Z Innej Strony
•
10.10.2026
Z innej strony. Witamy Państwa bardzo serdecznie. Przed mikrofonem Beata Hołubowicz-Stachaczyk, a w studiu Strefy FM Piotrków z innej strony Krzysztof Skolimowski, tata młodego perkusisty.
Dzień dobry, panie Krzysztofie.
Dzień dobry, witam bardzo.
I Mateusz Skolimowski, perkusista, młody perkusista.
Mateusz, pozwolisz, że zacznę od taty i zapytam, czy tata jest dumny z takiego syna?
Bardzo.
Spróbowałbym powiedzieć inaczej.
Oczywiście, jestem dumny ze wszystkich swoich dzieci.
A dużo tych dzieci jest?
Trójka.
I wszystkie robią coś?
Wszystkie są zdolne, tak.
Ale muzycznie czy to Mateusz jest taki zdolny?
Muzycznie.
To w takim razie kto jest u państwa u góry zdolny? Pan, żona, a może babcia z dziadkiem byli tak muzycznie uzdolnieni, bo to na ogół przechodzi z genów na geny.
A czy z żoną jesteśmy, czy byliśmy tancerzami. Pracowaliśmy w teatrze tańca i chyba ten rytm, znaczy muzyka zawsze obecna jest u nas w domu. Dużo tańczymy, dużo śpiewamy. Żona teraz się też zajmuje, ze tańca przeszła na śpiew ludowy i prowadzi też zespół Ręcznianki, więc tej muzyki i sztuki taki jest ten nasz dom wypełniony.
A nie brakuje wam tego tańca?
Znaczy ja nadal tańczę, w sensie może nie tak już zawodowo, ale uczę studentów na Akademii Muzycznej.
To piękne, kiedy taka rodzina, taka dość duża rodzina jak na dzisiejsze czasy jest tak mocno scalona. Czy Mateusz, ty jesteś najmłodszym podopiecznym swoich rodziców?
Nie, wręcz przeciwnie, jestem najstarszy.
Najstarszy. I poszedłeś akurat zupełnie w inną stronę, bo perkusja. Kiedy to zostało odkryte?
Wie pani co, szczerze, samą perkusją zacząłem się interesować tak w wieku, no powiedzmy między trzecim a czwartym rokiem życia.
Czy to były garnki, pokrywki, bo tak się niektórzy zaczynają interesować takimi instrumentami?
Coś podobnego, tak, można tak powiedzieć.
To w co ty tłukłeś? Co ci dało?
Tak, moim pierwszym instrumentem, na którym grałem, było dżembe mojej mamy, które kiedyś kupiła, oryginalnie zrobione w Afryce. I do tej pory go mam i na nim gram, więc on już trochę lat ma, więc to był taki mój pierwszy instrument, na którym grałem.
Panie Krzysztofie, a kiedy on, Mateusz, zaczął zajmować się takimi instrumentami, bo wtedy to było kilka, jak widać, tych instrumentów, wiedzieliście, że to już będzie to? Czy myśleliście, że po prostu geny muzyczne gdzieś tam się pojawiają i może jednak on będzie tańczył, a nie grał na instrumencie?
Zdecydowanie wiedziałem od samego początku, że on chce iść w instrumenty i że te perkusyjne bardzo mocno jakby go pochłaniają. On, mając pięć lat, codziennie oglądał; tak zaczynały się jego pierwsze fascynacje zespołem Kodo, japońskimi bębnami. Czyli gdzieś tam jednak do tych takich wschodnich kultur ciągnie go.
I pamiętam, że na pamięć oglądał spektakle na żywo zespołu Kodo i po prostu odtwarzał wszystkie te dźwięki, mając sześć, siedem lat, po prostu powtarzał wszystko to, co usłyszał z nagrania.
Czyli słuch absolutny.
Tak, zdecydowanie tak. A z czasem, jak będzie chciał w to iść, to niech idzie, na razie to była taka przyjemna dla niego zabawa, przyjemna taka fascynacja, a teraz widzę po nim, że to się robi coraz bardziej jego ścieżką.
No tak, bo Mateusz, chodzisz do szkoły muzycznej.
Tak.
I zacząłeś szkołę średnią.
Tak.
Czyli w zasadzie widać, że to już jest ta ścieżka życia, którą cię interesuje, gdzie przez wiele lat ją kontynuujesz. Kiedy dostałeś pierwszą perkusję?
Jeśli mówimy w sensie zestaw, to dostałem go między dziewiątym a dziesiątym rokiem życia, dostałem go na komunię.
Czyli takie miałeś marzenie.
Tak. I spełniło się.
Tata protestował czy nie? Mama protestowała, że to ma być taki prezent? Czy zgodzili państwo się natychmiast?
