Loża
•
21.09.2026
Z uśmiechem na ustach, życzliwością w głosie i przymrużeniem oka komentujemy lokalną i nie tylko lokalną rzeczywistość. Loża, poniedziałek, godzina 12.30. Marcin Cecotka, zapraszam.
Dzień dobry, witamy na żywo w poniedziałek o 12.30, a w powtórce w niedzielę o 11.15 w Loży. Dzisiaj po wakacyjnej przerwie Marcin Gliszczyński.
Dzień dobry panu.
Dzień dobry, dzień dobry. Chociaż jeszcze trochę wakacji tam, ale to tak końcóweczka.
Końcóweczka. Zdaje się, że jeśli mówimy o poniedziałku, to jeszcze dwa dni lata nam zostały, tak? Do tej... do równonocy.
Do równonocy, właśnie. Zapomniałem słowa, równonocy.
Oto, co przed nami w Loży. Ruszył proces, jaki prezydent wytoczył Onetowi. W czasie kampanii wyborczej portal opisał czasy, gdy Karol Nawrocki pracował jako ochroniarz w Grand Hotelu w Sopocie.
Nieco ponad 54 tysiące złotych ? tyle wynosi najwyższa w Polsce emerytura wypłacana przez ZUS.
Ja słyszałem w Piotrkowie, że Krzysztof Chojniak gdzieś tam prowadzi rozmowy z Konfederacją Brauna, nie wiem, na ile to jest prawdziwa informacja.
Ja też nie. Takie mam.
Byłem też wychowywany przez babcię i dziadka, natomiast... przez babcie i dziadków.
Halo, halo. Dzień dobry, czy pan nas słyszy?
To przepraszam, bo z tej strony Arek z Chojnic.
Dzień dobry panie Arku, bardzo nam miło, ale w takim razie źle się pan dodzwonił.
A to zostawimy sobie na koniec powtórkę, powtórkę Magla, bo zaczniemy od ostatnich... nie, no nie ostatnich, od przedostatnich. Też nie przedostatnich, no pierwszych. Też inaczej. Codziennie prezydent Trump potrafi zaskoczyć, a tutaj... od najfajniejszych.
Tak, to jest taka obietnica dla tych, którzy wezmą udział w wyborach do Kongresu Stanów Zjednoczonych, te wybory na początku listopada. No i są uzupełniające.
No tak, ale zagłosować można.
Można.
I trzeba zagłosować na republikanów, jeśli chce się otrzymać 5 tysięcy dolarów. Donald Trump ostro mobilizuje wyborców przed listopadowymi wyborami do Kongresu. Podczas konwencji republikanów w Dallas powiedział, że ci, którzy nie pójdą głosować, tu cytat, idą do piekła. Wezwał swoich zwolenników do pokonania, jak mówił, komunistów i radykalnej lewicy. Trump zaapelował, by zabrali ze sobą rodziny i znajomych i 3 listopada poszli do urn. No i ci, którzy oddadzą głos na republikanów, otrzymają 5 tysięcy dolarów.
Jestem ciekawy, co będzie działało lepiej. Może ta groźba, że pójdą do piekła, to? Tak odstraszająco.
Republikanie mogą? grożąco, jest i kij, i marchewka.
No tak, ale to i tak nic przy stu milionach chyba, nie? Lech Wałęsy? Przecież te sto milionów to było przed denominacją.
Denominacją, oczywiście, to dziewięćdziesiąty rok to jeszcze. Ale czy ktoś wtedy, kto zagłosował na Lecha Wałęsę, bo on w końcu wygrał, czy ktoś otrzymał te sto milionów? No Kazik nie.
Kazik na pewno nie, bo Kazik był w ogóle bardzo poruszony tym faktem, że zaśpiewał do suszarki w Sopocie. Pamiętam ten festiwal.
Ale tutaj zastanawiam się, czy to można jakoś sprawdzić, kto jak głosował. Czy jednak jest tajemnica taka wyborcza tam w Stanach?
Chyba jest. Trudno powiedzieć.
No, przynajmniej głosowałem w Stanach i chyba mi się to już nie uda.
Raczej chyba nie, tak.
To może teraz wrócimy do Polski, bo u nas mamy prezydenta, którego nazwisko prezydent Trump wypowiada trochę inaczej, na Uroki zdaje się, tak?
Na Uroki. Ale jednak Roki. Prezydent.
Tak. No i nasz prezydent Nawrocki poszedł do sądu. Ruszył proces, jaki prezydent wytoczył Onetowi. W czasie kampanii wyborczej portal opisał czasy, gdy Karol Nawrocki pracował jako ochroniarz w Grand Hotelu w Sopocie. Prezydent uznał, że naruszono jego dobra osobiste.
