Magiel
•
09.09.2026
Dziewiąty dzień dziewiątego miesiąca w roku, 9 września. Witamy w Maglu. Marcin Cecotka i Robert Gala. Właśnie dzisiaj, czyli w środę, obchodzimy Międzynarodowy Dzień Urody. Pozdrawiamy tych, którzy szczególnie o swoją urodę dbają. No kto obchodzi, to obchodzi, więc pozdrawiamy. Oczywiście.
Co dziś jeszcze w kalendarzu? Co jeszcze? No na przykład Dzień Recyklingu Baterii albo Dzień Testera Oprogramowania. Nie chciałbym być takim testerem oprogramowania. W ogóle żadnym testerem, szczerze mówiąc.
No to teraz kalendarium ku przestrodze. W roku 1370 nasz ówczesny król Kazimierz Wielki został ranny w nogę podczas polowania na jelenie, uważaj, w lasach przedborskich, czyli niedaleko nas. Niedaleko nas. No i dwa miesiące później zmarł, czyli polowania bywają niebezpieczne nie tylko dla zwierząt. Także dla króla.
Rok 1896. Wtedy właśnie niemiecki chirurg Ludwig Rehn przeprowadził pierwszą udaną operację serca. Co najważniejsze, pacjent przeżył.
W 1970 premiera pierwszego odcinka serialu Kolumbowie w reżyserii Janusza Morgensterna, a rok później premiera pierwszego odcinka serialu Przygody psa Cywila w reżyserii Krzysztofa Szmagiera, tego samego, który kilka lat później nakręcił inny serial 07 zgłoś się.
I jeszcze taka oto rocznica, trochę zapomniana, ale ważna: bitwa w roku 1698, hetman polny koronny Feliks Kazimierz Potocki pokonał Tatarów w bitwie pod Podhajcami. Zwycięstwo Potockiego pod Podhajcami dało Polsce to, czego potrzebowała przy stole obrad: dowody kontroli i tego, że wciąż potrafi bronić swoich granic. Stary świat grzmotów kawalerii i gazu. Nadszedł nowy świat muszkietów, artylerii, okopów i wspólnej strategii, a pod Podhajcami Rzeczpospolita użyła go, by raz na zawsze położyć kres zagrożeniu, które od wieków czyhało na jej granicy. Tatarzy przez kilkaset lat nas nękali takimi wyprawami i to w zasadzie była ich taka ostatnia wyprawa, na szczęście nieudana.
W 1996 roku powołano u nas do życia Radę Języka Polskiego, która miała radzić, jak sobie radzić z językiem polskim. No nie wiem, czy wygrywa, czy przegrywa, patrząc na niektóre wpisy, wydaje mi się, że jednak przegrywa. Może jeszcze nie opanowała ta Rada Internetu, nie ogarnęła tego wszystkiego. To będzie bardzo trudne. Ale no niech próbują, od tego są, po to zostali powołani.
A my dzisiaj też trochę o języku, o takim regionalnym języku, o takich zwrotach, wyrażeniach, słowach znanych w zasadzie tylko u nas, no bo tylko u nas na autobusy mówi się MZK-i. W innych częściach kraju to słowo jest po prostu nieznane. No nieznane, a u nas w Piotrkowie od wielu, wielu lat tak się mówi. Takich słów, czy też czasami nawet zwrotów jest trochę więcej. Czy ktoś przypomni jakieś kolejne, no to oczywiście czekamy na naszych słuchaczy, na aktywność, jak zwykle liczymy. A nie wykluczamy także nagrody dla aktywnego słuchacza bądź słuchaczki, na przykład migawka, tak się mówi na taki bilet miesięczny, okresowy na komunikację miejską, czyli na MZK-i właśnie. Albo krańcówka, no to też jest takie słowo znane w naszym województwie, oznacza przystanek początkowy lub końcowy linii autobusowej.
Generalnie są takie słowa, zwroty używane w poszczególnych regionach. Inaczej jest na Śląsku, inaczej na Podkarpaciu, inaczej też gdzieś na Kaszubach. Każdy region ma takie swoje zwroty, a my poszukujemy dziś takich charakterystycznych tutaj dla nas. Czekamy na państwa.
