Magiel
•
23.09.2026
Proszę wyjść i sprawdzić, co z mimozami, bo jeśli są, to wiadomo. Rozpoczęła się jesień. Nawet nie sprawdzając możemy to potwierdzić w nocy. Rozpoczęła się astronomiczna, no i dziś pierwszy dzień, tak można chyba śmiało powiedzieć, kalendarzowej jesieni. 23 września, środa. Witamy serdecznie w jesiennym już Maglu. Robert Gala. Marcin Cecotka.
Oprócz tego, że dzisiaj początek jesieni, to także mamy dzień spadającego liścia, oby nie na twarz. No ale to też wiąże się właśnie z tym pierwszym dniem jesieni, to święto. Co przed laty wydarzyło się? A przed laty, proszę bardzo, w roku 1901 niemiecki chirurg Georg Kelling przeprowadził wtedy na psie pierwszy w historii medycyny zabieg laparoskopowy. No dzisiaj to jest codzienność, te zabiegi przeprowadza się nie tylko na psach, ale na szczęście także na ludziach, ale po raz pierwszy ten zabieg wykonano w roku 1901.
W roku 1939 podczas wystawy światowej w Nowym Jorku zapieczętowano i zamurowano kapsułę czasu. Kapsuła zawiera między innymi 1100 mikrofilmów, ale będzie odkopana za jakiś czas, nie tak szybko jak ta nasza, która jest na placu Chełmońskiego, tylko ta w Nowym Jorku ma być otwarta w roku 6939. No a nasza w roku 2100, z tego co pamiętam. Czyli za 74 lata.
No i w tym samym roku urodził się najwybitniejszy chyba żyjący polski aktor Janusz Gajos, wszystkiego najlepszego, panie Januszu. Tak, sporo dziś znanych osób świętuje urodziny, nie tylko Janusz Gajos, a także Julio Iglesias. Kto jeszcze? Grzegorz Markowski. I Bruce Springsteen, czyli Boss.
A 50 lat temu powstał w Polsce Komitet Obrony Robotników. To była bardzo ważna organizacja, organizacja opozycyjna wtedy w jednym szeregu, co dzisiaj trudno sobie wyobrazić. Postaci, które dzisiaj są po przeciwnych stronach barykady. A wśród tych założycieli, no między innymi Antoni Macierewicz. Nie między innymi, tylko przede wszystkim.
I jeszcze wydarzenie ważne w historii Prus i Niemiec. W roku 1862 król Prus Wilhelm I był w ostrym konflikcie z pruskim parlamentem. Był spór o reformę i finansowanie armii, no i na pomoc wezwano Otto von Bismarcka. Zapewnił władcę o swojej bezwzględnej lojalności, obiecując, że przeprowadzi reformę wojskową i będzie rządził nawet bez zatwierdzonego przez parlament budżetu. Wzruszony i pokrzepiony Wilhelm podarował dokument abdykacyjny i jeszcze tego samego dnia mianował Bismarcka premierem Prus. No i Bismarck wtedy został premierem Prus, potem doprowadził do zjednoczenia Niemiec. Z naszego punktu widzenia raczej nie była to fajna postać. Nie była to fajna, ale w przypadku Prus i Niemiec, no to jeden z bohaterów narodowych, tak trzeba powiedzieć.
Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw lub kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń. Oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek. Straszył premier Donald Tusk, ale nie tylko on straszy wojną. No chociaż to nie taka pierwsza wypowiedź premiera. Tych wypowiedzi premiera w ostatnich miesiącach było co najmniej kilka, że zagrożenie narasta, że być może będzie wojna. Podchwytują to media. No na przykład nie musimy daleko szukać i długo szukać dzisiaj, Rzeczpospolita zamieszcza taki oto artykuł: "Będzie wojna?" ze znakiem zapytania jeszcze.
Tak, to trzeba wiedzieć o zagrożeniu Polski ze strony Rosji. Rosyjskie służby mają na celowniku zakłady produkujące uzbrojenie dla Ukrainy, chcą utrudnić jego dostawy, dlatego będą kolejne ataki na węzły komunikacyjne. I można odnieść wrażenie, że zmierza to do pęknięcia wrzodu, modułu, który ciągle narasta, napisano w Rzeczpospolitej.
