Magiel
•
12.10.2026
Długo czekaliśmy, ale się doczekaliśmy. Mamy poniedziałek, dzień dobry. I witamy z wielką radością wszystkich naszych słuchaczy i nasze słuchaczki. Marcin Cecotka. Robert Gala. Zapraszamy na Magiel. To poniedziałek, dwunasty dzień października. Dzisiaj obchodzimy Dzień Bezpiecznego Komputera, ale nie tylko, ale nie tylko, bo będzie jeszcze o Kolumbie, ale to za chwileczkę. To za chwilę, bo wcześniej zaglądamy właśnie do kalendarium.
Otóż w 1881 roku jedna z mieszkanek Londynu, nie Lądka-Zdroju, tylko Londynu, została publicznie wychłostana za to, że zaangażowała się w politykę.
No tak to wtedy wyglądało, jeśli kobieta interesowała się zbyt bardzo polityką, to ją chłostano. W ogóle jakimiś sprawami państwowymi, polityką, no to była uznawana za kłótliwą. Uważano, że wtedy to po prostu zakłóca porządek publiczny i się buntuje. Znaczy z tymi karami to myślę, że przesada, ale ogólnie można by się nad tym zastanowić. Stop kłótliwości. Tak, stop kłótliwości.
125 lat temu, w roku 1901, Theodore Roosevelt oficjalnie nadał nazwę Biały Dom rezydencji prezydenckiej w Waszyngtonie. No i tak jest do dnia dzisiejszego.
A teraz piłka nożna. No nie wszyscy pamiętają, kto był pierwszym strzelcem bramki, gola dla polskiej piłkarskiej drużyny w europejskich pucharach. To nie był Ernest Pol, to nie był Włodzimierz Lubański, Kazimierz Deyna, Grzegorz Lato, no nie wiem kto jeszcze, Andrzej Szarmach. Nie, to był zapomniany dziś Krzysztof Baszkiewicz, polski piłkarz, zawodnik Gwardii Warszawa. I właśnie w 1955 roku Gwardia Warszawa grała w europejskich pucharach jako pierwszy polski zespół. Grała ze szwedzką drużyną Djurg?rdens, przegrała 1 do 4, a Krzysztof Baszkiewicz strzelił pierwszą bramkę dla Polski w europejskich pucharach.
I jeszcze jedna ważna rocznica w historii wielkich odkryć geograficznych i w ogóle w historii świata. Trwała w 1492 roku wyprawa Krzysztofa Kolumba, która zakończyła się sukcesem. 12 października 1492 roku. Tego roku jeden z marynarzy zauważył ląd. Była to wyspa, którą Kolumb nazwał San Salvador. Myślał, że dotarł do Indii, dlatego nazwał spotkanych ludzi Indianami. Ale tak naprawdę był na Bahamach, w zupełnie nowym świecie, o którym w Europie nikt jeszcze nie wiedział. San Salvador. Tak, Kolumb poszukiwał nowej drogi do Indii i do końca życia był przekonany, że tą drogę odnalazł. Nie był zupełnie świadom, że odkrył nowy kontynent. Tak, a ktoś później odkrył jeszcze inne państwo, które nazywało się San Escobar, ale to już wiele, wiele lat później.
A po ostatnich atakach w szkołach minister edukacji Barbara Nowacka zapowiada szkolenia na wypadek sytuacji kryzysowej. W każdej placówce jeszcze w tym roku ma się odbyć co najmniej jedno takie szkolenie. Jednocześnie szefowa resortu zapewnia, że szkoły są dobrze przygotowane na sytuacje kryzysowe, a każda placówka umie na nie odpowiednio reagować.
W szkole po pierwsze są doświadczeni nauczyciele i dyrektorzy. Dyrektorzy, którzy przechodzą wielokrotne i regularne szkolenia, pozyskują informacje dotyczące tego, jak działać w sytuacjach kryzysowych. Materiały dotyczące chociażby tego, jak zachować się w czasie ataku nożownika, wprost są w poradniku bezpieczeństwa. A taki poradnik obowiązuje w szkołach już od sześciu lat i jest też dostępny na stronach resortu edukacji.
Poradnik poradnikiem, ale i tak doszło do tragicznych wydarzeń w ubiegłym tygodniu w naszych szkołach. No i jak zwykle działamy po, teraz trwają kontrole. Na oficjalnej stronie naszego miasta Piotrkowa Trybunalskiego czytamy między innymi, że Urząd Miasta jest w stałym kontakcie z policją i dyrektorami szkół, aby zapewnić właściwą reakcję na pojawiające się sygnały i zadbać o bezpieczeństwo w szkole.
Policjanci rzeczywiście patrolują nasze szkoły, ale my pytamy tak głębiej, co się w tych szkołach dzieje, jak przeciwdziałać agresji, o której donoszą media.