Dzień dobry. Tak, słuchamy pana. Jako ogłoszenie, tak? Bo tu na Witosa światła nie ma.
Gdzie nie ma?
Na Witosa.
Na Witosa, tak, już tydzień czasu nie ma.
Ale to nie ma światła na ulicy czy w mieszkaniu?
Na ulicy.
Na ulicy. Na całej ulicy Witosa nie ma światła, tak?
Tak, po prawej stronie, to jak pętla jak jest.
A w pobliżu pętli. Dobrze, że tłumaczysz, bo nie wszystko rozumiem. Cała ulica nie ma światła. Zna się trochę te języki.
To prawda, warto się było uczyć. Ale, znaczy pan mówi, że cała, ale przed chwileczką powiedział, że po prawej stronie. A po prawej to nie, to? Jak od Piotrkowa. Oni sobie z tego nic nie robią.
Dziękuję bardzo.
Dziękujemy panu serdecznie i tobie dziękuję za tłumaczenie. No w każdej sprawie. Ale sprawa jest do rozwiązania, tak nie może być. Jak stwierdził tutaj nasz słuchacz już od tygodnia na ulicy Witosa po prawej stronie nie ma światła. No i z takimi sprawami też można do nas się próbować dodzwonić. Zapraszamy.
Ważne informacje z Radomska i ważne informacje o nagrodzie, ale o tym za chwilę, bo najpierw inextażczyk właśnie z Radomska.
Dzień dobry.
Dzień dobry, witam serdecznie. No właśnie, dzisiaj temat bardzo interesujący. Z Radomska, jeżeli chodzi o ciekawe powiedzenia, to oczywiście na pierwszy plan wysuwa się takie stwierdzenie: Hej, siup Radomsko, żyje się niewąsko. To wprost można nazwać hymnem Radomska, bo również motywem przewodnim utworu jest też taka fraza: żyje się niewąsko, pije się wódeczkę, żyje się w deseczkę.
No, ta druga fraza to troszeczkę taka interesująca również. Nawet gdy radomszczanie są gdzieś w Polsce i informują, w jakim mieście mieszkają, to pada takie stwierdzenie: Aha, to tam, gdzie żyje się niewąsko. No i tak dalej. Przyjezdnych do Radomska budzi zdziwienie też taki zwrot, nie wiem, czy radomszczanie o tym słyszeli, ale z pewnością tak, że coś się uksyło. Inaczej, że coś się ułamało, pękło, to w Radomsku podobno jest to wyraz uksyło i budzi też spore zdziwienie.
Jest jeszcze jeden zwrot, podobno też radomszczański, że jest coś w cały świat. Też to budzi zdziwienie. Bo to oznacza mniej, nie więcej, jak że coś jest zrobione chaotycznie, bez ładu, bez składu. W Radomsku mówimy, że coś jest w cały świat.
I jeszcze jeden wyraz. Nie wiem, czy wiecie, co oznacza wyraz chynchy. Chynchy to takie chyba części od ziemniaka, tak?
Nie, to podobno zwrot radomszczański, bo i występuje też w takiej formie heńchy, a to oznacza gęste krzewy, zarośla, wysokie trawy, czyli chynchy radomszczańskie.
Dziękujemy bardzo.
To był Staszczyk, czyli chynchy to też można mówić właśnie na takie pozostałości po ziemniakach, te górne części. Ale to powiedzenie fajne, prawda? Hej, siup Radomsko, żyje się niewąsko. Nieoficjalny hymn Radomska, jak słyszeliśmy.
Ciekawy hymn.
Ciekawy, tak. Nieoficjalny na szczęście. Ale może Rada Miasta przyklepie i podejmie to i to będzie już oficjalny hymn.
A obiecaliśmy nagrody, mamy zestaw nagród, tym razem ufundowany przez radio. Co tutaj w tym zestawie? Między innymi pendrive, 128 gigabajtów. Nieźle, nieźle. Po prostu niesamowicie. Jest też między innymi nasz strefowy kubek numer jeden w twoim regionie, Strefa FM. No i są też dodatki, długopisy. No i to wszystko w takiej torbie radiowej.
