O Tym Się Mówi
•
07.05.2024
O tym się mówi, o tym się teraz mówi, o tym się mówi, mówi cały czas. O tym się mówi. Marcin Cecotka, witam państwa. Moim gościem jest Juliusz Wiernicki, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego. Dzień dobry.
Dzień dobry panu i dzień dobry państwu.
Nowy prezydent Piotrkowa Trybunalskiego. Jakie emocje towarzyszyły panu podczas wczorajszego uroczystego ślubowania?
Właściwie o tych emocjach już mówiłem wielokrotnie. To jest ogromna duma, radość, szczęście, wdzięczność mieszkańcom za to, że obdarzyli mnie tak dużym zaufaniem, ale jednocześnie pełna świadomość ogromnej odpowiedzialności, która teraz spoczywa na mnie i na osobach, z którymi będę współpracował.
No właśnie, a czy ta odpowiedzialność nie przytłacza pana? I czy te wyborcze emocje już opadły? Przyzwyczaja się pan do tego, że ludzie mówią: panie prezydencie, a nie panie Juliuszu?
Ciężko jest się przyzwyczaić do tak dużej zmiany nagle. Natomiast czy te emocje nie opadają? Nie. A czy odpowiedzialność przytłacza? Wręcz przeciwnie, ta świadomość tej odpowiedzialności dodaje skrzydeł. Mam świadomość, że wiele, wiele oczekiwań jest do spełnienia i naprawdę bardzo dużo wyzwań stoi przed naszym miastem i przede mną samym, na stanowisku prezydenta miasta Piotrkowa Trybunalskiego. Ale nie, to dodaje skrzydeł i mam taką dodatkową siłę, chociaż gardło zdarte, to działam.
No to tak, to słychać. A to gardło zdarte chyba już przed drugą turą wyborów, prawda?
Nie, to jest tak, że po drugiej turze wyborów, po wynikach, jak adrenalina opadła, to zdrowie, kolokwialnie mówiąc, siadło.
A czy już przed drugą turą, kiedy był pan właśnie w ścisłym finale z Krzysztofem Chojniakiem, spotkał się pan z takim pytaniem... Od kolegów na przykład. Julek, czy ty wiesz, na co się decydujesz, w co się pakujesz?
Tak, ale też nie powiem, że ku mojemu zaskoczeniu, ale ku mojej uciesze były to pytania z takim pozytywnym nastawieniem. Mam świadomość, jak ogromna odpowiedzialność jest przed nami. Mam świadomość, jak ogromnym budżetem będziemy musieli zarządzać. To jest drugie największe miasto w województwie łódzkim. Mam tego pełną świadomość i gdybym jej nie miał, to bym się w to nie pakował. A zdaje pan sobie sprawę z tych oczekiwań społecznych? One jednak były duże, prawda? Świadczy o tym wynik wyborów, czyli to, że piotrkowianie jednak chcieli zmiany, więc te oczekiwania w stosunku do pana są naprawdę duże. Czy pan sobie zdaje z nich sprawę?
Oczywiście, że zdaję sobie z nich sprawę. Oczekiwania mieszkańców to jedno, a też takie wyzwania strategiczne, które stają przed miastem, które nie stoją w sprzeczności z oczekiwaniami, to drugie. Czyli te wyzwania dotyczące bezpieczeństwa energetycznego, cen ciepła, rynku mieszkaniowego, płynności ruchu w Piotrkowie i przede wszystkim ilości pracy w Piotrkowie, zatrzymania młodych ludzi. To wszystko, nie przesadzę, jeśli powiem, setki, a może nawet tysiące razy, omawialiśmy z mieszkańcami. To nie jest łatwe i to pewnie większość tych wyzwań nie jest wyzwaniem jednokadencyjnym, ale trzeba zacząć działać.
A od czego trzeba zacząć?
Trzeba zacząć działać od, może to się wydaje błahe, ale od naprawdę setek, a już na pewno dziesiątek rozmów ze specjalistami, ze wszystkimi jednostkami podlegającymi. Teraz jesteśmy w takim okresie, w którym ja muszę wdrożyć się w tryb pracy naszego samorządu, który nie zmieniał się już od dobrych kilkunastu lat, prawie dwudziestu. Więc zanim poznamy razem z całą drużyną, z którą będę współpracował, moimi zastępcami, panem sekretarzem... schemat pracy albo jakieś nawyki pracy, jakie mają urzędnicy, dyrektorzy, no to jeszcze troszkę czasu minie, ale to trzeba zrobić. Będziemy obserwowali, będziemy się uczyli, jak to wygląda i dopiero z tego wyciągali wnioski, czy wymagane są, albo jakie wymagane są zmiany.
A głosy krytyków już do pana docierają?
