Magiel
•
14.10.2026
To jest właśnie ten dzień, w którym świętują wszyscy pracownicy oświaty. Wszyscy nauczyciele i nie tylko nauczyciele. Oczywiście, że tak, to jest dla nich dość trudny czas, bo dzisiaj wolne. To też, ale ogólnie nie jest to najłatwiejszy czas, a święto bardzo fajne, Dzień Edukacji Narodowej, znane przede wszystkim jako Dzień Nauczyciela. I przy tej okazji, wiesz kogo nie chciałbym pozdrowić? Ale pozostałych nauczycieli pozdrowisz? Czy też z jakimiś wątpliwościami? Pozdrawiam wszystkich nauczycieli poza panią od matematyki i języka polskiego ze szkoły podstawowej numer 3, które kiedyś mnie uczyły, dzisiaj już nie uczą, spokojnie.
Witamy w Maglu. Marcin Cecotka, Robert Gala. To jest czternasty dzień października, oprócz tego, że dzisiaj Święto Edukacji Narodowej, to także Dzień Normalizacji. Obchodzimy.
A to święto obchodzimy na pamiątkę tego, co wydarzyło się 253 lata temu. Wtedy działał Sejm Rozbiorowy, mało fajna rzecz, ale wtedy powołano także Komisję Edukacji Narodowej, pierwszą w Europie władzę oświatową o charakterze dzisiejszego ministerstwa. Mówi się, że to była chęć jakiejś reformy i to też prawda, ale to była też konieczność, bo wtedy papież zdecydował o likwidacji zakonu jezuitów, a jak wiadomo jezuici w tamtych czasach prowadzili większość szkół w Rzeczpospolitej, no i ktoś musiał to kontynuować. Tak, niestety jezuici wtedy mieli więcej do powiedzenia niż dzisiaj. Wtedy, w 1773 już przestali mieć tak dużo do powiedzenia.
To jeszcze taka oto rocznica. W roku 1892 Artur Conan Doyle wydał zbiór opowiadań Przygody Sherlocka Holmesa. To było wydane w postaci książki, no bo wcześniej te opowiadania ukazywały się w gazetach. Ten pierwszy nakład nie był za duży, 10 tysięcy egzemplarzy, no ale potem oczywiście książkę wznawiano wielokrotnie. Tak, książka i powstawały filmy i seriale i tak już jest do dzisiaj.
W 1966 roku w Polsce odnotowano krajowe październikowe maksimum temperatury. Temperatura w Gorzowie Wielkopolskim prawie plus 29 stopni było wtedy.
Jeszcze wydarzenie sprzed 220 lat. Wtedy karty w Europie rozdawał Napoleon Bonaparte. Jednego dnia w dwóch bitwach rozgromił wojska pruskie. 33 dni zaledwie tyle potrzebował Napoleon, żeby całkowicie pokonać wielkie państwo pruskie, obnażając przy okazji jego wszelkie słabości. Jednak mimo chwalebnych zwycięstw wojna nie była do końca wygrana. Król pruski odmówił podpisania pokoju z Napoleonem i, bunkrując się w Królewcu, oczekiwał na pomoc Rosji. Trochę oczekiwał, ale tego dnia 1806 roku wojska napoleońskie odniosły dwa zwycięstwa w bitwach pod Jeną i Auerstedt.
Fajnie, że państwo są z nami. Zaczynamy Magiel. Zaczynamy i oczywiście zachęcamy do dyskusji. Dziś zajmiemy się branżą meblarską, bo podobno nie jest najlepiej w ostatnich trzech, czterech latach.
Tak, polskie firmy produkujące meble upadają, a przecież Radomsko. Radomsko to było meblarskie zagłębie Polski. Tam sporo firm, firm takich małych, mniejszych, ale duża firma z tradycjami, sięgającymi jeszcze XIX wieku. Takie były początki firmy Fameg, która też ma poważne kłopoty, która ogłosiła upadłość. W szczytowym okresie ta fabryka produkowała 50 tysięcy krzeseł miesięcznie. Eksportowała do Anglii, Ameryki, Włoch. Radomsko wytwarzało 60% całej giętej produkcji meblarskiej w Polsce. Przez dwie wojny światowe, przez komunizm, przez wszystko, te ręce nie przestawały pracować. Potem przyszedł chiński cennik. Tak, no i przyszedł chiński cennik, chińska konkurencja, stąd te kłopoty. To jeden z tych głównych problemów naszej branży, ale są też i inne, o których na pewno jeszcze powiemy. Powiemy.
