Przystanek Kultura
•
02.10.2026
Przystanek Kultura. Jesteśmy tam, gdzie warto być. Karina Chojnacka i Sylwia Szokalska.
Piotr Gumulec od prawie 20 lat występuje na scenie jako komik i członek kabaretu Chyba. Piotrkowianin przyznaje jednak, że udział w Tancu z Gwiazdami postawił go w sytuacji, której wcześniej właściwie nie znał.
Kiedy 10 sierpnia pojawił się na pierwszym treningu, nie miał żadnego doświadczenia tanecznego. Absolutna nowość zupełna. To znaczy ja, idąc na pierwszy trening, który mieliśmy 10 sierpnia, nie umiałem nic. I nie kłamię tutaj, nie oszukuję, ponieważ nie przepadam za tym tańczeniem, mówiąc wprost, a przynajmniej nie przepadałem. Natomiast szybko się to zmieniło. Tylko coś się zmieniło, ponieważ okazało się, że treningi przynoszą mi bardzo dużo radości, bardzo dużo zabawy.
Każdy kolejny taniec uczestnicy programu przygotowują właściwie w kilka dni. Muzykę poznają pod koniec tygodnia, później powstaje choreografia, a od poniedziałku zaczyna się intensywna nauka. Piotr Gumulec nazywa to nauką last minute.
Największym zaskoczeniem nie okazał się jednak wysiłek fizyczny. W ciągu takiego jednego tańca trzeba tak zapamiętać kroki, trzeba spróbować je zatańczyć technicznie, trzeba je zatańczyć w tempie, trzeba słuchać muzyki, trzeba trafić w rytm. Do tego dochodzi jeszcze stres, rozmowy z jurorami i tak dalej, i tak dalej.
To ciało jak najbardziej daje radę, ku mojemu zaskoczeniu, natomiast bardzo szybko męczy mi się głowa. Natłok informacji, które muszę przyswoić i które muszę wdrożyć, sprawia, że głowa naprawdę szybko się męczy.
Dla komika szczególnie trudny był pierwszy występ. Mimo prawie dwóch dekad doświadczenia scenicznego Piotr Gumulec przyznał, że jeszcze nigdy nie odczuwał podobnego stresu. W pewnym momencie podczas tańca przestał nawet słyszeć muzykę.
Szczególne znaczenie dla Piotra ma wsparcie z rodzinnego miasta. Ekipa programu pojawiła się nawet przy ulicy Wroniej, gdzie komik wychowywał się przez 20 lat. Cieszę się, że i o Piotrkowie można przy tej okazji co nieco wspomnieć, więc dziękuję bardzo, pozdrawiam, no i proszę o jeszcze. Jeszcze bym sobie tutaj ze dwa tygodnie przynajmniej potańczył.
Całość rozmowy z Piotrem Gumulcem będzie można posłuchać w programie Z innej strony na antenie Radia Strefa FM w sobotę po godzinie trzynastej. Jesteśmy tam, gdzie warto być.
51. Złota Wieża Trybunalska została uroczyście wręczona. W tym roku wyróżnienie trafiło do Renaty Wojtczak, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Piotrkowie. Kapituła doceniła blisko cztery dekady pracy Renaty Wojtczak w piotrkowskiej bibliotece, a także działalność wydawniczą i popularyzowanie historii miasta.
Traktuję to jako zobowiązanie, więc dlatego jak były pierwsze takie ogłoszenia, no to taki lęk pojawił się u mnie, czy ja naprawdę sprostam temu wyzwaniu, bo nie ukrywam, ta dziejowość, te postaci dla mnie jako dla piotrkowianki są bardzo ważne.
Pan Michał Rżanek, prezes Towarzystwa Przyjaciół Piotrkowa Trybunalskiego, ostatnio w radiu wskazywał na panią, to nie tylko praca w mediatece, to dużo ponad ? między innymi wydawnictwa, między innymi popularyzowanie historii Piotrkowa. Dużo było tego, warto to było robić?
Warto, warto, bo to są cudne historie. To, co działo się z wydaniem monografii Piotrkowa Trybunalskiego, to jest po prostu działanie, wydarzenie historyczne.
Wśród przedsięwzięć Renaty Wojtczak znalazły się między innymi wydanie monografii Piotrkowa Trybunalskiego Michała Rawity-Witanowskiego oraz Piotrkowianki. Portrety kobiet niezwykłych.
