Ale To Już Było
•
03.11.2025
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było. Wioska Wikingów.
Przez niektórych nieco starszych piotrkowian to hasło może budzić nie lada wspomnienie i nostalgię.
Wielki plac zabaw stworzony z drewna, z rzeźbami, posągami i budowlami imitującymi gród wojowników sprzed tysiąca lat. Zlokalizowany na osiedlu niegdyś 35-lecia PRL-u, dziś powiedzielibyśmy osiedle Słowackiego, pomiędzy ulicami Belzacką, Kostromską i Aleją 35-lecia, która obecnie nosi imię generała Władysława Sikorskiego.
Wioskę Wikingów stworzono w ramach przygotowań do centralnych dożynek, a obiekt oddano dla uciechy dzieci w sierpniu 1979 roku. Tydzień Trybunalski z 2019 roku odkrywa kulisy powstania wioski.
Autor pomysłu na nietypowe miejsce dla dzieci, Ryszard Warzocha, czerpał inspiracje m.in. z książki opowiadającej o wojownikach ze Skandynawii i podobnej instalacji w miejscowości Września, zwanej Wioską Piastowską.
Pomysł Ryszarda Warzochy, ówczesnego plastyka piotrkowskich osiedli, choć nie od razu, to w końcu został zaakceptowany przez władzę ludową i rozpoczęto budowę instalacji.
Prace nad wioską dzięki pobudzeniu Piotrkowa związanym z centralnymi dożynkami ruszyły z kopyta. Wykonaniem drewnianych rzeźb zajęli się Józef Kępka i Eugeniusz Maszkowski, którzy po godzinach swojej normalnej pracy działali na rzecz budowy wioski Wikingów.
Wioska miała się rozwijać. Planowano aż trzy etapy rozbudowy miejsca dla najmłodszych piotrkowian. Jednak zapał władz i chęć dofinansowania przedsięwzięcia skończyły się wraz z wielkimi centralnymi dożynkami.
Tydzień Trybunalski przypomina niestety o szybkim końcu wioski Wikingów. Osiedlowe miejsce rekreacji i zabaw dla dzieci stało się miejscem lokalnej zabawy i nocnego życia osiedla 35-lecia.
Ryszard Warzocha wspomina, że wioska stała się miejscem dzikich imprez urządzanych na jej terenie tuż po 22 przez tak zwany miejscowy element. Już rok po otwarciu z uwagi na zniszczenia dokonane przez wandali wioska została poddana pierwszym pracom konserwatorskim.
Jednak wioska dalej niszczała. Rzeźby rozkradziono, a ponoć widywano je w ogrodach i posesjach piotrkowskich przedstawicieli ówczesnej władzy.
Dziś z wioski już nic nie zostało. Przypominana jest regularnie tylko w rozmowach i nostalgicznych grupach na Facebooku. Na Spadkobiercom nazwy została cykliczna impreza organizowana na terenie Akademii Piotrkowskiej, zresztą organizowanej rzut beretem od prawdziwej wioski.