Loża
•
28.09.2026
Z uśmiechem na ustach, życzliwością w głosie i przymrużeniem oka komentujemy lokalną i nie tylko lokalną rzeczywistość. Loża, poniedziałek, godzina 12.30. Marcin Cecotka, zapraszam.
Dzień dobry, witamy na żywo w poniedziałek i w powtórce w niedzielę. Mam nadzieję, że wszystko będzie słyszalne. Dzisiaj pewne obawy są, dlatego że mamy nowego realizatora, przynajmniej na ten jeden dzień.
Jest dobrze, słychać pana, słychać pana, tak.
Ale to nie realizator.
Nie, ale to pan się odzywa, pan Tomasz Stachaczyk. Witamy serdecznie.
Oto, co przed nami w loży. 96-letni Sobiesław Zasada, legendarny polski kierowca rajdowy i biznesmen, wystartował w Buenos Aires w rajdzie Gran Premio Argentino Histórico.
Żeby miasto mogło dobrze funkcjonować, muszą być pieniądze, żeby mieszkańcy mieli proste drogi, żeby nie było dziur... śmieci.
Został umieszczony w kartonowym pudle. Strażacy skontaktowali się z leśną osadą w Polichnie. Leśna osada w Polichnie to coś nowego, ale to wyjaśnimy sobie na koniec, bo zaczniemy od bardzo miłej informacji.
W zasadzie już przed tym turniejem można było przypuszczać, że tak ten turniej się skończy, no ale jednak trzeba było wygrać. Siatkarze z Polski obronili tytuł mistrzów Europy po zwycięstwie nad Francją 3 do 1 w finale w Mediolanie. Polacy zdobyli tym samym kwalifikację do igrzysk olimpijskich za dwa lata w Los Angeles. Biało-czerwoni wywalczyli trzeci złoty medal mistrzostw Europy. W meczu o brązowy medal Finowie pokonali Słoweńców 3 do 0.
No i jak zwykle przy takiej okazji albo takich okazjach, bo tych okazji jest bardzo dużo, pada pytanie, czy to właśnie siatkówka mężczyzn powinna być naszym sportem narodowym, czy jednak piłka nożna?
Nie wiem, panie Marcinie, to jest pytanie do eksperta, nie do mnie. Natomiast ja to tak myślę sobie, że z siatkarzami to jest tak jak z polską pogodą. To znaczy, kiedy planujemy urlop nad morzem, to nie wiemy, jaka ta pogoda będzie. Ale jak już tak zaplanujemy bardziej dokładnie, no to liczymy, że będzie wszystko okej. I tutaj też tak było. Jest radość, jest sukces, no i jest wyzwanie, bo moim zdaniem trochę trudniej będzie bronić tytułu mistrza niż go zdobyć.
Znaczy teraz już obroniliśmy, ale...
Tak, ale wypadałoby jeszcze.
Wypadałoby, oczywiście to prawda. To może teraz też sport, ale już inny, taki bardziej indywidualny. 96-letni Sobiesław Zasada, legendarny polski kierowca rajdowy i biznesmen, wystartował w Buenos Aires w rajdzie Gran Premio Argentino Histórico. Tym samym powrócił na trasę imprezy, którą wygrał prawie 60 lat temu.
W 1967 roku Polak za kierownicą Porsche 911 pokonał ponad 300 rywali, a argentyńskie media nazwały go wówczas latającym Polakiem. Tym razem Zasada jedzie specjalnie przygotowanym Porsche Dakar z numerem bocznym 405, takim samym jak w 1967 roku. Jego pilotem jest Krzysztof Bąk, partner biznesowy Zasady.
Krzysztof Bąk, ale chyba to nie ten nasz Krzysztof Bąk, tak mi się wydaje. Nie wiem, znałem kiedyś.
Oczywiście. Ja też. I miał takie motoryzacyjne zacięcie, więc kto wie. Wydaje mi się jednak, że nie. No ale wie pan, 96-letni kierowca bierze udział w rajdzie, no nie wygrywa, ale ukończy. Pan ma niewiele mniej, ja też. I jakoś tam też byśmy chyba ukończyli. No nie wiem.