Czy boimy się takich tekstów? Czy w ogóle obawiamy się wojny? Czy politycy straszą nas w imię własnego interesu? Choć są też i takie opinie, że to tylko taka gra polityczna, żeby wzmocnić swoją pozycję, no bo to poparcie dla obecnie rządzących, no co tu dużo mówić, nie najwyższe. Mogłoby być lepiej. No mogłoby być lepiej, ale w sondażach i tak jest to cały czas numer jeden. Ale dla rządu, jako rządu. Dla rządu na pewno.
Więc czy my bierzemy to poważnie pod uwagę, robimy zapasy soli, cukru, kaszy, ryżu? Jak możemy się przygotować ewentualnie, skoro są takie zapowiedzi? Czy w ogóle to są tylko bzdury? Co jakiś czas, jak przekonują niektórzy, premier Donald Tusk straszy wojną, no bo mówi, że należy się spodziewać działań ze strony Rosji, jeśli nie w kierunku Polski, to na przykład w kierunku państw bałtyckich. I czy rzeczywiście premier posiada jakieś informacje i sytuacja jest naprawdę zła, czy może to tylko taki zabieg polityczny, jak przekonują niektórzy komentatorzy? Niektórzy też przekonują, że takim zastraszonym narodem łatwiej się rządzi.
Rozmawiamy także z lokalnymi politykami na ten temat. Na początek Marcin Pietras z Konfederacji Korony Polskiej. Dzień dobry, witamy pana.
Dzień dobry, witam serdecznie.
Jak pan reaguje, słysząc takie... No wystąpienia premiera. Wystąpienia premiera Donalda Tuska.
Ja myślę, że to nie tylko premier Tusk, to niemalże cała nasza klasa polityczna robi wszystko, aby posłać nas na wojnę, nie naszą wojnę, bo ta retoryka wojenna, chociażby na ostatnio minister Sikorski, który mówi, że w 60 dni zdobędziemy Rosję, wcześniejszy Hołownia, który mówi, że będziemy wdeptywać Putina w ziemię, a jeszcze wcześniej pani Gosiewska, która na jednej z pokazów wojskowych wsiadła do czołgu i hejnałowcę wołała. Zatem ta retoryka wojenna i powiedziałbym retoryka nawołująca do działań agresywnych, a nie obronnych jest wszem i wobec obecna, a ja jestem przedstawicielem środowiska, które no chyba jako jedyne nawołuje i mówi o pokoju, nie mówi o wojnie, ale mówi o pokoju. W niedzielę, minioną niedzielę w Warszawie już po raz dwudziesty nasze środowisko, czyli Konfederacja Korony Polskiej, organizowała taki marsz: Polska za pokojem. One się odbywają w różnych miastach, ale ten był ostatni w Warszawie, w którym mówimy, że nie dajmy się w tę wojnę wciągnąć, bo szanowni państwo, kogo na tę wojnę poślą? Poślą mnie, poślą panów redaktorów, nasze dzieci, ale żaden minister, premier na front nie pójdzie, tak? A jak nas poślą na ten front, no to kto z nas wróci?
Panie Marcinie, a czy mimo wszystko nie powinniśmy obawiać się Rosji i prezydent Putin przedstawił swoje żądania już kilka lat temu i chce to realizować. Nie obawia się pan takich imperialistycznych zapędów Putina?
Szanowni panie redaktorze, ja nie powiem, nie jestem zdania, aby pan Putin był gołąbkiem pokoju. No broń Boże, ale takich niby gołąbków pokoju mamy wielu. I tak, na każdy scenariusz powinniśmy być gotowi. Tak, powinniśmy mieć dobrze uzbrojoną i wyszkoloną armię, aby ona była w stanie nas obronić, ale podkreślam to słowo: bronić, a nie być wysyłana na obce wojny.
Ale kto powiedział, że polskie wojsko zostanie wysłane na obce wojny? A gdyby na przykład została jakoś zaatakowana Łotwa czy też Estonia, to jak powinniśmy się zachować?