Sama Złota Wieża ma już ponad pół wieku historii. Jak przypomniał Michał Rżanek, prezes Towarzystwa Przyjaciół Piotrkowa Trybunalskiego, pomysł na wyróżnienie narodził się na początku lat 70. W latach 70. członkowie towarzystwa powzięli koncepcję honorowego wyróżnienia dla jednego mieszkańca Piotrkowa, który w danym roku zyskał uznanie za osiągnięcia w dziedzinie naukowej, kulturalnej, oświatowej, społecznej, rozsławiając nasze miasto.
To honorowe wyróżnienie wręczane w postaci statuetki nazwanej Złotą Wieżą Trybunalską przyznawane jest corocznie. Pierwszą Złotą Wieżę Trybunalską wręczono w 1972 roku. Statuetka nawiązuje do nieistniejącej już wieży dawnego ratusza na Rynku Trybunalskim. Renata Wojtczak jest 51. laureatką tego wyróżnienia.
Słuchasz Przystanku Kultura. Zamiast mleka do skupu, sery na łódzkie stoły. Małgorzata i Piotr Laszczakowie z Kurnędzy koło Sulejowa stworzyli własną markę: kolorowe sery.
Pasja nasza zawiązała się z dużej ilości mleka krowiego oczywiście i z próbowania od skoczni od korporacji, uspokojenia się trochę też przy garze z mlekiem. Także jak wyszło coś z tego fajnego, to zaczęło cieszyć i tak ciągniemy to dalej.
Sery tworzymy razem z mężem. Wszystko jest, jest to rękodzieło, praca ręczna. Na razie w domowym zaciszu, w planach już mamy budowaną serowarnię, taką mini serowarnię oczywiście, i będziemy dalej działać, rozwijać się, próbować.
Mówiła Małgorzata Laszczak, która razem z mężem produkuje lokalne sery. Małżeństwo eksperymentuje ze smakami. Są sery z czosnkiem, bazylią, pomidorami, chili, papryką, żurawiną, orzechami czy pistacjami. Do oferty dołączyły także twarogi, jogurty, kefiry i sery dojrzewające.
Jak mówią, najbardziej cieszy ich nie sama sprzedaż, ale klienci, którzy wracają po kolejne sery i pytają o nowe smaki.
Przystanek Kultura. Katarzyna Pawłowska została nową dyrektorką Miejskiego Centrum Kultury w Bełchatowie. Funkcję objęła 1 października, a jej kadencja potrwa trzy lata. Akt powierzenia stanowiska wręczył jej prezydent Bełchatowa Patryk Marjan.
Katarzyna Pawłowska od ponad dwóch dekad jest związana z bełchatowską kulturą, a z samym Miejskim Centrum Kultury współpracuje od 15 lat. Postaram się sprostać wszelkim obowiązkom, jakie wynikają z pełnienia funkcji dyrektora Miejskiego Centrum Kultury. Nie jestem tam nową osobą, bo działam tam od 15 lat. Zajmuję się teatrem, zajmuję się pracą z młodzieżą. Jest to moja pasja. I wielkie szczęście, że mogę w życiu robić to, co naprawdę kocham i wydaje mi się, że trochę się na tym znam.
Myślę sobie, że ten czas, który tam spędziłam, był niezwykle aktywny, niezwykle kreatywny i był dla mnie wielkim szczęściem. Udało mi się przez ten czas wyprodukować, że tak powiem, 47 premier, to jest sporo. Zaprosiłam do współpracy prawie ponad 250 osób, młodych ludzi, którzy zechcieli ze mną pracować. Przeżywaliśmy razem wzloty i upadki, przeżywaliśmy artystyczne uniesienia i one były niezwykle autentyczne, wspaniałe i to jest coś, co na pewno wśród tych młodych ludzi zostanie na długo w pamięci ? mówiła Katarzyna Pawłowska, nowa dyrektor Miejskiego Centrum Kultury w Bełchatowie.
Jak podkreśla, chce rozwijać MCK w atmosferze współpracy i sprawić, by instytucja stała się wizytówką Bełchatowa. Materiał powstaje w ramach programu Bliska Kultura i jest realizowany dzięki wsparciu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.