydarzenie w Polsce. I tak zaczęła się era strongmanów.
1 maja 1999 roku to kolejna ważna data. Debiut 22-letniego kulturysty, siłacza i boksera Mariusza Pudzianowskiego, który po raz pierwszy wystartował w nowej dyscyplinie na zawodach strongmanów w Płocku. I od razu je wygrał.
Talent, można powiedzieć, bo w tym samym miesiącu Mariusz Pudzianowski poleciał z Jarosławem Dymkiem do Chin, gdzie reprezentowali Polskę w drużynowych międzynarodowych zawodach świata strongmanów. Nasi zdobyli tam brązowy medal i polscy strongmani zaistnieli już nie tylko w Polsce, ale i na świecie.
W tym samym maju 1999 roku Mariusz Pudzianowski stawił się u nas, w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie na placu Pofranciszkańskim, jeszcze bez mediateki.
Jak relacjonuje Tydzień Trybunalski, ośmiu silnych mężczyzn stanęło przy rance, by sprawdzić, który z nich jest prawdziwym Herkulesem.
Na początku spacer farmera, pokonanie najdłuższego dystansu z walizkami odlanymi z metalu: 70 i 110 kg każda. Rekord 128 metrów nie zostaje jednak ówcześnie pobity. Najlepszy w tej konkurencji Pudzian przechodzi 108 metrów.
Potem waga płaczu, następnie przeciąganie dwutonowego tira na linę. Kolejna konkurencja: wrzucanie sześciu pełnych kegów na wysokość dwóch metrów i utrzymywanie zjeżdżających osóbek z rampy. To już tortura średniowieczna, jak opisuje Tydzień Trybunalski.
A wyniki? No tu zaskoczeń nie było. Pierwsze miejsce Mariusz Pudzianowski z Gdyni, drugie Bogdan Kwiatkowski z Malborka, trzecie Wiesław Sobiechowski z Kamiennej Góry, czwarte Andrzej Rak z Radomska, piąte Sławomir Drechna z Piotrkowa, szóste Tomasz Młynarczyk z Warszawy, siódme Sławomir Trajdos z Piotrkowa i na ósmym miejscu stawkę zamknął Emil Tręda z Piotrkowa Trybunalskiego.
Takie były początki strongmanomanii w Polsce i jak widać Piotrków też ważne miejsce w tym przedsięwzięciu miał.
Tym bardziej, że za sześć lat, od 1999 roku, na lotnisku odbędą się już zawody z tysiącami widzów transmitowane przez jedną z największych stacji telewizyjnych w Polsce.