Prawo na co dzień!
•
18.03.2026
Prawo na co dzień. Audycja powstaje przy współpracy z mecenasem Danielem Olszewskim. Daniel Olszewski, prawnik z Warszawy.
Panie mecenasie, jest coś takiego jak prawo łaski. Kto ma prawo łaski? To jest takie dosyć kontrowersyjne, bo to wiemy, że od paru lat głośno się o tym mówi, ale przypomnijmy, kto może takie prawo łaski zastosować i w jakich sytuacjach?
Jest to prerogatywa prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Tylko i wyłącznie. Tylko i wyłącznie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Oczywiście pewne organy też biorą udział w całym tym procesie, ale ostateczna decyzja należy do prezydenta.
Czy musi się kogoś pytać jeszcze o to, czemu wolno? Czy to jest tylko konsultowanie się, opinie o tym przestępcy i tak dalej, a on właśnie już ostatecznie, bez żadnych nacisków, stosuje prawo łaski?
Zazwyczaj prezydent dostaje już akta na stół razem z opiniami sądu pierwszej instancji, drugiej instancji i prokuratora generalnego. I wtedy podejmuje decyzję, czy zastosować to prawo łaski, czy też nie. To jest taka procedura ułaskawienia zawarta w kodeksie postępowania karnego. To jest tak, że nie każdy, który prosi o prawo łaski, może to prawo łaski otrzymać. Jest cała lista osób ubiegających się o to, natomiast wiem, że prezydent, no nie, tak często nie stosuje tego prawa łaski.
Zazwyczaj więźniowie albo osadzeni, albo ich rodzina najbliższa występuje właśnie do sądu, gdzie ta najbliższa osoba została skazana, występuje do sądu z prośbą o zastosowanie tego prawa łaski. To przechodzi przez opiniowanie przez sąd pierwszej instancji, przez sąd drugiej instancji i jeszcze prokuratora generalnego, który, jeżeli chociaż jedna opinia była pozytywna, przekazuje sprawę do prezydenta. Jako że to jest jednak postępowanie sądowe, które musi przejść przez całe procedury, również to trwa.
Panie mecenasie, to takie bardzo ważne pytanie, które było podważane parę lat temu, nawet nie tak dawno. Jeśli chodzi o prawo łaski, czy ten, który się ubiega, musi być skazany prawomocnym wyrokiem?
Myślę, że opinii będzie tyle, ile prawników jest w Rzeczypospolitej Polskiej. Ale mieliśmy ten problem za prezydenta Dudy. Mieliśmy ten problem, oczywiście, dokładnie tak. I moim zdaniem, jeżeli wcześniej ułaskawiamy kogoś, kto nie został tak naprawdę skazany, no to twierdzimy wtedy, że jest skazany. A jeżeli nie był skazany, no to nie mamy raczej możliwości zastosowania prawa łaski.
No bo to najpierw jest wyrok pierwszej instancji, potem wyrok drugiej instancji i tu już właściwie ten drugi wyrok obowiązuje, on się uprawomocnia, potem może być ewentualnie kasacja. Przy czym tu już zwracam uwagę, żeby nie traktować tego jako trzeciej instancji. To może się odbyć, ale niekoniecznie. Może się odbyć, jest to trudne, bo Sąd Najwyższy selekcjonuje sprawy, które faktycznie powinien rozpatrzyć.
I kasacja na czym polega? Kasacja polega na rozpoznaniu sprawy, ale pod kątem prawa. Sąd Najwyższy jest takim sądem prawa. On nie patrzy, jakie były fakty, on patrzy, jak te dwa wcześniejsze sądy zastosowały prawo. Czyli co, czy nie było właśnie jakichś uchybień? Czy przykładowo osadzony nie został skazany za inne przestępstwo niż powinien był, ewentualnie czy nie zastosowano przestępstwa, którego w ogóle nie ma.
Czyli prawo łaski obowiązuje we wszystkich przestępstwach, to mogą być bardzo drobne i bardzo poważne, to już prezydent podejmuje decyzję. Przy czym z jednym wyjątkiem. Jeżeli ktoś zostanie skazany przez Trybunał Stanu, wtedy prezydent nie może ułaskawić w ogóle. Niezależnie, nie ma warunków, nie może w ogóle ułaskawić nikogo, kto został skazany przez Trybunał Stanu.
Prawo na co dzień. Audycja powstaje przy współpracy z mecenasem Danielem Olszewskim.