W każdym razie ja pamiętam te czasy, kiedy Sobiesław Zasada był bożyszczem młodych ludzi, między innymi.
Tak, tak. W zasadzie każdy, kto wsiadał za kierownicę syrenki, małego Fiata czy polskiego Fiata 125P, czasami czuł się jak Sobiesław Zasada, co kończyło się mandatem lub co gorzej na płocie.
W każdym razie Porsche 911, bo tym samochodem zdobywał te największe tytuły w roku 66, 67 i chyba w 71 zdobywał tytuły mistrza świata.
No oczywiście w jakiejś tam kategorii, nie jestem fachowcem od sportu, ale to, że udało mu się już jako honorowy uczestnik ten rajd ukończyć, no bo on startował poza konkursem.
Tak, tak, no oczywiście. Wielki szacun i łezka w oku się kręci, bo tak pamięcią sięgam do tych lat, kiedy Sobiesław Zasada, kiedy miałem syrenkę jeszcze, prawda, no był moim idolem. 96 lat, nie wiem dlaczego, ale...
Żeby miasto mogło dobrze funkcjonować. Bardzo się orientuję, znaczy miałem pewne obawy co do realizacji tego programu.
A ja nie. One się troszkę podzielają.
To wszystko jest w konwencji programu.
Nie, oczywiście, to jest wszystko w konwencji programu. Jest z przymrużeniem oka.
Tak, tak, i z życzliwością w głosie.
Z życzliwością w głosie, to jest bardzo ważne. Może teraz przejdziemy do spraw lokalnych. Kolejna sesja Piotrkowskiej Rady Miasta za nami. Znów napisano, że była to sesja burzliwa.
Dlaczego?
No różne rzeczy tam były omawiane i między innymi powstał nowy klub radnych. No cóż, to też wpisuje w konwencję tego programu, który, muszę przyznać, jest programem dość ciekawym w swojej konwencji. Bardzo ciekawym, bo ciągle nas czekają niespodzianki.
Znaczy nie ciągle, akurat kiedy zmieni się realizator, to tak. Ale nie zwalajmy wszystkiego na realizatora, to technika, panie Marcinie.
To jest technika, tak, to prawda. A to dodaje autentyczności naszemu przekazowi.
Oczywiście. To jaki jest nasz przekaz dzisiaj?
Nasz przekaz jest taki, że w naszej piotrkowskiej Radzie Miasta dzieje się dużo, bardzo dużo po dwóch i pół latach.
Dwa i pół roku.
Dwa i pół roku, o właśnie, bardzo dobrze. No, kiedy mija połowa kadencji, no jeszcze nie udało się regulaminu obrad uchwalić, także tempo jest dobre. Ale są zmiany, są zmiany. Jest klub radnych, wie pan, i ten klub radnych tworzą trzy osoby. A były cztery kiedyś.
A były kiedyś cztery, ale ten klub się teraz nazywa Piotrkowska Prawica.
A się nazywał PiS. PiS, czyli Prawo i Sprawiedliwość. Ale teraz ten nowy klub tworzą członkowie Prawa i Sprawiedliwości i oni w zasadzie popierają prezydenta z Koalicji Obywatelskiej.
No i dobrze, no bo w zasadzie powinno się popierać to, co dobre dla naszego miasta. Jeśli to jest dobre, oczywiście. Jeśli to jest oczywiście dobre, no mamy założenie, że jest dobre. Jeżeli oni popierają, to musi być dobre. Tylko że ubył ktoś z tego popierania.
Ktoś ubył.
Ubył Łukasz chyba.
A to nie wiem, czy pan Łukasz kiedykolwiek popierał prezydenta. Ale był w klubie.
A w klubie był.
A teraz nie jest.
No to dobrze, to teraz może nam się uda. W tym momencie przestaje istnieć klub Prawa i Sprawiedliwości w związku z tym, że ja i Sergiusz Stachaczyk zostaliśmy usunięci z Prawa i Sprawiedliwości, niestety ze względu na to, że tę sprawę referował kolega Janik, zresztą podając kłamliwe zarzuty.