Szanowni państwo, no obowiązuje nas pakt NATO. Punkt piąty, z tym że chcę przypomnieć, że ten piąty punkt nie mówi, że jeśli tylko któryś z państw zostanie zaatakowany, no to hejże hola, mobilizacja i za pięć minut nasze wojska są na Łotwie czy tam na Litwie. On mówi o podjęciu adekwatnych i odpowiednich kroków i również musimy sobie zdawać sprawę, że to takie same podejście będzie w stosunku do naszego kraju, jeżeli będziemy zaatakowani z którejkolwiek ze stron. To znaczy, że my musimy mieć na tyle silną armię, aby ten atak odpierać i to nie przez jeden dzień czy dwa, ale przez dłuższy, dłuższy czas, żeby nasi sojusznicy zechcieli nam pomóc, a bądźmy, zwróćmy się w stronę historii, 39 rok, wtedy też mieliśmy sojuszników, też mieliśmy gwarancje bezpieczeństwa. Co nam po nich pozostało? No odpowiedzcie sobie państwo sami na to pytanie.
Bardzo panu dziękujemy. Marcin Pietras z Konfederacji Korony Polskiej był z nami. Dziękujemy serdecznie.
Nie wiem, czy możemy do końca ufać słowom premiera, ale wszystko, co mówi, jest niepokojące i nie można tego lekceważyć ? tak skomentował ostatnie wystąpienie premiera Donalda Tuska w Sejmie europoseł Michał Dworczyk, kiedyś w PiS-ie, dziś w tym nowym ugrupowaniu Mateusza Morawieckiego.
No a z nami jeszcze jeden polityk, lokalny polityk, ale tym razem z Partii Razem. Z nami Tomasz Głucwa.
Dzień dobry, witamy pana.
Dzień dobry.
Czy pan, kiedy słyszy te wszystkie ostrzeżenia, przestrogi naszych polityków, obawia się przyszłości?
Straszenie wojną jest stare jak cywilizacja i tutaj nic nowego pan Donald Tusk nie odkrył. Moim zdaniem to troszeczkę przykrywanie jego nieróbstwa, żeby tłumaczyć to, że nie możemy poprawić służby zdrowia, bo musimy wydawać pieniądze na obronność. Obronność leży, nie mamy obrony cywilnej, innego typu rzeczy, więc tutaj ciężko mi powiedzieć, czy to jest skuteczne straszenie. Mamy oczywiście za granicą wojnę, oczywiście Rosja stosuje ataki hybrydowe na państwa. Państwa europejskie, w tym Polskę, szczególnie patrząc ostatnie wydarzenia, gdy mieliśmy jakieś tam wybuchy na torach, wykolejenie prawie pociągu, więc no tutaj możemy się obawiać, natomiast musimy się skupiać na tym, żeby Polska była silniejsza.
W jaki sposób? Wzmacniać armię, tak?
Oczywiście armię, obronę cywilną, odporność państwa ogólnie, dlatego że państwo jest przygotowane do wojny, gdy ma silną gospodarkę, gdy ludzie tak naprawdę chcą bronić tego, co mają. A chcą? Czy nie, jak panu się wydaje? Proszę państwa, przy takich sytuacjach jak słaba ochrona zdrowia, niedziałające tak jak powinny urzędy i tak dalej, i tak dalej, no to ludzie się nad tym zastanawiają. Jeżeli państwo jest silne i opiekuńcze, to ludzie bardziej się garną do tego, żeby bronić to, na czym im zależy, a na tym chyba ludziom zależy, żeby się dobrze żyło i żeby mieli spokój.
Ewentualne przywrócenie poboru do wojska, czy też chociażby jakieś obowiązkowe ćwiczenia, to jest dobry pomysł w obecnej sytuacji?
Myślę, że przede wszystkim obowiązkowe ćwiczenia, chociażby podstawy takiej obrony cywilnej powinny być mocno nakreślone dla ludności, a jeżeli chodzi o taki stary pobór, który kiedyś był dwuletni, myślę, że to jest wyrwanie ludzi po prostu z normalnego życia na dwa lata, ale krótsze szkolenie, trzymiesięczne czy nawet rozłożone po tygodniu, po dwóch w przeciągu roku, myślę, że jest to jakaś opcja, która spotkałaby się z przyzwoleniem ludzi i chętnie by zobaczyli, jak to wygląda od tej strony.
