Z Innej Strony
•
03.10.2026
Z innej strony. Witamy Państwa bardzo serdecznie. Dziś z innej strony naszym gościem jest Piotr Gumulec z kabaretu Chyba, komik, konferansjer.
Dzień dobry, Piotrze.
Dzień dobry, witam serdecznie.
Piotrze, zacznijmy od tego, co jest w tej chwili najbardziej na czasie. Jesteś uczestnikiem Tańca z Gwiazdami. Powiedz mi, kiedy ci zaproponowano udział w tym programie, jakie było twoje pierwsze wrażenie i odczucie?
Znaczy tak, ten program proponowano mi już wielokrotnie, mówiąc szczerze, więc jakby ja się oswajałem z tą myślą, wiedziałem, że w pewnym momencie kiedyś to nastąpi i nastąpiło w tym roku. Na początku to oczywiście panika, przerażenie, strach, ponieważ ja wszystkiego co nowe to się boję. A poza tym też wiedziałem od wielu różnych osób, jak ten program wygląda i ile kosztuje zdrowia i wysiłku i po prostu byłem ciekaw sam siebie, czy dam radę, więc takie mi emocje towarzyszyły. Raczej przerażenie.
A jak szybko odpowiedziałeś? Musiałeś to przespać, czy powiedzmy było to kilka chwil?
No nie, nie, nie. Tak jak mówię, pierwsza propozycja to już padła, nie wiem, chyba jeszcze przed pandemią nawet, dobrych parę lat temu. No ale teraz jakby z początkiem wiosny powróciła, no więc myślę, że z dwa miesiące trwała taka decyzja i nie ukrywam, że ja byłem sceptyczny mocno, natomiast moi znajomi i zwłaszcza żona mnie namówiła, tak naprawdę namówiła mnie żona na to wszystko, więc jakby to jej wina.
Piotrze, no właśnie, na kogoś trzeba zawsze zwalić.
Piotrze, jesteś komikiem, jesteś konferansjerem, występujesz w kabarecie od 19 lat i teraz nagle przyszło ci tańczyć. Czy to jest coś zupełnie dla ciebie nowego, czy powiedzmy wcześniej robiłeś już to?
Nic, nic nie robiłem, absolutna nowość zupełna, to znaczy ja idąc na pierwszy... Pierwszy trening, który mieliśmy 10 sierpnia, nie umiałem nic i nie kłamię tutaj, nie oszukuję, ponieważ nie przepadam za tym tańczeniem, mówiąc wprost, a przynajmniej nie przepadałem, gdyż znam ograniczenia swojego ciała i wiem, jakie to wszystko jest po prostu niewygodne. Więc ten taniec, jeżeli był, to gdzieś już późno, późno w nocy, przy okazji jakiejś zabawy. Natomiast szybko się to zmieniło. Tylko coś się zmieniło, ponieważ okazało się, że treningi przynoszą mi bardzo dużo radości, bardzo dużo zabawy i okazało się, że mam jakieś tam nawet, wedle przynajmniej mojej trenerki, predyspozycje.
A myślisz, że to, czego się w tej chwili uczysz, to ci się przyda również w kabarecie, gdzie dojdzie kolejna dziedzina, w której będziesz mógł się wykazać?
Tak, pewnie gdzieś to wykorzystamy, skoro już nauczyłem się ruszać tymi biodrami i kosztowało mnie to tyle pracy, no to czemu by nie wykorzystać. Natomiast sam cały program, ja bym tutaj jakby nie skupiał się tylko na tańcu, gdyż ten program generuje bardzo dużo emocji, bardzo dużo różnych sytuacji, o których wcześniej się nie myślało albo nie było się w danej sytuacji, więc ten program naprawdę bardzo daje mi dużo, ale nie tylko takich umiejętności stricte, powiedzmy tanecznych, które są gdzieś do wykorzystania na estradzie. Ale daje mi bardzo dużo takiej pewności siebie, takiego poczucia, że mogę coś jeszcze zrobić, mając 40 lat od zera i to może przynosić jakiś efekt. Nie mówię spektakularny, ale ciężką pracą da się coś wypracować. Myślę, że to jest bardzo taki dobry przekaz płynący z tego programu.
Czy każdy odcinek, który ci towarzyszy, jest czymś nowym w twoim wydarzeniu? Czy z odcinka na odcinek czujesz się po prostu lepiej, bezpieczniej, właśnie tak pewniej?
