O Tym Się Mówi
•
20.03.2025
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas.
To jest "O tym się mówi", przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a w studiu Strefy FM Piotrków Joanna Suszko-Bąkiewicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Piotrkowie.
Dzień dobry pani dyrektor.
Dzień dobry państwu, dzień dobry pani.
Pani dyrektor, my panią dzisiaj gościmy już oficjalnie jako dyrektora tej instytucji, bo przez jakiś czas pełniła pani tylko albo aż obowiązki.
Byłam zastępcą wcześniej dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
Aktualnie władze miasta powierzyły mi stanowisko dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, z czego nie ukrywam, bardzo się cieszę i mam nadzieję na owocną współpracę.
Czyli z jednej strony pani się cieszy, ale z drugiej strony to jest chyba ogromne wyzwanie, bo jest to taka instytucja, gdzie państwo muszą wspierać i chcą wspierać ludzi dotkniętych w różny sposób.
Dokładnie tak. Jest to na pewno bardzo trudna praca i jest to praca wymagająca ogromnego zaangażowania i empatii.
Tu się chyba nie da osiem godzin pracować.
Absolutnie, ani osiem godzin, ani pięć dni w tygodniu.
To nie jest tak, że zamykamy ośrodek o 15.30, idziemy do domu i zajmujemy się odrabianiem lekcji czy przygotowywaniem obiadu.
Zawsze gdzieś z tyłu głowy mamy to, co przeżyliśmy albo tego samego dnia, albo sprawa, która się ciągnie za nami od jakiegoś czasu.
Bo to jest niestety tak, że to są najczęściej takie smutne historie ludzkie, bo przychodzą do was po pomoc, po różną pomoc.
No właśnie, po jaką? Jaką pomoc wy możecie dać ludziom?
My świadczymy tak naprawdę pomoc z każdej kategorii.
Czasem mam wrażenie, że pomoc społeczna jest takim workiem bez dna, bo wrzuca się cały czas nowe zadania do tej pomocy społecznej.
Oprócz tego, że możemy udzielić pomocy finansowej, nie tylko z ustawy o pomocy społecznej, ale także z wielu innych ustaw, chociażby świadczenia rodzinne, dodatki do świadczeń rodzinnych, które wspomagają rodzinę.
Oprócz tego dodatki mieszkaniowe, wszystkie inne programy osłonowe, które systematycznie wchodzą do systemu pomocy społecznej, no i są właśnie wrzucane do tego zespołu dodatków.
A u was jest ciągle tyle osób, ile jest? Dokładnie tak.
A ile jest osób?
113 etatów mamy na dzień dzisiejszy w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie.
Są to wszystkie etaty, więc i obsługa administracyjna, i pracownicy, którzy pracują w terenie, nie tylko pracownicy socjalni, ale też asystenci rodzin i koordynatorzy pieczy zastępczej.
Pani dyrektor, dużo się mówi o tym, że mało zarabiacie, że w stosunku do waszych potrzeb, jeśli chodzi o to, jak pracujecie, z kim pracujecie, gdzie pracujecie, pani powiedziała, to jest praca często bardzo stresująca, no macie te zarobki naprawdę niskie i od pewnego czasu przecież była też akcja protestująca, protestacyjna i mówią nawet kandydaci na prezydenta, że należałoby się wami zająć.
Urząd miasta i pracownicy Urzędu Miasta dostali podwyżkę 400 zł, a państwo na razie nie.
My na razie czekamy. Jesteśmy na etapie prowadzenia rozmów.
Ale to już długo czekacie, no i długo rozmawiacie.
Czekamy, jesteśmy cierpliwi, mamy nadzieję, że wszystko się dobrze zakończy.
Pracownicy socjalni są grupą zawodową, która musi być naprawdę bardzo dobrze przeszkolona.
Korzystają z ogromnej ilości szkoleń po to, żeby pomagać innym ludziom.
Tak jak pani wcześniej zauważyła, nie pracujemy osiem godzin, tylko więcej i wymaga się od nas bardzo dużo.
Więc proszę też zrozumieć tych pracowników, że oni chcieliby zarabiać godnie.
Nie mówimy tylko i wyłącznie o wszystkich dodatkach, które posiadamy, tylko przede wszystkim o podstawie.
Czyli co to jest najniższa krajowa? Najczęściej tak jest.
Pracownik, który zaczyna pracę, zaczyna od najniższej krajowej.
Jakieś dodatki to już są w trakcie tego, jak państwo nabywacie jakiś staż?
Tak, natomiast nie wszystkie osoby, które są zatrudnione w ośrodku mają ten dodatek, bo proszę pamiętać, że pracownik, który pracuje w terenie, dodatek ma, za pracę w terenie dodatek.
Natomiast księgowość czy inne zespoły takich dodatków nie posiadają.
A dodatek niestety ma też taki charakter, że dzisiaj jest, a jutro może go nie być.
Natomiast jeżeli ta pensja podstawowa jest wyższa, jest to korzystniejsze dla pracownika.
Pani dyrektor, czasami, jak wspominałam wcześniej, dosyć często spotykacie się państwo z ludzką tragedią.