Dziękujemy bardzo. Tomasz Głudzwa z Partii Razem był z nami. Dziękuję. Wszystkiego dobrego. Dużo spokoju panu życzymy.
Zdaje się, że Rozwój Plus zaproponował taką koncepcję, że po skończeniu szkoły średniej takie obowiązkowe trzymiesięczne przeszkolenie, no bo wtedy, zanim wybierze się kierunek studiów... To ma się trzy miesiące wolnego i ci ludzie nie wiedzą, co z sobą zrobić. Nie wiedzą, to niech się pójdą i wyszkolą. Tak, i to dotyczyłoby nie tylko mężczyzn, ale także kobiet. Taki jest pomysł.
Tak, ale pomysł też poszedł dalej, to znaczy Rozwój Plus poszedł dalej w tym pomyśle i zaproponował, żeby takie obowiązkowe dwumiesięczne szkolenie przeszli wszyscy parlamentarzyści, żeby po prostu przykład szedł z góry. No i czy to jest też dobry pomysł, o to państwa pytamy.
Sporo komentarzy już w tej chwili, ponad dwadzieścia, widzę dwadzieścia sześć na naszym profilu facebookowym. Co państwo tam piszą? Czy politycy straszą nas wojną? No nie tylko politycy, ale dziennikarze też, napisała pani Katarzyna, pan Jacek, ale o tym za chwilę, bo teraz kolejny słuchacz.
Dzień dobry.
No, dzień dobry panowie.
Dzień dobry. Ja jestem tego zdania, że każdy mężczyzna po dziewiętnastym roku życia, przynajmniej ten rok czasu powinien być w armii, poznać wszystko, jak to się mówi, jak to wszystko działa, być przygotowany do obronności kraju. A mówimy, że braki finansowe takie czy inne, no jest bardzo prosty sposób. Tak? Parlamentarzystom obniżyć diety poselskie przynajmniej o 15% i pieniążki się znajdują.
Tak, bardzo proste.
Bardzo genialne, no dziękujemy panu bardzo. No, pozdrawiam. 15 minus 15% dla każdego posła, ile to będzie? Czy to nam załatwia sprawę? Posłów plus stu senatorów, no to rzeczywiście wystarczy na służbę zdrowia. No wszystko, na wszystko. I jeszcze nawet możemy... I jeszcze nawet zostanie. I jeszcze możemy poszerzyć program CPN. Dzięki temu pomysłowi naszego słuchacza. Bardzo panu dziękujemy.
Czy politycy straszą nas wojną? Czy coś jest na rzeczy? Czy może to tylko takie strachy na lachy? Tak, bo takim zastraszonym narodem łatwiej się rządzi, jak twierdzą niektórzy. No i czy to straszenie polityków przekłada się na nasz stan psychiczny? Tak, i czy jesteśmy ewentualnie jakoś przygotowujemy się, skoro ma być wojna? No tak.
Dzień dobry, Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków i z Radomia z nami. Witamy pana serdecznie.
Kiedy pan... Przed sesją, tak wiemy. A coś ciekawego się ma wydarzyć na sesji dzisiaj, czy dopiero przekonamy się za kilka godzin?
Przekonamy się, przekonamy się. Nie będę tutaj uprzedzał.
Panie Pawle, kiedy pan słyszy te słowa premiera, ale nie tylko, ministra obrony narodowej, ale nie tylko, i innych polityków, to czy rośnie w panu obawa o przyszłość?