Dzień dobry. Ja tak pytałbym tutaj tych wszystkich specjalistów od tych tak zwanych... pedagogicznych metod bezstresowego wychowania, jak oni by, że tak powiem, zaczęli kształtować tę młodzież od początku.
Bo tak naprawdę widać, że cała ta akcja delikatnego podejścia i odczuwania od młodzieży, od dzieciaków problemów życia codziennego i trudu życia codziennego w wiekach dorosłych, no nie przynosi skutku. Dzieciaki są absolutnie nieprzygotowane do niczego. Wychodzi na to, że ich frustracje na każdym kroku znajdują swój prosty wyjście na zewnątrz i robią to w sposób zupełnie nieprzemyślany i chaotycznie głupi.
A tym bardziej nie pomaga tutaj sam internet, który niestety na popularnych platformach promuje takie treści, można powiedzieć, gloryfikacja jakichś tam morderców, różowych tam góralatkach i tak dalej. To jest takich głupich rzeczy pełno w tym internecie i trzeba by się nauczyć rozmawiać z naszymi dziećmi i selekcjonować ich, rozmawiać, a dwa jednak jakoś starać się skłaniać ich, żeby nie wchodzili na różne głupie rzeczy, bo niestety nie wszystkich głupot da się odłączyć.
Dziękujemy panu bardzo, musimy kończyć. Dziękujemy serdecznie, no ale jeśli to tak zrobimy, to ktoś powie: ograniczamy wolność. Tak, w ogóle się da to opanować, internet przypilnować. Mam duże obawy.
Ja też. Dzień dobry. Słuchamy. Przepraszam, bo może być tutaj jakieś zakłócenia, ponieważ jestem na ulicy. Wszystko jest w porządku. Więc tak, według mnie to dawno, dawno temu się zaczęło, ponieważ my jako rodzice za bardzo, jak dzieci, zakładaliśmy nauczycielom koszule na głowę. My jako rodzice nie mamy bardzo często czasu dla nich i tutaj jest wina wszystkich: wina nas rodziców, wina dzieci, które, no niestety, ale są puszczone samopas i to kultura to wtedy tutaj daje efekty.
No oczywiście, rautyciele też są wypaleni. Nie ma żadnego sprawdzania co kilka lat, czy oni jeszcze się nadają do zawodu, bo ja uczę dzieci i widzę, co się dzieje. Jak niektórzy nauczyciele potrafią dziecku powiedzieć: ?Jesteś debilem?, a to naprawdę nie wypada, żeby nauczyciel mówił do człowieka.
No a dodatkowo obawiam się, że to będzie wykorzystane bardzo źle, ponieważ nasz rząd będzie chciał nas zaostrzyć cenzurę i ograniczyć dostęp do broni, chociaż Polska i tak jest bardzo, bardzo, bardzo rozbrojonym narodem. I bezpieczeństwo nawet dziecku widać, że no wygląda coraz gorzej, bo ja szczerze mówiąc to czasami zastanawiam się, jak wychodzę o godzinie? w niedzielę, czy to jest jeszcze Piotrków, bo zupełnie zmieniła się tutaj demografia ludności, jeśli chodzi o kolor skóry, ale to jest zupełnie inny temat.
Więc dla mnie osobiście nie wiem, co trzeba zrobić. Na pewno starać się dzieciakom tłumaczyć. My jako rodzice musimy zwrócić większą uwagę, co oni w ogóle robią, co mają w pokojach. Ale tutaj to praca wszystkich, praca wszystkich. Dziękujemy bardzo, pani Anno. Dziękuję bardzo.
Halo, dzień dobry. Dzień dobry. Słuchamy. Ja chciałabym się wypowiedzieć w temacie, więc moim zdaniem na takie zachowanie dziecka nakłada się wiele czynników, ale przede wszystkim to bezstresowe wychowanie od młodego, trzy-, czterolatka. I ciągle słyszę: bunt trzylatka, bunt czterolatka i tak dochodzi bunt szesnasto-, osiemnastolatka, aż w końcu nie wiem, do jakiego buntu dojdziemy.