Tak jest. Jeden taki zestaw mamy dla państwa, no ale trzeba się do nas dodzwonić i wykazać jakąś inwencją, czyli powiedzieć, jakie słowa, zwroty, wyrażenia są charakterystyczne dla naszego regionu. Na razie komentarze przede wszystkim na naszym profilu facebookowym, do nich jeszcze oczywiście przejdziemy.
Dzień dobry. Miałam okazję słyszeć takie słowo nasztycha, ewentualnie na ukośkę. Jeszcze takie słowo się pojawiło, jest to jakby przejście na skróty.
Na skróty, dokładnie.
I to u nas, tak?
Na ukośkę, tak? Dokładnie, dokładnie. To jest z regionu właśnie tomaszkowskiego, więc takie słowo też...
Też gdzieś mi tam się udało usłyszeć. Dobrze, to pani Iwono, wpisujemy to na listę, naszą listę, którą tworzymy właśnie dzisiaj w Maglu. Dziękujemy serdecznie.
Dziękuję serdecznie. Do usłyszenia. Panią też wpisujemy na taką listę potencjalnych zwycięzców w naszym konkursie. Jeden fajny zestaw mamy dzisiaj dla aktywnych słuchaczy.
Dzień dobry.
Słuchamy.
Najbardziej piotrkowskie ze wszystkich piotrkowskich słów to po prostu słowa MZK. MZK, no właśnie, też tak nam się wydaje. Nie ma innego bardziej piotrkowskiego słowa niż MZK. Nikt nigdzie nie wie, co to jest MZK, tylko my wiemy, co to jest MZK.
To prawda, od dawna o tym mówimy, że tylko w Piotrkowie tak się mówi. Tylko w Piotrkowie MZK.
A wie pani, dlaczego się mówi MZK?
No tak, no bo mamy Miejski Zakład Komunikacyjny.
Oczywiście, że tak. Przecież to za długo mówić, no więc jest MZK, no zawsze.
To prawda. Bardzo dziękujemy pani Iwo.
Dziękuję.
I to słowo, i panią też wpisujemy na listę. To nie jest tak, że w innych miastach nie ma zakładów komunikacyjnych, są, ale nie używa się właśnie tam takiego określenia jak MZK.
Pan Mariusz, poprawię, że po ziemniakach to nie chynchy, tylko łęciny. Łęciny, też tak się mówi.
A teraz pan Kacper z nami, dzień dobry.
Chynchy też mają szerokie znaczenie, związane z ziemniakami. Ja dzwonię natomiast z komunikatem do mieszkańców miasta i gminy Rozprza. Pojawiam się tutaj u was co jakiś czas, informując o tym, że powstała inicjatywa Rozprza Forum, która daje mieszkańcom miasta i gminy Rozprza możliwość utworzenia wątku, napisania komentarza, czy też, co najważniejsze, zadania burmistrzowi pytania, takiego pytania od siebie. Te pytania będą zebrane, są one administrowane. Jesteśmy umówieni na spotkanie z burmistrzem za około miesiąc. Burmistrz zdecydował się odpowiedzieć na pytania mieszkańców. Piłeczka po stronie mieszkańców w tym momencie. Warto te pytania kierować, zadawać www.rozprzaforum.pl.
Dziękujemy bardzo, www.rozprzaforum.pl. I właśnie teraz sprawdzam, co tam ciekawego, jakie pytania się pojawiły. No już jakie pytania, to nie wiem, bo tutaj dopiero pytania można zadawać i rzeczywiście jest rozmowa bez obaw, tak zachęcają pomysłodawcy. Inkognito, ale odpowiedzialnie.
Dzień dobry. Słuchamy.
Ja w związku z tym słowem... Tak. Jak gdy się wprowadziłam tutaj w te tereny 40 lat temu, nie mogłam rozszyfrować bardzo długo słowa ciekać.
