Ale To Już Było
•
04.03.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było. Piotrkowska Fabryka Mebli.
Któż z nieco starszych radiosłuchaczy posiadał bądź marzył o meblach z fabryki przy ulicy Sulejowskiej.
Historia zakładu sięga mrocznych lat 50., kiedy to zarządzeniem ministra przemysłu lekkiego utworzono Przedsiębiorstwo Państwowe pod nazwą Piotrkowskie Zakłady Przemysłu Drzewnego.
W skład fabryki weszły spółka Dornbusch i Fischer oraz Zakład Kopydłowskich. Zajmował się, jak możemy przeczytać w internecie, różnorodną produkcją drzewną.
Zakład się sukcesywnie rozwijał, podbijając swoimi produktami rynki zagraniczne. Meble z Piotrkowa trafiały do Włoch, Anglii, USA i Szwecji. Duma rozgrzanej do czerwoności, dosłownie i w przenośni, gospodarki województwa piotrkowskiego.
Fabryka przeżyła pierwsze lata zmiany ustrojowej. Meble z PFM były cenione wśród Polaków. Szukając informacji na ten temat, natrafiłem na pochwalne treści, w szczególności kolekcji Bridgestone. Nazwa zobowiązuje. Prestiżowe elementy architektury nowoczesnych wnętrz biurowych, hoteli i pensjonatów. Możemy przeczytać w jednym z katalogów.
W nowym milenium w fabryce zatrudnienie miało nawet 300 osób. Jednak między innymi niewidzialna ręka wolnego rynku, zalew mebli z Chin oraz złe decyzje zarządu sprawiły, że pracy było coraz mniej.
W końcu pojawiły się problemy z wypłatami. Pracownicy zaczęli więc uciekać z Piotrkowskiej Fabryki Mebli. Zadłużenie zakładu przekroczyło 11 milionów złotych.
Na początku 2013 roku miasto obiegła wiadomość, że na terenie PFM miała odbyć się licytacja mebli. Chcąc nabyć elegancki mebel rodzimej produkcji po atrakcyjnej cenie, dziennikarze Tygodnia Trybunalskiego postanowili udać się na ulicę Sulejowską 47. A tam brama i drzwi zamknięte na kłódkę. Nie ma licytacji, nie ma fabryki, nie ma niczego.
Sąd w Piotrkowie Trybunalskim ogłosił upadłość zakładu, a do fabryki wszedł syndyk. Do tego doszły śledztwa prokuratorskie dotyczące naruszenia praw pracowników oraz utrudniania przez prezesa fabryki wyegzekwowania należności wierzycielom.
Jak się później okazało, prezes przeniósł na rodzinną spółkę Meble majątek fabryki. Ostatecznie został skazany w 2018 roku przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie na półtora roku więzienia.
Tak po 62 latach skończyła się era mebli z Sulejowskiej. Koniec końców w sierpniu 2013 roku rozpoczęto wyburzanie obiektów fabryki. Ciężki sprzęt szybko uporał się z ceglanymi budynkami. Ostał się tylko charakterystyczny czarno-żółty komin.
Miasto nie lubi próżni, bo kilka lat później atrakcyjny plac pofabryczny przeobraził się w park handlowy, gdzie, o ironio, też można kupić meble, ale co prawda już nie rodzimej produkcji.