Ale To Już Było
•
13.04.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
Zamundurem, panny sznurem bądź kawalerzy, bo żyjemy już na szczęście w czasach, gdy płeć nie determinuje tego, jakie upodobania czy hobby powinniśmy mieć. Więc powiedzmy: zamundurem, ludzie sznurem. Będzie bardziej inkluzywnie.
Takie powiedzonko towarzyszy zapewne młodym ludziom, którzy szukają swojej drogi życiowej, decydując się wstąpić do jakiegoś zgrupowania czy stowarzyszenia, czy klubu.
W Piotrkowie, jeśli chodzi o te dwa zagadnienia, do wyboru są właściwie dwie opcje. No właściwie trzy: ZHP, czyli Związek Harcerstwa Polskiego, ZHR, Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej oraz Związek Strzelecki Strzelec. I to właśnie strzelcem się dziś zajmiemy.
Pokrótce Strzelec to organizacja założona we Lwowie w 1910 roku. Miała na celu przygotowanie młodych ludzi do walki o niepodległość Polski. Strzelcy stali się legionistami, a sam Strzelec przeszedł metamorfozę i trwał jeszcze do 1939 roku.
W czasach PRL-u Strzelec nie powrócił i inaczej niż harcerstwo nie był wykorzystywany przez czerwonych.
Wszystko zmieniło się na przełomie lat 80. i 90., kiedy to środowiska Armii Krajowej, już jako bardzo dojrzali ludzie, zaczęli przypominać sobie o latach młodości i wychowaniu młodzieży w duchu patriotycznym.
Nie inaczej było w Piotrkowie Trybunalskim, bo początki nowego Strzelca w mieście to przełom 2009 i 2010 roku. Tak zwany zaczyn to starania przede wszystkim generała brygady Stanisława Karlińskiego, pseudonim Burza, bohatera czasów Armii Krajowej i walki o niepodległość lat 40.
Generał Burza, jak i piotrkowskie środowisko kombatantów, ubolewało nad tym, że w mieście Strzelca brak. W 2009 roku przekonali Pawła Reisinga, lokalnego dziennikarza i miłośnika historii, do odtworzenia struktury w mieście.
To udało się jednak dopiero rok później ówczesnemu studentowi historii Jakubowi Czermińskiemu, którego może kojarzycie jako youtubera irytującego historyka, który wspomina pierwszą zbiórkę tak:
9 kwietnia 2010 roku postanowiliśmy, że... Zrobimy tę jednostkę, spotkajmy się jutro w sobotę po to, żeby ustalić, jak to wszystko będziemy robić, żeby zrobić jakieś pierwsze ćwiczenia na próbę i tak dalej.
No, niestety zbiórka się nie odbyła ze względu na to, że to był 10 kwietnia, dzień katastrofy w Smoleńsku, ale tydzień później się spotkaliśmy i to wszystko zaczęło się dziać.
Jednostka zaczęła się rozwijać. Otrzymała numer 1231.
Do pierwszego składu złożonego głównie ze studentów historii uczelni w Piotrkowie oraz młodzieńców ze szkół średnich ? narratora tego odcinka, ale to już było ? zaczęło dołączać coraz to większe grono młodych pasjonatów.
Zajęcia w lesie, długie marsze czy kopanie okopów przerodziły się w rozpoznawalną w Piotrkowie organizację, której członków możemy obserwować chociażby podczas uroczystości państwowych, gdy dumnie paradują ze sztandarem.
W czasach największego prosperity w Strzelcu było nawet około 100 osób.
Organizacja jednak zmieniała się. Pojawiły się nowe technologie, drony, ćwiczenia z wojskiem. Strzelec przeżył swoje wzloty i upadki.
Wyszkoliła się nowa kadra, która przejęła po Jakubie Czermińskim stery w organizacji.
Strzelec do dziś rekrutuje, więc jeżeli młodzi słuchacze są zainteresowani, to na pewno znajdą sobie kontakt i może zapiszą się do Piotrkowskiego Strzelca.