Dzisiaj dziecko ma tylko prawo. To jest dla mnie przerażające. Dziecko nie ma żadnej odpowiedzialności, żadnych konsekwencji ponoszenia własnych czynów, nie ma żadnej dyscypliny, żadnych reguł. Idąc do szkoły może pójść w kolorowych włosach, w kolczykach, wymalowane z dekoltem, w krótkiej kiecce, w spodenkach, bo ma się czuć sobą. I my, chodząc do szkoły, mieliśmy jakieś zasady. Szkoła to było miejsce, gdzie trzeba było wyglądać schludnie. Jadąc do teatru był wymagany strój. Dzisiaj dzieci jadą w dresie. Jak na swojego syna, jakby naskoczyłam, przygotowałam mu ubrania, pojedziesz do teatru, to on do mnie: Ja byłam zła matka. Były pretensje: No co ty ode mnie chcesz, czego się czepiasz, przecież pani nic nie mówi. I to są właśnie rzeczy, które kształtują młodego człowieka. Mają przyzwolenie na wszystko i czują, że najważniejsza jestem ja, moje potrzeby, a inne są nieważne. I to plus internet, plus brak zainteresowania. Małe dzieci co dzisiaj robią? Ja sama byłam świadkiem, jak chłopczyk językiem wylizał szybę w sklepie mięsnym. Radę. Mama tylko dwa razy mówiła synku, tak nie wolno. No takie zachowania dla mnie są nie do puszczalne. Dziewczynka porzucała stos gazet ze stojaka. Matka nie odezwała się słowem. Inne dziecko widzę wchodzi butami w sklepie meblowym po łóżku, sobie skacze. No na miłość boską, do czego to dochodzi? Powinny być jakieś zasady i jakieś konsekwencje, i jakaś reakcja, a nie no nie, no bo to jest bezstresowe wychowanie, no niech on się czuje, on się musi wyżyć. Także uważam, że będzie jeszcze gorzej, jeżeli... A mało tego, system nam to narzuca. Chciałabym jeszcze nawiązać do szkoły. Ja wiem, że nauczyciele, ja im współczuję. Oni czasem jedzą, jak powinni... postąpić, ale mają związane ręce. Nawet największy łobuz dzisiaj w szkole jest chroniony, bo tak mają narzucenia odgórne. Nie mogą zrobić nic. U mnie, jeżeli koleżanka przyszła z wymalowanymi sercami do klasy, weszła nauczycielka do Polski, to pani dyrektor ją poprosiła i powiedziała: Wrócisz, jak się umyjesz. Dzisiaj to jest niedopuszczalne. Jeżeli dziecko, żadna nauczycielka nie wyprosi dziecka ze szkoły, może tylko zasugerować, żeby zmienić buty, żeby przyszło stosownie ubrane. Poza tym nie może nic, ma związane ręce. Dziękuję.
Dziękuję pani bardzo.
Po ostatnich tragicznych wydarzeniach, także i dziś, w ciągu kilku najbliższych dni kontrole w szkołach i w okolicach szkół mają być kontynuowane. Wracamy do tego tematu, niewesołego tematu.
Z nami teraz pani Joanna Rytych, pedagog specjalny w Liceum Ogólnokształcącym w Chrześcijańskim Centrum Edukacyjnym PRO-EDU w Tomaszowie Mazowieckim. Dzień dobry, witamy panią.
Dzień dobry państwu.
Zaczniemy od takiego pytania: dlaczego do tych tragicznych wydarzeń w ubiegłym tygodniu w naszych szkołach doszło, zdaniem pani?
Ja bym chciała tutaj najpierw podkreślić, że nie ma jednego wyjaśnienia dla takich tragedii i nie ma jednej odpowiedzi, dlatego że zachowanie młodych ludzi wpływa na naprawdę bardzo wiele czynników, ale chciałabym też mocno zwrócić uwagę na pewno na rolę środowiska rodzinnego i od tego zaczniemy, dlatego że to ma fundamentalne znaczenie, bo to w domu dziecko uczy się szacunku do innych, odpowiedzialności, nazywania emocji, też ich wyrażania uczuć i bardzo, bardzo istotna jest tutaj uważność i obecność emocjonalna rodziców i zainteresowanie tym, co dziecko przeżywa, z czym ma trudności, z tym się mierzy na co dzień i czego potrzebuje. I oczywiście rodzic nie ma wpływu na wszystko, ale na to, jakie też umiejętności i wartości wyposaży swoje dziecko, ma ogromny wpływ. I pamiętajmy też, że oprócz tych rzeczy, czyli tej akceptacji, takiej uważności bycia z tym dzieckiem, bardzo ważne jest stawianie granic, z czym teraz rodzice często też mają problem, i uczenie zasad, i takiej odpowiedzialności za zachowania i słowa, które kierujemy do innych, w kierunku innych ludzi.