Warto do nas dzwonić, warto się wypowiadać na każdy temat, bo mamy kolejne zaproszenie na koncert Martyny Jakubowicz w sulejowskim MOK-u w najbliższą sobotę. Wystarczy być aktywnym, zabrać głos w dyskusji i przy okazji powiedzieć, że jestem zainteresowany takim zaproszeniem. Ewentualnie zainteresowana. No to czekamy na państwa.
Dzień dobry, dzień dobry. Aczkolwiek to nie mój konik, bo się interesuję branżą meblarską, ale podzielę się taką informacją, którą uzyskałem w trakcie rozmowy z klientem z mojej branży, ponieważ ma dostęp do takiej informacji. Taka ciekawostka. Polska jest potentatem, jeżeli chodzi o produkcję pianki sprężonej, mebli. Uwaga, mamy tutaj dziesięć takich bardzo dużych zakładów, to jest potentat europejski, Polska. A teraz uwaga, w Chinach takich zakładów o dużo większej skali jest ponad tysiąc. Także można powiedzieć, jak tysiąc do dziesięciu, taka jest siła Chin. Dziękujemy bardzo, miłego dnia. Panu życzymy.
No jeśli chodzi o Chiny, to nie możemy z nimi się za bardzo mierzyć. Tak jakby mrówka walczyła ze słoniem. No właśnie, ale dziękujemy za tę opinię, czekamy na kolejne w każdej sprawie. Można dzwonić do Magla, można także pisać.
Dzień dobry. Witamy panią. Witam wszystkich bardzo, bardzo serdecznie. No cóż, no ogólnie to tylko się można zamykać. Wtedy mamy wszystko z Chin, tak samo jak odzież. Tak jest. Sprawdźcie, ile jest zamkniętych już szwalni. Szwalni. I nadal się zamykają, tak. O modach to już nie wspomnę, ale no wiadomo, że jak coś polskie jest, to jest to duże troszeczkę się tak trzyma, a to wszystko chińskie, no to co to jest. I teraz czekamy na odpowiedź pani, odpowiedź na pytanie: czyja to jest wina? No, no. Czyja to wina? No Tuska. To się nie zmienia, wiadomo. Dziękujemy bardzo. No ale jak to jest w innych krajach, no tam też przecież kłopoty, bo Chińczycy... Może mają takiego swojego Tuska. Chyba każdy kraj ma swojego Tuska. No dziękujemy pani bardzo.
Polski przemysł meblarski w kryzysie. Rozkłada na łopatki ten kryzys kolejnego producenta. Wniosek o upadłość w ubiegłym tygodniu złożyła firma Fameg z Radomska, jeden z największych nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Europie producentów drewnianych giętych krzeseł. No a to nie jest jakaś tam firma, która, powiedzmy, działa kilka czy tam kilkadziesiąt lat. Początki tej firmy sięgają roku 1881, czyli można powiedzieć, że no firma z tradycjami. No tak jak podawaliśmy już wcześniej, były takie lata, kiedy w Famegu produkowano 50 tysięcy krzeseł. Tak, jeszcze dwa lata temu ponad 500 osób pracowało w Famegu, teraz trochę mniej. No i te osoby, jeśli rzeczywiście firma zbankrutuje, ogłosiła wniosek o upadłość, no będą musiały szukać innego zajęcia.
Kiedyś Radomsko słynęło właśnie z produkcji mebli giętych. Podejrzewam, że wielu naszych słuchaczy takie meble miało bądź nawet jeszcze ma w swoich domach. No a teraz wszystko się zmienia na niekorzyść takich właśnie polskich firm. Dlaczego tak się dzieje? Pan Jakub na naszym profilu Facebookowym napisał: Podziękujmy rządowi za kolejne podwyżki kosztów ponoszone przez pracodawców oraz rosnącą biurokrację, czyli to wina rządu. Pan Łukasz napisał: Upadają, bo mają meble droższe niż od stolarza na wymiar. Jak nie wiemy, o co chodzi, to chodzi o kasę, napisał pan Kamil. Żółtek zrobi taniej, szybciej i więcej, choć nie zawsze dobrej jakości. W biznesie nie liczy się człowiek, tylko kasa. Takie mamy czasy niestety. Żółtek tak robi. Może takiego Żółtka zatrudnić w tej firmie? Ale cóż, to jest jeden Żółtek. A to trzeba tych Żółtków więcej. W ogóle o kogo chodzi teraz? Kim jest ten żółtek? Warto wyjaśnić.