Mieliśmy potwierdzenie z kilku źródeł, mówi redaktor naczelny Onetu, Bartosz Węglarczyk, który dziś zeznawał. Te źródła mówiły wprost to, co było w artykule napisane, że pan Karol Nawrocki, pracując w ochronie Grand Hotelu w Sopocie, przywoził prostytutki zamawiane przez klientów tego hotelu.
Sąd zdecydował, że proces zostanie utajniony.
Tak. Podobno Onet chciał, żeby ten proces był jawny, ale ta druga strona nie bardzo.
Co pan o tym sądzi w ogóle, o całej tej sprawie?
Ja nie wiem, czy się dowiemy, skoro proces będzie tajny.
Ale wyrok będzie jawny.
Wyrok będzie jawny.
No to będzie trwał i trwał.
No będzie tak. Ale czy pan uważa, że jeśli tak było, że prezydent był ochroniarzem, to czy powinien z tego tytułu wytaczać proces, że ktoś mu to przypomniał? Jeżeli zapomniał.
No tak.
No nie wiem, ja myślałem na początku, że to jest sprawa w sądzie pracy i on się starał o przywrócenie do pracy.
No nie, teraz to chyba... Jednak nie, wydaje mi się, że nie ten etap. Poza tym przypomina mi się takie powiedzenie... Ale jakby nie wyszło coś z tą sprawą, to zawsze można... No wie pan, prezydent robił wiele rzeczy, był szefem IPN-u i w ogóle, staje się już w muzeum jakimś pracował. Na tych mieszkaniach gdzieś w apartamentach. A jeszcze był takim pośrednikiem. Także myślę, że to jest człowiek, który żadnej pracy się nie boi.
Jest, tak, jest. Na pewno nie jest kobietą pracującą.
A nie jest, jest mężczyzną pracującym, a jednak trochę się chyba wstydzi tej swojej pracy poprzedniej, jeśli tam rzeczywiście pracował w tym... Może nie pracował.
A może nie pracował, tylko stał na bramce.
Dokładnie. No bo tak się mówiło. Wolontariat to to mógł być.
A poza tym, oj, tam się nie pracuje jako wolontariusz. Wiem, co mówię akurat.
A poza tym przypominam, że żadna praca nie hańbi.
Oczywiście. Stąd moje zdziwienie. Nawet wolontariat przecież.
No właśnie, no właśnie.
A propos pracy, to nie wiem, czy pan, no my jesteśmy już w tym wieku, że blisko nam do... Ale pracujemy.
Jeszcze pracujemy. Na oparach, ale jednak pracujemy.
Nie wiem, czy pan się już zastanawiał, a może dopiero to przed panem. Gdzie pojechać?
Nie. Ile wyniesie pana emerytura? Boję się zaglądać w te wyliczenia.
A zaglądał pan kiedykolwiek, czy nie?
Kiedyś tak.
Ile wyszło?
Bo wtedy, kiedy zaglądałem, to było gdzieś z kilkaset złotych, około trzystu.
Co trzystu? Naprawdę?
Tak, ale to dawno, więc dlatego przestałem zaglądać, bo stwierdziłem, że po co się denerwować, jeszcze na rentę mnie wyślą.
No tak, ale nie, to inaczej, bo im później będzie pan zaglądał, tym powinno tam być więcej chyba.
Tak, no więc czekam.
Tak, czyli czeka pan. A jeśli chodzi o wysokość emerytur, to tutaj naprawdę w naszym kraju są bardzo duże rozbieżności. Nieco ponad 54 tysiące złotych ? tyle wynosi najwyższa w Polsce emerytura wypłacana przez ZUS. Druga co do wysokości emerytura to 53,5 tysiąca złotych, a trzecia ponad 45 tysięcy złotych. Jak podał portal Prawo.pl, dwa najwyższe świadczenia dostają mieszkańcy województwa śląskiego, a podium zamyka mieszkaniec Mazowsza.
Z kolei najniższa emerytura wynosi zaledwie dwa grosze. Dostają ją dwie osoby w kraju, w województwie dolnośląskim i lubelskim. Zastanówmy się może, ile trzeba pracować, żeby otrzymywać emeryturę w wysokości dwóch groszy. Jeden dzień, pół dnia czy jedną godzinę?
Nie wiem, niewiele pewnie.
Raczej niewiele, tak. Ciekawe, czy te osoby w ogóle odbierają te dwa grosze, tę emeryturę co miesiąc.
Myślę, że? Grosik do grosza.
No tak. To za rok?
Za rok. Za dziesięć lat już. Już coś będzie. Albo to 54 tysiące.
Słyszałem, że tego to nie odbierają.
Ale to im przynoszą.
No tak, to na pewno im przynoszą. Końcówka dla listonosza jest taka ciekawniejsza trochę.