Taką kolejną ważną kwestią jest dostęp do internetu. Teraz bardzo dużo dzieci ma telefony i ja mam takie spostrzeżenie swoje, że te telefony mają dzieci już naprawdę w wieku czasami półtora roku w ręku. To jest dla mnie przerażające. Dzieci mają dostęp do takich treści, które są nieadekwatne do ich wieku i na które nie są emocjonalnie gotowe jeszcze i absolutnie nie potrafią krytycznie ich ocenić. I kontakt z takimi przemocowymi treściami może dodatkowo jeszcze oswajać agresję i tak trochę znieczulać, może powodować obniżenie empatii też i takie wzmacniać szkodliwe przekonania. Szczególnie na stronach takich, które też jakby przyciągają młodych, chcą ich radykalizować na przykład. Także bardzo tutaj trzeba zwrócić na to uwagę. I dziecko, które jest samo też w tej przestrzeni internetowej, często nie wie, jak poradzić sobie z tymi emocjami, które się pojawiają. Dlatego tutaj wracam znowu do roli rodzica, że rodzic, który zaopiekuje się tymi przeżyciami, porozmawia i pomoże zrozumieć dziecku, co ogląda, no może być takim czynnikiem tutaj chroniącym, a jeżeli go nie ma, niestety jest to też czynnik ryzyka i jedna z przyczyn.
No jasne, pani Joanna, pani zwraca uwagę na rolę rodziców. No dobrze, ale jaka powinna być i jaka jest rola nauczycieli? Szkoła też jest takim miejscem, gdzie my powinniśmy budować bezpieczną przestrzeń i my oczywiście realizujemy takie działania wychowawcze i profilaktyczne, ale też chciałabym zwrócić bardzo uwagę na takie codzienne relacje z uczniami i traktowanie ich z szacunkiem, z uważnością. Tu jest podobna rola, tak jak rodzice mają, w tym żeby zwracać uwagę na dziecko i tak żeby nie pominąć jakby tych objawów, które mogą wskazywać na to, że coś się dzieje z tym dzieckiem. I tutaj rola też naszej empatii i takiej chęci po prostu, chęci bycia i towarzyszenia temu młodemu człowiekowi.
Dziękujemy pani bardzo. Pani Joanna Rytych, pedagog specjalny w Liceum Ogólnokształcącym w Chrześcijańskim Centrum Edukacyjnym PRO-EDU w Tomaszowie Mazowieckim. Dziękujemy bardzo.
Dziękuję bardzo.
No i co państwo na to? Czekamy, co państwo na te słowa i na te opinie. Rzeczywiście dziś temat bardzo poważny, no ale sprawa jest poważna, bo ta akcja, którą prowadzi teraz państwo, to jest już akcja sprawdzania w internecie, jak tam, na jakich stronach te dzieciaki buszują. Buszują, tak. No i w całym kraju, jak podano wczoraj, zatrzymano aż 117 osób, w tym nawet trzynastolatka z Gorzowa, która trafiła do policyjnej izby dziecka.
Tak, pani Joanna twierdzi, i ja jej wierzę, bo zna się na tym, co mówi i co robi, że już półtoraroczne dzieci mają telefon komórkowy. To jest, no można się z tego trochę pośmiać, ale... Ale same opłacają sobie abonament. Tego nie wiem, czy rzeczywiście, czy idziemy w dobrą stronę.
Dziś o ostatnich atakach nastolatków w szkołach, no i o tym, czy możemy skutecznie przeciwdziałać tej przemocy. No i przy okazji też pytamy, dlaczego w ogóle dochodzi do takich sytuacji. Z nami teraz pan Krzysztof Rękorajski, nauczyciel w Szkole Podstawowej numer 10 w Piotrkowie. Dzień dobry, witamy pana.
Witam, dzień dobry bardzo.
No i zaczynamy od tego pytania, które nurtuje chyba wszystkich: dlaczego w ogóle doszło do takich sytuacji? Jak panu się wydaje? Wiadomo, że dzieci teraz są w takim okresie, prawda, w którym ten czas wolny poświęcają na szukanie różnych rzeczy, które mogą zająć im czas. Na pewno myśląc o tym, w jaki sposób zagospodarować sobie wolny czas, może szukają jakichś różnych takich w internecie ciekawostek, może jakichś właśnie tych przeróżnych challenge'ów i tego typu rzeczy. Dlaczego do tego doszło, nie mam pojęcia z takiej mojej jakby obserwacji, tak, jako nauczyciela. Wiem, że dzieci też potrzebują atencji, potrzebują tego, żeby się wykazać, potrzebują jakoś swoją energię zużyć, tak. A to zawsze tak było, no za naszych czasów też tak było. To chyba nic nowego. Tak, no ale akurat te challenge'e rzeczywiście mogą zamienić się w coś bardzo niepokojącego.
Staramy się zrozumieć przyczyny takiego postępowania. Są tacy, którzy uważają, że najbardziej winni są rodzice, ale też są i tacy, którzy uważają, że szkoła też nie pomaga. Szkoła nie pomaga, no właśnie, co pan na to?