Ciekać, tak, tak. Nie wiedziałam w ogóle, co to znaczy. Wstydziłam się zapytać, bo myślałam, że to jest jakieś nieprzyzwoite wręcz słowo. Długo mi to zajęło, zanim z rozmowy wywnioskowałam, no to znaczy. Więc dla mnie absolutnie hitem numer jeden to jest słowo ciekać.
Zapisujemy, dziękujemy bardzo, to prawda. Gdzie indziej mówi się biegać raczej, a u nas czasami mówi się ciekać.
Dzień dobry. Tak, słuchamy. Jest takie słowo hechłać, czyli na przykład kroić coś bardzo tępym nożem.
Hechłać, no tak, tak, kiedyś tak się rzeczywiście mówiło. Ewentualnie, nie wiem, czy to jest regionalizm, ale jeszcze znam coś takiego jak kocopoły, sadzić kocopoły, czyli opowiadać jakieś głupoty.
Rzeczywiście tak się mówi, to prawda. Dziękuję pani bardzo.
Dziękuję. Opowiadasz kocopoły. Zdarza mi się.
O tej porze Paweł Kowalski z Nadleśnictwa Piotrków, to jest człowiek, który żyje w tym mieście od kilku dekad, w naszym regionie. Teraz to bardziej w lesie.
Dzień dobry, od sześciu.
No dobrze, nie będziemy wypominać, my się tym nie zajmujemy. Ja się cieszę, że jeszcze tyle żyję. I w bardzo dobrej kondycji.
Panie Pawle, czy pan zna jakieś słowa, wyrażenia, zwroty charakterystyczne dla naszego regionu? Sporo już państwo dzisiaj ich podali i napisali, jeszcze do nich wrócimy, ale może pan coś dołoży?
No ja troszeczkę się posilałem internetem też, ale no bo nie wiedziałem, czy to po prostu jest prawda, ale to słowo siajowo. Siajowo i galancie to było tak, że siajowo, no to słabo, kiepsko, właśnie też było takie, taka mowa jak jaka pogoda siajowa, no to... No to pamiętam, jak z kolegami się umawiałem. No i to galancie, no to też było, że dobrze wszystko, wszystko i git było, że takie słowo. No git też, ale to chyba w całej Polsce. Ale siajowo to było takie chyba najbardziej charakterystyczne.
No i oprócz tego to to włączanie u nas w spieczkowskim, zamiast włączanie, prawda. To, co pan mi zwracał uwagę i pan mnie tutaj wyszkolił, że włączam teraz. Ale to tam niektórzy też w skali ogólnopolskiej chyba.
W skali ogólnopolskiej też niestety tak się zdarza. Natomiast u nas w nomenklaturze leśnej właśnie też bywają słowa, gdzie nas po prostu nikt nie rozumie, prawda.
No na przykład?
No metr sześcienny, prawda, kubik. No to jest kubik właśnie, metr sześcienny. Jak mówimy, no to mówimy ile kubików drewna, prawda. No to też dla niektórych jest to albo papierówka, prawda.
No to papierówka to nie jabłko, tylko to jest po prostu surowiec drzewny przeznaczony na papier, prawda.
No i to takie też w lasach ci młodsi leśnicy już pewnych słów no nie ogarniają, bo to się też przez lata zmienia. Także to myślę, że 20?25 lat i zaczyna się takie słowo zmieniać, zaczynają wchodzić słowa bardziej takie dostępne, ale no pewnie będą ewoluować, bo dzisiaj internet niesie bardzo dużo różnych dziwnych słów, które są tak naprawdę no nieznane tym starszym pokoleniom. I tu zaczyna się problem poważny.
Dziękujemy panu bardzo, Paweł Kowalski był z nami. Dziękujemy.
Do tego naszego słownika, który dziś tworzymy, dopisujemy słowo siajowo, bo galancie to słowo już się pojawiło.
Dzień dobry, dzień dobry. Witamy i słuchamy.
Jestem takie słowo uksyło.
Było to słowo, już napisaliśmy.
Już wpisaliśmy, ale a co ono znaczy?
Ono znaczy chyba, że coś się tak ukręciło, po prostu ułamało.