Myślę, że nie. Dlaczego? Dlatego, że jako leśnicy jesteśmy przyzwyczajeni do takiej troszeczkę zmilitaryzowanej pracy, ponieważ nasze pojazdy, te które używamy, zwykle terenowe, do celów służbowych, one mają przydział wojskowy, one są zewidencjonowane. My po prostu jako lasy też na wypadek wojny mamy pewne procedury, ale to jest już bardzo, bardzo długo. To nie jest tak, że w tej chwili wpadamy w panikę, prawda, zawodowi partyzanci są zawsze... Zawsze przygotowani. No to żartuję, ale właśnie ukształtowanie terenu, las, to jest takie po prostu dobro narodowe, które też sprzyja nam, jeśli chodzi o wypadek wojny. Ja generalnie jestem spokojny, jeśli chodzi o tutaj po prostu zagrożenie wojenne. Wydaje mi się, że oczywiście może być jakaś pomyłka na tej zasadzie, że może spaść jakiś pocisk, to się może zdarzyć i zdarzyło się. Natomiast tutaj jestem bardzo, bardzo mocno spokojny.
Oczywiście mam plecak ewakuacyjny, ale to mam go już kilka ładnych lat, zanim była inwazja na Ukrainę. Taki plecak posiadam, mam tam leki, mam to, ale to jest bardziej, w tej chwili go traktuję jako plecak wyprawowy, czyli gdybym szedł na wyprawę, mam tam na trzy dni jedzenia, ubrania, ale to taka rzecz normalna. Teraz mi się wydaje, że taki ten survival wojenny, bo to bardziej straszy się właśnie ludzi, znaczy może nie straszy, może zapomnieliśmy też o tym, bo pamiętam, kiedy schrony na osiedlu Wyzwolenia były budowane, potem zaniechano tych rzeczy, zaniechano jakichś instrukcji, zaniechano strzelań, które mieliśmy w szkole podstawowej, było PO, przysposobienie obronne i tutaj człowiek uczył się obycia z bronią, zresztą byłem w wojsku, nauczyłem się strzelać, ale myślę, że to jest bardzo ważne chociażby dla własnego samopoczucia, a i przede wszystkim może być to po prostu lokalny jakiś konflikt i też dzisiaj nie trudno o taki, jak widzimy, czy też uzbrojony jakiś człowiek wtargnie do szkoły i będziemy wiedzieli, jak się zachować. Myślę, że to nie zaszkodzi, natomiast jestem zupełnie, zupełnie spokojny, bo wydaje mi się, że dzisiejsza wojna jest troszeczkę inna niż nam się wydaje, ta, która była w 1939 roku. Patrząc na to, co się dzieje na Ukrainie, nawet w Iranie, to jest zupełnie inny rodzaj wojny.
Dziękujemy bardzo, Paweł Kowalski. Czy państwa, pan Paweł uspokoił, czy nie? Ale dziś rano mieszkańcy centralnej Polski mogli usłyszeć huki przypominające wybuchy. Już wiemy, co to było. Wyjaśniamy to zresztą na epiotrkow.pl. Jak poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, ten dźwięk był związany, wiesz z czym? Podejrzewam, że z samolotami, które przelatywały.
Tak, z działaniem wojskowego lotnictwa.
Wracamy do maglowania i do tematu numer jeden. Pytamy na Facebooku i na antenie, czy politycy straszą nas wojną. Jeśli straszą, to dlaczego straszą tą wojną? Czy rzeczywiście coś jest na rzeczy? Czy udało im się nas przestraszyć? Nad tym się też zastanawiamy. Rozmawiamy, rozmawialiśmy z lokalnymi politykami i także z dziennikarzami. Tak, Łukasz Warzecha, Do Rzeczy.
Dzień dobry.
Dzień dobry Panu, dzień dobry wszystkim słuchaczom.
Pan też takie odnosi wrażenie, że politycy chcą nas przestraszyć, może nie zastraszyć, ale przestraszyć na pewno. I jaki mają w tym cel, jeśli już?
Nie jest to tylko wrażenie, jestem tego absolutnie pewien, a cele również można dosyć łatwo wskazać. Przy czym oczywiście tutaj mówimy już o hipotezach. Nie mam przede wszystkim takiego poczucia, że chodzi tutaj o faktyczne przygotowanie kogokolwiek do czegokolwiek, bo gdyby o to chodziło, to to przygotowanie miałoby bardzo konkretną postać. Jeżeli dzisiaj mamy taką sytuację, że alerty RCB bombardują nas moim zdaniem skandalicznym sformułowaniem o ataku z powietrza, sugerując, że ktoś specjalnie, celowo i w zmasowany sposób nas atakuje, a jednocześnie ludzie, którzy dostają te alerty, nie mają właściwie co ze sobą zrobić, bo nie ma ani schronień, ani tym bardziej schronów, to znaczy, że nie chodzi tutaj o to, żeby naprawdę nas na coś przygotować. Może chodzić o osiągnięcie efektu flagi, bardzo znanego w psychologii społecznej i w polityce, ale może również chodzić o to, żeby przygotować nas czy zrobić grunt polityczny pod wdrożenie rozwiązań, które na przykład będą ograniczały w związku z rzekomym zagrożeniem wolność słowa.