Tak, od razu. Oczywiście to było potrzebne.
Może po kupieniu, jak zaczął już grać w domu, to może potem się zastanawiali, czy było warto. Właśnie o to zaraz zapytam, bo jak to wytrzymać?
Więc zdecydowanie widzieliśmy, że to jest potrzebne, że już go zaczęło to fascynować, że jest taka potrzeba w nim, żeby rozwijać to, więc poszliśmy jak najbardziej, żeby ten zestaw mu zakupić, a teraz bardziej myślimy, jak zrobić, żeby ten zestaw przenieść gdzie indziej.
No właśnie, Mateusz, ile ty ćwiczysz dziennie?
Żeby teraz nie ukrywać, no staramy się na przykład po dwie, trzy godziny dziennie.
Czyli ja tak powiem kolokwialnie, ty tłuczesz po prostu w te talerze, w te bębny, a rodzice i rodzeństwo musi to znosić.
A czy, no sama sytuacja jest taka, że zestaw jest ułożony w moim pokoju.
No ale ten pokój ma tylko ściany i drzwi.
No tak. I rodzice muszą mimo wszystko być świadkami tego. Jak to wytrzymujecie?
Idziemy wtedy na spacer na przykład.
Ale jak on dwie godziny, trzy gra, to ten spacer musi być długi, prawda?
No tak, to się przyzwyczailiśmy do tego. Poza tym nie zawsze tak mocno, intensywnie gra, to też ma pewne wprawki. On też sprawdza i ćwiczy pewne groove'y, więc on ma tam u siebie, jakby podzielił sobie to tak metodycznie na lekcje, więc to nie jest tak, że te trzy godziny ostrego cały czas grania.
Czyli po prostu uprzedza: teraz spacer, bo będę grał długo, mocno i głośno, a czasami teraz możecie spokojnie usiąść, bo będę tylko wprawki miał, tak?
Tak, mniej więcej staram się wyczuwać w tym.
No teraz już właśnie w te wakacje zaczęliśmy budować domek zewnętrzny specjalnie pod to, żeby mieli troszeczkę dalej od domu, bo mieszkamy na wsi, mamy swój domek i dość dużo terenu.
I całe szczęście wasze i szczęście sąsiadów ewentualnych.
Tak, ale sąsiedzi nie narzekają, bo ogólnie dużo zwierzyny tam, więc jak Mateusz gra, to płoszy trochę chyba dziki, więc... Choć fakt, że nie gram wieczorami, bardziej w jakichś takich godzinach popołudniowych, ale prawda. Ale tak, ale unikają tego miejsca, zdecydowanie dziki. Więc przenosimy teraz perkusję gdzieś na zewnątrz, więc już będziemy trochę więcej mieli spokoju.
Dzisiaj rozmawiamy o tych talentach z innej strony, bo ja myślę, że wy w ogóle jesteście cudowną, przynajmniej pod tym względem, rodziną, dlatego że wszyscy się rozumieją, co robi młodsze rodzeństwo. Jeśli chodzi o te talenty, bo na pewno coś już zaczynają robić. Panie Krzysztofie.
No to Kuba chodzi też do szkoły muzycznej.
Kuba ma teraz 11 lat.
12.
12 lat. Wybaczamy tata może nie pamięta, na szczęście z reguły nie liczą takich rzeczy.
Kuba gra na organach, ale z świetnym kompozytorem.
A tak mogę się już... pochwalę, bo...
Ale jest kim się chwalić.
Tak, jak robiłem, bo jestem w trakcie robienia swojego doktoratu na Akademii Muzycznej, no to zatrudniłem dwóch profesjonalnych muzyków, między innymi Mateusza i właśnie Kubę. Ale to jest piękne, że możecie tak współpracować.
Tak, do tego jeszcze zagrał też Artur Dudkiewicz, to już taki profesjonalny jazzman, już znany w Polsce, ale no nie ustępowali, w sensie, że naprawdę trzymali poziom i dlatego jestem z nich bardzo dumny i naprawdę się świetnie rozwijają.
A mamy jeszcze trzeciego, najmłodszego.
Samych chłopaków.
Tak, Józio. On ma akurat dwa i pół roku, ale już śpiewa z mamą, więc już widzę, że to go też pochłania. Poza tym u nas jest i śpiew, i albo gra na perkusji, albo gra na pianinie, więc ten dom jest dość głośny u nas i widzę, że po Józiu to już też nasiąka tym.
