Ale To Już Było
•
19.12.2025
17 lat temu w Piotrkowie rozpoczął się proces, który wzbudził olbrzymie zainteresowanie dziennikarzy z całej Polski. Ale zanim do niego doszło, w grudniu 2006 roku w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o seksaferze w Samoobronie. Była radna Samoobrony w sejmiku łódzkim i wiceprzewodnicząca struktur tej partii w regionie, Aneta Krawczyk, w rozmowie z dziennikarzem Gazety Wyborczej, Marcinem Kąckim, oskarżyła Andrzeja Leppera oraz Stanisława Łyżwińskiego o żądanie korzyści w postaci stosunków seksualnych w zamian za pracę w biurze poselskim.
Media zainteresowała się sprawą tomaszowskiego radnego Samoobrony, Mariusza Strzępka. Chyba nikt się nie spodziewał, szczególnie tego zamieszania medialnego, tej lawiny, która ruszyła po rzuceniu tego kamyka. Nikt się tego nie spodziewał. Sporo tutaj, szczególnie te osoby pokrzywdzone, przeżyły w tym okresie. I lawina ruszyła.
6 maja 2008 roku przed Sądem Okręgowym w Piotrkowie ruszył proces. Na każdej rozprawie stawiał się Andrzej Lepper, a Stanisław Łyżwiński, poseł z okręgu piotrkowskiego, wcześniej aresztowany, był dowożony z więzienia. Proces był tajny, a lider Samoobrony nie chciał za bardzo rozmawiać z dziennikarzami.
Koniec, koniec. Jeśli by babcia miała wąsy, to by dziadkiem była.
Dlaczego tak krótko?
Dzień dobry, witam.
Ale dlaczego tak?
Ale krótko, no nic się nie stało, zdrowy jestem i cały, nie pobili mnie na sali.
A jak wyglądało na sali?
No przecież jest proces tajny, dajcie państwo spokój, bo nic się nie dowiecie.
Ale jakieś nowości czy to samo co do tej pory?
Państwo wiecie, że jest proces tajny i po co pytacie?
Ja bym wam cały czas odpowiadał: tajny proces.
Od tej chwili tylko jedno zdanie: tajny proces.
To się zakończyło?
Tajny proces.
Ale wyszedł pan z własnej woli czy takie były procedury?
Tajny proces.
Zeznania przed sądem składało wielu świadków, w tym ówczesna piotrkowska radna, działaczka Samoobrony, Jadwiga Wójcik.
No tak, to była tajemnica poliszynela. Wszyscy wiedzieli, no ale tak to tylko wiedzieli. Tak naprawdę, jak było, to sami zainteresowani tylko wiedzą o tym. Nie chcieli sobie po prostu zjednywać wrogów. Jedni byli za, jedni przeciw, jednym to odpowiadało, drugim nie. No i tak jak to w życiu bywa. Są ludzie mniej odważni i odważni. Słyszałam, ale mało wiem na ten temat. To znaczy mówiło się, ale wie pan, to było tylko wszystko w formie plotek.
11 lutego 2010, po prawie dwóch latach procesu, Sąd Okręgowy w Piotrkowie pod przewodnictwem sędzi Magdaleny Zapały-Nowak skazał nieprawomocnie Andrzeja Leppera na karę dwóch lat i trzech miesięcy, a Stanisława Łyżwińskiego na karę pięciu lat pozbawienia wolności bez zawieszenia. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione. Jednak ze względu na śmierć Andrzeja Leppera 5 sierpnia tego samego roku jego proces został ostatecznie umorzony.