A witamy w drugiej godzinie magazynu Magiel, przypominając, że mogą Państwo dzwonić do nas, w każdej sprawie przekazywać każdy sygnał dla aktywnych i tych, którzy są zainteresowani. Mamy zaproszenie na sobotni koncert Martyny Jakubowicz, ten koncert w Miejskim Ośrodku Kultury w Sulejowie. Bo jak wiemy, w domach z betonu nie ma wolnej miłości, ale my mamy bilety. Mamy, mamy bilety i chętnie je rozdamy. No nie wiem, czy tak chętnie, rozdamy po prostu. No powiedzmy, no już musimy, musimy to rozdać. Po prostu przymuszono nas do tego. Tak. I ja tak zupełnie poważnie to rozdajemy te bilety z dobrej woli. Oczywiście, że rozdajemy i to nie będą jedyne wejściówki, bilety, które będziemy w najbliższym czasie rozdawać.
A dziś temat, kolejny poważny temat, bo nie dzieje się najlepiej w tej branży. Jeszcze do niedawna mogliśmy powiedzieć, że byliśmy potęgą, przynajmniej europejską, a branża przemysłu stolarskiego przeżywa poważne kłopoty, maleje zatrudnienie, kurczy się eksport, krajowych producentów pokonują przede wszystkim cenami wyroby sprowadzane z Azji, a głównie z Chin. No i ten kryzys dopadł także i firmę Fameg z Radomska. A przecież Radomsko to było meblarskie zagłębie Polski. Radomsko od dziesięcioleci zajmuje wyjątkowe miejsce w krajowej branży meblarskiej, a jego pozycja ugruntowała się przede wszystkim dzięki specjalizacji w produkcji mebli drewnianych. Meble z Radomska to doskonała produkcja mebli z litego drewna, przede wszystkim krzeseł, stołów czy też mebli giętych.
Niestety te kilka zdań na początku korespondencji powinienem chyba powiedzieć w czasie przeszłym, bo niestety największy producent mebli w Radomsku, firma Fameg, która istnieje od 1885 roku, na początku października ogłosiła upadłość. Hasło cały świat siedzi na krzesłach z Radomska dzisiaj już chyba odejdzie do lamusa. Wszystko zaczęło się na początku 2022 roku produkcja krzeseł spadła z 8 tysięcy do 2 tysięcy, a to niestety efekt większych kosztów, spadku produkcji, presji taniego importu z Chin. To też tragedia dzisiaj niestety dla 500 pracowników.
Czy Fameg podzieli losy takich zakładów w Radomsku, które, wydaje mi się mało już kto pamięta, jak Huta Szkła Hortensja, Fabryka Maszyn, Mostostal? Rzeczywistość może być dzisiaj brutalna. Tylko najstarsi radomszczanie pamiętają, gdy w zakładach Fameg pracowało ponad 4 tysiące pracowników. Były dwa zakłady: Fameg 1 i Fameg 2. Dzisiaj to zamierzchła historia. Dzisiaj to też problem dla samorządu powiatowego, chyba i miejskiego. Jarosław Ferenc, prezydent Radomska, nie chciał jeszcze dzisiaj komentować tej rzeczywistości. Z kolei Łukasz Więcek, starosta powiatu radomszczańskiego, widzi jeszcze światełko w tunelu. A co powiedział? Bardzo wierzę i bardzo kibicuję w to, że prezes Polanowski wyprowadzi Fameg z tego zakrętu, z tego miejsca, w którym teraz się znalazł. Sytuacja jest bardzo poważna i trudna. Jak sam mówi, dalej walczy i należy liczyć na to, że uda się firmę postawić na nogi. Jest jeszcze to możliwe. Sama upadłość nie oznacza zakończenia działalności. Gdyby był czarny scenariusz, wtedy to oznacza, że 500 osób pójdzie na bruk.
