Przystanek Kultura
•
22.09.2026
Przystanek Kultura. Jesteśmy tam, gdzie warto być. Karina Chojnacka i Artur Wolski, zapraszamy.
Piotrkowianka znalazła się w ekipie jednej z dużych polskich produkcji Netflixa. Wiktoria Rozpędek pracowała jako asystentka kostiumografki przy serialowej Lalce. Jej droga na plan zaczęła się jednak dość niepozornie, od pomocy przy porządkowaniu pracowni głównej kostiumografki.
"Miałam to ogromne szczęście, że w zeszłym roku dane mi było poznać panią Dorotę Rok-Plo, czyli główną kostiumografkę tutaj w naszym serialu. Na początku wyglądało to w ten sposób, że pomagałam jej sprzątać pracownię. Potem po jakimś czasie w maju otrzymałam telefon od pani Doroty z zapytaniem, czy byłabym chętna wziąć udział w Lalce. Jak można się domyślić, nawet się nie zastanawiałam nad odpowiedzią, tylko od razu padło 'tak'."
Z niewielkich projektów studenckich Wiktoria Rozpędek trafiła od razu na plan o zupełnie innej skali. Jedne z pierwszych zdjęć powstawały na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, którego fragment na potrzeby serialu zmienił się w XIX-wieczną ulicę.
"Ta skala mnie zaskoczyła, ponieważ jednymi z pierwszych zdjęć, jakie nagrywaliśmy, to były zdjęcia na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, gdzie odcinek na wysokości Uniwersytetu Warszawskiego został kompletnie wyłączony z ruchu i zupełnie przetransformowany na XIX wiek. Tam możliwość zobaczenia osób, które sama ubierałam, że one właśnie teraz chodzą po tej ulicy i dopełniają tę piękną wizję osób tutaj dookoła, to było coś niesamowitego."
Praca na planie oznaczała minimum 12 godzin dziennie i pilnowanie szczegółów, których widz często nie zauważa. Były jednak również mniej formalne chwile. Podczas zdjęć wyjazdowych we Wrocławiu ekipa spotkała się po pracy, a Wiktoria Rozpędek może pochwalić się pewnym zwycięstwem nad Piotrem Adamczykiem.
"Jeżeli chodzi o relacje z aktorami, to mogę zdradzić, że ponieważ mieliśmy zdjęcia wyjazdowe we Wrocławiu i wszyscy byliśmy w jednym hotelu, i były tam piłkarzyki, gdzie graliśmy całą ekipą, więc mogę się pochwalić, że grałam z panem Piotrem Adamczykiem i z panią Magdą Cielecką razem w piłkarzyki właśnie przeciwko panu Adamczykowi i wygraliśmy."
Po miesiącach pracy przyszedł wreszcie moment, w którym efekt mogła zobaczyć nie tylko ekipa, ale także widzowie.
Dla Wiktorii Rozpędek szczególne znaczenie miało kilka sekund na końcu serialu.
"Trochę to do mnie nadal nie dociera, że ludzie to oglądają i że to już wyszło. Zobaczyłam swoje nazwisko na ekranie, to musiałam się aż przejść po pokoju, bo nie dowierzałam, bo ja mówiłam, że ono tam będzie, ale do tej pory jest to niesamowite dla mnie."
Wiktoria Rozpędek była gościem Beaty Hołubowicz-Stachaczyk w audycji Z innej strony, a całej rozmowy o pracy przy serialowej Lalce można posłuchać na Strefie FM.
Przystanek Kultura.
W muzeum w Piotrkowie we wtorek 22 września odbyły się warsztaty rzemiosła ludowego w ramach projektu Polsko-węgierskie synergie rzemiosła. Młodzież mogła spróbować swoich sił m.in. w rzeźbieniu w drewnie oraz w hafcie z wykorzystaniem koralików. Zajęcia były okazją nie tylko do rozwijania umiejętności manualnych, ale także do poznawania i przekazywania tradycji rzemieślniczych kolejnemu pokoleniu.
"Zaczęliśmy w Łowiczu. Trzy tygodnie temu, na początku września, kiedy przyjechali do nas twórcy i uczniowie z Węgier, którzy poznawali sztukę ludową z Polski, natomiast nasza młodzież, którą z kolei zaprosiliśmy, poznawała z kolei rzemiosło węgierskie. Natomiast to, co w tej chwili odbywa się w Piotrkowie, jest swego rodzaju, tak jak wspomniałem, pewnym drugim etapem, czyli chcemy jak gdyby tę synergiczność, czyli tę współpracę rozszerzyć również na kilka innych instytucji w województwie łódzkim, żeby pokazywać tak naprawdę trwałość tego naszego rzemiosła, tej naszej sztuki ludowej, w związku z czym młodzież z piotrkowskich i podpiotrkowskich szkół ma możliwość nauczenia się, mam nadzieję, czy przynajmniej poznania rzeźby ludowej, bo zaprosiliśmy współpracującą z nami rzeźbiarkę, panią Elę Świderek, oraz hafciarkę, w związku z czym pani Teresa Foks z Łowicza pokazuje drugiej grupie dość trudny, ale bardzo efektowny sposób haftowania z koralikami."