Ale powiedzcie, jak wy sobie organizujecie to życie rodzinne, bo z jednej strony zainteresowania są podobne, z drugiej strony każdy robi co innego, w sensie no muzyka was łączy. Jak wy sobie organizujecie to, żeby na przykład ćwiczyć, bo zarówno Mateusz musi ćwiczyć na swoim instrumencie, Kuba na swoim, no trzeba się zająć małym dzieckiem, pan też ma swoje potrzeby, no a żona też musi ćwiczyć, skoro wykonuje dalej taką super pracę. No więc jak wy się dzielicie?
Nie ukrywam, że to wymaga dużej dyscypliny, ponieważ... i zrozumienia chyba wzajemnego, prawda? że my też, chłopcy są i Mateusz, i Kuba są na edukacji domowej, więc też musimy mieć taki dość duży rygor pewnych rzeczy. Oni nie mogą być razem, prawda? Bo każdy uczy się czegoś innego.
Znaczy tak, no idą swoim tokiem.
Tak, Mateusz jest teraz w liceum, więc on już się sam uczy, on się już nauczył uczyć.
A ciężko czasami, co? Usiąść do tych książek, lepiej by było tak trochę pograć na tej perkusji dłużej.
Nie ukrywam, że tak, ale wiem, że teraz się nauczę sam uczyć i zgłębiać wiedzę, to też mi w przyszłości, na przykład jak będę gdzieś na uczelni wyższej czy gdzieś indziej, to też będzie mi w tym pomagać.
No pięknie. No i jak to wygląda na co dzień? Bo przerwałam panu, bo zapytałam Mateusza o to uczenie się, czyli dzielicie się jakoś, tak? Staracie się te obowiązki dzielić między sobą i uczyć dzieci samodzielności.
Tak, no Mateusz już teraz przejął połeczkę swojej edukacji i bierze za nią odpowiedzialność. Kubę jeszcze uczymy, wiadomo, uczymy uczyć się. Najwięcej, no tutaj Ania, ma żona właśnie, najwięcej czasu poświęca na naukę z nimi. No ja pracuję na uczelni, więc trochę więcej czasu muszę poświęcać też na zarabianie. No ale jest też Maluch, Maluch jeszcze potrzebuje swojej opieki, chłopcy są już w stanie sobą zająć, ale dwuipółletnie dziecko potrzebuje różnego wsparcia. On potrzebuje całej rodziny i też cała rodzina się nim opiekuje, więc to i ze mną czasami jeździ, ja go biorę oczywiście z mamą, no to jak, bo jest zawsze z mamą, ale też Mateusz i Kuba się świetnie nim opiekują, więc czasami jak my potrzebujemy nawet czasu dla siebie, no to Mateusz jest świetnym opiekunem, naprawdę.
Czy Kuba też ma instrument w domu?
Tak, pianino mamy. No i też ma syntezator. On tak bardziej idzie w elektronikę, widzę, że on lubi komponować, lubi też składać muzykę na komputerze, więc jego to idzie chyba bardziej w... bardziej w takie elektroniczne, nowoczesne brzmienie, ale tak, no też.
Czy są takie momenty, kiedy państwo są razem połączeni tą muzyką i próbujecie coś razem zrobić? Czy raczej to się tak nie da nawet zgrać czasowo?
Nie, to się łączyło się. Jak Ania prowadzi zespół ludowy i śpiewa czasami, no to Mateusz pomaga to grać na bębenku, to Kuba na trójkącie, ale widzę, że już też więcej ma tych umiejętności, więc sądzę, że to powoli się pojawia.
A panu nie żal, że nie ma takiego następcy, jeśli chodzi o taniec? Czy po prostu cieszy się pan, że muzyka jest muzyką i to nieważne, jak jest interpretowana?
Każdy ma swoją ścieżkę i nie ma żadnego żalu. Wiem, że ten zawód tancerza nie jest taki łatwy, nie jest łatwym zawodem. No nie, i krótki jest, szczerze mówiąc, bo kontuzje, samodyscyplina, to jest trudny bardzo zawód. Ja ukończyłem też wychowanie fizyczne, bo teraz jest dużo tych uczelni wyższych, wcześniej tych uczelni wyższych nie było tanecznych, więc ja jestem po wychowaniu fizycznym, więc po prostu dla mnie ważne, że jeśli lubią tańczyć, a lubią tańczyć, chcą się ruszać, to to jest najważniejsze, to jest to, co chcę im przekazać, a swoją ścieżkę w tym odnajdą. Tym bardziej sądzę, że w trakcie wykonywania jakiegoś fajnego utworu, czy w ogóle czucie tej muzyki przez nas, to samo to powoduje, że ten taniec się u nas pojawia.
To prawda. Mateusz, ostatnio były takie recenzje przez może amatorów, ale którzy cię słuchali tutaj w Piotrkowie na wydarzeniu muzycznym, powiedzieli, że wymiatałeś na tej perkusji. Powiedz mi, jaką muzykę najbardziej preferujesz i jak długo się przygotowujesz na przykład do takiego konkretnego występu?