No i mamy również segment polityków już nie polskich, bo przecież te zapowiedzi czy to straszenie to nie jest tylko Polska, to jest również cała retoryka głównego nurtu politycznego w Unii Europejskiej, gdzie także można wskazać, jaka korzyść z tego wynika. Na przykład prezydent Macron o tym mówi, choć jemu już, tak że tak powiem, chyba tak bardzo nie zależy na tym, bo już władzę odda w przyszłym roku. Zwracam uwagę, że te zapowiedzi, które również tutaj wiele osób zauważyło w Polsce, że z takim przekazem wyszli Marine Le Pen i Jordan Bardella z Zjednoczenia Narodowego, to odczytuję jako taki swego rodzaju retoryczny francuski odwet za ten krok. Zwracam uwagę, że to nastąpiło wkrótce po tym, jak Rosja zdecydowała o, można powiedzieć, zasekwestrowaniu majątków francuskich firm na swoim terytorium, które tam nadal działały. To między innymi chodzi o sieć Auchan.
Dobrze, a czy są jakieś partie w Polsce, których przedstawiciele nas nie straszą? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Konfederacji Korony Polskiej, Grzegorza Brauna, i pan Marcin Pietras powiedział, że jego partia jest jedyną, która nie straszy, która nawołuje do pokoju, która nawet organizuje takie pokojowe marsze. Podobno coś takiego miało miejsce w niedzielę w Warszawie. Czy tak jest w istocie, że tylko partia Grzegorza Brauna nas nie straszy, a pozostałe już tak?
Nie mam takiego wrażenia. Zresztą uważam, że Konfederacja Korony Polskiej z kolei idzie w drugą stronę, często zbyt daleko, ale jeżeli przeczytamy to, co mówią analitycy, a nie analitycy względnie obiektywni, a nie osoby zaangażowane politycznie, no to też nie znajdziemy tam straszenia jakimś rychłym atakiem na Rosję, rychłym atakiem na Polskę. Mamy dzisiaj na przykład w Rzeczpospolitej ciekawy tekst pana redaktora Kozubała, który przywołuje opinie wielu osób, bo tam są i wojskowi, i analitycy spraw międzynarodowych. Żadna z tych osób jako żywo nie twierdzi, że Rosja nas zaatakuje, natomiast pojawiają się takie przewidywania czy warianty, że może nastąpić jakaś prowokacja, no ale prowokacja nie jest tym samym co atak. Tam właściwie wszyscy mówią, że Rosja działa i będzie działać poniżej progu wojny, więc tutaj jest duża zgodność.
Natomiast jeżeli chodzi o straszenie wśród polityków, to ja mam wrażenie, że przede wszystkim straszą nas rządzący, no bo oni mają wszystkie instrumenty w ręku, oni decydują o tym, co się ukazuje w raportach RCB, ich wypowiedzi są najbardziej i najczęściej odnotowywane i mają największą wagę, no bo oni też mają dostęp do informacji. Dlatego kiedy pan premier wychodzi i twierdzi, że dostał na biurko jakiś tajny raport CIA, no to wiele osób może pomyśleć, no skoro premier tak mówi, no to rzeczywiście sprawa jest poważna. Natomiast niewiele osób zada sobie pytanie, jakim cudem polityk, który jest najbardziej skonfliktowany z Białym Domem, miałby akurat on jeden dostać jakiś tajny raport CIA na swoje biurko. To jest po prostu politycznie kompletnie nieprawdopodobne.
Dziękujemy bardzo. Łukasz Warzecha, Tygodnik Do Rzeczy, był z nami w Maglu. Dziękujemy.