Wiadomo, że z biegiem czasu człowiek przyzwyczaja się do pewnych rzeczy. No pierwszy odcinek był totalnym jakimś, no nie wiem jak to nazwać, huraganem emocji, tak naprawdę mną targał, ponieważ stres był ogromny. Dwadzieścia lat prawie jestem na scenie, występuję w telewizji wielokrotnie na żywo przed milionami, ale w życiu się tak nie bałem jak 6 września o 20 w studiu Polsatu. Na tyle się bałem, że w pewnym momencie przestałem słyszeć muzykę, tylko miałem taki szum w głowie. No po prostu stres mi odciął to wszystko, stąd ten pierwszy taniec też wyszedł tak jak wyszedł, ponieważ ja tak naprawdę tańczyłem trochę w ciemno, niesiony tym stresem i tymi wielkimi emocjami. Na swoje usprawiedliwienie albo na tłumaczenie dodam, że wszyscy tak mieliśmy i nawet Marta "Mandaryna" Wiśniewska, która stała obok mnie na tym balkonie i mówi: "Guma, ja tańczę od prawie 50 lat, ja w życiu się tak nie bałam." No więc skoro tancerka zawodowa boi się tańczyć na Tańcu z Gwiazdami, znaczy boi, ma stres, no to nic dziwnego, że ja zupełne zero bałem się stokroć bardziej.
Słuchaj, z tego co wiem, to ogląda cię mnóstwo mieszkańców naszego regionu, naszego miasta, trzymamy za ciebie kciuki i głosujemy. Natomiast powiedz mi, jak wygląda to twoje przygotowanie do każdego odcinka, bo za każdym razem jest inny taniec.
No, wszystko wygląda bardzo podobnie, ponieważ to się wkłada w pewien taki schemat pewnych zachowań, więc my w piątek dostajemy muzykę na następną niedzielę, tak? Więc tak naprawdę no nie ma czasu za dużo, żeby się przygotować, ponieważ w sobotę i w niedzielę są próby do danego odcinka, więc tak naprawdę my startujemy z pracą w poniedziałek i to też jest wymyślanie tak naprawdę choreografii, moja partnerka Julia Suryś ją wymyśla, czasem we współpracy z choreografami programu. No i tak naprawdę mamy trzy dni, trzy, cztery dni, żeby to wszystko się nauczyć i przygotować, bo już w sobotę wchodzimy do studia i tam już nie ma czasu na poprawę, tam już są próby i tam już trzeba wszystko umieć, więc tak naprawdę wszystko odbywa się w ciągu czterech dni, gdyż jeszcze nagrywamy te materiały, które państwo oglądają tuż przed naszym tańcem, więc to też jest praktycznie cały jeden dzień potrzebny na to, żeby takie niby półtorej minutowe fragmenty nagrać, ale tak to schodzi, więc tak naprawdę to jest taki, bym powiedział, last minute, nauka last minute i to w ostatniej chwili, no bo w cztery dni nauczyć się tańczyć tanga czy salsy, no nie jest prosto, zapewniam, ale walczymy, ale walczymy, no i to bardzo wymagający program, czego może nie widać na ekranie, ale to jak tutaj wszyscy, bo nie mówię tylko o sobie, ale o wszystkich, jak tutaj pracujemy, no to jest naprawdę bardzo, bardzo duży wysiłek.
A powiedz, co jest dla ciebie najtrudniejsze? Czy ta właśnie sprawność fizyczna, słuchanie muzyki, wpadnięcie w rytm, czy bardziej emocje, bardziej to, żeby się dopasować ze swoją partnerką, żebyście rozumieli się bez słów, czy może właśnie stanie tam na tej scenie?
Nie, najbardziej to są jakieś ograniczenia dotyczące mojej koordynacji ruchowej, mojego ciała, tego, że chciałbym zejść troszkę na przykład niżej w kolanie, ale już sprawia to po prostu za dużo bólu i wysiłku. I raczej takie rzeczy, takie ograniczenia są w tą chyba najbardziej takie tutaj dojmujące i irytujące. Oczywiście pamięć też jest istotna, tego co robimy za chwilę, jaki krok będzie za chwilę, z tym to się borykam bardzo i niemal do końca zawsze czegoś tam gdzieś zapomnę w finałowym występie. Brakuje tej sekundy, muszę się zastanowić, co za chwilę dalej robimy. To jest bardzo dużo. To jest tak naprawdę w ciągu takiego jednego tańca trzeba tak zapamiętać kroki, trzeba spróbować je zatańczyć technicznie, trzeba je zatańczyć w tempie, trzeba słuchać muzyki, trzeba trafić w rytm. Do tego dochodzi jeszcze stres, rozmowy z jurorami i tak dalej, i tak dalej. Bardzo dużo składowych składa się na ten finalny występ i jest tego dużo, dużo, dużo. I mówiąc szczerze, tak jak przed chwilą mówiłem, że obawiałem się, czy moje ciało podoła temu wysiłkowi, to ciało jak najbardziej daje radę, ku mojemu zaskoczeniu, natomiast bardzo szybko męczy mi się głowa, natłok informacji, które muszę przyswoić i które muszę wdrożyć, zarówno tego, co za chwilę robimy, ale też jak mam to zatańczyć, w jakiej figurze, w jakiej postawie, z jakim ruchem, sprawia, że głowa naprawdę szybko się męczy i to było dla mnie chyba największe zaskoczenie w tym programie.