No ja to od razu powiem, że najbardziej preferuję muzykę jazzową, która mnie fascynuje już bardzo długo i ma coś, co żaden inny gatunek, według mnie, nie ma i jest on przede wszystkim naprawdę bardzo, bardzo piękny. A jeśli chodzi o przygotowanie takiego koncertu, to muszę przyznać, że to, że tam zagraliśmy, było to, że raz tylko się spotkaliśmy u nas tutaj w szkole muzycznej w Piotrkowie. Na jedną próbę ustaliliśmy pewne utwory, które będziemy grać i już potem żadnej próby, no może tylko tej generalnej przed samym koncertem nie zrobiliśmy.
Czyli udało wam się tak pięknie zgrać, że właściwie człowiek stojący z boku nie zauważył tego, że nie było wielkiej ilości prób.
Ale powiem ci, Mateusz, że ciekawe jest to, że ty jesteś bardzo młodym perkusistą i w dodatku dogadujesz się z tymi starszymi muzykami, gdzie czasami w latach to jest przepaść. Trudno ci się z nimi pracuje, czy zupełnie nie odczuwasz tej różnicy wieku, bo muzyka nie zna granic?
Tak, mogę tak właśnie powiedzieć, że nie ma tutaj, że tak powiem, ograniczeń wiekowych czy coś w tym stylu, więc no. Ale nie spotykasz się z czymś takim, że jak cię zobaczą, nie znają cię, to młody człowiek, zaraz tu będzie grał, nie wiadomo jak to będzie wyglądało i nagle się okazuje, że całkiem dobrze im się współpracuje. Były już takie momenty zaskoczenia?
Szczerze, nie widziałem to przynajmniej takim głównym odczuciem od kogoś innego. Mogły może trochę zobaczyć, czy ktoś tak może myśli, ale szczerze raczej nie. Raczej nie spotkałem się z czymś takim.
Panowie, jakie macie plany na przyszłość? Jakie plany wobec Mateusza? Bo czas leci szybko, już jest pierwsza klasa licealna, trzy lata, trzeba będzie podjąć jakąś wcześniej decyzję. Czy ta kariera muzyczna to jest gdzieś tam w planach?
No jest.
Tak, tak, tak. Mateusz ma też zaplanowane, ma wymarzone swoje uczelnie, to można nawet powiedzieć.
No, marzy mi się, jeśli mówimy na przykład o Polsce, no to mam trzy uczelnie, na które planuję pójść. To jest albo Łódź, w Łodzi na Akademię Muzyczną. Jest tam profesor, niekoniecznie na kierunku jazzowym, ale na klasyce, który tam wykłada i też myślę, żeby tam pójść i u niego studiować. Jest jeszcze uczelnia w Warszawie, też tam myślę, żeby pójść. No i Katowice, no bo Katowice to... najbardziej znane jazzowo, tak, pod kierunkiem jazzowym jest bardzo dobry, więc w ogóle planuję, żeby ciągnąć dwa kierunki, że klasyczny i jazzowy.
No to pięknie, ale powiedz, jak ty widzisz przyszłość? Bo skończysz wyższą szkołę muzyczną, akademię muzyczną i co byś chciał robić? Gdzie chciałbyś ten jazz widzieć w swoim życiu?
Sądzę, że przede wszystkim bardzo mocno rozwijać ten jazz w Polsce. Ale widzisz to jakaś taka kapela, którą byś założył, taka jazzowa? Czy chciałbyś gdzieś dostać się do jakiejś wymarzonej takiej formacji jazzowej? Jakie ty masz plany? Możesz zdradzić?
Sądzę, że obie wersje są bardzo dobre. Marzy mi się, żeby założyć jakiś w przyszłości swój big band. Taki duży.
A to jest piękne, bo to w zasadzie kiedyś były takie big bandy, teraz już z rzadkością, ale marzenia są, tego ci życzymy bardzo, bardzo mocno.
A co chciałby tata dla siebie i dla pozostałej części rodziny?
Ja chcę, żeby po prostu byli zdrowi i szczęśliwi, a jak dojdą do tego swoją ścieżką, swoim sposobem, no to będziemy z nimi, żeby ich w tym wspierać.
Krzysztof Skolimowski, tata młodego perkusisty, człowiek orkiestra. O, i to będzie chyba najlepsze określenie. I młody perkusista Mateusz Skolimowski, spełnienia marzeń i to chyba i zdrowia, bo jak będzie zdrowie, to będą spełnione marzenia.
Dziękujemy bardzo.
Dziękuję. Do usłyszenia.
Z innej strony.