Uważam jednak, że nauczyciele dają z siebie naprawdę wszystko. Nauczyciele często gęsto, czy to na korytarzach podczas pełnienia dyżurów, rozmawiają z dziećmi, dzieci zwierzają się nam naprawdę z przeróżnych rzeczy, opowiadają swoje przeżycia, co im się udało, być może brakuje im właśnie nawet w domu często, gdy rodzic jest zapracowany i naprawdę po całym ciężkim dniu pewnie chciałby odpocząć, może wtedy warto właśnie usiąść przy swoim dziecku, porozmawiać, co się mu udało, jakie były jego przeżycia w szkole. Nie tylko same stricte jakie oceny dostał, ale może właśnie najważniejszą jest to, w czym, jak ten dzień mu minął, co było w nim fajnego, porozmawiać z dzieckiem, dziecko wtedy się otworzy, na pewno powie, co tam, jako rodzic sam jestem rodzicem. Chłopca, który jest w szóstej klasie, tak. Moje dziecko, zwierza mi się z przeróżnych rzeczy, ale to też trzeba do niego podejść w sposób... Wiadomo, nie każdy jest pedagogiem, aczkolwiek no chyba widzimy, kiedy coś zmienia się w naszym dziecku, kiedy jest smutne, kiedy czuje radość. Uważam, że to jest najważniejsza rzecz, to rozmowa.
Czy sytuacja w szkołach, także w pana szkole, zmieniła się po tych ostatnich tragicznych wydarzeniach, czyli no nie wiem, w pobliżu szkoły widzicie więcej policjantów i tak dalej?
Tak, widziałem, oczywiście była policja w szkole. U nas w szkole zawsze są trzymane procedury na najwyższym poziomie, więc osoby postronne nie mają prawa wejścia do szkoły i tego typu różne rzeczy, o których oczywiście w wszystkich procedurach nie mogę tutaj rozmawiać. Mogę rozmawiać tylko ze swojej perspektywy, gdy nie jestem żadnym rzecznikiem szkoły ani niczym takim. Tak naprawdę jestem w tej szkole od niedługiego czasu, gdyż przez 10 lat pracowałem w gminie Sulejów, w szkole w Witowie-Kolonii i wszędzie, powiem szczerze, te procedury są bardzo podobne, są tak samo przestrzegane.
Dobrze, a po tych wydarzeniach z ubiegłego tygodnia rozmawialiście z uczniami na ten temat?
Tak, tak. Jak to wygląda? Jestem nauczycielem wychowania fizycznego i uczniowie, jak to uczniowie, wchodzą na zajęcia, po sprawdzeniu obecności próbują też z nami porozmawiać na te takie newralgiczne tematy. Opowiadają o swoich odczuciach. Część dzieci gdzieś tam mówiła, że nie czuje się zbyt bezpiecznie na przykład, tak. Wtedy my jako nauczyciele możemy im wytłumaczyć, że to wszystko to jest chwila, że tak naprawdę nie ma się czego obawiać, tak, a więc myślę, uważam, że uczniowie są bezpieczni w szkole, jest prowadzony nad nimi nadzór, dzieci wiedzą, jakie są sygnały do tego, aby alarmować przede wszystkim nauczycieli i w szkole dzieci na pewno czują się bezpiecznie. Większość, 90% naprawdę dzieci, ta, która ze mną rozmawiała, czuje się w szkole bezpiecznie, niczego się nie obawia.
Dziękujemy bardzo.
Krzysztof Rękorajski, nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 10 w Piotrkowie był z nami. Dziękujemy raz jeszcze.
Dziękuję.
A my w Maglu wracamy do tematu numer jeden. No niestety to jest temat numer jeden od kilku dni: agresja w naszych szkołach doszło do tragedii i my zastanawiamy się, czy można było tego uniknąć, jak przeciwdziałać agresji w szkołach. Naszym rozmówcą jest teraz pan profesor Mariusz Jędrzejko, znany również z naszej anteny pedagog, socjolog, WSKZ we Wrocławiu aktualnie. Dzień dobry.
Dzień dobry. Witamy. Dzień dobry, kłaniam się państwu.
Pewnie pan już udzielił kilku wywiadów mediom na temat tego, co ostatnio dzieje się w naszych szkołach. Znamy pana opinie. Pan nieraz mówi, że rodzice, tak w wielkim skrócie, zbyt mało czasu dziś poświęcają swoim dzieciakom. To prawda?