W związku z tym na znak protestu chcemy zakończyć współpracę z radnym Janikiem, który niestety kłamie cały czas na nas temat, i powołaliśmy zupełnie nowy klub, w którym w skład wchodzą Piotr Gajda, Sergiusz Stachaczyk i Zbigniew Paradowski.
Czy Stachaczyk jest w tym klubie?
No tak, ja się różnych rzeczy dowiaduję, ale nie o sobie, bo to po prostu...
Ale to nie rodzina, prawda? To znaczy jakiś korzeni tam, kiedyś się z panem Sergiuszem spotkaliśmy.
No i ustaliliśmy wiele rzeczy, między innymi to, że macie wspólne korzenie.
Tak jest, tak jest, także nie odżegnuję się. Natomiast każdy z nas działa na swoje konto.
Oczywiście, że tak. A propos Rady Miasta, no to odwiedziła nas wcześniej wiceprzewodnicząca tejże, pani Małgorzata Pingot, która opowiadała, że czasami jest postawiona w takiej trudnej sytuacji, ponieważ no to musi zagłosować za jakąś tam podwyżką podatku czy czegoś, czy opłat, ale robi to z bólem serca.
Żeby miasto mogło dobrze funkcjonować, muszą być pieniądze. Żeby mieszkańcy mieli proste drogi, żeby nie było dziur, miasto musi z czegoś czerpać. To nie mogą być pożyczki, tylko miasto musi mieć swój budżet. Najlepiej ten budżet, żeby był z własnych dochodów, a dochodem miasta często są właśnie podatki.
I to jest takie koło zamknięte, chociaż to jest jakiś plon, teraz mówię, niepopularne decyzje, które na przykład służą mieszkańcom. I to jest... Ja tu mam straszny dylemat, co ja mam zrobić przecież, ale tu dziura, tu tą drogę trzeba skończyć. Niebywałe dylematy.
Rzeczywiście, może byśmy coś podpowiedzieli pani radnej.
Ale co tu zrobić? No po prostu niech działa w interesie mieszkańców.
No działa, no działa przecież.
Tak, ale radni różnie ten interes rozumieją, bo czasami im się wydaje, że jeżeli na przykład podniesienie podatku od nieruchomości o wskaźnik inflacji 2,7, tak to wychodziło, jest zabezpieczeniem na tym samym poziomie dotychczasowych wydatków na to wszystko, co pani radna wymieniła, czyli te drogi, wymalowane przejścia, oświata i tak dalej, kluby sportowe. No i nie uchwalając takiej regulacji, głosujemy przeciwko temu, aby miasto realizowało te cele, czyli chyba to nie jest na korzyść mieszkańców.
Oczywiście, jest problem, bo jak za dużo będzie się chciało tych podatków nałożyć, no to wtedy zniszczy się przedsiębiorczość i działalność gospodarczą. Natomiast uciekanie od decyzji, które trzeba podjąć, bo może się okazać, że gdzieś tam w następnych wyborach ktoś będzie to pamiętał i tak dalej.
Na pewno. Trzeba umieć przedłożyć interes miasta ponad interes osobisty. Ja to zostajemy na ostatniej sesji, bo tam też głosowano na temat opłat za odbiór odpadów komunalnych. One w tym roku jeszcze pozostaną takie same, ale w przyszłym pewnie będą wyższe.
Tutaj radny Czajka.
Odpadami, czyli śmieciami.
Śmieciami. I chcę powiedzieć, że...
Tak, no właśnie tutaj zawsze problem, czy śmiećmi, czy śmieciami, końmi, koniami, wie pan. Akurat tutaj, ale tam radny dobrze w końcu się... No żabami, czy widelcami.
Tak. Ale to się udało, na końcu się udało.
Udało się, tak. No tak, podatki, opłaty za śmieci, no to są takie elementy naszego życia. Gdzie radny w swojej innej wypowiedzi, radny Czajka powiedział, że niedługo ta czwórka z przodu, jeśli chodzi, to będzie. No i śmieci niestety muszą drożeć, no bo tak jak drożeje paliwo, które używane jest w samochodach, które śmieci wywożą, prąd elektryczny, który obsługuje te składnice śmieci, no płace, też płaca minimalna rośnie, więc trzeba pracownikom więcej zapłacić.
