Ale To Już Było
•
27.02.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było.
Według badań Eurostatu Polacy są w pierwszej piątce europejskich krajów, jeśli chodzi o stosunek liczby mieszkańców do posiadanych przez nich samochodów. Statystycznie to ponad 600 aut na tysiąc mieszkańców.
Pojazdów sukcesywnie przybywało od upadku PRL-u. W latach 90. z kilku milionów samochodów osobowych zrobiło się ponad 20 milionów i trend się troszeczkę ustabilizował.
Kierowcy, co naturalne, potrzebują więc całego zaplecza: stacji benzynowych, warsztatów, sklepów motoryzacyjnych i przede wszystkim parkingów. Tych ostatnich, jak podkreślają chyba wszyscy, można powiedzieć od zawsze brakuje.
Historycznie miasto, takie jak chociażby Piotrków Trybunalski, nie było jednak budowane z uwzględnieniem parkingów na takie ilości pojazdów. Wszak jeszcze w PRL-u na modelowym osiedlu 35-lecia na samochód pozwolić sobie mogli partyjni, prywaciarze czy tak zwana inteligencja. Szeregowi obywatele musieli czekać na talon czy przydział, a samochody z drugiej ręki miały ceny kosmiczne, wyższe niż dziesięciopiętrowy wieżowiec z wielkiej płyty.
A i tak z parkowaniem był problem, o czym informowali dziennikarze z tygodnika Piotrkowskiego z końca lat 80.
Z roku na rok samochodów robiło się coraz więcej. Więcej też wydzielano miejsc na parkowanie dla nieposłusznych parkujących na trawnikach czy zastawiających chodniki.
Co prawda próbowano sięgać po bat w postaci mandatów, jednak jeszcze kilkanaście lat temu ogół przymykał oko, bo każdy swojego lśniącego Passata B5 z zachodu musiał gdzieś postawić.
W XXI wieku miasto wprowadziło w centrum płatną strefę parkowania, twierdząc, że chodzi o rotację pojazdów, tak aby każdy znalazł dla siebie miejsce. Mieszkańcy na opłaty reagowali jak na karę, domagając się od magistratu nowych wolnych miejsc dla swoich pojazdów.
W 2017 roku jeden z mieszkańców powiedział dość i wysłał skargę na prezydenta Krzysztofa Chojniaka dotyczącą braku miejsc parkingowych dla interesantów i pracowników przy Urzędzie Miasta na ulicy Szkolnej. Rada miasta skargę odrzuciła. Wiceprezydent Piotrkowa, Adam Karzewnik, uzasadniał, że nie są mu znane przepisy prawa, które zobowiązywałyby prezydenta miasta do zapewnienia miejsc postojowych dla urzędników.
Pojawił się za to pomysł rodem z największych światowych metropolii: postawienie parkingu wielopoziomowego. Ogromna winda i samochody pochowane niczym przekąski w automacie vendingowym. Wjeżdżamy, wciskamy guzik i parking sam miał umieścić pojazd w wolnym miejscu. Technologia! Technologia!
Smart parking miał być przyszłościowym rozwiązaniem i wizytówką Piotrkowa. Jednak koszty postawienia konstrukcji przewyższały możliwości naszego budżetu, więc całość została jedynie jako wspomnienie w artykule w Tygodniku Trybunalskim.
W międzyczasie zaczęła się też powoli zmieniać mentalność. Pojawił się termin samochodozy. Społecznicy zaczęli walczyć z nielegalnym parkowaniem i promować zrównoważony i bardziej ekologiczny transport zbiorowy.
Kiełkowanie takiego nastawienia widać już w dużych polskich miastach, więc zapewne dotrze również do Piotrkowa za kilka lat. Ale może to i lepiej. To da czas na przykład na nowe ustalenie linii MZK, czegoś, o czym również wszyscy mieszkańcy, jak i radni od dawna mówią i marzą.