No to w ogóle nie stało się w szkołach, to się stało w społeczeństwie, dlatego że jesteśmy uczestnikami, świadkami, a prawdę mówiąc reżyserami dwóch wielkich procesów. Pierwszy proces to uznaliśmy dzieci i młodzież za dorosłych, w wyniku czego wpuszczamy ich do naszego świata. One tego świata nie rozumieją, obserwują. Tu się włącza taki mechanizm społecznego uczenia się, to jest Albert Bandura, jedna z najważniejszych teorii psychologicznych. Patrzą na ten świat i mówią: Skoro wy tak postępujecie, to my tak postępujemy. No i teraz popatrzcie na skrajne zachowania agresywne młodych ludzi, które obserwowaliśmy. To jest nic innego jak potęgowanie zachowań dorosłych. Przecież tak wygląda polska polityka, tak wyglądają relacje między ludźmi, tak wychowują zachowania na drogach i to jest pewien logiczny ciąg zdarzeń, który zaczął się po raz pierwszy opisanym świetnie przez media włożeniem kosza na głowę nauczyciela. Od tego czasu mieliśmy trzy inne wielkie wybuchy skandalicznych zachowań się młodych ludzi i co z tym zrobiliśmy? Nic z tym zrobiliśmy. Dlatego, że cały system pedagogiczny, cały system oświatowy jest niezdolny do zareagowania na te zjawiska.
Panie profesorze, ale wcześniej, jak było wcześniej?
No przecież też były szkoły, też byli nauczyciele, też byli rodzice, też byli uczniowie. Ale nie, drogi panie redaktorze, to nie jest tak. Szkoła dzisiaj nie ma żadnej szansy na zareagowanie na skandaliczne zachowania ucznia albo uczennicy, ponieważ Ministerstwo Edukacji odebrało jej narzędzia. Czyli na przykład szkoła, jeśli uczeń zachowa się w sposób nienormatywny, uwłaczający nauczycielowi, nie może go zawiesić w uczniach. Ta procedura trwa tygodniami. Myśmy jako władze oświatowe postawili na wolność, zapominając, że uczeń wchodząc do szkoły musi być po pierwsze odpowiedzialny. I tu się pojawia sfera rodziców, którzy dają dzieciom dzisiaj wszystko, co jest tylko możliwe. My jesteśmy coraz bardziej zasobni, natomiast nie zauważyli, że dzieci nam uciekły.
Przecież my, nasz zespół od kilku lat informował władze o tym, co się dzieje u patostreamerów, co się dzieje w challenge'ach. I pytanie brzmi: dlaczego ustawa nadająca instytucjom państwa prawo do blokowania natychmiastowego, w sekwencji minutowej, tych łajdackich stron, tych łajdackich zachowań, nie została wdrożona? Czy to się da tak łatwo zablokować, ten nieograniczony dostęp do internetu? Oczywiście, że...
Nie, nie, nie. Co innego, panowie, jest nieograniczony dostęp do internetu, a co innego jest blokowanie stron, które są po prostu nośnikiem zła. Mamy ogromną państwową instytucję, nazywa się Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa ? NASK. Jeśli ona by dysponowała czymś takim, ona zatrudnia ogromną ilość ludzi, to wpływa sygnał i ta strona jest blokowana natychmiast. A my dzisiaj tego nie możemy zrobić. Popatrzcie, nie możemy zablokować sklepów internetowych z narkotykami. Nie możemy zablokować stron, które promują pornografię. To są takie bajki, które politycy opowiadają, natomiast oni nie podjęli decyzji, bo to jest tylko jeden mechanizm. Sejm przyjmuje ustawę, a pan prezydent ją podpisuje. I ten trzon, logiczny, Sejm, prezydent po prostu nie działa. Wszyscy się przepychają, teraz krzyczą na siebie, jęczą, a wiecie jaka jest rzeczywistość? Nie ma już gdzie leczyć dzieci, panowie. Nie ma. System upadł. Psychiatrzy, którzy są naprawdę świetnie wykształconymi ludźmi, na skutek przeciążenia, wiecie co robią? Wypisują recepty, bo mają 30?40 minut na diagnozę.
A kiedy ja biorę niespełna 45 kilometrów od was, od waszego studia, do siebie do ośrodka dziecko na diagnozę, to ja je przyjmuję w czwartek, piątek, sobota, niedziela, poniedziałek, oddaję. Cztery dni diagnozujemy dziecko, podpisujemy się i jeszcze nikt nie podważył naszej diagnozy, dlatego że robimy to rzetelnie. Dzisiaj system jest niewydolny. Niewydolny jest dlatego, bo po pierwsze, powtórzę, wpuściliśmy dzieci do wielkiego świata, uznając, że osiemnastolatek to jest dorosły, a to jest nieprawda, to jest po prostu wysokie dziecko. I drugie, odebraliśmy instytucjom oświatowym prawo do kierowania tym wszystkim. Dzisiaj dyrektor ogląda się na kuratora, kurator ogląda się na ministra. Ten system jest po prostu chory.
Dziękujemy panu bardzo.
Nie było to optymistyczne, co pan powiedział. Dlatego się spodziewaliśmy, że tak właśnie będzie. Dziękujemy serdecznie, panie profesorze.