Ona wynika z różnych rzeczy. Czasami jest to, podejrzewam, wypadek losowy, czasami z pokolenia na pokolenie, że ludzie nie potrafią się przystosować do społeczeństwa.
Ale wy wchodzicie często do miejsc, które szokują, które na co dzień nie są wam, już są znane, ale nam, takim przeciętnym obywatelom, nie zawsze.
I to chyba też obciąża bardzo psychicznie.
Oczywiście, że tak, dlatego że trzeba podejść do takiego człowieka empatycznie i nie można mu z góry narzucić rozwiązań.
Jest to praca bardzo...
Długotrwała, długofalowa, malutkimi kroczkami, powoli.
Nie można narzucić człowiekowi z dnia na dzień zmiany stylu życia.
Ta zmiana musi być przemyślana i wprowadzona bardzo powoli.
A chyba nie zawsze się da taką zmianę wprowadzić, bo jeżeli to już jest jakaś sytuacja długo, która istnieje, to nie zawsze w ogóle jest sens to zmieniać, bo pewnie nie wychodzi.
Sens jest zawsze. Jest zawsze. Sens jest zawsze. Po drugiej stronie mamy człowieka.
Praca z człowiekiem jest najtrudniejszą pracą, bo tak naprawdę nie możemy jej zaplanować.
Ale widzicie czasami efekty, udaje się.
Oczywiście, że tak. Oczywiście, że tak. Widzimy i te efekty najbardziej cieszą.
Najbardziej cieszy, kiedy przyjdzie rodzina czy członek rodziny i powie: Dziękuję, fajnie, że panią zastałem, fajnie, że panią mam, cieszę się, że pani mi pomogła.
Czyli czasami, przepraszam, to jest taka pomoc krótkotrwała, nie zawsze to trwa latami czy całymi pokoleniami.
Dokładnie tak. Czasem zdarzają się takie sytuacje, że rodzina jest tu i teraz w kryzysie i taka kompleksowa pomoc, którą świadczymy i my, i różne inne instytucje, z którymi współpracujemy, no bo nie jesteśmy psychologami.
Czyli na przykład z kim współpracujecie?
Tak naprawdę ze wszystkimi instytucjami, które znajdują się na terenie miasta.
Jest to świetlica socjoterapeutyczna "Bartek", gdzie pomoc uzyskują dzieciaczki.
Jest to dzienny dom pomocy społecznej, który świadczy, realizuje usługi opiekuńcze na terenie naszego miasta i prowadzi świetlicę dla osób starszych.
Są to stowarzyszenia z trzeciego sektora. Jest to oczywiście policja, sąd, szkoły, przedszkola. I wszystkie instytucje.
Czyli w zasadzie to rzeczywiście to jest taka procedura, że od momentu, kiedy państwo chcą udzielić jakiejś pomocy, to w zasadzie to jest kompleksowa taka praca bardzo, tak?
Najpierw siadamy i zastanawiamy się, robimy sobie taki plan, zastanawiamy się, które potrzeby trzeba zabezpieczyć w pierwszej kolejności, a nad czym będziemy pracować w dalszej kolejności.
Dużo czasu macie na to, żeby się zastanowić?
Niestety nie. Biurokracja. Jest bardzo dużo dokumentów. Trzeba dokumentować to, co się robi czasem.
Idziemy w teren, spędzamy tam dwie, trzy, cztery godziny, a później trzeba wrócić, uzupełnić dokumentację, która jest wymagana przepisami prawa.
Jeszcze trzeba zrobić notatki służbowe z tego, co się zadziało w terenie.
Właśnie często się mówi o tym, że wy musicie pójść do jakiegoś miejsca i stwierdzić, czy tutaj jest na przykład już pomoc tej instytucji niezbędna.
Czasami są to tragiczne sytuacje, że trzeba na przykład pozbawić rodziców prawa do opieki nad dziećmi.
Jak wy określacie te granice? Bo jak się coś zdarzy, to później jest: gdzie był pracownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, dlaczego nie zauważył, że w tej rodzinie była przemoc? Ale jak to wygląda na co dzień?
Wchodząc w środowisko, na pierwsze takie spotkanie przeprowadzamy wywiad środowiskowy, taki bardzo rozbudowany.
Ufają ludzie, bo ja przychodzę...
Nie zawsze. Właśnie, że czasami przyszła pani i czegoś chce.
Oczywiście, będzie zaglądać do lodówki czy do szafki. Nie wygląda to tak.
A macie prawo zaglądać do lodówki, do szafki? Niekoniecznie, prawda?
Zazwyczaj jest tak, że osoba poproszona o to, żeby otworzyć lodówkę, bo chcemy stwierdzić, co jest w tej lodówce, otwiera tę lodówkę i pokazuje nam, co tam jest.
Czyli w miarę upływu czasu nabierają państwo zaufania do tej rodziny, a ta rodzina nabiera zaufania, czy te osoby, bo nie zawsze jest to kompletna rodzina?
Dokładnie tak. Po pierwszym, drugim spotkaniu z rodziną jesteśmy w stanie określić potrzeby.