Tak jest, to prawda. Bardzo pani dziękujemy.
Dziś w magazynie Magiel, tak można powiedzieć, temat luźniejszy, niepolityczny, bo zajmujemy się... Zajmujemy się językiem polskim, a dokładniej regionalizmami, jakie używane są zwłaszcza w naszym tutaj piotrkowskim regionie. Mało tego, tworzymy sobie taki słownik tych wyrazów i ich coraz więcej. Być może przybędzie ich również w tym momencie, bo z nami telefonicznie doktor Marek Grynkiewicz, językoznawca, kiedyś... O, na samym początku Radio Piotrków.
Tak, wtedy nazywaliśmy się Radio Piotrków.
Dzień dobry, panie Marku, witamy serdecznie.
O, dzień dobry.
No to tworzymy ten słownik wyrazów charakterystycznych dla naszego regionu. Sporo już wyrażeń, sporo słów mamy, na przykład na Łukośkę, MZK, hechłać, kocopoły, galancie, siajowo, upsyło. No to niektóre z tych propozycji naszych słuchaczy. Doda pan kolejne?
Oj, chcielibyśta od razu wszystko już znać, ale robita w radiu ładne audycje, a toli brat mojca gadoł, że to tako chabanina. Chabanina?
Nie mogiu słuchać, to ciepnął stąd do radia. Teraz jestem z wami, do tego mogę też wynieść na dwór. No tak trochę... Ale ta chabanina, panie Marku, chabanina to co?
To takie... To była ta... Chabanina to mięso... Takie ładne mięso. No jeszcze ciepać, mietła i takie inne. No nie chciałem nazywać was plonkami, no bo to tacy urwisy i łobuziaki. Abyśmy się nie obrazili.
Nie, absolutnie. Nie no, to ja wiem, oczywiście. Ale ja tutaj tak trochę nieporadnie przypomniałem taką... To raczej taka gwara...
Gwara łączyńsko-sieradzką, ponieważ... Prawdę powiedziawszy, jeżeli chodzi o gwarę piotrkowską, to nigdzie nie ma jej zapisanej, chociaż gwara na przykład poznańska czy warszawska mają bogate jakieś prezentacje, i to naukowe, i również takie popularnonaukowe.
No a my nie doczekaliśmy się, no bo to najczęściej wtedy, kiedy duże ośrodki akademickie dysponowały ludźmi, którzy chcieli się tym zająć. Z tym że gwary miejskie zawsze uchodziły za mniej konserwatywne, zatem ci językoznawcy, lingwiści niezbyt chętnie się nimi zajmowali. Uważali, że to niezbyt godne uwagi.
Natomiast w momencie, kiedy pojawiła się socjolingwistyka, następstwa jakby takie zaczęto przyglądać się również i takim gwarom miejskim, a właściwie takiemu innemu zróżnicowaniu lingwistycznemu Polaków i zwrócono też uwagę na języki zawodowe. No w Piotrkowie nie mieliśmy takiego dużego ośrodka, wtedy te prace się rozpoczynały, nie było też badań, no bo to trzeba by było mieć profesora, który jako swoich asystentów, uczniów czy studentów wysyłał w pole, w Krakowie, a u nas na dwór, żeby zbierali dane. No a to u nas się nigdy właściwie nie działo.
Przy okazji poprzedniej naszej rozmowy chciałbym jeszcze jednego regionalizmu, bo regionalizm to jest taka forma językowa, która nie kłóci się z językiem ogólnym, takim językiem normatywnym, czyli literackim, ale jest charakterystyczna dla danego regionu i w poprzedniej rozmówce, której akurat słuchałem, powiedział Kościół Bernardyn.
No tak.
Czyli bez odmiany bernardynów poprawnie.
Poza tym ja sam osobiście kiedyś musiałem się wyleczyć z pewnych właściwości, bo... Lingwiści tutaj, dialektolodzy znaleźli takie beznosówkowe wyspy w okolicach Piotrkowa. Zresztą my jako piotrkowianie nie mieliśmy szczęścia, ponieważ w tych wszystkich materiałach nigdy Piotrków nie był uwzględniany. Owszem, Witów, Milejów czy okolice Piotrkowa, zresztą tak nawet w nazwach tych publikacji to mówiło się o okolicach Piotrkowa, a nie o samym Piotrkowie.