Dziękuję. Pan profesor Mariusz Jędrzejko był z nami.
No i czekamy na państwa. Nie powiało optymizmem po tych słowach pana profesora, czyli system jest niewydolny, źle działa. I to nie od dziś. I to nie od dziś. Internet to jest rzeczywiście, chyba nie tylko zdaniem pana profesora, źródło zła, także źródło zła, choć oczywiście są też rzeczy bardzo fajne i bardzo przydatne. Czekamy na państwa, można dzwonić, można pisać.
A teraz w Maglu pani Elżbieta. Dzień dobry.
Dzień dobry. Słuchamy. Ja słuchałam wypowiedzi pana profesora i podpisuję się... Po tym, co powiedział, i tylko takie jeszcze moje wspomnienie, słuchając jego wypowiedzi. Moja nie najstarsza wnuczka, ale ma teraz 23 lata, odprowadzałam ją do pierwszej klasy. No i dzieci się rozbierały i z ciekawości czytam ogłoszenia: Prawa ucznia, a były obowiązki nauczyciela. No i to wypisane. Ale prawa ucznia, a obowiązki nauczyciela. Co za pomieszanie pojęć. Powinny być obowiązki ucznia, nie, to był już wtedy, ale to już się tak robiło od dawna, tak jak pan profesor powiedział. Ale jeszcze na temat pana profesora: mamy tylu mądrych ludzi i co z nimi? O nich się nie mówi. No mamy panią minister, jaką mamy. Tak, tak, trzeba postępować jak pani minister, a najgorszym przedmiotem w szkole za pani minister to jest religia. To trzeba wyrzucić, to już koniec wszystko.
Dziękujemy bardzo.
Dziękujemy. No uczeń też powinien mieć swoje prawa, no nie można tego... Może jakieś obowiązki. Wydaje mi się, że w naszych czasach mieliśmy więcej obowiązków niż praw, ale może to takie tylko wspomnienie. Bardzo niepokojące, tragiczne wydarzenia miały miejsce w naszych szkołach w ubiegłym tygodniu i dziś w Maglu rozmawiamy, zastanawiamy się, co z tym zrobić. No nad przyczynami trochę już o tym powiedzieliśmy. No i a jeśli już dojdzie do takiej sytuacji, to jak się zachować?
No właśnie i na koniec dzisiejszego Magla z nami pan Damian Fidala, instruktor walki z nożem, instruktor samoobrony, ale także ratownik medyczny. Dzień dobry, witamy pana.
Witam serdecznie. Witamy pana bardzo serdecznie.
Panie Damianie, pan walczył także w oktagonie, o ile sobie przypominam, więc był taki epizod, ale generalnie szkoli pan innych, którzy chcieliby się poczuć bezpiecznie. I w związku z tym mamy na początek takie oto pytanie: jeśli ktoś nas zaatakuje, czy to z nożem, czy bez, co powinniśmy zrobić, co możemy zrobić?
To znaczy tak, bardzo ważnym pierwszym takim aspektem, naczelną taką zasadą, którą my uczymy, bo nawet nie chodzi o sam ten aspekt techniczny i tak dalej, tylko kwestia jest też, i to można również jak gdyby... Dla zwykłych obywateli, podpowiedzi zwykłym obywatelom i tak dalej, jest tak zwany taki proces skanowania, skanowania otoczenia. Mam tutaj na myśli coś takiego, że my jako osoby, obywatele, osoby, które jak gdyby na co dzień prosperujemy, powiedzmy, właśnie w zakładach pracy, publicznie i tak dalej, często słabo reagujemy na bodźce zewnętrzne pod tytułem właśnie jak gdyby nie obserwujemy otoczenia oraz tego, co się obok nas dzieje. Zwróćmy uwagę na to, że statystycznie bardzo dużo ataków nożowników jest z zaskoczenia albo przynajmniej w ten sposób, że ktoś jak gdyby zachowuje się bardzo dziwnie, niekonwencjonalnie, na co moglibyśmy wcześniej tak naprawdę zwrócić uwagę, więc to jest taka bardzo ważna zasada.
Dobrze, to co powinno nas zaniepokoić?
Generalnie przede wszystkim unikanie, mówiąc kolokwialnie, gapienia się wiecznie w telefon i tak dalej w miejscach publicznych, obserwacja otoczenia, osoby, które powiedzmy mogą według nas, według naszej opinii być podejrzane, osoby, które powiedzmy, nie wiem, dziwnie się zachowują, na zasadzie, że mają schowane ręce w kieszeniach, dziwnie się poruszają, to jest kolejna sprawa. Następna sprawa, bardzo ważna, żeby też unikać takich miejsc, w których powiedzmy możemy się spodziewać potencjalnego ataku lub jakichś takich nieprzyjemnych sytuacji.
