Ale To Już Było
•
29.04.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
Przed każdymi wyborami, w szczególności parlamentarnymi, nowy polityczny narybek, chcąc wywalczyć swoje miejsca na listach wyborczych, a w konsekwencji dostać się do wymarzonej pracy w parlamencie, obmyśla różne plany na zaistnienie w opinii publicznej.
Nośne hasła, plany na Polskę oraz poruszanie tematów, jakie grzeją naród.
W okolicach wyborów parlamentarnych w 2011 roku na radarze wszystkich znudzonych znanymi twarzami z wielkich partii zaczął rosnąć Janusz Palikot, filozof, biznesmen, znany głównie z branży alkoholowej.
Dostał się do Sejmu w 2005 roku z list Platformy Obywatelskiej i przeszedł szybką metamorfozę w performera.
Picie małpek w miejscach publicznych, antyklerykalizm, świński łeb w TVN-ie, równe prawa dla osób LGBT i, co dla młodego elektoratu najważniejsze, walka o legalizację marihuany.
Za legalizację marihuany w żadnym wypadku. A komu to potrzebne?
Palikot wystąpił z Platformy Obywatelskiej i ogłosił, że będzie walczył o władzę nowym politycznym bytem, Ruchem Poparcia Palikota.
Teraz twój ruch. Ruch Palikota. Nareszcie. Żeby można było z tego państwa być dumnym. I o takie państwo będziemy walczyli w tych wyborach.
Palikot odwiedzał ze swoimi hasłami, szukając poparcia, Piotrków Trybunalski.
W lutym spóźniony w jednym z piotrkowskich hoteli mówił między innymi o tym, że tu kłamie, powinniśmy wycofać się z Afganistanu, a oszczędności szukać w kościele.
Wizytę polityka obserwowali młodzi i trochę starsi mieszkańcy, często o poglądach lewicowych, którzy próbowali znaleźć alternatywę dla skostniałego SLD.
Przyjechał też kilka miesięcy później i w Miejskim Ośrodku Kultury dalej przekonywał, jednak już dla garstki ludzi, jak relacjonuje Tydzień Trybunalski.
Zaczęło się budowanie list poparcia. W Piotrkowie udało się i mandat Ruchu Palikota otrzymał Marek Domaracki, a na całą listę w okręgu głosowało 23 tysiące ludzi, a w całej Polsce uzyskał 10% poparcia.
Janusz Palikot, budując listę, miał też polityczny romans z inicjatywą Wolne Konopie. To przyciągało młodych, dążących jeszcze do 2010 roku sklepy z dopalaczami, którzy chcieli móc legalnie zażywać nielegalne substancje.
Palikot zręcznie wykorzystał głosy i poparcie młodych i dał im wiatr w żagle.
Na tej fali w Piotrkowie doszło od grudnia 2011 roku do dość nietypowego incydentu.
Grupa młodych piotrkowian ze Stowarzyszenia Wolne Konopie, chcąc przyspieszyć zmiany w prawie, postanowiła wybrać się z wizytą do siedziby Komendy Miejskiej Policji.
Nie poszła z gołymi rękami.
Dla komendanta młodzi ludzie przynieśli dwa ciasta ?murzynki?, przyprawione, ich zdaniem, haszyszem, czyli skoncentrowaną żywicą z kwiatu konopi.
W nagrodę zostali spisani i nagrani na policyjną kamerę.
Problem w tym, że Wolne Konopie już obraziły się na Palikota.
Ruch Społeczny uznał, że został wykorzystany wyborczo.
Młodzi aktywiści zaprosili swojego posła z Ruchu Palikota, jednak Marek Domaracki nie pojawił się na happeningu z ciastem.
Sprawa obiegła całą Polskę. Piotrków znów był na pierwszych stronach gazet i newsów, a aktywiści dostali kilka miesięcy później zarzuty.
W opinii biegłego, który zajął się badaniem zabezpieczonego ciasta, okazało się, że w sumie w obydwu plackach był gram narkotyku, tylko jedna dziesiąta grama haszyszu.
Tłumaczył chłopak, który ciasto komendantowi wręczył.
Ostatecznie Marek Domaracki musiał opuścić klub Palikota.
Poseł zmarł w 2019 roku.
Marihuany nie zalegalizowano, a Ruch Palikota spalił na panewce i popadł w niełaskę wyborców, zresztą jak i sam Janusz Palikot.
Młodzi w następnych wyborach znaleźli nowego przewodniczącego. Zrobimy wyłom w tym systemie. Po tych wyborach Polska będzie już inna. Teraz, te lata najbliższe poświęcić ratowaniu ojczyzny, tworzeniu nowego, przyjaznego obywatelowi prawa. I tak to się w tej polityce kręci.