Ale zastanawiam się, jaki zawód uprawiała ta osoba, no bo składki opłacała na pewno bardzo wysokie. Może była z zawodu dyrektorem na przykład. Albo jakimś prezesem i odkładała, no bo jacyś prezesi banku na przykład sporo zarabiają.
Może z banku to nie ma znaczenia, bo jak potrzebuje, to sobie weźmie ze skarbca.
No można tak robić, chociaż nie wiem, czy to się nie kończy jakoś tak źle się nie kończy dla takiej osoby.
No tak, no. Chociaż ostrożnie może odbiera.
No tak, ale ktoś ostatnio w Piotrkowie odebrał pieniądze, które rodzice wpłacili na studniówkę i wie pan.
Tak, no to było bezpośrednio z banku. Tutaj akurat tak, oczywiście. Lepiej trzymać. W Sejmie gdzieś. To może teraz trochę o polityce.
Był u nas niedawno prezydent Tomaszowa Mazowieckiego, pan Marcin Witko. Rozmawialiśmy głównie o tym, co dzieje się w Tomaszowie, ale w ogóle w kraju też. No i o polityce. Zapytałem pana prezydenta, czy to prawda, że były prezydent Piotrkowa chciał dołączyć do jego ugrupowania, do tego stowarzyszenia Rozwój Plus, które pan Witko zasilił.
Ile prawdy, że próbowaliście namówić do przejścia do Rozwoju Plus byłego prezydenta Piotrkowa, Krzysztofa Chojniaka?
Nie wiem, kto próbował namówić, bo ja z Krzysztofem nie rozmawiałem na ten temat. Aczkolwiek z Krzysztofem się znam, cenię.
A chciałby pan, żeby Krzysztof Chojniak zasilił Rozwój Plus?
Ja słyszałem w Piotrkowie, że Krzysztof Chojniak gdzieś tam prowadzi rozmowy z Konfederacją Brauna. Nie wiem, na ile to jest prawdziwa informacja. Takie mam przecieki z Piotrkowa, więc samo przez się rozumie się, że nasze drogi nie mogą się skrzyżować.
W takim wypadku na pewno nie.
No jeśli to prawda, bo nie wiemy. Wydaje mi się, jak posłuchałem tego, bo wcześniej nie miałem przyjemności, że to klasyczne odbicie piłeczki tenisowej, taka wysoka piłka.
No tak, ale ta odpowiedź nie nastąpiła od razu. To nie trwało dziewięć sekund jak u Roberta Lewandowskiego, ale na to pytanie prezydent... no... odparł, że nie rozmawiał z Krzysztofem na ten temat.
A czy pan z Krzysztofem rozmawiał na ten temat, czy nie?
No właśnie, ja też nie rozmawiałem na ten temat z Krzysztofem, ponieważ Krzysztof jakby no nie bardzo chce rozmawiać. Nie bardzo chce rozmawiać z dziennikarzami, może prywatnie.
Ja nie jestem też dziennikarzem.
No to mógł pan rozmawiać z Krzysztofem. Prywatnie.
Mogłem. Ale tak swoją drogą, to informacja jest ciekawa. Być może Krzysztof, o którym tutaj tyle powiedzieliśmy, trafi do Sejmu z listy Grzegorza Brauna.
Być może.
A w Sejmie wciąż... Ale kiedyś się tego dowiemy jeszcze, zanim zasiądzie w ławach.
No tak, jeśli w ogóle do tego dojdzie. Przypominam, że w Sejmie znów są gaśnice.
Przywrócono?
Przywrócono gaśnice, tak.
Teraz z nami wójt Moszczenicy. W Moszczenicy odbyły się tydzień temu dożynki, które zakończyły ten sezon dożynkowy, ale z panem Dariuszem Magaczem rozmawialiśmy także o innych sprawach. Jest taka instytucja, na pewno jeżeli chodzi o tereny wiejskie, babcia, dziadek i to rzeczywiście też się sprawdza.
Ja byłem też wychowywany przez babcię i dziadka, natomiast przez babcie i dziadków.
No właśnie, no trudna, czasami ta odmiana jest trudna, prawda? Ta końcówka będzie jeszcze trudniejsza. Nie, no podobno miało być łatwiej od stycznia. Jak będą te? no, zaimki nowe.
A jakie będą zaimki nowe?
No tak, tak. To może inaczej, prościej byłoby powiedzieć? osoby babciujące. Dziadkujące.
Nie, raczej osoby dziadujące i osoby babciujące byłoby?
Okej. No to też jest podział.
No jest. Pan tak coś wymyśli to w ogóle, skąd ma taki pan pomysł?
Z głowy, czyli z niczego.