Jest jakiś plan awaryjny w przypadku powiatu, miasta, starosty, prezydenta? Gdyby doszło do sytuacji zwolnień grupowych, natychmiast podejmiemy działania, które ułatwią ludziom start w innym miejscu, przekwalifikowanie się i znalezienie nowej pracy. Powiat radomszczański ma na szczęście wiele firm i myślę, że to w obecnej skali rynku pracy nie będzie to aż skala makro, oczywiście nie będzie to też taki wielki problem dla powiatu, a teraz oczywiście każdy zwolniony otrzyma pomoc, bo dla każdej takiej osoby jest to dramat. Powtórzę może to zdanie starosty: Każda zwolniona osoba otrzyma pomoc. Myślę, że to zdanie głęboko zapadnie w pamięci wszystkim pracownikom, których czeka widmo zwolnień.
Dziękujemy, Ilkowicz Taszczykowi za tę relację. Może ktoś z pracowników firmy Fameg nas słucha i zabierze głos w dyskusji. Może ktoś kiedyś pracował w firmie Fameg. No i generalnie, jak sobie radzą przedstawiciele tej branży, jak sobie radzą stolarze? A podobno stolarze całkiem, całkiem sobie radzą. Tacy, którzy przygotowują, wykonują meble pod wymiar, jak to się mówi, nie najgorzej funkcjonowali. A jak jest w tej chwili? Tak nam się wydaje, że nie najgorzej, bo ciężko było terminy ze stolarzami, wiem co mówię.
Dziś w magazynie Magiel o kłopotach przemysłu meblarskiego. Jednym z powodów podobno jest także kryzys branży drzewnej. Podobno drzewa brakuje właśnie stąd między innymi kłopoty naszych firm. Czy rzeczywiście brakuje tego drewna? Są tacy, którzy twierdzą, że leśnicy zajmują się głównie wycinaniem drzew. No to się jedno z drugim kłóci. No trochę się kłóci. I teraz z nami Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków. Dzień dobry, panie Pawle. Dzień dobry.
A jak pan odpowiada tym, którzy twierdzą, że leśnicy lasy państwowe to tylko wycinają drzewa i niczym pożytecznym się nie zajmują? No właściwie to wiele branż tym się zajmuje, bo rolnicy tylko koszą zboże, prawda? Ale wcześniej sieją. No a my też sadzimy. Też sadzą. Tak, ale drzewo rośnie dłużej niż żyto. No rośnie, dlatego my korzystamy z tych zasobów, które nasi dziadowie sadzili i pewnie to, co my sadzimy, to nasi wnuki, wnukowie, prawda, nasze wnuczki, wnukowie będą korzystali z tego, bo to jest właśnie taka gospodarka. Czas trwania takiego po prostu planu hodowlanego lasu to jest sto lat blisko, więc tutaj jeden wiek. Więc to, co my dzisiaj robimy, to my nie zobaczymy. I zobaczymy efektów swojej pracy, zobaczą go nasze, głównie wnukowie, bo to dzieci też chyba nie za bardzo będą widzieli.
Szanowni Państwo, gospodarka leśna, lasy państwowe mają 100 lat historii istnienia firmy i gdybyśmy naprawdę robili to niezgodnie z zabiegami hodowlanymi, niezgodnie z naszą wiedzą, to myślę, że w Polsce byłyby już pustynie. Natomiast po II wojnie światowej lesistość Polski wzrosła i to wzrosła chyba o 10%, jak się nie mylę. Także wiadomo, wojna spowodowała, że była potrzeba bardzo dużo drewna, wycinano w każdym wieku drewno. My teraz staramy się, tak jak w ogródku, sadzimy 9 tysięcy sosen na hektar, a doczekuje 100 lat, czyli tego efektu rębnego około 400. To mniej więcej taka jest liczba, więc przez te lata my, tak jak marchewkę, przerywamy te drzewa.
