Ale To Już Było
•
27.03.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
Pod koniec lat 90. Polskę ogarnął szał nowych formatów telewizyjnych. Gdy już prywatne stacje wyszły z wieku niemowlęcego i serwowanie swoim odbiorcom seriali ze Stanów Zjednoczonych z lat 70. i 80. przyszła pora na nasze rodzime produkcje.
Tak, 16 marca 1999 roku Polacy zaznajomili się i szybko pokochali rodzinę Kiepskich z serialu Świat według Kiepskich.
Inspiracją dla pomysłu twórcy Tomasza Kurzewskiego był serial o niemal bliźniaczej nazwie, znany już odbiorcom Świat według Bundych, a reżyserią zajął się tadżycko-polski reżyser Okił Khamidov.
Serial przedstawia życie dysfunkcyjnej rodziny Kiepskich, mieszkającej w starej kamienicy we Wrocławiu.
Agresywnie, proszę? Proszę, nie tak agresywnie, dobrze?
Głównym bohaterem jest Ferdynand Kiepski, bezrobotny, leniwy i wiecznie snujący genialne pomysły na szybkie wzbogacenie się.
Serial opiera się na codzienności bohaterów, która jest pełna absurdalnych sytuacji, konfliktów sąsiedzkich oraz nieudanych prób poprawienia swojego losu.
To trochę taka satyra społeczna lat 90. W krzywym zwierciadle ukazywała polską rzeczywistość, stereotypy, problemy ekonomiczne oraz mentalność części społeczeństwa po transformacji ustrojowej.
Panie, pan to do mnie czy koło mnie?
Jednak co wspólnego ma kamienica Ćwiartki 3/4 z Piotrkowa Trybunalskiego?
Główny atrybut Ferdynanda Kiepskiego, czyli piwo Mocny Full, przez pewien czas było produkowane właśnie w Piotrkowie, w nieistniejącym już browarze Kiper.
Kiper Full jest cool. Dodano do jednej z najbardziej charakterystycznych w Polsce żółtych puszek z czarnym napisem Mocny Full.
Jak można przeczytać w Archiwum Rzeczypospolitej, początkowo pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, ale po roku piwo zniknęło ze sprzedaży.
Po kilku miesiącach naprawdę dobrej sprzedaży entuzjazm klientów osłabł i zdecydowaliśmy się wycofać z rynku ? tłumaczył w jednej z gazet ówczesny dyrektor handlowy browaru Paweł Ostrowski.
Terror we własnym domu i ja sobie Halinka tego nie życzę.
Problemem zapewne były też prawa do nazwy.
Co ciekawe, puszki, z czy bez zawartości, stały się obiektami kolekcjonerskimi.
Choć po upadku PRL-u hobby, jakim jest zbieranie aluminiowych puszek, już troszkę podupadło i nie znajdziemy już raczej w domach wystawek na meblościankach, to na serwisach aukcyjnych można znaleźć je nawet po tysiąc złotych za sztukę.
Tych pustych, oczywiście.
No ale to chyba jednak bardziej forma... W aromacie pewnej nostalgii.
Jak smakował ten trunek? Choć szukając informacji do programu nie znalazłem nikogo, kto ów napój próbował, to w internecie, na jednym z blogów miłośników złotego napoju, można znaleźć recenzję po latach.
Ot, zachowała się butelka ulubionego napoju Ferdka gdzieś w piwnicy.
Kurde, jest. W aromacie można było wyczuć detergenty oraz kwas izowalerianowy.
Kolor bardzo ciemne złoto, a piana zbita, drobnopęcherzykowa, bardzo szybko pada.
W momencie degustacji butelka przeleżała nieotwarta 14 lat, ale dla fanów Świata według Kiepskich to chyba żadna przeszkoda.
I gotowe, w mordę jeża. Gitara, no.