No niestety. I tutaj pojawił się taki ciekawy pomysł radnego, tego, którego nie ma w klubie, radnego Janika, że miasto powinno mieć swoje przedsiębiorstwo.
No to nie jest nowy pomysł radnego Janika. Był taki pomysł kiedyś realizowany, było Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Miasta, MPO na to się mówiło. No i tam niestety okazało się, że też było drogo, żeby było taniej, no zlecono te usługi na zewnątrz, no i rzeczywiście wtedy może były tańsze.
Mi się wydaje, że jedyną drogą na tańsze śmieci jest to, aby tych śmieci po prostu było mniej, bo naprawdę dzisiaj jest taki dzień odbioru śmieci na jednym z osiedli i jak zobaczyłem, jakie ilości tych śmieci produkujemy, no to jest to przerażające.
Bardzo dużo, to jest prawda. To może jeszcze jeden radny, Jan Ziemdziora, który nas odwiedził w piątek. Szacunek również niespotykany dla radiosłuchaczy, no i pozdrawiam jak zwykle hejterów.
Ma pan hejterów?
Ło.
Co ło?
No cieszę się, że pamiętają o mnie.
No my też przy tej okazji możemy kogoś pozdrowić, panie Tomaszu.
Tak, oczywiście. I my się też cieszymy, że jeszcze żyją. Znaczy, no przynajmniej mamy jednego takiego wspólnego, prawda?
Mamy wspólnego. No co zrobić, no dzisiaj tak jest. No walka z hejterami w zasadzie jest walką z wiatrakami, bo można tylko, pozostaje nic innego, jak tylko ich pozdrowić.
No pozdrowić i życzyć, bo pamiętam pana słowa skierowane właśnie do tego hejtera, któremu się wydaje, że jest nadawcą: Kiedy lekarz psychiatra przepisuje leki, to należy je zażywać. I tak byśmy polecili.
Tak kiedyś mu coś takiego odpisałem. Myślę, że to jest bardzo dobre. Poza tym jest mi ich trochę szkoda, bo to w większości są ludzie tacy trochę doświadczeni przez los, nieszczęśliwi.
Z pewnością. I w ten sposób gdzieś tam komuś dokładając, poprawiają sobie swój dobrostan.
Na chwilę.
Na chwilę, ale to niestety nic nie da, kochani.
Nie, to się źle kończy.
Źle się kończy.
To się zażywać lek. To się na pewno źle skończy, no ale trudno.
A jeśli chodzi o koniec loży, o końcówkę loży, to zostawiamy sobie korespondencję naszego człowieka z Radomska, czyli Irka Staszczyka.
O godzinie 12.30 otrzymali zgłoszenie dotyczące ptaka, który zaplątał się w przyłącze energetyczne prowadzące do budynku. Strażakom udało się bezpiecznie wyplątać ptaka. Przeżył, jednak był ranny i wyraźnie osłabiony. Został umieszczony w kartonowym pudle. Strażacy skontaktowali się z leśną osadą w Polichnie, aby ustalić dalsze postępowanie z ptakiem.
No co mogę powiedzieć, no mój ptak też się kiedyś zaplątał, ale aż takich wielkich problemów nie było, że trzeba było do pudełka go chować.
Czy został umieszczony w tekturowym pudełku i odwieziony później do osady leśnej w Polichnie, o ile oczywiście ona powstanie, ponieważ tam... No może dla takich ptaków może powstanie. Ponieważ z tego co nam wiadomo, to najbliższe jest w Kole, prawda?
No tak, poprawiliśmy sobie humory na koniec loży. Bardzo panu dziękuję.
Troszkę się pozdrowienia dla hejtera.
Tak, oczywiście. Prosimy o zażywanie tych leków, jeśli psychiatra przepisuje, to należy je zażywać i będzie lepiej.
Dziękujemy, to była loża.