Jeżeli jest konieczność włączenia współpracy specjalistów, to przy Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie jest Ośrodek Interwencji Kryzysowej, w którym pracują i psycholodzy, i terapeuci do spraw uzależnień, i radca prawny, i my takie osoby kierujemy do takiej specjalistycznej pomocy.
Pani dyrektor, a jak często macie możliwość odwiedzania takiej rodziny? Bo pewnie byłoby dobrze, żeby to było dosyć często, ale państwo mają tak, no właśnie, ile państwo mają pod opieką swoją takich tutaj rodzin na terenie miasta?
Rodzin korzystających tylko i wyłącznie z pomocy finansowej, bo nie zawsze udzielamy tylko pomocy finansowej, jest około 1500, jeżeli dobrze pamiętam.
W stosunku do innych miast, czy tak jak się robi jakieś statystyki?
Statystycznie mamy tendencję spadkową, jeżeli chodzi o pomoc finansową.
Natomiast to nie jest tak, że ubywa osób korzystających z pomocy społecznej, bo proszę pamiętać, że w społeczeństwie następują takie przemiany i takie zmiany zachodzą i w rodzinie, i w strukturze społecznej, które wymagają innego działania.
Czyli na przykład jakiego? Ja wiem, że tych działań jest dużo, ale jakie działania na przykład?
Usług. Wszelkiego rodzaju usług.
Pierwsza ustawa o pomocy społecznej, która powstała w latach dwudziestych ubiegłego stulecia, była ustawą o opiece społecznej.
Państwo miało charakter opiekuńczy. Była wojna, później okres po wojnie i trzeba było zabezpieczyć ludzi w te podstawowe potrzeby.
Natomiast teraz wszystko się troszeczkę zmienia. Ludzie potrzebują usługi.
Po pierwsze takiej usługi opiekuńczej dla osób starszych, bo mamy społeczeństwo starzejące się, więc będzie to usługa taka, która pozwoli człowiekowi pozostać w środowisku swoim jak najdłużej, żeby ten człowiek nie musiał być skierowany do domu pomocy społecznej.
Rozumiem, czyli opieka taka, panie, które idą, opiekują się starszymi osobami.
Tak, jest to usługa opiekuńcza, taka świadczona bezpośrednio w środowisku.
Jest to asystent osobisty osoby niepełnosprawnej, z którym osoba zależna może wyjść na spacer, może wyjść do kina.
To jest bardzo ważne. To jest bardzo ważne.
Musimy się teraz skupić, i ja będę brnęła w tę stronę, żeby te usługi jak najbardziej rozwijały się w naszym mieście.
To się już dzieje malutkimi kroczkami, bo regularnie realizujemy kolejne projekty, które działają na zasadzie wsparcia społecznego, chociażby tak jak wcześniej wspomniałam, asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością czy opieka wytchnieniowa.
W bieżącym roku ubiegamy się o środki na tak zwane opaski dla seniora, które będą monitorowały stan zdrowia osoby korzystającej z tej opaski i w razie takiej potrzeby będą zawiadamiane konkretne służby, żeby udzielić pomocy i wsparcia.
Czyli pani dyrektor, to jest tak, że wy wychodzicie z jednej instytucji, żeby to nie wszystko było w tym jednym MOPS-ie, tylko będziecie korzystać z pomocy jednostek, które będą pod MOPS.
Będziemy współpracować. Będziemy współpracować na pewno z trzecim sektorem, bo są na terenie miasta stowarzyszenia, które będą nam mogły świadczyć część usług we współpracy.
To nie jest tak, że my się teraz zamkniemy, tylko będziemy musieli wejść w tę współpracę i współpracować razem.
To ja jeszcze na koniec wrócę do tego swojego pytania. Jak często odwiedzają państwo podopiecznych w sytuacji, kiedy na przykład rodzina potrzebuje wsparcia z każdej strony, taka, która jest niedostosowana społecznie, tam, gdzie najwięcej tragedii się zdarza, bo jest na przykład przemoc, jest choroba alkoholowa. Jak często państwo mają możliwość?
Wedle potrzeby, jest to bardzo indywidualna sprawa.
Zazwyczaj, jeżeli się rodzina do czegoś zobowiązuje, to daje się konkretny czas na wywiązanie się z ustaleń.
Może to być z dnia na dzień, może to być w ciągu tygodnia i wchodzimy wedle potrzeby.
Zdarza się, że to są wejścia niezapowiedziane u państwa?
To zazwyczaj są wejścia niezapowiedziane. Starają się zobaczyć, jak funkcjonują.
Oczywiście, że tak. Nie umawiamy się na wizyty, nie robimy tego, bo to nie o to chodzi.
Pani dyrektor, myśmy mogły długo na ten temat rozmawiać. Ja myślę, że będziemy wracać, bo nawet ta opieka nad starszymi osobami jest takim tematem, który w zasadzie jest do poruszenia zupełnie oddzielnie.
Dzisiaj dziękujemy. Joanna Suszko-Bąkiewicz, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Piotrkowie. Dziękuję bardzo.
O tym się teraz mówi.