No ale taka właściwość, jak ja musiałem się wyleczyć z włączania, czyli beznosówkowego wymawiania. Naprawdę mówił pan tak kiedyś, że włączam?
Tak, bo tak mówili tutaj, tak mówiło. Ja już jestem trochę starszy od was, więc tam, gdzie mieszkałem, beznosówkowe takie były jakieś wyspy, jak to się mówi. Tak samo musiałem się wyleczyć, znaczy było jakby pozbyć ze złamę czy zrobę, bez miękkości. Zrobę, złamę. Albo lubę. Nosówka na końcu, ale bez miękkości, bez miękkiego i. To więc takie to były przede wszystkim fonologiczne różnice.
Natomiast to, że ileś słów pojawia się w naszym języku takich regionalnych, to najczęściej związana jest z zawodami, bo to w tych kontaktach zawodowych terminologię naukową czy taką profesjonalną zastępuje się w codziennym kontakcie językowym innymi formami, prostszymi, które ułatwiają komunikację.
Dziękujemy panu bardzo. Ale to jeszcze na koniec, ponieważ żeby przykład takiego podać właśnie języka gwarowego miejskiego, no to ponieważ ja trochę interesowałem się językiem muzyków, tutaj sam zresztą trochę grywałem, to kiedyś zapytał mnie mój kolega, on mówi: Na czym grasz? A ja mówię do niego tak: No wiesz, szyję na wiośle, ale które jest samodziałem. Do tego używam klamota samodziału z kufrem marszala. Od czasu do czasu używam takiego bajeru marki Coros, to jest kaczka i ściszacz. No, kręconki nie używam, bo po prostu wcina doły. No on oczywiście mówi: A tak, no i porozmawialiśmy o tym, jak tego używamy. Czyli zrozumiał o co chodzi.
No to dobrze. Nie sądzę, żeby większość słuchaczy rozumiała o czym...
Ale my bardzo panu dziękujemy, doktor Marek Grynkiewicz. Językoznawca zdążył nam opowiedzieć. Dziękujemy panu bardzo.
Dziękuję.
Kolejna słuchaczka, pani Zofia.
Dzień dobry.
Dzień dobry, dzień dobry wszystkim. Witamy, słuchamy. Chciałam powiedzieć, też jestem elementem napływowym tutaj do Piotrkowa i co mnie zaskoczyło, oczywiście jak się mówiło o jakiejś torebce czy coś, że mówiło się, że to jest towaru. Ja nie wiedziałam, o co chodzi. A to chodziło o to, że ta torba jest z materiału. Jeszcze raz z czymś takim się spotkałam. Tak samo MZ-ka. W ogóle nie mogłam zrozumieć, z czym ci ludzie się poruszają na terenie Tomaszowa czy Piotrkowa. Dopiero potem się zorientowałam, że chodzi o autobusy.
Następne takie określenie: tuchcie.
Jakie?
Nie mogłam zrozumieć, o co, jakie określenie jest do... Może pani powtórzyć to słowo?
Tuchcie.
Tuchcie, tak? Tuchcie, a to były kapcie.
Aha, tuchcie w znaczeniu kapcie. Ciapcie to słyszeliśmy, ale tuchcie...
Tak, tak, tuchcie. Spotkałam się po prostu w tym rejonie pierwszy raz z takim określeniem. Jest też coś takiego, że chodzę za zakupami, za butami.
No tak. Ja tego nie znałam. Chodzę po zakupy, po buty. Albo na zakupy, tak. No, no.
Płynne takie przechodzenie z formy proszę pani na ty.
A, pani Basiu, a byłaś? Tego też nie ma w innych rejonach kraju. A już nagminne było złame kłame i to nauczyciele w szkole mówili: złamnie, złamiem, tylko złame, kłame. I to aż filtrowało w uchu. Takie gwarowe bardziej, ale rzeczywiście.
