Ale To Już Było
•
08.10.2025
Dziś już trochę zapomniane, a jeszcze kilka lat temu widoczne właściwie wszędzie. Przypomnimy sobie historię kiosków Ruchu.
Panie, to nie salon damsko-męski, to jest kiosk Ruchu. Ja, ja tu mięso mam!
Jeszcze 10?15 lat temu małe, wolnostojące budki z gazetami, książkami, wyrobami tytoniowymi, produktami szybko zbywalnymi, takimi jak napoje czy słodycze, ale także ze zdrapkami czy kuponami loteryjnymi, były zlokalizowane na osiedlach, przy przystankach autobusowych czy na każdej większej ulicy w Piotrkowie Trybunalskim.
Drewniane lub z kompozytu były nieodzownym elementem miasta i codziennych zakupów.
Dziś w Piotrkowie zostało ich tylko kilka, między innymi dlatego, że polskie przedsiębiorstwo Ruch popadło w tarapaty finansowe i pod koniec grudnia 2024 roku zamknięto i zlikwidowano wszystkie kioski tej firmy w Polsce.
Gdzieniegdzie ajenci przejęli interes i dalej możemy z nich skorzystać. Jeden z takich kiosków zlokalizowany jest na przykład przy pasażu Karola Rudowskiego, gdzie od kilkunastu lat pani Beata z mężem prowadzi kiosk.
Kiosk ma tylko bryłę ruchowską, my odkupiliśmy od Ruchu i nadal prowadzimy taką samą działalność jak wcześniej.
Od ilu lat tutaj jest pani w tym kiosku? Sprzedawczynią?
Od piętnastu.
Przez ten czas tutaj w Piotrkowie, myślę, że dużo się zmieniło.
Ten kiosk też widział wiele zmian.
Zgadza się. No ubyło tych kiosków, na pewno.
Z tego co pamiętam, gdy zaczynaliśmy tutaj działalność, to tych kiosków w Piotrkowie było około piętnastu.
Później stopniowo ich ubywało, no a w momencie likwidacji Ruchu zostały wszystkie zlikwidowane.
To może cofnijmy się jeszcze te piętnaście lat. Co wtedy klienci podtrzymywali?
Bo kojarzy nam się z prasą, kojarzy nam się z jakimiś przekąskami, napojami, no i chyba z biletami MZK.
Najważniejsze bilety. Można było je przy większości przystanków, były te kioski, można było je nabyć.
Te miesięczne, w Piotrkowie można w trzech punktach czy czterech tylko dostać te bilety.
Kiosk to też przede wszystkim prasa. Było tego więcej? Było zdecydowanie więcej, nawet było około dziewięciuset tytułów.
I wszystkie można było tutaj dostać? Wszystkie.
W momencie, kiedy oddawaliśmy prasę, rozpiska była na dziewięćset tytułów.
Najwięcej na pewno tych tygodniowych gazet damskich. Męskich takich jest różnica ilościowa, ile się sprzedaje w tej chwili, a ile te piętnaście lat temu.
Były też takie czasopisma, chyba również dla dorosłych, bardziej ukryte. Może nie była duża gama tych tytułów, ale w chwili obecnej są tam pojedyncze takie.
Poza prasą ta wygoda, bo kioski mieliśmy kiedyś, jak coś jeszcze wtedy mogliśmy w kiosku dostać.
Podobne było to zaopatrywanie klienta.
W tej chwili no niekoniecznie, jak chce kupić kostkę mydła, nie wchodzi do marketu po tę kostkę, jeśli zależy na czasie, bo wiadomo, robiąc większe zakupy, to wtedy czy papier toaletowy, czy szampon, pasta do zębów, to kupuje kompleksowo.
Obecnie gazety czytamy w internecie. Bilety MZK możemy kupić przez aplikację, a popularyzacja sklepów z Żabką w nazwie przejęła rynek napojów czy przekąsek.
Kioski niemal całkowicie zniknęły z ulic miasta.
Jednak, jak dodaje pani Beata, stałych klientów nie brakuje, a kiosk jest też miejscem społecznym, gdzie można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji, a starsi ludzie mogą po prostu porozmawiać.
Wiadomo, starsi ludzie, którzy są samotni, mieszkają pojedynczo, więc nie bardzo mają z kim porozmawiać, więc kupując nawet tutaj tę gazetkę, to zawsze jakieś tam zapytanie, czy chcemy, czy nie chcemy, dowiadujemy się coś tam od klienta.