Tutaj państwa i pana zaskoczę, na żywo nie.
A gdzie docierają? Jeśli nie na żywo, to gdzie?
W internecie?
W internecie. Natomiast to tak naprawdę tam kilku znajomych mi powiedziało, co tam usłyszeli. Cały czas dowiadujemy się o moim życiorysie rzeczy, o których nie miałem pojęcia.
Na przykład? Jakieś wymysły na temat działalności albo...
Ale pan prowadzi działalność, prowadził działalność. Jaką to była działalność?
To była działalność w branży antykwarycznej, sprzedaży wyposażenia wnętrz, przedmiotów kolekcjonerskich.
A te głosy krytyczne dotyczą czego? Obietnic, które pan złożył w czasie kampanii wyborczej?
Nie, nie. To zazwyczaj ja właśnie zupełnie staram się nimi nie przejmować, bo to są takie zupełnie bezpodstawne, powiedziałbym takie raczej hejterskie albo błahe przytyki. To nie są żadne konstruktywne, przynajmniej ja nie widziałem, bo jeśli zobaczę, to oczywiście postaram się do nich odnieść, ale nie widziałem żadnych konstruktywnych głosów krytyki.
Za panem inauguracyjna sesja. Aby realizować swój program wyborczy, wypadałoby mieć większość radnych za sobą, prawda?
No to jest naturalne. I ta pierwsza sesja pokazała, że to się może udać, ale czy na stałe? Liczę na to i powtarzałem o tym na każdym kroku. W tej chwili sytuacja wygląda w ten sposób, że prezydium liczy czterech członków, nie pięciu. Mamy pięć kół, niestety tylko czterech członków, więc tylko cztery koła można było, że tak powiem, obsadzić na stanowiskach prezydium. Do tego mamy osiem komisji tematycznych, gdzie są wiceprzewodniczący i przewodniczący. Z każdego koła są osoby, to jest osiem razy dwa, szesnaście osób. Staramy się rzeczywiście tak rozproszyć i tak podzielić te kompetencje i zadania w Radzie Miasta, żeby wszyscy, bez względu na to, z jakiego koła czy z jakiej partii są, czuli się docenieni i mogli się realizować w służeniu mieszkańcom.
Oczywiście, ale czy możemy mówić o stworzeniu jakiejś takiej trwałej proprezydenckiej koalicji w Radzie Miasta, takiej, która miałaby większość, czyli dwanaście, jedenaście to musi być minimum?
Szczerze na to liczę i wszystko wskazuje na to, że uda nam się działać wspólnie. Nie chciałbym tak wyraźnie dzielić, to też mówiłem w kampanii, na koalicję i opozycję. Zdaję sobie sprawę, że w grupie, która będzie mnie, powiedzmy, popierała, będą czasem też głosy krytyki i mam na takie głosy jakby nadzieję, jeśli to będzie konstruktywna krytyka, bo w ten sposób możemy się rozwijać.
A czym pana prezydentura, prezydentura Juliusza Wiernickiego będzie się różnić od prezydentury Krzysztofa Chojniaka?
Mogę powiedzieć na podstawie tego, co słyszałem podczas rozmów z mieszkańcami. Chciałbym, by różniła się tym, by mieszkańcy mieli poczucie, że prezydent jest bardziej dostępny. Mam pełną świadomość ogromu pracy, jaka stoi przed prezydentem. Mimo wszystko chciałbym wygospodarować na tyle dużo czasu, by nikt nie czuł się pominięty, czyli kontakt z mieszkańcami taki zupełnie otwarty.
A wczoraj nastąpiło uroczyste, nie wiem czy uroczyste, ale nastąpiło przekazanie gabinetu prezydenckiego, prawda? W jakiej atmosferze to przebiegało?
W bardzo przyjemnej, bardzo przyjemnej, symbolicznej. Pan Krzysztof Chojniak przekazał mi gabinet. Ja już wcześniej też rozmawiałem z panem prezydentem. Tutaj nie było nic tak naprawdę, o czym moglibyśmy coś złego powiedzieć. Zresztą w kampanii ja nie przypominam sobie z pana ust albo z ust pana poprzednika jakichś mocno krytycznych słów. Nie było tam hejtu między wami, nie było jakiejś takiej, jak to się dzisiaj mówi, kosy. Tak, ja kładłem bardzo duży nacisk, żeby cała kampania przebiegała w sposób taki pozytywny, uśmiechnięty, żeby pokazać alternatywę dla Piotrkowa i pomysły na Piotrków, a nie skupiać się na krytyce innych, czego nie wszyscy się z tym zgadzali, ale jak się okazało, mieszkańcy się z tym zgodzili, mieszkańcom się to podobało.