Mówił Andrzej Białkowski z Łódzkiego Domu Kultury.
W warsztatach wzięli udział uczniowie ze szkoły podstawowej w Brzozie, mówi Nikola, jedna z uczestniczek.
"Pani bardzo dobrze tutaj tłumaczy. Jak ktoś czegoś nie rozumie, to pomogą albo pokażą na przykład jakiś przykład i też przydatna jest umiejętność szycia właśnie albo przyszywania koralików."
"Ale zanim zobaczyłaś, jak powstaje ten haft, myślałaś, wydawało ci się, że to jest trudne?"
"Wydawało mi się, że tak, że to może być tak pomiędzy, ale jak się załapie już tak jak to idzie, bo to jest taki jeden schemat, to już jest okej, to jest łatwiej."
Warsztaty w Piotrkowie były kolejnym etapem projektu, którego jednym z głównych celów jest popularyzowanie tradycyjnego rzemiosła i umożliwienie młodym ludziom bezpośredniego kontaktu z twórcami.
To warto usłyszeć.
Młodzi aktorzy z regionu ponownie pokażą spektakl Niewinny. Porusza między innymi temat inności i wykluczenia. Pokaz zaplanowano na 8 października o godzinie 9 w Wolborskim Centrum Kultury.
"8 października również ważne wydarzenie i znów projekt, tym razem Lato w Teatrze. W ramach właśnie tego projektu, w wakacje, dzieciaki z regionu uczestniczyły w półkoloniach teatralnych, podczas których przygotowały przepiękny spektakl Niewinny, który opowiada trochę też właśnie o takich wykluczeniach, o inności. Cudny spektakl, dzieci bardzo się do tego przyłożyły i świetnie to wykonały. I 8 października zapraszamy wszystkie zainteresowane szkoły tutaj z regionu do Wolborskiego Centrum Kultury o godzinie 9."
A zapraszała Monika Sypułek na spektakl. Zapraszane są przede wszystkim zainteresowane szkoły z regionu i, jak zapowiadają organizatorki, przedstawienie będzie można zobaczyć później również w internecie.
Jesteśmy tam, gdzie warto być.
W pierwszym Liceum Ogólnokształcącym imienia Bolesława Chrobrego w Piotrkowie odbyły się otrzęsiny. O tym, jak ważnym zwyczajem są dla społeczności Chrobrego, mówi przewodniczący samorządu szkolnego Szymon Radziszewski.
"Myślę, że jest to taki raz, że te pierwsze klasy mogą tak się ze sobą trochę zbliżyć do siebie, trochę się poznać, nabrać takiej tradycji Chrobrego, nabrać, zobaczyć, czy ta szkoła jest tak realnie dla nich, bo no niestety trzeba przyznać, że to nie jest szkoła dla wszystkich, tylko dla takich, którzy wiedzą, czego chcą i oczekują wiele od życia, że tak to nazwę. Ale myślę, że jest to taki czas, że oni mogą się ze sobą bliżej poznać, przede wszystkim dobrze się bawić, bo tu nie chodzi o to, że kto wygra, kto przegra, tylko żeby się dobrze bawili, żeby mogli się tak zintegrować klasą."
Sama klasa pierwsza nie ukrywała emocji, które towarzyszyły zwycięstwu.
"Bardzo dużo ekscytacji i radości. I wdzięczność dla przewodniczącej, która poszła zmywać tort z twarzy."
"Czyli kto się oberwał tortem w tym roku?" "Tak, oberwała Marcelina Koprek."
"Kochamy cię, Marcelina. Cieszymy się bardzo, że wygraliśmy, bo jest to naprawdę niesamowite wydarzenie, bardzo duża integracja dla całej klasy i między ogólnie klasami, wszystkimi pierwszymi i drugimi również."
W ramach przygotowań pierwszoklasiści musieli między innymi zorganizować kiermasze, z których dochód przeznaczono na schronisko dla zwierząt w Piotrkowie Trybunalskim. Uczniowie brali również udział w teleturnieju, przygotowywali kostiumy i pracowali nad finałowymi występami. Zgodnie z tradycją musieli także wykazać się zaangażowaniem wobec starszej klasy, która zwyciężyła w poprzedniej edycji otrzęsin.
Materiał powstaje w ramach programu Bliska Kultura i jest realizowany dzięki wsparciu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.