Ale To Już Było
•
26.01.2026
Filip Zieliński, zapraszam na program Ale to już było. Niezależnie od tego, jakie emocje budzi u państwa ta melodia, to trzeba przyznać jedno: zna każdy Polak. Utwór Karnawał, pozytywne myślenie zespołu WW i Jawiana Muel, od 1998 roku jest hymnem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jednak historia WOŚP-u jest przecież troszkę dłuższa. Wszystko zaczęło się oczywiście w radiu. W Programie Trzecim Polskiego Radia, gdzie Jurek Owsiak zbierał i przekazywał datki właśnie na chore dzieci. W 1992 roku pojawiła się już znana wszystkim nazwa, a pierwszy finał został zorganizowany 3 stycznia 1993 roku. Trochę przez przypadek, bo happening ogłoszono w telewizyjnym programie muzycznym Róbta co chceta, a odzew poszedł w całą Polskę, gdzie zorganizowano coś na kształt znanych już dziś finałów właśnie. Piotrków nie był w tyle. U nas również akcja rozpoczęła się w radiu. W radiu Piotrków, mówiąc dokładniej. Piotrków gra z orkiestrą od samego początku. A jak to było, wspomina Tomasz Stachaczyk, założyciel rozgłośni.
No i to jest prawdziwe stwierdzenie. Mogę to potwierdzić swoją osobą i pamięcią o tych wydarzeniach, które miały miejsce 4 i 5 stycznia, bo tu patrzę, zachowały się jeszcze jakieś dokumenty z 1993 roku.
Orkiestra nie była jeszcze wtedy rozpropagowana tak jak dzisiaj. Nie było wiadomo jeszcze do końca, jak to się rozwinie. Ani Radio Piotrków wtedy, ani mieszkańcy miasta, no jakoś nie szykowali się bardzo, ale coś tam się w tych sercach rozpuściło.
No i nagle zaczęliśmy otrzymywać telefony, zaczęli przychodzić ludzie: no my też chcemy grać w orkiestrze, no chcecie grać, my też chcemy.
Zorganizowaliśmy w ciągu tych dwóch dni zbiórkę. Zbiórka zorganizowana była w Wojewódzkim Domu Kultury przy ulicy 3 Maja, tam gdzie dzisiaj MOK, no i u nas. No i po prostu bez przerwy dzwonek dzwonił, trzeba było otwierać, ludzie przynosili to, co mieli.
Nie tylko pieniądze, ale tam jakieś obrączki, pierścioneczek, parę dolarów.
Później nie było wiadomo, co z tym zrobić za bardzo. Oczywiście traktowaliśmy to jako nieswoje dobra i liczyliśmy to codziennie na podłodze. Odbywało się liczenie, bo to była kupa drobiazgów, nie było maszyn do liczenia. No wtedy jeszcze pieniądze w milionach liczyliśmy.
Zebraliśmy tę kwotę, no i później trzeba było z tym pojechać. Pojechaliśmy z Pawłem Małolepszym tam gdzieś po dwóch tygodniach moim samochodem do Warszawy.
Tłum ludzi już z daleka tam na korytarzu sygnalizował, że coś się tam dzieje. No zgłaszamy się, a tam no tłum niesamowity, bałagan, atmosfera podniosła. Ktoś mi wyrwał tę reklamówkę z tych organizatorów, rzucił pod ścianę, mówi: Dobra, następny, proszę. Mówię: Zaraz, zaraz, ja chcę potwierdzenie. Uważam, że trzeba byłoby się z tego rozliczyć, co człowiek zaczął robić, zwłaszcza przy takiej akcji.
No i jak się okazało, miałem dobrego nosa, bo następna, słuchaj, z następnych akcji skończyła się dość paskudnie. Natomiast sprawa przywłaszczenia części pieniędzy z finału w 1995 roku to już temat na kolejny odcinek Ale to już było.