Oczywiście, że problemem jest to, co dzisiaj mamy, czyli zmiany klimatu. Dochodzą do tego ograniczenia, jak sami Państwo wiecie, powstają lasy społeczne, lasy z zakazem wycinania i też chcemy, żeby były starodrzewia, starolasy nawet to się tak nazywa. Moim zdaniem to jest tak jak zostawienie społeczeństwa 70-80-letniego, czyli pozbawiając różnorodności i różnowiekowości tego drzewostanu, czyli nie mamy, nasza przewaga jest lasów starych w tym momencie, tak jak ze starszym społeczeństwem. Las to jest forma cywilizacji roślin. I teraz co starsze społeczeństwo, jeśli będziemy mieli 78-latków w społeczeństwie, czy będzie to społeczeństwo produktywne? To trzeba sobie zadać pytanie.
Jeśli chodzi o wiązanie dwutlenku węgla, wiązanie węgla generalnie, wytwarzanie tlenu, bo tlen jest produktem ubocznym, to młode drzewa go produkują. Najwięcej, to wiemy. Jeśli chodzi o brak tego surowca, no bo ta branża narzeka, że brakuje po prostu surowca na rynku, stąd między innymi jeden z powodów kłopotów branży meblarskiej. Czy rzeczywiście brakuje tego drewna? Brakuje. Generalnie brakuje w Polsce drewna. Jak przed wojną, tą wojną na Ukrainie, 2022, tak, tak. Część drewna była importowana, prawda, i zarówno z Rosji, jak i z Ukrainy, prawda, część była importowana. Tak, Białorusi. Na rynku brakowało wtedy, ja byłem na takim poziomie około 10 milionów metrów sześciennych drewna, prawda, i to zapasy były uzupełniane spoza granic.
W Polsce obowiązuje etat cięć. Co to oznacza? Oznacza, że wycinamy tylko przyrost roczny. Każde drzewo wytwarza ten słój tak zwany i to jest tam na przykład pół centymetra. Jeżeli przemnożymy to wszystko, te pół centymetra przez ilość drzew na danym hektarze, to wychodzi nam, ile przyrosło w danym roku. I tak jak Nadleśnictwo Piotrków nawet nie wykonuje tego etatu, czyli tniemy poniżej tej wielkości, prawda, ale to wszystko jest przygotowywane na plany dziesięcioletnie, które zatwierdza minister i my się tego trzymamy tak jak Biblii. Więc brakuje drewna. No i jeszcze dochodzą tutaj pewne niesnaski uważane na społeczeństwo, znaczy niektórzy uważają, że my leśnicy to po prostu tniemy samopas, nikt nad tym nie panuje. Otóż to jest po prostu krzywdząca opinia, bardzo krzywdząca opinia. Natomiast staramy się utrzymać bioróżnorodność, staramy się właśnie zapewnić gospodarce lokalnej chociażby drewno, prawda, są tartaki, są właśnie zakłady meblarskie, prawda, i to staramy się zapewnić. Natomiast potrzebny jest też czas, bo to drzewo po prostu rośnie i tutaj nie przyspieszy. Dziękujemy bardzo.
Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków o sytuacji w lasach, o sytuacji związanej z drzewami, z drewnem wyśrodowym. W Maglu zajmujemy się problemami branży meblarskiej. Kiedyś za takie meblarskie zagłębie uchodziło Radomsko. Radomsko ma swoje kłopoty związane właśnie z sytuacją na tym rynku. Teraz trochę więcej na ten temat. A naszym kolejnym rozmówcą jest pan Robert Chmielewski, członek zarządu Izby Gospodarczej Producentów Mebli. Dzień dobry. Dzień dobry.
Rzeczywiście branża, pana branża ma powody do narzekań? Nasza branża od kilku lat ma duże powody do narzekań, a to, co się obecnie... Obecnie zaczęło dziać, to jest taki efekt kuli śniegowej, czyli to, o czym rozpoczynaliśmy mówić kilka lat temu, w tej chwili już rozpoczęło się taką sporą tegrengoladą w branży i jak widzimy, mamy efekt kuli śniegowej, która coraz więcej ze sobą zabiera firm z negatywnym tego słowa znaczeniem.
No dobrze, ale z czego to się wzięło? Mówi się o tańszej konkurencji z Azji, głównie z Chin. To jeden z powodów kłopotów? Myślę, że również, ale to nie jest tylko jeden powód. Tych problemów jest kilka, przynajmniej cztery, pięć. Mamy kryzys energetyczny, kryzys nabywczy, wzrost kosztów produkcji, kosztów pośrednich, no i do tego dochodzi ta silna, mocno wspierana konkurencja z krajów azjatyckich, bo nie tylko, nie mówmy tu tylko o Chinach, to jest Wietnam, to jest Indonezja, to są kraje ościenne, więc ten temat i ten problem jest bardzo, bardzo złożony, a jednym z nich jest również dostępność do surowców i cena tych surowców.