Dziękujemy pani bardzo, pani Zofio.
No proszę uprzejmie.
Pani Zofio, fajnie, że do nas zadzwoniłaś.
Dzień dobry. Tak, ja tutaj z okolicy słyszałam takie słowo, że ktoś mówił, że lata pawęd. Ja w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi, a to był jakiś owad i w sumie do końca dalej nie wiem, o jaki chodzi.
A jeszcze, może pani powtórzyć, jaki owad, jak się nazywa?
Pawęd.
Jeszcze raz poprosimy?
Pawęd.
Pawęd. Ha, przyznam, że nie słyszałem o takim owadzie, pawęd. Właśnie ja też tutaj tylko słyszałam w okolicy gdzieś.
A jak ten owad wygląda, ten pawęd? Proszę? Jak ten owad wygląda, ten pawęd? Wydaje mi się, że to było coś w stylu końskiej muchy, ale nie jestem pewna do końca, bo nie wiem. Taki dziwny robak jakiś, taki, nie znam nawet gatunku.
No tak, ale dziękujemy bardzo, bo nie słyszeliśmy o czymś takim, o pawędzie. Dziękujemy serdecznie.
A z nami w Maglu kolejny ekspert, ekspertka właściwie, pani Patrycja Czudak, przewodniczka po Łodzi, ale także regionie łódzkim.
Dzień dobry, witam panią.
Dzień dobry, witam. Pani Patrycjo, my dzisiaj w naszej audycji próbujemy stworzyć taki słownik regionalizmów. Kilkadziesiąt zwrotów już się pojawiło u nas. Zwrotów, słów.
Słów, zwrotów, tak, wyrażeń charakterystycznych przede wszystkim dla Piotrkowa i okolic, ale nie tylko, bo tak sobie myślimy, że słowo galancie znane jest także w Łodzi, prawda?
Tak, oczywiście, że tak i to w różnych odsłonach tego słowa.
To znaczy?
No właśnie. Może znaczyć coś dobrej jakości, czegoś dużo. Wczoraj też przed naszą rozmową jeszcze szukałam właśnie regionalizmów piotrkowa i tam się okazuje, że na przykład jest to określenie kogoś przystojnego nawet. O, że ktoś jest galanty, tak? Galanty kawaler.
Tak, tak, czyli dobrze wygląda. Tak, warto na niego zwrócić uwagę. Tego akurat nie wiedziałam, być może łodzianizmy w ten sposób łodzianie akurat ten też używają, bo to nigdy nie wiadomo.
Ciekawostka jest taka w ogóle o łodzianizmach i regionalizmach, tych słowach, które się pojawiają, że w zależności od nawet ulicy, dzielnicy, jakiegoś kręgu kulturowego, z którego dana społeczność, rodzina pochodzi, te słowa mogą się różnić i przez kilkadziesiąt lat mieszkania w naszym regionie ktoś jakiegoś słowa po prostu nie zna. Nawet wśród przewodników kiedyś robiliśmy takie zawody właśnie w rozpoznawanie regionalizmów i okazuje się, że nie wszystkie wszystkim są znane. My oczywiście ze względu na swoją zawodową działalność musimy większość znać i rozpoznawać, natomiast no nie wszystkie w stu procentach na pewno słyszeliśmy, używaliśmy w swoim życiu takim...
Nie no jasne, jasne. Pani Patrycjo, ale czy pani wie, jak w Piotrkowie mówi się na autobus miejski?
Nie wiem.
MZK.
MZK i to jest bardzo charakterystyczne słowo, tylko u nas znane w zasadzie. U nas chyba w Tomaszowie też używane.
No myślę, że u nas w Łodzi też by się coś znalazło właśnie, jeśli chodzi... Jeśli chodzi o transport, nie wiem jak u was, ale u nas ze względu na tramwaje jest takie powiedzenie, właściwie pytanie: czy pan, pani schodzi? Nie oznacza tutaj, że ktoś się wybiera na tamten świat, ja wiem, bo może się tak kojarzyć troszeczkę kolokwialnie, natomiast u nas oznacza: czy pan, pani wychodzi z tramwaju, a wynika to ze starej budowy tramwajów, które miały stopnie i motorniczy kierujący musiał pomagać pasażerom właśnie wysiąść z tego środka lokomocji.