Dzień dobry.
Dzień dobry. No tutaj słyszę różne fajne wypowiedzi, nam też, ludzie rozsądni w naszym narodzie. Tylko nie można powiedzieć o państwie, które rządzi, o paniach, pano... paniach, które aktualnie rządzą naszym krajem. Ja się odwołam do takiej wypowiedzi pana prezydenta, kiedy on na kampusie, który był organizowany przez właśnie Platformę Obywatelską, czy tam Koalicję Obywatelską, padło takie stwierdzenie, że w sumie to oni nic nie zrobili przez ten okres czasu, za co oczywiście pan prezydent przeprasza, ale dajcie im jeszcze jedną szansę, oni na pewno już w dwa lata wszystko zrobią. I powiem tak, utrzymywanie takiej narracji wojennej to jest nim bardzo na rękę. Oni widzą w tym jakąś możliwość przeciągnięcia jeszcze się na następną kadencję z tym swoim nieróbstwem, swoimi aferami od kłódzka po kłodawę, można powiedzieć, i jeszcze tam od lekarskiej i tak dalej, to jest długa lista. I oni wiedzą, że przy zmianie władzy, no niestety, ale może w końcu ktoś tutaj ruszy, z panów prokuratorów i policjantów, do aktywnego działania. I wiedzą, że muszą tą władzę trzymać. Wobec tego jest to opcja, myślę sobie taka opcja atomowa, bardzo trudna do użycia, aczkolwiek opcja, która jest brana pod uwagę na pewno przez tych ludzi, co rządzą, żeby w tym kraju nie było wyborów mimo wszystko i żeby zrobić jakiś taki ogólnonarodowy, niekoniecznie stan wojenny, ale może z jednym województwem, może z jakimiś dwoma. No i ciągnąć te wybory, które się nigdy nie odbędą, rok, dwa, trzy, cztery, aż się w końcu oni wszyscy fajnie ustawią. Także to jest moja taka smutna konstatacja. Naprawdę to, co się dzieje z tym krajem, to taki obłęd i wychodzą wojskowi i mówią, że my nie mamy absolutnie żadnej ochrony antydronowej, antyrakietowej w telewizji u Jankowskiego. To po prostu państwo naprawdę poległo na wielu frontach, wojny nie zaczynają.
Dziękuję bardzo. Dziękujemy bardzo. Nie powiało optymizmem z pana wypowiedzi. To może Leszek Miller uspokoi, były premier, który twierdzi, że żadnej wojny tutaj nie będzie.
Ja nie sądzę, żeby Rosja chciała nas atakować naprawdę. Ja ciągle słyszę o jakiejś wojnie, którą my podobno toczymy, ale jeżeli tak, to dlaczego Sejm się tym dokładnie nie zajmie i nie wypowie wojny? Ja myślę, że dzisiaj wszyscy odpowiedzialni politycy powinni się na tym koncentrować, co zrobić, żeby nie dopuścić do wojny, która pewnie byłaby ostatnią wojną w dziejach naszej cywilizacji.
Tyle Leszek Miller, były premier.
Taki temat zaproponowaliśmy, no bo co rusz słyszymy najczęściej od premiera, no od kogo w końcu mamy słyszeć? Od premiera, może od prezydenta. Czy jest jakieś zagrożenie? Nie wszyscy wierzą w to, na to pytanie, które zadaliśmy choćby na naszym profilu facebookowym: czy nas straszą? Sporo odpowiedzi takich krótkich: tak, straszą, tak, straszą, niepotrzebnie straszą. Nie strasz, nie strasz, bo wiadomo, co się stanie. Tak, tak. Pan Szymon z kolei, chyba jako jeden z nielicznych twierdzi, że to nie straszenie, to raczej ostrzeganie. Tak, trzeba ostrzegać ludzi przed wojną, bo Rosja to nasz śmiertelny wróg. To opinia pana Szymona. Pan Jacek z kolei napisał: Diabli wiedzą, co tam w głowie Putinowi świta, czy nie pójdzie na całość jak kanclerz III Rzeszy jakiś czas temu. Dziękujemy państwu bardzo.