No dobrze, ale w szkole mało kto chyba spodziewa się takiego ataku.
No właśnie, właśnie, to jest to, co nadmieniłem na samym początku, jest to strasznie trudny proces jak gdyby uniknięcia takiego ataku. Oczywiście bardzo ważne też są różnego rodzaju prelekcje, bo jeżeli zaobserwowaliśmy, że ostatnimi czasy takie zjawisko, to już nawet pomijając kwestię tych szkół, ale ogólnie strasznie dużo ataków z użyciem noża, to tak jak mamy różnego rodzaju szkolenia z pierwszej pomocy, różnego rodzaju innych rzeczy, to uważam, że takie prelekcje... W momencie właśnie ataku nożownika, czy teraz ataków różnego rodzaju, byłyby takim dobrym zjawiskiem i dobrym też, jak gdyby, takim bodźcem do tego, żeby po prostu troszkę ludzi uświadamiać.
No dobrze, ale są takie prelekcje. Pan na przykład występuje w szkołach i szkoli, czy też opowiada o tym, jak się zachować?
Chcieliśmy wystąpić z takim programem właśnie a propos takich prelekcji, jak się zachować na wypadek takiego niekonwencjonalnego ataku. Dodatkowo na razie zajmujemy się tylko służbami. Ale do czego jeszcze zmierzam, że właśnie te prelekcje, one jak gdyby dadzą taki rzut czy światło na to, jak się zachować, bo jeżeli jest atak nożownika, to każdy doskonale wie, że nawet dla osoby wyszkolonej jest to strasznie ciężki i arcytrudny proces, żeby się obronić. Ale już w momencie, tak jak pan redaktor zapytał, to przy samym ataku bardzo ważnym elementem jest ochrona newralgicznych punktów naszego ciała. To jest pierwszy i najważniejszy aspekt, gdzie powiedzmy przy takich różnego rodzaju szkoleniach jesteśmy w stanie wygenerować to. I to tak naprawdę jest taki pierwszy właśnie zwiastun tego, jak mamy się zachować w momencie, żeby dać sobie szansę lub komukolwiek z naszego otoczenia na przetrwanie, bo to jest dosyć istotny element.
Czyli musimy o tym pamiętać, że ochrona newralgicznych punktów, mam tutaj na myśli różnego rodzaju odkryte części ciała, powiedzmy szyja, wiadomo, i tak dalej, takie rzeczy, to jest bardzo ważny i istotny element.
Czyli ochrona newralgicznych punktów i takie rzeczy, jak szkolimy na przykład ludzi z pierwszej pomocy, gdzie każdy wie, jak potencjalnie zrobić czy wykonać pośredni masaż serca, tak tutaj też powinno być to zjawisko troszkę nagłośnione i troszkę właśnie jak gdyby wrzucone w ten taki próg edukacyjny, żeby po prostu tylko i wyłącznie nie pokazywać, oczywiście, bo ludzie często to mylą: walka nożem, nie uczyć nikogo walki nożem, machania nożem, ale tylko i wyłącznie tego, jak w tej defensywie się zachować w tej obronie.
Dziękujemy panu bardzo, Damian Fidela, instruktor samoobrony. Specjalista od walki nożem. Dziękujemy serdecznie.
To był pan Damian na koniec dzisiejszego Magla, w którym poruszyliśmy bardzo poważne tematy. Komentarze oczywiście na naszym profilu facebookowym. Pani Dominika napisała: Skrajna przemoc może być wynikiem nagromadzenia wielu czynników: trudności emocjonalnych, przemocy, odrzucenia, konfliktów, niewłaściwych wzorców i braku skutecznej pomocy.
Pan Szymon z kolei: Te wszystkie morderstwa mają tylko jedną wspólną cechę: brak poczucia odpowiedzialności.
Z kolei pan Łodyniec, Trybunalski tutaj daje przykłady idoli współczesnych dzieciaków i młodzieży. Poczytajcie sobie teksty utworów idola młodzieży, Malika Montany albo innych artystów i zobaczcie, co się dzieje na koncertach tych artystów. To rzeczywiście nie jest jakiś optymistyczny przekaz, jeśli chodzi o tych hip-hopowców czy też raperów.
A pani Violetta podaje przykład Wielkiej Brytanii. Tam w szkole jest taki ktoś jak superwizor. Każdy nauczyciel ma telefon w klasie i jeżeli uczeń się zachowuje źle, nie najlepiej, no to natychmiast dzwoni do takiej osoby, no a ta przychodzi i zabiera dziecko z klasy na rozmowę.
Dziękujemy Państwu bardzo za dzisiejszy Magiel. Słyszymy się jutro o siódmej.