Ale To Już Było
•
07.11.2025
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
Piotrków Trybunalski dla budowy subkultury hip-hopowców w Polsce był bardzo ważny. Jeszcze zanim ktokolwiek słyszał o Liroyu, Kaliberze 44 czy Wzgórzu Ya-Pa 3, w 1985 roku odbyły się w trybunalskim grodzie pierwsze Mistrzostwa Polski w breakdance.
W latach 90. powstał boom na polski odpowiednik muzyki z Bronxu. Hip-hopowe składy wyrastały jak grzyby po deszczu. Także w Piotrkowie, w 1995 roku, tak zwany nielegal wydała nasza grupa Born Juices, której założycielem był raper Mleko, popularny nieco później w całej Polsce dzięki utworowi Kto dogoni psa.
Popularność szerokich spodni, bluz moro i klinik wystrzeliła wraz z rozpoczęciem się nowego milenium. W Piotrkowie pojawiły się nawet sklepy z ubraniami i akcesoriami, tak zwane skate shopy. Jeden z nich przy ulicy Sienkiewicza, a drugi przy ulicy Toruńskiej.
W ówczesnym Radiu Piotrków DJ Bardzo Mi Przykro i Breja prowadzili nawet audycję o nazwie Hip-Hopowa Fala, w której słuchacze radia mogli poznać rapowe nowości. Większość młodych ludzi chciała wtedy jeździć na deskorolkach, malować graffiti i słuchać hip-hopu oraz? jarać blanty.
Jednak sytuacja w kraju nie była aż tak kolorowa. Bezrobocie od 2000 do 2002 roku wystrzeliło z 13 do 20 procent. Nastąpił wzrost spożycia alkoholu, a co za tym idzie drobnej przestępczości. Młodzież nie znajdowała dla siebie zajęcia i na dużą skalę wystąpił fenomen tak zwanych blokersów. Młodych, bezczynnie siedzących na murkach i klatkach miejskich osiedli.
Dla szerszej opinii ten termin wprowadził film z 2001 roku, właśnie o tym tytule. To po prostu takie chłopaki, którzy walczą, nie? Są w sumie najniżej w łańcuchu pokarmowym, jeśli chodzi o ulicę, i muszą dać radę, nie? Film Blokersi opowiadał o tym, o czym żyły blokowiska: hip-hopie, breakdance i o wykluczeniu społecznym.
Tydzień Trybunalski kilka miesięcy po premierze dokumentu też zajął się sprawą piotrkowskich blokersów. W artykule z 2002 roku czytamy: Zaśmiecają klatki schodowe, klną i demoralizują młodszych. Tak blokersów widziało społeczeństwo.
Godzinami siedzą na klatkach schodowych, palą papierosy i nic nie robią ze swoim życiem. Przez tych dorosłych, emerytowanych ludzi, którzy tu mieszkają, nazywani są po prostu marginesem. Młodzi gniewni odpowiadali: Dlaczego tu siedzimy? Bo nie mamy co robić, a na klatkach wina nie pijemy. Chyba że w pobliżu.
Policjanci i straż miejska przyglądali się siedzącym na murkach i stojącym na klatkach. Nie było paragrafu na samo siedzenie. Problemy zaczynały się, gdy poza spędzaniem czasu na blokowiskach dochodził alkohol lub inne używki.
Autorzy artykułu kończą zdaniem, że nicnierobienie blokersów skończy się wraz z dorosłością. I chyba właśnie w większości przypadków tak było.