No tak, ale ostatnio może to się panu skojarzyło, bo było Narodowe Czytanie Dziadów właśnie były czytane.
Być może, być może tak. Ale żeby nie było w naszym programie tak, że w loży wytykamy komuś z dzibła, a u siebie nie widzimy belki. Belków. Belek albo belków, ale raczej belek.
To fragment Magla, który prowadziłem akurat wyjątkowo sam, bez Roberta Gali.
Nie szło panu?
Nie najlepiej.
Mamy także płytę Michała Urbaniaka nagraną właśnie w czasie jednej z edycji Love Polish Jazz Festival, a na koniec rozmowa z dziennikarzem muzycznym, którego państwo znają głównie z telewizji, Hirek Wrona z nami.
Dzień dobry, panie Hirku.
Halo, halo, jesteśmy na antenie. Halo, halo. Dzień dobry, czy pan nas słyszy?
To przepraszam, bo z tej strony Arek z Chojnic.
Dzień dobry, panie Arku, bardzo nam miło, ale w takim razie źle się pan dodzwonił do nas, ale dziękujemy serdecznie za to połączenie.
Tak, takie rzeczy się zdarzają w programach na żywo.
No bo porozmawiałeś chwilę.
Rozmawiałem, rozmawiałem, tylko że wcześniej, bo widzi pan, numer mi się pomylił po prostu, tak zupełnie szczerze wykręciłem zamiast do Hirka Wrony do Arka z Chojnic. I powiedział pan jeszcze, mówił, że on się źle dodzwonił.
To też, i próbowałem mówić panu Arkowi z Chojnic, że jest Hirkiem Wroną, co mi się nie udało.
Nie, myślę, że na to by nie poszedł.
Nie, na to pan Arek nie poszedł, na szczęście.
A na koniec zostawimy sobie Romana, ale nie z tej głośnej piosenki. Jaki to był tytuł? Wymasuj mnie, Romanie?
O właśnie, jest taka nowa piosenka. Nie zna pan, bo pan nie chodzi na imprezy, a ja muszę chodzić, więc znam.
Z samych imprez pan wie.
Z samych imprez znam, ale to będzie akurat Roman, były piłkarz, legenda Piotrkowianina, piłkarz ręczny Roman Pożarek, Czech, który mieszka w Piotrkowie, ale niestety już zdaje się, że w przyszłym roku nie będzie mieszkał, bo wraca do Czech.
Ale zapytałem Romana o to, o pewną rzecz, która nurtuje mnie od czasów dzieciństwa, od lat osiemdziesiątych. Nie wiem, czy pan oglądał seriale czechosłowackie?
Ja na przykład bardzo lubiłem.
Różne. Ale pamięta pan, kiedy mówiło się, że na coś, coś dziwnego, że to jest czeski film.
Tak.
Prawda?
Tak się mówiło. No i rozumiałem.
No i właśnie postarałem się to wyjaśnić. A wiesz, że u nas w Polsce na coś, co jest bez sensu, absurdalne... A się wydarzyło, mówi się, że to jest czeski film.
Wiem i właśnie mnie to obrazi.
Naprawdę?
Nie, nie obraża mnie to. Ja jestem człowiekiem obraźliwym. Nie wiem, dlaczego tak wyszło właśnie. Sam mnie ciekawi właśnie, dlaczego tak. No dlaczego tak, jak pan myśli? Dlaczego czeski film? Nie na przykład nie fiński film?
Czeskie komedie były takie często pełne takich absurdalnych scen.
Tak? Wydaje mi się, że to z tego jest.
No ale wtedy, kiedy my to oglądaliśmy, będąc dziećmi, to... To nie my to wymyśliliśmy. To po pierwsze. A po drugie, to nie było kraju Czechy, tylko Czechosłowacja była przecież.
No ale te czechosłowackie filmy to by było za długo.
Ale Czechosłowacy oczywiście pewnie trochę poczuli się odstawieni na tor boczny. Albo poczuli się lepiej, że to nie ich film. Że to nie ich bajka.
No być może. Czyli ta kwestia... No Arabella na przykład. Tam nie było to wszystko takie jak w zwykłej bajce przecież.
No nie, ale do dzisiaj się chyba wspomina tam Arabellę, prawda? Że tam ten pierścień się przekręcało i na przykład na suficie wisiała małpa w klasie. Pamiętam taki odcinek.
A myślałem, że to u pana w klasie.
Nie, w klasie nie. To, co u mnie się działo w klasie, to ja panu opowiem poza anteną, bo to się po prostu nie nadaje na antenę.
Ale chciałbym panu bardzo podziękować za przyjście dzisiaj do loży.
Ja również dziękuję za zaproszenie.
Marcin Gliszczyński.
I Marcin Cecotka. To była loża.