Juliusz Wiernicki, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego, jest dziś naszym gościem. Kończymy rozmowę na antenie naszej rozgłośni, ale przenosimy się do internetu. Jeśli państwo są zainteresowani ciągiem dalszym, to serdecznie zapraszam.
To jeszcze na chwilkę chciałbym państwu życzyć miłego dnia, a za maturzystów trzymam kciuki.
No właśnie, dzisiaj matury przecież. Pamięta pan swoją?
Tak i szczerze powiem, stres był, stres dzisiaj albo wczoraj był nie mniejszy niż podczas matur.
Ale matura panu poszła dobrze.
Tak, chociaż szczerze mówiąc, nie pamiętam, czego dotyczyła. Ja swój temat z języka polskiego pamiętam jak przez mgłę. Na pewno to był Adam Mickiewicz i to były Dziady, ale gdyby ktoś mnie zapytał o temat, to nie bardzo.
A pan się czuł lepiej z przedmiotów humanistycznych czy ścisłych?
Z przedmiotów humanistycznych zdecydowanie.
To nas łączy.
Panie prezydencie, proszę powiedzieć, czy to jest ważna informacja dla tych, którzy pracują w strukturach Urzędu Miasta, czy szykują się duże zmiany w tych strukturach?
To, co już powiedziałem, panie redaktorze i drodzy państwo, w czasie antenowym, ja... Nie czuję się umocowany w żaden sposób, by teraz tutaj wchodzić z przysłowiową miotłą, jak to niektórzy zapowiadali. Mamy teraz naprawdę sporo czasu i pracy przed nami, podczas którego będziemy obserwowali, ja szczególnie będę obserwował, jak wygląda praca w urzędzie, jak wygląda praca w jednostkach podlegających. Pewne zmiany, czy to w schemacie organizacyjnym, czy wśród personelu, chociażby ze względu na to, że sporo osób odchodzi na emeryturę, będą niezbędne, ale obserwujemy, wdrażamy się w ten tryb pracy.
No bo zmiany nastąpiły już na stanowiskach wiceprezydentów, prawda?
Tak, tak. To pani Czechowska, pan Kulbat będą pana zastępcami.
Tak. Jesteśmy w trakcie rozmów z panem prezydentem Kacperkiem, pan prezydent Karzewnik odszedł na emeryturę, więc jakby tutaj sprawa się rozwiązała sama.
Wspomniał pan o sekretarzu. Kto będzie sekretarzem miasta?
Na razie jest Bogdan Munik. Z tego co się orientuję, pan Bogdan Munik jest już na emeryturze, ale musiałbym dzisiaj się między innymi też dowiedzieć o szczegóły w kadrach. No będzie to specjalista, będzie to człowiek, który ma doświadczenie w urzędzie i jutro podamy to do wiadomości publicznej, jeśli będzie taka wola.
A kto będzie następcą Jarosława Bąkowicza, czyli rzecznika prezydenta miasta?
Szczerze powiem, jeszcze nie wiem.
A gdzie pan szuka?
Ciężko powiedzieć, że szukam. Cały czas próbujemy się orientować, jak to wygląda, ale ciężko, jest tak dużo zadań przed nami, że nie miałem jeszcze czasu skupić się na jednym konkretnym stanowisku. Bardzo mi zależy na tym, by utrzymać tę płynność ruchu pracy w urzędzie. Oczywiście zajmują się tym świetni urzędnicy, ale na tym się teraz skupimy.
Ale to nie będzie tak, że przychodzi nowa miotła, wszystkich wymiecie?
Nie, zdecydowanie nie. Ja to mówiłem i w kampanii, i już chyba dwa razy powtórzyłem dzisiaj na antenie, zdecydowanie nie.
Zastanawiam się, czy pan śpi spokojnie po tym wszystkim.
Dzisiaj spałem trzy godziny, tam planowałem też, rozpisywałem jakieś podstawowe zadania, które chciałbym dzisiaj chociażby zrealizować.
Trzy godziny? Wie pan, co mówią lekarze, że pięć godzin to jest minimum, a sześć.
Tak, ale poprzednie dni spałem trochę więcej, więc nadrobiłem.
A w kampanii wyborczej? Jak było? Nie było problemów ze snem?
Czasami bywały, ale ogólnie było bardzo, bardzo wszystko tak jak być powinno. Natomiast, no tak jak mój głos wskazuje, też już mówiliśmy po kampanii, jak adrenalina opadła i emocje, to organizm zawołał: hola, hola, trochę trzeba odpocząć.
Ja to słyszę i dlatego nie będę pana dłużej męczył. Dziękuję serdecznie za przybycie do studia, do programu O Tym Się Mówi.
Juliusz Wiernicki, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego, był naszym gościem. Dziękuję bardzo.
Bardzo panu dziękuję i bardzo dziękuję państwu. O tym się teraz mówi.