Czy ty wcześniej znałeś swoją partnerkę?
Nie, nie.
No właśnie, jak wyście się długo uczyli tego, żeby ze sobą się w odpowiedni sposób kontaktować? Bo słuchaj, jeśli nie będzie kontaktu, nie będzie pięknego tańca, a wygląda na to, że dajecie sobie fajnie radę.
Znaczy tak, tutaj to, że trafiłem na Julię Szurek-Sromecką, jest zrządzeniem losu i za to dziękuję po prostu najbardziej chyba, ponieważ nie sądziłem, że... No Julia jest ode mnie piętnaście jednak lat młodsza, więc większość tancerek jest w młodym wieku, przecież, więc miałem obawy. No jednak między czterdziestką a dwudziestką pięcioma jest już różnica pokolenia, chociażby w dzisiejszych czasach, które tak zasuwają do przodu, no to tym bardziej, więc miałem pewne obawy, jak my się dogadamy tak po ludzku. Spotkaliśmy się po raz pierwszy w czasie takiej prezentacji, kto będzie z kim tańczył, w takiej imprezie jakby otwierającej Taniec z Gwiazdami. No i przegadaliśmy chyba z dwie godziny, zupełnie tak jakbyśmy się znali od nie wiem kiedy. Było to dla mnie bardzo zaskakujące i do tej pory tak jest, że naprawdę bardzo się polubiliśmy i mamy to samo poczucie humoru, z tego samego się śmiejemy i mamy podobne podejście do wielu, wielu spraw, więc to połączenie nas było wręcz magiczne, bym powiedział. Także producenci programu mają absolutną, absolutną tutkę, jak to się mówi, do tego, żeby ludzi ze sobą łączyć.
Powiedz mi, Piotrze, jak dobieracie stroje? Czy to masz narzucone, czy masz coś do powiedzenia?
Tak, ja tu w ogóle nie mam nic do gadania, mówiąc szczerze, ponieważ nawet nie za bardzo się w to włączam.
Ale dobrze się w nich czujesz?
Wiesz co, niech to bywa. Tak naprawdę wszystkie te stroje tancerza do tańca, jak podobnie jak i sam taniec, i to jest generalna nauka, to jest wszystko bardzo niewygodne, po prostu. To jest bardzo niewygodne, bardzo ciasne. Wiem, jak tańczyłem walca, miałem bardzo taką opiętą marynarkę, która mi się tam wybrzuszała jeszcze na ramionach, co powodowało, że tej ramy, którą trzeba trzymać, ona nie była zbyt dobrze widoczna. Nie mamy na to za wiele wpływu. Oczywiście, no nieraz powiem, że wiesz, to wolałbym inną koszulę albo jednak inny kolor i tutaj się jakoś dogrywamy, ale raczej jest to po prostu przydział.
Ale przynajmniej nie masz... Masz obcasów w przeciwieństwie do twojej partnerki.
Wiesz co, no nie, no są obcasy, obcasy są w tańcach latynoamerykańskich.
Czyli jednak musisz mieć obcasy.
Tak, tak, tak, tak.
A w których tańcach czujesz się najlepiej? Czy to są właśnie te latynoamerykańskie, czy takie klasyczne?
W żadnym, mówię szczerze. Dla mnie dużym wyzwaniem i dużym wysiłkiem. Początku wydawało mi się, że rzeczywiście w tych tańcach standardowych będzie mi trochę łatwiej i chyba tak jest. Natomiast utrzymanie tej sylwetki jest dla mnie dużym wyzwaniem, a w momencie, kiedy tej sylwetki w tańcu standardowym nie ma, no to nie ma tańca standardowego po prostu. Ostatnio tańczyłem salsę, którą jakoś polubiłem. To mnóstwo sił mnie to kosztowało, bo ona była dosyć szybka i każdy trening, każda powtórka powodowała, że wylewałem z siebie litry potu. Ale gdzieś spodobała mi się ta salsa i chyba najbardziej z tych wszystkich tańców do tej pory zapamiętałem. Bo to też jest taka, może informacja dla państwa, ja jestem tu na kursie tańca. Ja nie umiem tańczyć, ja się nie uczę tańczyć. My uczymy się tak naprawdę zatańczyć dla państwa daną choreografię, więc to jest też taka zaskakująca być może informacja, ale tak jest, ponieważ nie ma na to czasu, żebym ja uczył się kroków podstawowych, potem jakiegoś obrotu. My już od razu wchodzimy w konkretną choreografię i to jest chyba takie najbardziej zaskakujące.