Ale rzeczywiście te firmy meblarskie w Polsce upadają jedna po drugiej? Czy ograniczają zatrudnienie na razie, ratując się w ten sposób? Może tak. Co roku Ogólnopolska Izba Producentów Mebli organizuje fajną konferencję, na której analizujemy naszą branżę, nasz rynek i nasze problemy. I jeżeli tak cofnę się pamięcią, to bodajże od konferencji w roku 2023 lub 2024, na pewno 2024, zgłaszaliśmy i informowaliśmy branżę, że idą gorsze czasy, że będzie gorzej i w roku 2025, tak przytoczę według badań, które do nas trafiają, to ponad 30% branży firm nie osiągało rentowności, a nawet było poniżej rentowności. Myślę, że rok 2026 zamkniemy liczbą do 40%, dobijemy firm, które mają problemy finansowe i które nie posiadają rentowności, a to wiąże się z utratą... utratą płynności finansowej. Więc tak, firmy będą na pewno ograniczać zatrudnienie. Duże i większe firmy, które mają większą bezwładniejszą elastyczność i nie mogą tych działań tak szybko podjąć, a są bardzo mocno związane z kontraktami wieloletnimi czy też z umowami, tym bardziej nie mogą przenieść. Tak, halo, halo.
Niestety chyba utraciliśmy połączenie, a szkoda, ale tak czy inaczej dziękujemy bardzo. Natomiast zastanawia mnie to, że owszem, te firmy mają swoje kłopoty, upadają często, ograniczają zatrudnienie. Te kłopoty wynikają z kilku powodów, o których mówił pan Chmielewski, a jednak załatwienie sobie stolarza, który wykona meble, jak to się mówi, na wymiar albo pod wymiar, nie należy do rzeczy łatwych. Takie osoby mają bardzo dużo pracy i, szczerze mówiąc, jest dużym kłopotem właśnie zamówienie sobie takich mebli, przynajmniej w naszym regionie. Połączenie zostało zerwane, ale chyba udało się przywrócić. Halo, dzień dobry ponownie. Dzień dobry ponownie.
Tak, zastanawiamy się także nad jedną rzeczą. Te firmy większe rzeczywiście mają swoje kłopoty, ale tacy pojedynczy stolarze nie narzekają na brak zamówień. Przynajmniej tak jest u nas w Piotrkowie. No, nie narzekają, nie będą narzekać, ponieważ inną charakterystykę ma produkcja, gdzie robi się meble pod zamówienie, pod indywidualnego klienta, zatrudnia się jedną, dwie, trzy osoby i również się samemu pracuje fizycznie w tej pracy, a zupełnie czym innym są firmy, które zatrudniają powyżej 50, 100, 200, patrz w górę, pracowników. No i tam skala, wielkość problemów jest proporcjonalnie duża do wielkości zatrudnienia. Tak duże firmy nie mogą sobie pozwolić na indywidualnych projektach, mają zupełnie inne obostrzenia cenowe, nie przerzucą ceny półproduktów, surowców, energii, kosztów pracy, materiałów na cenę w taki szybki sposób, jak to mając kuchnię w małym warsztacie czy w małym zakładzie.
Eksport nie ratował trochę branży, bo jeszcze nie tak dawno. Tutaj sporo tych naszych produktów wysyłaliśmy, zwłaszcza do Europy Zachodniej. Eksport nadal ratuje sytuację, bo tak naprawdę polski meblarstwo i polski przemysł meblowy, nie tylko meblowy, bo i drzewny, eksportem stoi, bo nie mówimy tylko o meblach twardych, tapicerowanych, ogrodowych, ale również o półproduktach, o płytach i wszystkim, co z tym związane. I biorąc pod uwagę to, co wcześniej powiedziałem, mamy problem przez kryzys energetyczny i kryzys nabywczy, spadek zamówień, a również przez wojnę celną między Chinami i Stanami Zjednoczonymi część produktów, które standardowo trafiałaby do Stanów Zjednoczonych, w tym momencie trafia do Europy i pojawia się tutaj duży problem nad podażą półproduktów mebli, towarów tańszych. Niestety widzimy, że jesteśmy w dużym stopniu rok do roku, dwucyfrowa liczba, 15, 17, 20 procent zwyżki, jeżeli chodzi o import tanich produktów meblowych do Europy, w tym również do Polski. Więc jeżeli popatrzymy i połączymy te wszystkie problemy razem, no to naprawdę jest źle. Dziękujemy panu bardzo.
