Ale To Już Było
•
26.09.2025
Jeszcze w maju i czerwcu wydawało się, że jesień przyniesie mieszkańcom aż dwa referenda. Jedno w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta, drugie dotyczące powstania Centrum Integracji Cudzoziemców.
Wspólnymi siłami rozpoczynamy bardzo mocną akcję zbiórki podpisów na terenie Piotrkowa Trybunalskiego.
Ale wrzesień zamiast głosowania przyniósł decyzję urzędników.
Najpierw komisarz wyborczy odrzucił wniosek o referendum odwoławcze. Powód? Zebrano ponad sześć tysięcy podpisów, ale po weryfikacji okazało się, że prawidłowych jest zbyt mało. Zabrakło wymaganego progu.
Kilka tygodni później wojewoda łódzka unieważniła uchwałę Rady Miasta o referendum w sprawie Centrum Integracji Cudzoziemców. Powód? Niespójność treści pytań i przekroczenie kompetencji gminy.
Prezydent Juliusz Wiernicki podziękował mieszkańcom za zaufanie i mówił o chęci dalszej pracy dla miasta.
Natomiast grupa referendalna zapowiadała z kolei możliwości odwołań i widziała w całej sprawie polityczne naciski z Warszawy.
Radna Małgorzata Pingot na spotkaniu z premierem poprosiła o wsparcie i apelowała, by referenda nie doszły do skutku.
W Piotrkowie wrze. My znowuż jesteśmy na ulicy. Do nas przyjeżdża Bonkiewicz, do nas przyjeżdża Telewizja Republika, Gazeta Polska. Przerywane są sesje Rady Miasta przez bojówkarzy Bonkiewicza.
Maciej Zdumiński z grupy referendalnej uznał, że właśnie ten apel miał wpływ na decyzję wojewody.
W tle całej historii pozostało też pytanie o koszty i emocje.
Referenda wymagają organizacji komisji, przygotowania kart i lokali wyborczych. Tu przygotowania trwały, ale głosowania nie było, zostawiając więc rachunek i poczucie, że polityczne spory toczą się ponad głowami mieszkańców.
Warto też wspomnieć, że to nie pierwszy raz, gdy w Piotrkowie próba referendum kończy się fiaskiem.
Jest oczywiście dobrą decyzją, chociażby z tego punktu widzenia, że nie wydamy na marne, na próżno pieniędzy.
Historia lubi się powtarzać. Raz przez brak frekwencji, raz przez brak podpisów, innym razem przez decyzje prawne.
Ostatecznie 21 września zamiast do urn piotrkowianie poszli na spacer lub piknik zdrowia w parku imienia Jana Pawła II. Referendum nie odbyło się.
Ewidentnie musimy wskazać na to, że postanowienie pani komisarz było lakoniczne. Odrzuciło jedną trzecią podpisów.
I tak po raz kolejny próba referendum w Piotrkowie zakończyła się jeszcze przed startem.
Jak powiedzieliby starsi: ale to już było. I pytanie tylko, czy kiedyś wróci.
Na razie jeszcze możemy gdzieniegdzie zobaczyć plakaty zachęcające do pójścia na jedno z nich.