Piotrze, i po każdym tańcu stajecie przed jury. Masz wtedy tremę, boisz się tej oceny, czy właściwie wiesz, że masz jakieś słabości i pokornie przyjmujesz to, co ci mówią?
Tak, oczywiście, że tak. Ja tutaj nie dyskutuję na temat tańca, ponieważ nie mam o nim żadnego, bladego pojęcia, więc jakiekolwiek dyskusje z jury tutaj nie mają jakby sensu. Ale ja już, naprawdę, jak ja już to zatańczę, to ja już nie mam się czego bać. To jest najgorsze za mną. Ci nic złego nie wydarzy, jurorzy są mili, sympatyczni, mają swoje opinie, to jest ich prawo. Ja mam na szczęście mikrofon i mogę im coś powiedzieć i nierzadko z tego prawa korzystam, więc staram się, generalnie staram się bawić tym programem. Taką dostałem poradę od wielu ludzi przed przyjściem tutaj i staram się jej trzymać, staram się bawić tym programem, bawić się tańcem, bawić się rozmowami z jury. To jest rozrywka przecież tak naprawdę, więc staram się z tego korzystać.
A Piotrze, na widowni są twoi bliscy, znajomi, przyjaciele, rodzina. Zapraszasz za każdym razem kogoś?
Tak, tak, tak.
Kibicują ci?
Oczywiście, oczywiście, więc parę razy była już to rodzina, w sensie dzieci z żoną, byli teściowie, był oczywiście cały mój zespół, mój kabaret, z moim bratem, z moją bratową. Także tutaj wsparcie otrzymuję też od środowiska kabaretowego, nagrywają filmiki, pozdrawiają mnie. Agnieszka Litwin była na widowni, był Ada Borek, był Mikołaj Cieślak z Moralnego Niepokoju, Rafał Zbieć również, Dominika Najda z K2, także tutaj wsparcie ogromne.
No to rzeczywiście takie mocne wsparcie. Piotrze, a na koniec zapytam cię, jak odreagowujesz po każdym odcinku? No bo te emocje, które ci towarzyszą w sobotę, niedzielę, tak?
Powiem, że to jest chyba największy problem, ponieważ ciężko zasnąć w niedzielę po programie i zazwyczaj trwa to gdzieś do trzeciej, czwartej w nocy. Ciągle tańczysz jeszcze. To jest niesamowite i to muszę pogratulować twórcom tego programu z BBC i z Wielkiej Brytanii, ponieważ ten program generuje niesamowite emocje wśród uczestników, niesamowite. Bo to nie jest tylko to, że ja to tak przeżywam. Wszyscy tutaj to bardzo przeżywają, podchodzą do tego bardzo poważnie i z takim szacunkiem do tego, no ale to też kosztuje emocji, też kosztuje zdrowie. Nie myślałem, że będzie mnie to tak emocjonalnie wciągać.
A ja ci powiem, Piotrze, na koniec, że to wciąga również widzów, bo tak jak ci wcześniej wspominałam, ludzie, którzy nie oglądali tego programu, kibicują ci teraz, my trzymamy dalej kciuki, obyś doszedł do samego końca i no cóż ci życzyć, powodzenia na parkiecie.
Dziękujemy bardzo.
Dziękuję słuchaczom, dziękuję Piotrkowianom i okolicznym za wszelkie wyrazy wsparcia, bo słyszę o nich, słyszę od mamy, słyszę od rodziny, od Bartka, że tutaj Piotrków się mobilizuje i wspiera. Byliśmy też z kamerą w Piotrkowie, byliśmy na moim osiedlu, na ulicy Wroniej, na której się wychowywałem przez 20 lat, więc tam też sąsiadki mnie poznały, ja je również, więc dostałem bardzo, bardzo dużo wsparcia. Cieszę się, cieszę się, że i o Piotrkowie można przy tej okazji co nieco wspomnieć, więc dziękuję bardzo, pozdrawiam, no i proszę o jeszcze. No jeszcze bym sobie tutaj ze dwa tygodnie przynajmniej potańczył.
Nawet też chcielibyśmy jeszcze sobie popatrzeć na ciebie, Piotr Gumulec, kabaret Chyba, komik, konferansjer i uczestnik Tańca z Gwiazdami. Trzymamy kciuki, jutro kolejny odcinek. Dziękujemy i do zobaczenia. Z innej strony.