Pan Robert Chmielewski, członek zarządu Izby Gospodarczej Producentów Mebli, przedstawiał te najważniejsze problemy tej branży. Ta informacja została podana w ubiegłym tygodniu. Radomszczańska firma Fameg ogłosiła upadłość. W związku z tym nawet pół tysiąca osób może stracić pracę. Nie wiemy, czy jeszcze tyle pracuje, ale jeszcze do niedawna tyle osób pracowało. To nie te czasy, kiedy tam kilka tysięcy, cztery tysiące osób nawet w tej fabryce pracowało. No niestety władze tej firmy nie udzielają publicznych wypowiedzi na ten temat. Tak, ale od wiosny ubiegłego roku tam trwała restrukturyzacja. Niestety chyba się nie udało i najprawdopodobniej ta firma, której tradycje sięgają jeszcze XIX wieku, przejdzie do historii. I stąd dziś właśnie taki temat o branży meblarskiej i o całym przemyśle drzewnym. No nie jest najlepiej. Zaczęło się wyraźnie psuć od 2022 roku, czyli od tej pełnoskalowej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Wtedy zaczęło się to psuć, plus co jeszcze wpływa na nienajlepszą kondycję? No kondycja, przepraszam, konkurencja z Azji oczywiście. Głównie z Chin, ale jak ustaliliśmy, nie tylko z Chin, bo także z innych państw tamtego rejonu świata.
Słabnie rentowność, maleje w związku z tym zatrudnienie. Jeśli firmy się nie zamykają, to przynajmniej redukują zatrudnienie. Mówimy o tych firmach dużych, natomiast tacy drobni przedsiębiorcy, stolarze, którzy sami pracują, zatrudniają dwie, trzy osoby, radzą sobie na naszym lokalnym rynku całkiem, całkiem. I jak przewidują fachowcy, to się nie powinno zmienić, bo zapotrzebowania na ich prace na razie nie będzie brakować.
A jakie są przyczyny, zdaniem naszych słuchaczy? Komentarze przede wszystkim na naszym profilu Facebookowym. Pan Michał podejrzewa, że firma zbankrutowała, bo tam najprawdopodobniej było na dziesięciu dyrektorów i menedżerów trzech pracowników i to się nie mogło utrzymać. Tego nie wiemy. Tego też nie wiemy. Na sto procent. Z kolei pana Szymona szlag trafia na widok chińskich mebli, samochodów, autobusów i wszystkiego tego, co mogliby Europejczycy produkować sami, ale wolą kupować od chińskich komunistów. Potem mają gęby pełne frazesów o wolności i tak dalej. Kupiłem, bo jest tańszy, tak mówią ci, którzy decydują się właśnie na zakup chińskich produktów i to się naprawdę panu Szymonowi bardzo nie podoba. Dobrze, że nie mam do czynienia z panem Szymonem, bo... Nie chcę wskazywać palcem. Mógłbym podpaść panu Szymonowi. Na razie chyba to się nie stało.
Proszę państwa, staraliśmy się rozdać dzisiaj zaproszenie na koncert Martyny Jakubowicz, ale jakoś tak się złożyło, że nikt nie zasłużył. Nie zasłużył, nie zgłosił się. Być może będzie na to szansa po czternastej. Po czternastej ewentualnie jutro też będziemy rozdawać takie zaproszenia, a koncert już w najbliższą sobotę. Przypomnijmy, początek koncertu o godzinie 18. Wiesz, jeden z naszych radiowych kolegów udaje się na ten koncert i to już podniesie prestiż całego wydarzenia. To zdecydowanie podniesie rangę tego koncertu pani Martyny.
My dziękujemy za dzisiejszy Magiel, do usłyszenia jutro.