Ale To Już Było
•
10.04.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
Na początku lat 90. w Polsce wyznacznikiem statusu społecznego i symbolem dobrego technologicznego smaku było posiadanie magnetowidu VHS, z angielskiego Video Home System.
Zazwyczaj czarne kasety wielkości, no powiedzmy, książki, zrewolucjonizowały rynek kina w domu.
Po pierwsze, prostota korzystania i dostępność. Kasety można było kupić pirackie, czyli z nielegalnej dystrybucji na przeróżnych bazarkach, często w tak zwanym bazarowym tłumaczeniu.
Sylvester Stallone w filmie Rambo. Także nie tylko z programu telewizyjnego, ale i z taśmy. W całym kraju słychać było lektora Tomasza Knapika.
Po drugie, na kasetach mogliśmy nagrać program prosto z telewizji i odtwarzać go w dowolnej chwili. Wraz z pojawieniem się kolejnych stacji komercyjnych i rozbudowaniem oferty programowej takie udogodnienie to było coś.
W Polsce czekacie prawdziwie wystrzałowy sylwester z gwiazdami kina. O 21:15 Chuck Norris i jego partner, pies Reno, na tropie wielkiej afery.
A po trzecie, wraz z popularnością domowych odtwarzaczy jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się prywatne wypożyczalnie kaset wideo.
Oczywiście domowa rewolucja kinowa na VHS nie ominęła Piotrkowa Trybunalskiego. Już od lat 90. w mieście zaczęły się pojawiać mniejsze i większe prywatne punkty oferujące właśnie wypożyczenie czarnych kaset.
Przybytków takich nie trzeba było nawet reklamować, bo głodni nowości filmowych sami nakręcali rynek. Dlatego też przeglądając chociażby Tydzień Trybunalski, nie znalazłem reklam takich przybytków.
Jednak dzięki magii internetu i zjawisku nostalgii na Facebookowym profilu Jestem z Piotrkowa Trybunalskiego internauci dzielili się wspomnieniami i adresami wypożyczalni w mieście, a takie były niemal na każdym osiedlu.
Mniejsze lub większe znajdowały się przy Belzackiej, w hali targowej, Merkurym, na Leonarda, przy Kaśce na Łódzkiej oraz przy Alei Kopernika. Zapewne wypożyczalni było znacznie więcej.
Część nie przeżyła rewolucji upowszechnienia się płyt i odtwarzaczy DVD. Większe przeżyły i jeszcze przez kilka lat można było w nich film wypożyczać, ale i na to przyszedł kres.
Wraz z upowszechnieniem się m.in. Netflixa czy innych stron typu VOD.
Jednak to już nie to samo.
W internecie brakuje chociażby kontaktu ze sprzedawcą i jego polecajkami czy streszczeniami filmów.
Ma pan coś dla szefa?
Z gangsterskich nic, wszystko już obejrzał.
A to? Śmierć w Wenecji.
Co to jest?
To jakaś nowość, sama nie widziałam, ale tematyka chyba podobna.
Brakuje też specjalnej półki lub sekcji za zasłonką. Gdzie wypożyczano filmy o tematyce, no powiedzmy, dla dorosłych.
Jedyny plus jest taki, że filmów na Netflixie nie trzeba przewijać do początku, a przypomnijmy, że jeśli chodzi o wypożyczanie filmów na kasetach VHS, nie przewinięcie to było prawdziwe przewinienie.
Z karą finansową.