A te najpopularniejsze łódzkie regionalizmy, które zaskakują, powiedzmy, turystów, którzy odwiedzają Łódź?
To zależy też, skąd turyści pochodzą. Ze Śląska, z południa Polski też jest bardzo ciekawa zabawa z turystami, bo ja zawsze robię taki konkurs: odgadnijmy, co dane słowo znaczy. I tutaj takim zwrotem akcji są właśnie regionalizmy związane z kulinariami, czyli z różnego rodzaju posiłkami. I tak żulik jest olbrzymią zagadką, czyli słodki chlebek, który nadal można kupić w piekarniach łódzkich, ale też nazwa słowo gołda, które nie oznacza sera, tylko mocny alkohol, więc tutaj jest właśnie zawsze duże zaskoczenie.
No i te słowa, które faktycznie my używamy, czyli migawka, krańcówka, to też jest trudno rozpoznawalne, ba, nawet jeśli wrócimy do kulinariów, angielka.
Tak, angielka to u nas też, u nas w Piotrkowie też tak się mówi. Ale u nas to właśnie budzi zainteresowanie.
Łodzianie też często używają regionalizmów, wyjeżdżając gdzieś, i to prowadzi do różnego rodzaju śmiesznych sytuacji, jak tutaj się dogadać, jeśli ktoś chce na przykład w Krakowie zamiast weki kupić bułkę właśnie angielkę, czyli bułkę paryską de facto.
No dobrze, a czy z pani obserwacji wynika, pani Patrycjo, że te regionalizmy zanikają, czy raczej nie, wręcz przeciwnie, cały czas się mówi z pokolenia na pokolenie się przekazuje?
To zależy które, to tak powiem. Jeżeli są używane w języku takim potocznym i są potrzebne, jak na przykład foliówka, taryfa... Właśnie galancie, siajowo, bajzel, czyli bałagan oczywiście. To tak, to tak, ale jeżeli są jakieś takie dawniejsze albo określają nawet, powiedzmy, dane miejsca w Łodzi, to tu już jest troszeczkę gorzej, ale to zależy też od pokolenia, młode pokolenie chyba tu młodsze już chętniej też do takich regionalizmów wraca. Ostatnio często słyszę na przykład Pietryna, jeśli chodzi o określenie ulicy Piotrkowskiej, a przez pewien czas faktycznie była jakaś taka cisza, mało kto na to słowo zwracał uwagę jako określenie ulicy Piotrkowskiej, więc tu takimi falami myślę, że płynie.
Dużą akcją było powstanie bałuckiego słownika, ale to już dobrych parę lat temu, przy okazji Centrum Dialogu właśnie przy współpracy na terenie Bałut. I to się sprawdziło i dzięki temu te regionalizmy też przetrwały, no bo zawsze można zajrzeć do publikacji, zobaczyć tą listę najchętniej używanych i właśnie takich bardzo mikroregionalizmów, czyli z danej ulicy, z danego zakątka, gdzieś tam dzielnicy. Natomiast część z nich faktycznie jest rozpoznawalna i tutaj na przykład prażoki czy prażuchy, no w Skierniewczyźnie czy na Kujawach też będą znane, więc to wszystko zależy od tego, skąd ktoś pochodzi, czego używa. Natomiast część słów zanika, bo już innego języka też używamy. Takim zanikającym słowem jest słowo też towar, czyli określenie tkaniny, no bo już nie jest miastem, tak, włókienniczym, więc to się bardzo mocno zmienia i ten język właśnie fabryczny, on też zanika, ten techniczny, no bo już nie jest nam tak potrzebny jak kiedyś.
Bardzo pani dziękujemy. Patrycja Czudak, przewodniczka po Łodzi i regionie była z nami po raz pierwszy w Maglu, mamy nadzieję nie ostatni. Dziękujemy serdecznie.